Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 maja 2024
w Esensji w Esensjopedii

Waldemar Jagliński
‹Malarz, chłopiec i Ewa›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorWaldemar Jagliński
TytułMalarz, chłopiec i Ewa
OpisAutor wierszy dla dzieci pt. „Zagadki”. Książka – harmonijka wydana została w 1999 roku przez krakowskie wydawnictwo Kanwa. Wznowienie publikacji w 2003 oraz w 2006 roku przez wydawnictwo Print. Od 2008 roku i nadal – publikacje wierszy oraz prozy w miesięczniku Akant wydawanym w Bydgoszczy. Ponadto publikacje w dwutygodniku internetowym pisarze.pl, w kwartalniku Ypsilon, w kwartalniku Migotania (proza poetycka), w piśmie internetowym Helikopter, w Gazecie Kulturalnej z Zelowa oraz w miesięczniku Esensja. Autor powieści pt. „Domena” (poszukuje wydawcy), tomiku wierszy pt. „Horyzonty” wydanego przez wydawnictwo MediaZet. Współautor antologii regionalnych („Zderzenie” oraz Nadnoteckie Dni Literatury) z 2016 i 2019 roku. Autor ilustracji do powyższych antologii, ilustracji do książki Tadeusza Wyrwa–Krzyżańskiego oraz do periodyku Akant.
Gatunekurban fantasy

Malarz, chłopiec i Ewa

Waldemar Jagliński
1 2 »
Pośród soczystych traw zobaczył znajomą postać. Obraz zafalował, stał się żywy, a chłopiec z pierwszego planu znikał i pojawiał się, pulsując barwami. Kilka większych kwiatów pochyliło się w stronę Promyka, a ten uśmiechnął się szeroko i wskoczył na mocne łodygi.

Waldemar Jagliński

Malarz, chłopiec i Ewa

Pośród soczystych traw zobaczył znajomą postać. Obraz zafalował, stał się żywy, a chłopiec z pierwszego planu znikał i pojawiał się, pulsując barwami. Kilka większych kwiatów pochyliło się w stronę Promyka, a ten uśmiechnął się szeroko i wskoczył na mocne łodygi.

