Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Tony Stark jako syrenka w ciąży

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 »

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tony Stark jako syrenka w ciąży

O wilkach jeszcze będzie.<br/>Rys. Achika
O wilkach jeszcze będzie.
Rys. Achika
Na przykład takie „Resistance”. Tony Stark i Steve Rogers zostają uwięzieni w kosmicznym obozie pracy. Wiarygodnie i wzruszająco jest tam przedstawiona zarówno zmiana ich nastawienia wobec siebie – od ledwo się dogadujących kolegów (jak wiemy z filmów, nie układało im się gładko) do najlepszych przyjaciół – jak i radzenie sobie z rozpaczą, codzienna walka o przetrwanie w straszliwych warunkach, oraz, oczywiście, mniej i bardziej udane próby ucieczki. Mamy po prostu całkiem niezłą powieść przygodową, z kompletnie zbędnymi scenami seksu. Na szczęście odpowiednie fragmenty można zwyczajnie pomijać w trakcie lektury.
Albo „Shadow of Grief, Ghost of Hope” – bardzo ciekawy pomysł: w końcówce „Zimowego żołnierza” Bucky uzmysławia sobie, że jeżeli zależy mu na pokonaniu Hydry, to lepiej sprzymierzyć się z Tonym Starkiem niż zostać uciekinierem wraz ze Stevem. Autorka bardzo wiarygodnie przedstawia nieufność Tony’ego i potrzaskaną psychikę Bucky’ego, który cierpi na zaburzenia dysocjacyjne i wciąż osuwa się w zachowania przypominające bardziej robota niż człowieka. Potem następują ich ataki na bazy Hydry, komplikacje prawne w związku z Porozumieniami Sokowiańskimi, komplikacje interpersonalne… a wszystko to przeplatane ni z gruszki ni z pietruszki całowaniem i przytulaniem, niewynikającym z niczego. Zakończyłam lekturę zanim przeszli do czegoś więcej.
Jeszcze bardziej jaskrawy przykład to „Chaos War”, bazujące na pierwszym filmie z cyklu przygód Thora. Asgard zostaje zaatakowany przez wyjątkowo agresywną kosmiczną rasę. Odyn, zapadając w sen, wyznacza na regenta Lokiego. Ten zaś wydaje absurdalne rozkazy: każe gromadzić wojowników w wioskach poza strefą zagrożenia, rozkładać przy drodze płótno oraz suszone magiczne jabłka, jednak finalnie prowadzi to do zwycięstwa, ponieważ pozorne szaleństwo okazało się zawierać w sobie metodę. W epickim punkcie kulminacyjnym mamy jeszcze gotowość Lokiego do poświęcenia życia za Asgard. Naprawdę świetnie pomyślana i poprowadzona fabuła, do której autorka z sobie tylko znanych przyczyn wepchnęła w finale gwałtowny i namiętny romans braci spowodowany jakimś przypadkowym zaklęciem. Może uznała, że w ten sposób przyciągnie więcej czytelniczek.
Ale Stony i Thorki (tak, najpopularniejsze sparowania doczekały się już własnych nazw1)) to jeszcze najmniej zaskakujące pomysły. Wiele autorek upiera się przy romansach postaci, które w oryginalnym utworze są wrogami – na przykład Kylo Rena z generałem Huxem: Kylux, co brzmi jak nazwa jakiegoś środka do szorowania zlewu. W niektórych tekstach pokazana jest stopniowa zmiana ich nastawiania, wywołana jakimiś zdarzeniami, a w innych są kochankami „bo tak, i już”. Realistyczne przedstawienie związku od strony emocjonalnej zależy od dojrzałości samej autorki, a ponieważ co młodsze nastolatki można zwykle już od pierwszych akapitów rozpoznać po stylu i ortografii, z odsianiem plew nie ma większego problemu.
