Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Melissa de La Cruz
‹Błękitnokrwiści›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBłękitnokrwiści
Tytuł oryginalnyBlue Bloods
Data wydania10 marca 2010
Autor
PrzekładMałgorzata Kaczarowska
Wydawca Jaguar
CyklBłękitnokrwiści
ISBN978-83-60010-95-2
Format350s.
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Błękitnokrwiści

Esensja.pl
Esensja.pl
Melissa de La Cruz
1 2 »
Prezentujemy fragment powieści Melissy de La Cruz „Błękitnokrwiści” rozpoczynającej trylogię o tym samym tytule. Książka ukaże się nakładem wydawnictwa Jaguar.

Melissa de La Cruz

Błękitnokrwiści

Prezentujemy fragment powieści Melissy de La Cruz „Błękitnokrwiści” rozpoczynającej trylogię o tym samym tytule. Książka ukaże się nakładem wydawnictwa Jaguar.

Melissa de La Cruz
‹Błękitnokrwiści›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBłękitnokrwiści
Tytuł oryginalnyBlue Bloods
Data wydania10 marca 2010
Autor
PrzekładMałgorzata Kaczarowska
Wydawca Jaguar
CyklBłękitnokrwiści
ISBN978-83-60010-95-2
Format350s.
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Mimi Force, żywiła niezachwianą pewność, wynikającą z jej pozycji towarzyskiej, że wszyscy uważają ją za osobę niezwykłą. Gdy rozeszła się wiadomość o śmierci Aggie, popularność Mimi sięgnęła nowych szczytów – ponieważ teraz była nie tylko piękna, ale także po ludzku doświadczona przez los. Zupełnie jak wtedy, kiedy Tom Cruise zostawił Nicole Kidman i nagle Nicole przestała sprawiać wrażenie lodowatej, bezlitosnej, zainteresowanej tylko karierą Amazonki i stała się po prostu kolejną porzuconą kobietą, której każdy mógł współczuć.
Płakała nawet w programie u Oprah. Aggie była najlepszą przyjaciółką Mimi. No, może niezupełnie. Mimi miała wiele najlepszych przyjaciółek, na tym opierała się jej popularność.
Wiele osób uważało ją za bliską osobę, nawet jeśli ona nie uważała za bliską osobę żadnej z nich. Ale mimo wszystko Aggie była wyjątkowa. Dorastały razem. Łyżwy w Wollman Rink, lekcje etykiety w Plaza, wakacje w Southampton. Carondoletowie zaliczali się do nowojorskich rodzin z tradycjami, a rodzice Aggie przyjaźnili się z rodzicami Mimi. Ich mamy chodziły do tej samej fryzjerki u Henriego Bendela. W żyłach Aggie, podobnie jak w żyłach Mimi, płynęła najprawdziwsza błękitna krew.
Mimi uwielbiała być w centrum uwagi, uwielbiała, gdy okazywano jej specjalne względy. Mówiła to, czego od niej oczekiwano, drżącym głosem podkreślając swój szok i żal. Ocierała oczy, nie rozmazując kredki. Wspominała ze wzruszeniem, że pewnego razu Aggie pożyczyła jej swoje dżinsy Rock and Republic. I nigdy nie poprosiła o ich zwrot! To się nazywa prawdziwa przyjaciółka.
Po spotkaniu w kaplicy Mimi i Jack zostali odciągnięci na bok przez gońca, stypendystę, który pracował jako chłopak na posyłki dyrektorki. Powiedział im, że dyrektorka chce się z nimi widzieć.
W wyścielonym grubym dywanem gabinecie usłyszeli, że mogą wziąć cały dzień wolnego – nie muszą czekać do południa. Komitet szkolny wie, że byli bardzo blisko z Augustą. Mimi promieniała. Jeszcze więcej specjalnych względów! Ale Jack potrząsnął głową i powiedział, że jeśli nikt nie ma nic przeciwko, wróci na lekcje.
Przestronny korytarz przed gabinetem dyrektorki świecił pustkami. Wszyscy uczniowie znajdowali się już w klasach. Stali tylko we dwoje. Mimi wygładziła kołnierzyk brata, przesuwając palcami po jego spalonej przez słońce szyi. Wzdrygnął się pod jej dotykiem.
– Co w ciebie ostatnio wstąpiło? – spytała niecierpliwie.
– Nie rób tego, dobra? Nie tutaj.
Nie rozumiała, czego się obawiał. W pewnym momencie wszystko się zmieni. Ona się zmieni. Jack wiedział o tym, ale albo nie mógł, albo nie pozwalał sobie tego zaakceptować. Może tak musiało być. Ojciec dokładnie wyłożył im historię rodziny, więc wiedzieli, że ich role zostały wyznaczone dawno. Jack nie miał wyboru, czy tego chciał, czy nie, dlatego Mimi czuła się w jakimś stopniu dotknięta jego zachowaniem.
