Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Paweł Borys Henelt
‹Zaczęło się w Zakopanem›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZaczęło się w Zakopanem
Data wydania26 czerwca 2023
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Femme fatale za kierownicą
[Paweł Borys Henelt „Zaczęło się w Zakopanem” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zaczęło się w Zakopanem” to pierwsza – z dotychczas znanych – gazetowa „powieść milicyjna” Pawła Borysa Henelta, która nie ukazała się na łamach „Słowa Powszechnego”. I pierwsza, w której jako główny bohater nie pojawia się Wiktor Zaruba, chociaż nie brakuje w niej jego najbliższych współpracowników. Pod nieobecność majora na najważniejszego funkcjonariusza MO wyrasta porucznik Zbigniew Madej.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Femme fatale za kierownicą
[Paweł Borys Henelt „Zaczęło się w Zakopanem” - recenzja]

„Zaczęło się w Zakopanem” to pierwsza – z dotychczas znanych – gazetowa „powieść milicyjna” Pawła Borysa Henelta, która nie ukazała się na łamach „Słowa Powszechnego”. I pierwsza, w której jako główny bohater nie pojawia się Wiktor Zaruba, chociaż nie brakuje w niej jego najbliższych współpracowników. Pod nieobecność majora na najważniejszego funkcjonariusza MO wyrasta porucznik Zbigniew Madej.