Autorki w wieku licealnym często przesadnie skupiają się na wyglądzie i ubiorach postaci (soczysty cytat będzie pod koniec rozdziału, zapnijcie pasy), natomiast te doroślejsze często wykorzystują slash do eksplorowania takich uczuć, jak tęsknota, samotność, bezpieczeństwo, zaufanie.
Dlaczego sypialnia Johna jest cieplejsza? Nie jest mniejsza od mojej, grzejnik ma w tym samym miejscu. Nielogiczne. Spędziłem w niej kilka nocy, kiedy John wyjeżdżał do siostry – zawsze było tu cieplej. Raz spałem na tym wąskim łóżku, a John trzymał mnie za rękę. Chciałbym kiedyś to powtórzyć. Mam ochotę wsunąć się pod kołdrę pana doktora, trącić go i powiedzieć: „Posuń się”. Przekręciłby się na bok, zamruczał coś przez sen, a ja bym się przycisnął do jego pleców i byłoby mi nareszcie ciepło, a Moriarty nie odważyłby się nawiedzać mnie zza grobu. (Toroj „Możesz mnie dotykać”)
Johna ogarnęła histeryczna wesołość, a zarazem odnosił wrażenie rozlewającego się w piersiach coraz większego ciepła. Słodki Jezu, analogia z psem była jak najbardziej prawidłowa. Sherlock czuł się samotny! Tęsknił za Johnem! Ktoś za nim tęsknił! Komuś nareszcie nie było obojętne, czy żyje, czy umarł. Ktoś go potrzebował. KTOŚ GO CHCIAŁ! Tak naprawdę, na serio. Nie jako żołnierza, lekarza czy podawacza telefonu. „Wracaj. Wracaj, Wracaj, Wracaj.” Cztery razy, w czterech esemesach. Oczywiście, że cała ta sprawa była zakręcona jak ruski termos, ale to jest Sherlock. Po prostu Sherlock. On tak ma. Co za dzień… Co za dzień… Niech Bóg błogosławi tę cholerną Harry, że go wyciągnęła z Londynu. Warto się było tak umęczyć, by odkryć, że Sherlock nie jest robotem z Saturna. Sherlock chce Johna przy sobie. Jako bliską osobę, jako przyjaciela. Nie jako sprzątacza i kelnera. To znaczy też, ale nie tylko. (Toroj „Po prostu Sherlock”)
Jednak bywa, że nawet dorosłe kobiety mylą miłość z syndromem sztokholmskim, co prowadzi do scen niby romantycznych, a tak naprawdę raczej przygnębiających. W sumie trudno się dziwić, skoro na listach bestsellerów widnieją takie utwory, jak cykl o Greyu albo polskie „365 dni”. Zatem i w fanfikach wymuszony związek zwykle kończy się namiętnym romansem – nawet, jeśli zaczął się od, praktycznie rzecz biorąc, gwałtu. Oczywiście wszyscy znamy komentarze seksuologów do tego typu fantazji jako zdjęciu z fantazjującej odium kobiety, która pragnie seksu, ale chyba żaden seksuolog nie zetknął się z przypadkiem, kiedy jeszcze do tego kobieta wciela się w mężczyznę…
