Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Jak napisać haiku

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2
Często można spotkać się z twierdzeniem, że w tej formie poezji podmiot liryczny powinien być całkowicie nieobecny. Tak też jest zazwyczaj, ale nawet klasyczni mistrzowie nie przestrzegali tego zbyt rygorystycznie:
nawet w moim mieście
śpię teraz
jak podróżny
(Kyorai)
W mojej nowej sukni
Dziś rano -
Ktoś inny
(Bashō)
(właśnie doszliśmy
do połowy eseju –
dasz radę dalej?)
Z kolei metafory uznawane są za „marnowanie miejsca”: jedna rzecz opisana jest kilkoma wyrazami. Jednak w polskich haiku dość często można znaleźć „zakwitające latarnie” albo „truchełka jabłek” i nie zauważyłam, aby w konkursach czy publikacjach było to traktowane jako błąd. Natomiast na pewno dobrze jest unikać metafor tworzonych przy pomocy słowa „jak”. Jako ciekawostkę dodam, że Feliks Chrzanowski ze stowarzyszenia Pileus twierdził, że nie należy zaczynać haiku od „w”, ponieważ to „ogranicza przestrzenie czasowe i geograficzne”, a w haiku chodzi o „myślenie kosmosem”. Postulował także całkowity brak przymiotników. O ile metafory rzeczywiście w japońskim haiku nie występują, to przymiotniki, jak widać w wielu zacytowanych tu utworach, jak najbardziej. Poza tym często są niezbędne do opisu: „burzowa chmura” to co innego niż po prostu chmura, podobnie z określeniami w rodzaju „stary pies” czy „wyschnięte trawy”.
Niektórzy zalecają też ograniczanie czasowników, ale oczywiście nie da się ich całkowicie uniknąć. „Kot na dachu” mówi wszystko, co trzeba; „liście szeleszczą” można zmienić na „szelest liści”, ale już „ważka na ostrzu włóczni” nasuwa nieco inne skojarzenia, niż „ważka przysiadła na ostrzu włóczni”. Z utworu „burzowa chmura / zamiast śniegu sypnęły / płatki czereśni” można wyciąć czasownik „sypnęły”, ale kto się wtedy domyśli, że chodzi o płatki wirujące na wietrze, a nie wciąż znajdujące się na drzewach? Natomiast zamiast „widzę księżyc” zdecydowanie powinno się pisać po prostu „księżyc”; to samo ze „słyszę…” czy „patrzę, jak…”. A w znanym wierszu Bashō:
jaka cisza
terkotanie konika polnego
świdruje skałę
– występuje zarówno czasownik, jak i metafora…
Ponieważ haiku wyrosły na gruncie utworów żartobliwych, często stosowane jest w nich muśnięcie dość specyficznego humoru, zwykle polegające na przełamaniu poetyckiego nastroju przyziemnym szczegółem. Jedno z moich pierwszych haiku zestawiało kwitnący jaśmin z kocią miską, ale nie zacytuję go, ponieważ ma kireji w środku wersu.
malowany światłem księżyca
kwitnący krzak – sza, w sąsiednim pokoju
chrapią prostytutki
(Bashō)
gdzieś z kieszeni
kopiącego grabarza
grzechot tik-taków
(Krzysztof Żarnotal)
plucha – smętnie więc
należy pisać – a tu
kapnęło w zupę
(Robert Szybiak)
potok wzburzony
bo wśród omszałych głazów
moknie opona
(Achika)
Wotywne latarnie w świątyni Kasuga Taisha<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Wotywne latarnie w świątyni Kasuga Taisha
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Podobnym do haiku gatunkiem jest senryu, w którym można poruszać problemy społeczne, polityczne czy życiowe – jak na przykład skarga ojca na wyrodnego syna czy zwycięski mecz ulubionej drużyny.
jeszcze ślady rąk
małej chińskiej robotnicy
na mojej bluzce
(Monika Maćkowiak)
A czy można pisać haiku „miejskie” pozbawione odniesień do zjawisk przyrodniczych (z wyjątkiem pogody)? Czemu nie. Oto współczesne haiku w tłumaczeniu Czesława Miłosza:
spokojnie drzemiący
pod zegarem bez wskazówek
woźny w muzeum
(Eric Amman)
zimowy pogrzeb,
kamienny anioł celuje ręką
w puste niebo
(Eric Amman)
dzisiaj też
śnieg na skrzynce do listów
nienaruszony
(Frank K. Robinson)
jesienny zmierzch,
w zamkniętej fryzjerni
ciemnieją lustra
(Cor Van Den Heuvel)
Na koniec warto wspomnieć, że z haiku często związane są pewne pojęcia bliskie Japończykom, a w szczególności wabi (dosłownie ubóstwo, w kontekście poezji – zgoda na wyrażenie się nie tak doskonale, jakbym chciał) oraz sabi – samotność, świadome oglądanie świata z dystansu, ale też: pokrywanie się patyną/rdzą (Japończycy lubią przedmioty i miejsca, po których widać, że są stare). Inne to: yugen – ukryte piękno ducha; mushin – spokój ducha i woli; satori – nagłe zrozumienie, olśnienie.
Praktycznie: Proces twórczy pod mikroskopem
To wprawdzie jest dzikie wino a nie bluszcz, ale chodzi o ideę<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
To wprawdzie jest dzikie wino a nie bluszcz, ale chodzi o ideę
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Przyjmijmy, że chcemy pisać klasyczne haiku, o układzie 5-7-5. Naszą uwagę przyciąga jakiś widok czy szczegół – powiedzmy, że ściana starego budynku, trochę omszała i częściowo porośnięta bluszczem, co stwarza nieuchwytny nastrój pewnej nostalgii, zetknięcia z przeszłością. Mamy więc mech (zieleń, miękkość i – domyślnie – wilgoć), bluszcz (pędy, liście, pnącze, wspinanie się, porastanie), ścianę (mur, tynk), budynek (dom? szkoła? kościół?), starość / powagę i kombinujemy:
