Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Skóra, w której żyję (La piel que habito)

Pedro Almodóvar
‹Skóra, w której żyję›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSkóra, w której żyję
Tytuł oryginalnyLa piel que habito
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery16 września 2011
ReżyseriaPedro Almodóvar
ZdjęciaJosé Luis Alcaine
Scenariusz
ObsadaAntonio Banderas, Elena Anaya, Blanca Suárez
MuzykaAlberto Iglesias
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiHiszpania
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Opowieść o chirurgu plastycznym, który trzyma w zamknięciu w swoim mieszkaniu piękną Ewę. Kim jest tajemnicza kobieta? Jakie stosunki łączą ją z lekarzem? Prawda okaże się bardziej szokująca niż najśmielsze przypuszczenia.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      


Urszula Lipińska, Kamil Witek, Zuzanna Witulska ‹Co nam w kinie gra: Skóra, w której żyję, W imieniu diabła›

Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska ‹Filmy Nowych Horyzontów 2011 (3/3)›

Filmy – Publicystyka      

Ewa Drab, Karol Kućmierz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska ‹Projektowanie zmarłej żony, czyli „Skóra, w której żyję”›



Utwory powiązane
Filmy (19)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [6.60]

PCz – Piotr Czerkawski [8]
Zgłaszam weto wobec dwóch najważniejszych zarzutów padających pod adresem tego filmu. Primo, znakomicie napisane postacie Marisy Paredes i Roberta Alamo przeczą tezie, że „Skórze…” brakuje poczucia humoru. Secundo, oskarżany o narcyzm Almodovar faktycznie stawia się w roli artystycznego boga, ale dawno już nie widziałem demiruga, który miałby w sobie taką dawkę samokrytycyzmu.

BH – Błażej Hrapkowicz [8]
Dopiero po drugim seansie doceniłem przewrotną konstrukcję filmu – zarazem precyzyjną (wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce) i nonszalancką (dezynwoltura, z jaką Almodovar bawi się czasem akcji, jest fantastyczna). Ekspozycja to prawdziwy test dla widza – niby przedstawia bohaterów i zarysowuje fabułę, a tak naprawdę wprawia w niemałą konfuzję. Chytry gracz z tego Almodovara i wcale nie taki redundantny, jak się niektórym krytykom wydaje: tyle trudu wkłada Antonio Banderas, żeby dowieść umowności ról genderowych, której Almodovar był zawsze wielkim piewcą, a tu okazuje się, że ciało zmienić można, ale tożsamości już nie bardzo.

UL – Urszula Lipińska [7]
Ładny krok po „Przerwanych objęciach”. Almodovar się starzeje i wreszcie to widać w jego filmach. Po staremu fruwa po kinie swoim (odniesienia do „Zwiąż mnie”, „Kiki” i „Prawa pożądania”) i innych (Hitchcock, niemiecki ekpresjonizm). I wreszcie przestaje mówić tym histerycznym, niezdrowo podnieconym głosem co w „Volver”. To widać nawet w bohaterach. Powściągnięta twarz Bandersa, nieruchoma Anaya, stonowana Paredes. Nic z dawnego temperamentu. Tylko człowiek-tygrysek urwał się z jakiegoś niezrealizowanego filmu Hiszpana z lat 80. Serce „Skóry, w której żyję” w gruncie rzeczy nie leży daleko od zainteresowań reżysera, ale takich bohaterów nie udało mu się pokazać od dawna. Nie ma tu nikogo dobrego, nikogo o czystych zamiarach, ani nikogo bez winy. Intencje postaci zresztą co chwila się przewartościowują, w miarę odkrywania przez widza kolejnych wydarzeń. Szczególnie lubię postać Marilli, trochę słabo w tym filmie rozbudowaną, a będącą źródłem właściwie wszystkiego, co dzieje się na ekranie i cichą obserwatorką poniekąd „swojego dzieła”. Sam reżyser stwierdził gdzieś, że kreował ją na taką matronę, głowę rodziny kryminalistów. Ale chyba ona jedna budzi w jakiś sposób ciepłe uczucia. Z kolei w Verze jest coś współczesnego: w swojej pułapce otoczona jest ekranami, niedostępna, do nieprzyzwoitości idealna i nieskażona, wciąż obserwowana i oceniana. Niby żyjąca w odosobnieniu, a jednak pod ciągłym ostrzałem. Czy Pedro nie chce nam przewrotnie wytknąć palcem chorego kształtu współczesnego świata?

MO – Michał Oleszczyk [3]
Almodóvar dotyka dna, kręcąc nieświadomą autoparodię własnej trans-genderowej konfekcji. Do unikania za wszelką cenę.

AZ – Artur Zaborski [7]
Choć mam pewne obawy, że Almodovar wcale nie wraca do korzeni, tylko zjada własny ogon, daję „Skórze” kredyt zaufania. Czy zostanie spłacony, przekonam się przy okazji „Miny”.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2024 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.