Waldemar Jagliński
‹Malarz, chłopiec i Ewa›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorWaldemar Jagliński
TytułMalarz, chłopiec i Ewa
OpisAutor wierszy dla dzieci pt. „Zagadki”. Książka – harmonijka wydana została w 1999 roku przez krakowskie wydawnictwo Kanwa. Wznowienie publikacji w 2003 oraz w 2006 roku przez wydawnictwo Print. Od 2008 roku i nadal – publikacje wierszy oraz prozy w miesięczniku Akant wydawanym w Bydgoszczy. Ponadto publikacje w dwutygodniku internetowym pisarze.pl, w kwartalniku Ypsilon, w kwartalniku Migotania (proza poetycka), w piśmie internetowym Helikopter, w Gazecie Kulturalnej z Zelowa oraz w miesięczniku Esensja. Autor powieści pt. „Domena” (poszukuje wydawcy), tomiku wierszy pt. „Horyzonty” wydanego przez wydawnictwo MediaZet. Współautor antologii regionalnych („Zderzenie” oraz Nadnoteckie Dni Literatury) z 2016 i 2019 roku. Autor ilustracji do powyższych antologii, ilustracji do książki Tadeusza Wyrwa–Krzyżańskiego oraz do periodyku Akant.
Gatunekurban fantasy
Kiedy się obudził, dość dobrze pamiętał sen, a zdarzało się to rzadko. Śnił o bardzo małych istotach, które mogły kojarzyć się z twórczością pewnego Duńczyka nazwiskiem Andersen. Słyszał o nim, gdy przebywał kiedyś w Kopenhadze u swych dalekich krewnych. Ten Andersen był niezwykle ambitny i chyba coraz bardziej popularny, krewni zaś próbowali stworzyć parową machinę latającą. Malarz w ogóle cenił takich ludzi, kogoś, kto pragnął przekraczać rozmaite granice. A sen głównie ukazywał chłopczyka stojącego na letniej łące. Chłopiec pozostał tam po tym, jak znikły inne maleńkie istoty. Gdyby ów miał jeszcze skrzydełka, można by było wziąć go za duszka elfów. Chłopiec stał więc na łące i uśmiechał się. Zupełnie jakby wiedział o czymś ważnym.
Malarz zmarszczył brwi, skupił się na minionym dniu i po chwili również się uśmiechnął. No tak, chłopiec był przecież taki sam, jak ten z ostatniego obrazu! Z ostatniego dzieła, z którego był wreszcie zadowolony. Może dlatego, że namalował kogoś, kto podobny był do Ewy?
Ewa pochodziła z Odense, była córką dorożkarza i praczki. I długo marzyła o teatrze. Niewiele jednak z tego wyszło, nie doceniono bowiem jej talentu. Aby żyć godnie, zajęła się handlem, lecz bez wsparcia mężczyzny napotykała rozmaite trudności. Malarz poznał ją na miejscowym straganie, gdy kupował warzywa. W Slagelse było wtedy chłodno, jak na całej Zelandii. Od tamtego dnia spotykali się coraz częściej, planowali nawet małżeństwo. Natura Malarza popchnęła go jednak w stronę tworzenia kolejnych dzieł i skupiał się głównie na nich. Ewa to rozumiała, dlatego nie zostawiła go na zawsze. Zresztą sprzedawał wtedy więcej obrazów i ją wspierał. Potem bywało różnie, ale Ewa walczyła i powiększyła stragan. W mieszkaniu Malarza pojawiała się czasami, przynosząc mu coś do jedzenia, zwłaszcza gdy nie mógł niczego sprzedać.
Siedząc wciąż na łóżku, poczuł chłód. No tak, niebawem pierwszy śnieg, a w kominku było ciemno jak podczas jesiennej nocy. Malarz niechętnie stanął na zimnej podłodze, założył chodaki i ruszył przez izbę w stronę paleniska. Gdy rozpalił już niewielki ogień, uśmiechnął się i ogrzał nieco dłonie. Potem zbliżył się do obrazu stojącego jeszcze na sztalugach i okrytego kawałkiem bawełny. Zdjął okrycie i przez dłuższą chwilę wpatrywał się w drobną twarz może dziesięcioletniego chłopca ubranego w żółtą koszulę i w krótkie, niebieskie spodenki. Musiał przyznać, że malowidło podobało mu się coraz bardziej.
• • •
Nie czuł głodu ani zimna, gdy wpatrywał się w obraz. Drobna twarz przyciągała go śmiałym spojrzeniem jasnych oczu i jakby tajemniczym uśmiechem. Kolejnej nocy, zanim się położył, chciał jeszcze zaakcentować kołnierzyk koszuli, jednak zrezygnował. Uznał, że lepiej już nie będzie. Zamknął tubki z farbami, pędzle włożył do słoja z terpentyną, zerknął jeszcze na kominek, gdzie dopalały się ostatnie polana i przymknął oczy. Chłopiec z letniej łąki towarzyszył mu podczas zasypiania.
• • •
Ilustracja: Waldemar Jagliński
Ilustracja: Waldemar Jagliński
Latarnie gazowe zgasły już, kiedy pierwszy raz się ocknął i spojrzał w sufit szarej izby. Świt przemijał, a dzień rozjaśniał kąty. Malarz usiadł w pościeli i spojrzał w stronę ulubionego obrazu. Drobną twarz chłopca ozłociły pierwsze promienie jesiennego poranka. Mężczyzna się uśmiechnął, wsunął stopy w drewniaki i jak zawsze ruszył do kaflowego kominka. W połowie drogi, usłyszał cichy tupot na dębowym blacie stołu. Spojrzał i zaskoczony aż się cofnął. Kilka kroków za nim stał chłopiec! Taki sam jak ten z obrazu!
– Co ty tu…kim jesteś? – spytał oszołomiony. – Chłopiec wyciągnął do niego drobne dłonie. – Nie wierzyłem, że mam taką moc…Albo oszalałem z tej samotności – wymamrotał zatrwożony Malarz.
• • •