Paweł Borys Henelt
‹Zaczęło się w Zakopanem›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZaczęło się w Zakopanem
Data wydania26 czerwca 2023
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wszystkie dotychczas omawiane przeze mnie „powieści milicyjne” Pawła Borysa Henelta – począwszy od „Zaginionego miliona” (1959), poprzez „Dzieje jednej nocy” (1960) i „Plany rakiety X-1 zaginęły” (1962), aż po „Nieuchwytnego” (1963) – były publikowane na łamach „Słowa Powszechnego”, a ich bohaterami byli za każdym razem ci sami funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej: major Wiktor Zaruba, kapitan Michał Mielżyński oraz porucznik Zbigniew Madej (i kilku jeszcze niższych stopniem). Kolejny chronologicznie, biorąc pod uwagę czas publikacji (niekoniecznie rzeczywistego powstania), „gazetowiec” to „Zaczęło się w Zakopanem”, które po raz pierwszy ujrzało światło dzienne w 1963 roku na łamach „Gazety Krakowskiej”. I chociaż pojawiają się w tym tekście tacy starzy znajomi, jak porucznik Madej, chorąży Rela i kapral Świt, to nie uświadczymy w nim ani kapitana Mielżyńskiego, ani majora Zaruby.
Dlaczego? Może takie było życzenie redakcji „Słowa Powszechnego”?
Ukazująca się od 1949 roku „Gazeta Krakowska” była obejmującym swoim zasięgiem Małopolskę codziennym organem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Pod tym tytułem ukazywała się do połowy lat 70., później – na pięć lat – przechrzczono ją na „Gazetę Popołudniową”, by następnie wrócić do starego szyldu. Powrót był o tyle znaczący, że przypadł na bardzo gorący politycznie czas w Polsce Ludowej, a dziennikarze pisma postanowili przyłączyć się do nurtu reformatorskiego. Co oznacza, że – przynajmniej nieoficjalnie – przestali głosić „linię partii”. Za co zresztą wielu z nich poniosło konsekwencje po wprowadzeniu stanu wojennego. Ale to już zupełnie inna, późniejsza o prawie dwie dekady, historia…
Na wydanie książkowe „Zaczęło się w Zakopanem” czekało równe sześćdziesiąt lat. Dopiero w ubiegłym roku nad tekstem Henelta „zlitowało” się wydawnictwo klubowe Wielki Sen, które opublikowało tę powieść w serii „Z warszawą”. Akcja powieści, co istotne dla fabuły, zaczyna się w niedzielę. Przed południem Madej, Rela i Świt z towarzyszeniem kierowcy, kaprala Sośniaka, jadą milicyjną „warszawą” w sprawach służbowych do Otwocka. W okolicach Falenicy z bocznej drogi na główną tuż przed nimi wyjeżdża kobieta, która zza kierownicy samochodu tej samej marki uśmiecha się do nich złośliwie i dodaje gazu, pozostawiając ich w tyle. Kilkaset metrów dalej rozbija się. Milicjanci próbują udzielić pierwszej pomocy, ale okazuje się to zupełnie niepotrzebne, albowiem prowadząca wóz zginęła w kraksie.
Funkcjonariusze „drogówki”, którzy wkrótce pojawiają się na miejscu zdarzenia, dochodzą do wniosku, że wypadek spowodowało odpadnięcie przedniego prawego koła. Słowem: nieszczęśliwe zdarzenie! Ale czy na pewno? Następnego dnia do porucznika Madeja zgłasza się jego dobry znajomy o nazwisku Nowicki. Z tekstu można wywnioskować, że kiedyś także był milicjantem, teraz natomiast prowadzi warsztat samochodowy w Falenicy, w którym pomaga mu nastoletni syn Maciej. I to właśnie Maćka porucznik Żegleń z „drogówki” oskarża o nieumyślne spowodowanie śmierci Zofii Mazur. Dzień wcześniej bowiem mąż denatki, doktor Stefan Mazur, odwiedził warsztat Nowickiego. Ojciec nie miał czasu zająć się jego wozem i zlecił to pracownikom, w tym również Maćkowi. Podczas wizji lokalnej Żegleń znalazł śrubki od koła, co świadczyłoby o tym, że ten, kto miał je przykręcić, zapomniał o tym. Gdy następnego dnia kobieta wsiadła do wozu i na prostej drodze rozpędziła się – koło odpadło.
Tyle że Nowicki twierdzi, iż to niemożliwe, a Maciek przekonuje, że na sto procent wszystko przykręcił. Pośrednio zeznaje na jego korzyść również nieco od niego starsza kuzynka Basia Rudnicka, która twierdzi, że w sobotę wieczorem – już po tym jak doktor Mazur odjechał z warsztatu – przyjechała do krewnych wieczorem rowerem, oparła się o beczkę i niechcący przewróciła ją. Tymczasem przed południem następnego dnia – tego samego, w którym zdarzył się śmiertelny wypadek – milicjanci znaleźli niedokręcone rzekomo przez Maćka śrubki leżące sobie spokojnie na beczce. Gdyby tam były wcześniej, rozsypałyby się przecież po ziemi. Nie jest to może dowód w stu procentach przekonujący, ale na pewno na tyle mocny, aby wywołać u porucznika Mazura wątpliwości. Kiedy do tego dochodzi jeszcze informacja, że dzień przed śmiercią Zofia Mazur kłóciła się ze swoim kochankiem, inżynierem Sadowskim, oficer ma coraz więcej obiekcji. Zwłaszcza że wieści o ostrej sprzeczce pochodzą od gosposi Mazurów, Melani Tochy.
Przełożony Madeja, pułkownik Lencz (także znany z wcześniejszych „gazetowców” Henelta), pozwala porucznikowi na wszczęcie nieformalnego dochodzenia. Także prokurator Barcz nabiera podejrzeń co do tego, że śmierć Mazurowej wcale nie musiała być przypadkowa. A jeżeli tak – to raczej nie odpowiadał za nią przypadkowo wciągnięty w całą aferę Maciek Nowicki. Jak to często bywa w takich przypadkach, odpowiedzi na najważniejsze dla śledztwa pytania należy szukać w przeszłości. Wtedy też okazuje się, że początkiem dramatu były pewne zdarzenia, które rozegrały się kilka lat wcześniej w stolicy polskich Tatr. Madej, chcąc nie chcąc (raczej jednak chcąc), musi udać się więc do Zakopanego i pogrzebać w przeszłości.
Paweł Borys Henelt już swoimi poprzednimi „powieściami milicyjnymi” udowodnił, że talentu do wymyślania intrygujących fabuł kryminalnych mu nie brakuje. Gdyby nad tymi tekstami popracowali profesjonalni redaktorzy i korektorzy, dałoby się wycisnąć z nich znacznie więcej. Publikując swoje teksty w odcinkach w prasie, autor musiał liczyć się z tym, że „sito”, przez które przejdzie jego powieść, będzie miało nieco większe oka. Pojawiają się więc drobne niedopatrzenia, gdzieniegdzie przemyka jakaś stylistyczna niezręczność czy też niekonsekwencja. Na pewno przydałaby się też większa dbałość w opisach prowadzonego dochodzenia i tym samym rozszerzenie pewnych wątków. Zwłaszcza że postać Zofii Mazur bez wątpienia można było rozwinąć w znacznie bardziej intrygujący portret psychologiczny. Podobnie zresztą jak jej siostry Hanny Zakrzewskiej. Tymczasem pośpiech związany z codziennym drukiem kolejnego odcinka torpedował ewentualne zabiegi tego typu. Wpływ na to miała zapewne również sama specyfika „gazetowca”, w którym zazwyczaj nie ma czasu na niuanse i rozważania o charakterze socjologiczno-filozoficznym.
koniec
1 marca 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Superwizja
Joanna Kapica-Curzytek

15 IV 2024

Zamieszkały w Berlinie brytyjski reportażysta podróżuje po niemieckim wybrzeżu. Jego znakomite „Duchy Bałtyku” są zapisem odkrywania, skrawek po skrawku, esencji niemieckiej duszy.

więcej »

PRL w kryminale: W kamienicy na Złotej
Sebastian Chosiński

12 IV 2024

W 1957 roku, na fali październikowej „odwilży”, swój powieściowy debiut opublikowała – dotychczas zajmująca się głównie dziennikarstwem – Anna Kłodzińska (w tym momencie miała już czterdzieści dwa lata). Wtedy nikt jeszcze nie mógł przewidywać, że za sprawą książki „Śledztwo prowadzi porucznik Szczęsny” na literacką scenę wkroczy jedna z najbardziej znanych postaci peerelowskiej literatury kryminalnej.

więcej »

Destrukcyjne układy
Joanna Kapica-Curzytek

11 IV 2024

W czeskiej powieści kryminalnej „Pięć martwych psów” najważniejsze są zwierzęta, i to nie tylko te tytułowe. Zespół śledczych z Ołomuńca musi poradzić sobie z trudnym zadaniem.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.