Spojrzała na swojego brata – bliźniaka, swoją drugą połowę.
Był częścią jej duszy. W dzieciństwie, zachowywali się, jakby stanowili jedną osobę. Kiedy ona stłukła palec, on płakał. Kiedy on spadł z konia w Connecticut, ją w Nowym Jorku bolały plecy. Zawsze wiedziała, co Jack myśli, co czuje, i kochała go tak mocno, że aż ją to przerażało. To uczucie pochłaniało ją całą. Ale ostatnio brat odsunął się od niej. Był roztargniony, nieobecny, a jego umysł stał się niedostępny dla Mimi. Kiedy starała się sięgnąć do jego jaźni, nie wyczuwała niczego. Pusta tablica. Albo może raczej tłumik. Koc narzucony na głośnik. Zmienił częstotliwość nadawania, ukrył przed nią swoje myśli. Starał się od niej uniezależnić. Łagodnie mówiąc, martwiło ją to.
– Zupełnie jakbyś mnie już nie lubił – nadąsała się, podnosząc gęste, jasne włosy i pozwalając, żeby opadły jej na ramiona. Była ubrana w ażurowy, czarny, bawełniany sweterek, prześwitujący w świetle jarzeniówek na korytarzu. Wiedziała, że może zobaczyć przez cienki materiał kremowe koronki stanika Le Mystère.
Jack uśmiechnął się kwaśno.
– To niemożliwe. Musiałby znienawidzić siebie samego, a nie jestem masochistą.
Powoli wzruszyła ramionami i odwróciła się od niego, przygryzając wargi.
Przyciągnął ją i przytulił, przyciskając jej ciało do swojego. Byli jednakowego wzrostu – ich oczy znalazły się na jednym poziomie. To przypominało patrzenie w lustro.
– Bądź grzeczną dziewczynką – poprosił.
– Kim jesteś i co zrobiłeś z moim bratem? – parsknęła. Ale miło było być przytulaną i sama mocno go objęła. Poczuła się zdecydowanie lepiej.
– Boję się, Jack – szepnęła. Byli tam, tej nocy, z Aggie. Aggie nie powinna być martwa. Aggie nie mogła być martwa. To nie mogła być prawda. To było niemożliwe. W każdym znaczeniu tego słowa. Ale w zimny, szary poranek widzieli ciało Aggie w kostnicy. Ona i Jack zostali poproszeni o zidentyfikowanie zwłok, ponieważ telefon Mimi był pierwszym numerem w komórce Aggie. Dotykali jej pozbawionych życia dłoni. Widzieli jej twarz, zastygłe w krzyku usta. Co gorsza, widzieli ślady na jej szyi. Niemożliwe! Wręcz absurdalne. Nic nie pasowało do siebie. Zupełnie jakby świat stanął na głowie. To zaprzeczało wszystkiemu, co im mówiono. Mimi nie potrafiła odszukać w tej sytuacji nawet cienia sensu.
– To głupi dowcip, nie?
– Nie, nie dowcip – potrząsnął głową Jack.
– Może po prostu wcześniej zakończyła cykl? – Mimi wbrew sobie starała się wierzyć, że istnieje jakieś racjonalne wyjaśnienie. Musiało istnieć. Takie rzeczy nie mogły się zdarzyć. Nie im.
– Nie. Robili badania. Co najgorsze, jej krew zniknęła.
Mimi poczuła zimny dreszcz na plecach.
– Jak to zniknęła?
– Została wyciągnięta.
– Chcesz powiedzieć…
– Całkowite wysuszenie – skinął głową Jack.
Mimi wyrwała się z jego ramion.
– Kpisz sobie ze mnie. To jest… niemożliwe – znowu to słowo.
Chodziło za nią przez cały weekend, od sobotniego poranka, kiedy zadźwięczał telefon. Tak samo mowili rodzice, Starsi, Strażnicy, wszyscy. To, co się stało z Aggie, było po prostu niemożliwe. Co do tego wszyscy byli zgodni. Mimi podeszła do otwartego okna, rozkoszując się słońcem pieszczącym jej skórę. Nic nie mogło się im stać.
– Zwołali zgromadzenie. Wczoraj zostały rozesłane zawiadomienia.
– Tak szybko? Ale oni nie zaczęli się jeszcze zmieniać – zaprotestowała Mimi. – Czy to nie jest wbrew zasadom?
– Sytuacja nadzwyczajna. Wszyscy muszą zostać ostrzeżeni, nawet niedojrzali.
– Jasne – westchnęła. Odpowiadało jej bycie jedną z najmłodszych, natomiast nie podobało jej się, że jej status zostanie niebawem przejęty przez nową partię.
– Wracam do klasy. Gdzie się wybierasz? – spytał, wpychając koszulę w spodnie – bezskutecznie, bo kiedy sięgnął po skórzany plecak, wysunęła się znowu.
– Do Barneysa – odparła, zakładając ciemne okulary. – Nie mam się w co ubrać na pogrzeb.