Był czas, kiedy chciał mieć żonę, dzieci i całe to normalne życie. Były chwile, kiedy bardzo tego pragnął. Myślał wtedy o synu, który mógłby usiąść mu na kolanach i uśmiechnąć się, widząc poczynania ojca-artysty. Zawsze jednak ponad tą normalnością, albo tuzinkowością raczej, unosiła się Pani Sztuka. To ona odcinała go od rodziny, zamykała w szarej izbie i roztaczała przed nim baśniowe światy. Tak różne od codzienności. Niosące piękno i beztroskę. Wizje prawie realne i jednocześnie jakby niedokończone, czekające wciąż na akt stworzenia… Siedząc przy sztalugach, niekiedy miał dziwne wrażenie, że mógłby wniknąć w swe dzieła nie tylko mentalnie. Albo ich bohaterowie mogliby zjawić się w jego małym mieszkaniu. Otrząsał się wtedy i ganił w myślach, przekonując samego siebie, że nie oszalał.
Tak było w przypadku jasnookiego chłopca.
Jednak to, co się stało, było przecież nienormalne. Wykraczało poza wszelkie ramy! Oszałamiało, nie pozwalało zebrać myśli… Malarz siedział więc skulony, z dłońmi na ściągniętej grymasem twarzy i miał coraz większą nadzieję, że to, co go spotkało, to tylko zwidy, obrazy stęsknionego umysłu.
Dopiero wieczorem odsłonił twarz i wstał z krzesła. I znowu ogarnęła go trwoga: chłopczyk wciąż był! Z opuszczoną głową siedział na krawędzi stołu. Głęboki smutek malował się na drobnej, jasnej, jakby stworzonej z kropli różowawej farby twarzy oświetlonej uliczną latarnią. Chwilami zdawało się, że osobliwa istota po prostu skamieniała albo maleńkie, niewidzialne mechanizmy przestały w niej pracować. Gdzieś w głębi duszy Malarza zaczęła rodzić się pewność, a potem empatia.
• • •
Tej nocy nie zasnął, ale nie żałował. Samo wpatrywanie się w chłopca dodawało mu sił, chociaż dwucalowa istota uniosła głowę dopiero nad ranem. A kolejne dni były coraz jaśniejsze, piękniejsze. Malarz uczył chłopca tak, jak wpierw uczy się niemowlę, a potem kilkuletnie dziecko. Obserwował w tym celu kobiety z niemowlętami lub małymi dziećmi, te idące ulicami Slagelse albo te siedzące przy chodnikach. Uczył malca dobrych rzeczy, mówiąc mu czasami, że świat za oknem nie jest łatwy. Chłopczyk uśmiechał się coraz częściej i coraz więcej mówił, a jego ruchy z każdym dniem stawały się płynniejsze. Wspinał się na stół niczym nakręcana maszynka i obserwował zewnętrzny świat oparty nosem o szybę. Po jakimś czasie marszczył brwi, jakby niechętny temu, co zobaczył. A potem siadał jak najbliżej Malarza. Chociaż maluch sprawiał czasem kłopoty, psocąc niczym kociak, Malarz wszystko mu wybaczał i uczył go na nowo. Nazwał chłopca Promykiem. Jesień zamieniła się w wiosnę.
Ilustracja: Waldemar Jagliński
Ilustracja: Waldemar Jagliński
Kilka razy w tygodniu Malarz musiał wychodzić do miasta, choćby po to, by kupić coś do jedzenia. Któregoś wieczoru zauważył, że zostały mu ostatnie grosze. No cóż, pomyślał, trzeba będzie poszukać kupców na obrazy. Zadrżał na myśl, co stanie się, gdy ktokolwiek ujrzy chłopca. Będzie co najmniej zaskoczony. Albo zechce ukraść go i wykorzystać dla szybkiego zarobku! Chociaż próbowano tworzyć machiny latające, proste wciąż lalki znacznie różniły się od Promyka. Ten wydawał się być maleńkim cudem, który mógł przynosić duże dochody.
Chyba, że jednak on, Malarz, często samotny mimo spotkań z klientami, rzeczywiście oszalał… Ale wtedy nikt normalny nie będzie widział czegoś, co po prostu nie istnieje.
Ta myśl uspokoiła Malarza, ale na krótko. Dotykał przecież chłopca i przenosił go tu i tam we własnych dłoniach! W takim razie należało zachować szczególną ostrożność. Może mniejszą, gdy zjawi się Ewa. Powiedziała mu kiedyś, że istnieją rzeczy, o których filozofom się nie śniło. Mógł więc założyć, że i w konfrontacji z chłopcem z obrazu Ewa nie przerazi się tak mocno, jak inni. Nie było to jednak całkowicie pewne.
• • •
Ewa nie przychodziła i Malarz zaczął podejrzewać, że stało się coś złego. Byli przecież przyjaciółmi, a przyjaciele powinni się odwiedzać niezależnie od swoich tajemnic. Wraz z pierwszym śniegiem w małym mieszkaniu Malarza zjawiło się kilku klientów. To go ucieszyło, bo wcześniej już, od starszej pani mieszkającej obok, musiał pożyczyć parę groszy na jedzenie. Osobliwy chłopiec na szczęście nie jadł, tylko od czasu do czasu połykał trochę farby albo oleju używanego do mieszanek malarskich. W czasie wizyt klientów Malarz chował go do szafy. Chłopiec był ciekawski, ale obiecywał, że nigdy z niej nie wyjrzy.
Pewnego chłodnego popołudnia pojawił się tęgi, bogaty kupiec, człowiek wścibski i szczególnie chciwy. Nazywał się Jensen i za portret zaproponował połowę tego, co inni. Malarz skrzywił się, przystał jednak na warunki kupca, obawiając się, że ten wykorzysta swoje wpływy i zniechęci innych do korzystania z małej pracowni.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Na ścieżce ku kosmicznemu Samhdi-Ra
Marcel Baron