ściana porośnięta mchem (7) – nada się na środkową linijkę, ale wtedy musimy zacząć od czegoś innego;
mech rośnie na ścianie (6) – nieźle, ale „rośnie” można spokojnie wyrzucić;
mech na ścianie (4) – brakuje jednej sylaby;
omszała ściana (5) – bingo!
Jeżeli liczba sylab nie pasuje, trzeba poszukać synonimów albo sposobu użycia tych samych słów w nieco innym układzie, na przykład:
po omszałym murze (6) – omszałym murem (5)
rozrasta się bluszcz (5) – wiją się pędy bluszczu (7)
w spokojnej uliczce (6) – w cichym zaułku (5)
Można też próbować mniej dosłownie, choć wtedy jakiś Japończyk może skrytykować nadmierną metaforyczność w drugim wersie:
tu stara szkoła -
w mchu zieleni uśpiona
w bluszcz zaplątana
Podobnie jak z „mech rośnie na ścianie” zawsze należy wycinać zbędne słowa, np. zamiast „morze jest wzburzone” pisać „wzburzone morze”. Zastanawiać się, co można wykreślić bez szkody dla sensu i przekazu utworu. poza tym język polski pozwala na dużą dowolność ustawiania wyrazów w zdaniu, co często pozwala uniknąć wrażenia urwania, kiedy wers kończy się akcentem: pada miękki śnieg – miękki śnieg pada – pada śnieg miękki.
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Inna impresja: deszcz właśnie ustał i na igłach sosny wiszą drobne kropelki, a załamane w nich światło sprawia, że wyglądają jak szkło albo polerowane srebro. Można zacząć od „deszcz już się skończył” (5), ale jak na haiku to zbyt dużo słów, żeby przekazać jeden obraz. „Deszcz ustał” – już lepiej. Następne, co się nasuwa, to „sosna po deszczu” (5): o wiele lepsze, bo w jednym wersie mamy zarówno deszcz jak i sosnę.
Teraz mamy w planie igły i błyszczące kropelki. W kwestii igieł wiele się nie wymyśli – nawet nazwanie ich szpilkami nie zmieni liczby sylab, „igliwie” zaś nie pasuje, bo są to igły opadłe na ziemię. Natomiast krople stwarzają pole do popisu: srebrna koronka, srebrne kropelki, koronka kropli, w aureoli kropli… Jednak „koronka” zbyt się kojarzy z szydełkowaniem, więc co innego można napisać, zachowując obrazowość? Koraliki – naszyjnik – kolia – girlandy – aureola – kryształki – srebro… czyli mamy słowa od 2 do 4 sylab, można pokombinować.
– kropli kryształki
– kolia z kropelek
– naszyjnik kropel
A zamiast „wiszą”? Błyszczą – świecą – lśnią – połyskują – migoczą – drżą (tu mamy od 1 do od 4 sylab, jeszcze lepsze możliwości). No i zawsze trzeba pamiętać, że możemy zmieniać wyrazy o tym samym rdzeniu: „srebro” – „srebrzą się”, „migoczą” – „migot” albo „rozmigotany”, i tak dalej.
sosna po deszczu –
igły zdobne koronką
srebrnych kropelek
gałęzie sosny / sosnowe szpilki
po deszczu obrzeżone
kropel migotem / mokrym migotem / srebrnym migotem
igły na sośnie
po deszczu feerią kropli
rozmigotane
sosny po deszczu -
w kroplach na końcu igieł
rozprysłe słońce
Pewnego razu chciałam opisać moment znalezienia dojrzałych jagód na szlaku w Sowich Górach. Szliśmy z przyjaciółmi, był środek lata, upał, droga co prawda niezbyt trudna, ale skończył się nam zapas wody. Zjedzenie jagód pozwoliło przynajmniej trochę ugasić pragnienie.
Pierwsza wersja brzmiała tak:
czarne jagody
pijemy jak ze źródła
na górskim szlaku
Uznałam jednak, że „górski szlak” za bardzo sugeruje Tatry, więc poprawiłam ostatni wers na „pośród Sudetów”. To też nie do końca mi się podobało, więc ostatecznie zmieniłam całość:
ścieżka w Sudetach -
jak ze źródła pijemy
czarne jagody
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Tu z kolei kilka (z kilkunastu) haiku napisanych w czasie święta Loy Krathong, przypadającego w ostatnią pełnię według tajskiego roku księżycowego. Wówczas mieszkańcy Tajlandii puszczają na wodę – w braku rzeki może być sadzawka w ogrodzie – zapalone świece, kadzidełka i kwiaty w specjalnych koszyczkach uplecionych z liści bananowca. Zdążyłam ułożyć dwa haiku o „małych światełkach”, zanim stuknęłam się w głowę, że przecież światełko jest z definicji małe, zatem lepiej te dwie sylaby wykorzystać na jakieś bardziej obrazowe określenie: drżące, złote, chwiejne, ciepłe i tak dalej.
nocą w sadzawce
płyną w plecionce z liści
drżące płomyki
„W sadzawce” zestawione z „w plecionce” nie brzmi najlepiej, więc zmieniłam pierwszy wers:
sadzawka nocą –
płyną w plecionce z liści
drżące płomyki
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Inne warianty:
pełnia księżyca -
popłynęła po wodzie
flotylla świeczek
gdy księżyc w pełni
odpływają w mrok rzeki
modlitw ogniki
I na koniec nieco humorystycznie:
w sadzawce świeczki
a obrażona żaba
skrzeczy na drzewie
koniec
« 1 2
11 sierpnia 2016