Na drugiej lekcji Schuyler miała etykę – łączone zajęcia, na które przychodzili uczniowie drugich i trzecich klas w ramach zaliczania puli przedmiotów do wyboru. Nauczyciel, profesor Orion, absolwent Uniwersytetu Browna, z kręconymi włosami, długimi wąsami i pokaźnym nosem Cyrana, miał zwyczaj ubierać się w za duże swetry, które wisiały na nim jak na wieszaku.
Teraz siedział na środku klasy, prowadząc dyskusję. Schuyler znalazła miejsce koło okna i przysunęła swoje krzesło bliżej do otaczającego profesora Oriona kręgu. Było tylko dziesięć osób, tyle ile liczyła zwykle ich grupa. – zwykły rozmiar klasy. Nie mogła nie zauważyć, że Jacka brakowało na zajmowanym zwykle przez niego miejscu. Nie odezwała się do niego ani razu w tym semestrze i była ciekawa, czy w ogóle pamięta, że spotkali się w piątkowy wieczór.
– Czy ktoś z was znał dobrze Aggie? – zapytał profesor Orion, chociaż było to zbędne pytanie. Duchesne zaliczała się do takich szkół, w przypadku których wychowankowie spotykając się po latach przypadkowo w Centrum Pompidou w Paryżu albo na mieście u Maxa Fisha natychmiast umawiali się na drinka i wypytywali o rodzinę. Nawet jeśli w szkole nie zamienili ani słowa, praktycznie na pewno wiedzieli o sobie wszystko, nie wyłączając plotek.
– No więc? – ponowił pytanie profesor.
Bliss Llewellyn niepewnie podniosła rękę.
– Ja – powiedziała nieśmiało.
– Czy możesz nam o niej opowiedzieć?
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Inne recenzje

Nie taki wampir straszny…
— Anna Kańtoch

Sezon wampirów trwa
— Piotr Pieńkosz

Tegoż twórcy

Nie taki wampir straszny…
— Anna Kańtoch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.