A pomysłowość autorek pod względem wpychania postaci do łóżka jest naprawdę duża. Jeżeli w danym świecie istnieje magia, to pętają bohatera zaklęciem, które zmusza go do oddawania się komuś przynajmniej raz dziennie, bo inaczej nie może mówić ani jeść. W uniwersum niby-średniowiecznym można wykorzystać motyw ratowania Zbyszka przez Danuśkę: komuś grozi egzekucja, więc go poślubiamy – niezależnie od tego, jakiej jest płci i czy w ogóle tego chce. W alternatywnym świecie Steve Rogers jest prawną własnością armii, lub S.H.I.E.L.D., lub tego, kto go wyciągnął spod lodu, i jedynym sposobem wydostania go z tej sytuacji jest ślub z Tonym. W jeszcze bardziej alternatywnym świecie król Stark dostaje niewolnika Steve’a jako łup wojenny lub prezent od zaprzyjaźnionego władcy. Minister Magii wydaje zarządzenie, że każdy czarodziej-sierota w wieku poniżej 18 lat musi poślubić kogoś dorosłego płci dowolnej i szesnastoletni Harry ląduje w aranżowanym małżeństwie ze Snapem. A ponieważ ten ostatni tekst pisała nastolatka…
Kiedy spojrzał na łóżko nie mógł wyjść z podziwu dla zręczności skrzatów. Jego strój ślubny może nie był idealnie męski, ale na pewno był piękny, a skrzaty zgodnie stwierdziły, że będzie w nim wyglądał fantastycznie. Białe spodnie ozdobione na końcach nogawek srebrzysto-zielonymi listkami zwijającymi się w malownicze spirale, do tego gorset wyszywany w podobny motyw. Harry nie był przekonany do niego, gdy skrzatki zaczęły go wiązać mu na plecach. Momentami myślał, że straci oddech, ale potem materiał miękko ułożył się na jego ciele. Do tego buty z miękkiej białej skórki na lekkim obcasie i białe rękawiczki do łokci bez palców. (Stiriel „Harry Potter i król węży”).
A-a-ale… dlaczego???
Przy pierwszym zetknięciu ze zjawiskiem częstą reakcją czytelnika jest zdumienie, jak można przedstawić homoseksualny związek bohatera, który w filmie/książce ma dziewczynę. Cóż, po pierwsze – jak mawiają niektórzy fani – kanon to zaledwie sugestia. Po drugie, bohater może być biseksualny, tylko o tym nie wiedzieć, dopóki nie spotka Tego Jedynego. Steve Rogers kocha się w Peggy Carter, ale przecież wiadomo, że skrycie szaleje za Buckym, Tony Stark chętnie wskoczy do łóżka z każdym, a Loki może nawet urodzić dziecko, bo przecież w mitologii nordyckiej nie takie rzeczy wyczyniał, no i nie wiadomo, czy lodowi giganci nie są przypadkiem obojnakami (tag „intersex Loki” ma 936 wyników na Ao3). Druga po Kyluxie najpopularniejsza męska para starwarsowa to Stormpilot, czyli Poe Dameron z Finnem: podarowanie starej kurtki i krótki uścisk na powitanie to wszystko, czego potrzebowały fanki, aby wyobrazić sobie ognisty romans. Można by pomyśleć, że padnięcie komuś w objęcia z radości, że się cudem uszło z życiem, jest czymś zwyczajnym – w końcu futboliści rzucają się sobie na szyje ze znacznie mniej poważnych powodów – ale najwidoczniej nie dla sporego grona osób płci żeńskiej.
Na pytanie, dlaczego z takim upodobaniem tworzą tego typu historie, autorki często nie mają innej odpowiedzi niż „bo to się fajnie pisze”. Zapewne jedną z przyczyn jest niedobór postaci żeńskich w wielu produkcjach, choć to pomału przestaje być aktualne. Nie każda autorka chce wprowadzać do fabuły bohaterkę wymyśloną przez siebie, pewnie z obawy, że zostanie posądzona o zbytnie się z nią utożsamianie (zjawisko Mary Sue to temat na osobny felieton). Zresztą jako czytelniczka przyznam, że też nie jestem specjalnie zainteresowana tekstami, w których występuje jakiś „Original Character”.
« 1 2 3 »