Komentarze

« 1 2 3
15 I 2021   15:38:29

Spróbuję inaczej- ich zapis języka (nie będę tu mówił o kanji) następuje w sposób fonetetyczny jeden znak≈jedna sylaba. Jednakże pewne znaki występując koło siebie są odczytywane nie jako dwie, ale od jednej do trzech sylab. Z artykułu wynikało, że rytm 7/5/7 dotyczy nie zapisanych znaków, a odczytanych na głos sylab, np.
"Fu ru" ike ya
"Ka wa za" "to bi ko mu"
"Mi zu" no oto
(cudzysłów=słowo, spacjami oddzielone znaki/sylaby) będzie odczytywane:
"Fu ru" 'i' 'ke' ya
"Ka wa za" "to bi ko mu"
"Mi zu" no 'o' 'to'
(Basho "Old pond")

« 1 2 3

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Kwiecień 2021
Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Joanna Kapica-Curzytek

7 IV 2021

Początek kwietnia zdominowały między innymi przygotowania do świąt, ale teraz można już spokojnie oddać się lekturze. Oto ciekawe pozycje, które wypatrzyliśmy w zapowiedziach wydawców.

więcej »

Nie przegap: Marzec 2021
Esensja

31 III 2021

Patrząc na listę zrecenzowanych w marcu tytułów musimy przyznać jedno: nie leniuchowaliśmy.

więcej »

Na rubieżach rzeczywistości: „Sen bowiem jest istnością też…”
Marcin Knyszyński

28 III 2021

„Boża inwazja” jest drugą częścią nieformalnej „trylogii Valis”. Fabularnie z „Valisem” nie łączy jej jednak nic, poza jedną wzmianką o „starym filmie sprzed lat”, który opowiada o sztucznym satelicie wysyłającym hologram udający rzeczywistość. To nie fabuła, lecz idea łączy obie powieści – podlegające nieustannej ewolucji poglądy Philipa K. Dicka na kwestie Boga, zbawienia i natury rzeczywistości.

więcej »

Polecamy

„Sen bowiem jest istnością też…”

Na rubieżach rzeczywistości:

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Skok w fabułę bez spadochronu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Poprzebierani za samurajów
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dziewczyna mojej przyjaciółki nie jest moją przyjaciółką
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
— Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Maszyna, która nie robi „ping”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To życie mija, nie ja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bezimienna pani ceramicznych robotów
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tony Stark jako syrenka w ciąży
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Frodo w okopach wojny z Wiecznymi Prusami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Słowiańskie elfy rzeczne
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.