11 V 2024

Dokądkolwiek wyruszysz, Adnana, będziesz w samym sobie. Nie ma innej drogi, by osiągnąć Samhdi-Ra, niż wyrzec się siebie w ogniu Modi-jana-Sy. Będziesz więc wędrował w czasie i przestrzeni, tak naprawdę jednak nie poruszysz się ani o jeden atom. A potem wrócisz ze swojej podróży wzbogacony tylko o ciężar nowych doświadczeń.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:tatsusachiko@gmail.com'>Tatsu</a>, wygenerowane przy pomocy AI

Bestseller
Marcin Pindel

16 III 2024

— Spójrz prawdzie w oczy: marny z ciebie pisarzyna, takich „talentów” jest na pęczki w każdym zakątku tego kraju. Nawet wśród twoich uczniów było wielu lepszych od ciebie; pewnie to zauważyłeś, czytając ich wypracowania, ale twoje chore przekonanie o tym, że jesteś wyjątkowy, pozbawiło cię trzeźwego osądu. Tylko ja mogę ci pomóc, jedyne, co musisz zrobić, to o to poprosić.

więcej »
Ilustracja: Małgorzata Myśliborska

Pająki
Jan Myśliborski

14 I 2024

Było już prawie zupełnie ciemno. Kiedy zatrzaskiwał ciężkie skrzydło bramy, wydało mu się, że po drugiej stronie drogi dostrzegł zarys sylwetki stojącego pod drzewem człowieka. Mimo wszystko poczuł coś w rodzaju ulgi, gdy już przekręcił klucz.

więcej »

Polecamy

...ze szkicownika, cz. 9

...ze szkicownika:

...ze szkicownika, cz. 9
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 8
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 7
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 6
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 5
— Jacek Rosiak

Za kulisami autoportretu, cz. 3
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 4
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 3
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 2
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 1
— Jacek Rosiak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.