Komentarze

23 XI 2020   12:59:32

Po przeczytaniu tego artykułu jeszcze jedna myśl mnie naszła - mianowicie wyobraziłam sobie czytelników Esensji, a zarazem ojców 12-13 letnich córek, którzy po lekturze tego tekstu przypominają sobie, że pociecha coś wspominała niedawno, że ma nowe hobby, opowiadania pisze, taka ostatnio grzeczna, siedzi sobie w pokoju, czyta :D

23 XI 2020   16:39:43

Jajko nie zmaterializowało się magicznie, ani nie zniósł go Tony. Jajko "osierocone" przez inną parę kruków w zoo podłożył im do gniazda Clint, opiekun ptaszarni. Jak wiele osób się domyśla, kruczy pisklak, który się wylągł, otrzymał imię Peter.

24 XI 2020   11:34:22

Od siebie dodam, że istnieje slash Dobby/Hagrid. ("Dobby się rozciągnie, sir!")

24 XI 2020   12:12:29

Powinnam była jako motto tekstu dać cytat "I tylko jeża przelecieć się nie da".

24 XI 2020   14:23:54

Nie kuś losu ;P
Będąc na DA widziałam całe mnóstwo fanartów Sonic Hedgehog.
Kto zaręczy, że ktoś nie wpadł na pomysł by i o bohaterze gierki coś takiego napisać :>

24 XI 2020   19:57:37

@Achika

Jest takie porzekadło "Lepiej mieć stosunek z jeżem niż trzy lata być żołnierzem". Niejaki Jeż Jerzy został wcielony do armii, ale szybko odesłano go do domu, bo jego obecność w jednostce "fatalnie wpływała na morale rekrutów, przeświadczonych, że odbycie stosunku z jeżem zwalnia ze służby wojskowej".

25 XI 2020   17:13:52

A co na to jeż? Że on chciałby też.
Pod wpływem artykułu i imaginacji na temat opisanych fanfików rozsądna część mojego umysłu zwinęła się w kulkę, podkuliła porośnięte gęstą sierścią skrzydła i zaczęła z cicha skowyczeć.

25 XI 2020   18:27:07

A co do tych najbardziej odjechanych, to ja się zastanawiam, czy ich autorzy/autorki mieli od razu pomysł "a teraz opiszę Starka jako syrenę", czy raczej "napisałem/łam opowiadanie ptakach i zwierzątkach, ale pewnie nikt się nim nie zainteresuje... hmmm, te fanfiki mają szerokie grono odbiorców... to może pozmieniam imiona swoich bohaterów, kruka nazwę Tony Stark..."

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Styczeń 2021
Esensja

31 I 2021

Pierwszy w tym roku przegląd recenzji. W styczniu nie było źle.

więcej »

Na rubieżach rzeczywistości: Lęk i odraza w Kalifornii
Marcin Knyszyński

31 I 2021

Philip K. Dick zażywał narkotyki. Z tym faktem raczej nikt nie polemizuje, to rodzaje i wielkości dawek psychoaktywnych substancji są kwestią sporną. Najgorzej było na samym początku lat siedemdziesiątych, które uznawane są za najmroczniejszy okres w życiu autora – ciągłe balansowanie na krawędzi przepaści i eksperymenty z meskaliną, amfetaminą i LSD. Dziś przejdziemy „Przez ciemne zwierciadło”, aby stoczyć się na samo dno – tak oto Philip K. Dick podsumował wspomniany etap swojego życia. W (...)

więcej »

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

25 I 2021

Czemu jedni bohaterowie literaccy budzą naszą sympatię, a innych mamy ochotę własnoręcznie zadusić? Czy twórca ma prawo oczekiwać, że czytelnicy zinterpretują dzieło zgodnie z intencjami? Dyskusja zaczęła się od „Teatru węży”, a dokąd nas zaprowadziła – przekonajcie się sami.

więcej »

Polecamy

Lęk i odraza w Kalifornii

Na rubieżach rzeczywistości:

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
— Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Maszyna, która nie robi „ping”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To życie mija, nie ja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bezimienna pani ceramicznych robotów
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Frodo w okopach wojny z Wiecznymi Prusami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Słowiańskie elfy rzeczne
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Agatha Christie na tropie mordercy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ci, co skaczą i fruwają…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Miyamoto Usagi i poszukiwacze zaginionej szkatułki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrzyżowanie konia z pająkiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.