Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Vladimir Nabokov
‹Rozpacz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRozpacz
Tytuł oryginalnyОтчаянье
Data wydania19 marca 2014
Autor
PrzekładLeszek Engelking
Wydawca Muza
ISBN978-83-7758-601-3
Format248s. 133×205mm
Cena29,99
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zbrodniarz o dwóch twarzach
[Vladimir Nabokov „Rozpacz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nabokov potrafił czarować słowem. Dystans do fikcji, protekcjonalny stosunek do własnych bohaterów i wszechobecna ironia – składniki, które zwykle naruszają autonomię przedstawionego świata, ukazują jego pęknięcia, u rosyjskiego mistrza są nieodłącznymi elementami powieści. A połączone z intrygującą fabułą dają książkę atrakcyjną i erudycyjną jednocześnie.

Paweł Micnas

Zbrodniarz o dwóch twarzach
[Vladimir Nabokov „Rozpacz” - recenzja]

Nabokov potrafił czarować słowem. Dystans do fikcji, protekcjonalny stosunek do własnych bohaterów i wszechobecna ironia – składniki, które zwykle naruszają autonomię przedstawionego świata, ukazują jego pęknięcia, u rosyjskiego mistrza są nieodłącznymi elementami powieści. A połączone z intrygującą fabułą dają książkę atrakcyjną i erudycyjną jednocześnie.

Vladimir Nabokov
‹Rozpacz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRozpacz
Tytuł oryginalnyОтчаянье
Data wydania19 marca 2014
Autor
PrzekładLeszek Engelking
Wydawca Muza
ISBN978-83-7758-601-3
Format248s. 133×205mm
Cena29,99
Gatunekobyczajowa
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Jacques Vaché, słynny francuski strojniś i dandys, który długie godziny potrafił spędzić przed lustrem na doborze odpowiedniej garderoby, zasłynął z iście niecodziennej śmierci w młodym wieku. Przedawkował opium, wcześniej częstując narkotykiem dwóch swoich przyjaciół. Owo samobójstwo z podwójnym morderstwem do dziś uznawane jest za szczyt i ucieleśnienie dadaistycznej sztuki. Śmierć jako dzieło sztuki. Wypaczone, modernistyczne ars moriendi stało się też inspiracją dla Vladimira Nabokova, który naszkicował w swojej powieści „Rozpacz” sytuację równie groteskową i absurdalną.
Trzydziestopięcioletni wytwórca czekolady Hermann spotyka pewnego dnia swojego sobowtóra. I o ile on sam pochodzi ze społecznych wyżyn, uważa się za artystę, posiada własny samochód, co w latach 30. ubiegłego wieku musiało uchodzić za dowód życia w pewnym luksusie, o tyle jego klon to raczej kloszard i biedak, zarośnięty i bezdomny włóczykij. Z początku zwiedzeni sugestią narratora wierzymy w lustrzane podobieństwo Hermanna i sobowtóra. Dopiero z czasem rozpoznajemy w jego relacji pewne elementy, które mogą wskazywać na szaleństwo, odejście od zmysłów i majaki. Wszystko to jednak są nasze domysły. Nabokov sprawnie operuje niedomówieniami, utrzymując tym samym czytelnika w napięciu i niepewności.
Hermann postanawia zamordować swojego sobowtóra, Feliksa. Wcześniej jednak chce, by ten wdział jego ubranie, ogolił się i zamienił dokumentami. Morderstwo ma być niecodziennym samobójstwem, w którym uśmiercona zostaje tożsamość, nazwisko, a samo ciało żyje dalej, tyle że skryte pod inną tożsamością i innym imieniem. Ironiczny i lekki ton narracji Nabokova sugeruje jakąś farsę i żart. Koturnowe zachowania i przeestetyzowane gesty wskazują na pewną teatralność. Tymczasem czytelnik i tak jest w stanie wychwycić grozę całej sytuacji. Horror wypływa spomiędzy linijek i sprawia, że śmiech – z początku świadczący o rozbawieniu – z czasem staje się śmiechem bezradności. Pamiętajmy, że Kafka też śmiał się, czytając „Proces” swoim przyjaciołom.
Jakby to zwięźle ujął Michel Foucault – wiedza daje Hermannowi władzę nad Feliksem. Bogatszy i lepiej urodzony mężczyzna zabawia się losem drugiego. Wkręca go, okłamuje, ściemnia. Mami wizjami bogactwa i kariery, a tak naprawdę prowadzi go w stronę przepaści. Jeśli Fiodor Dostojewski pokazał w „Zbrodni i karze” zdesperowanego, biednego studenta, który morduje i później owego morderstwa żałuje, to Nabokov (nienawidzący autora „Biesów”) przedstawił sytuację odwrotną – bogaty zabija biednego i wcale nie odczuwa wyrzutów sumienia. Autor „Lolity” pokazuje więc, że przemoc wpisana jest w system społeczny, a relacje międzyludzkie opierają się przede wszystkim na władzy i poddaństwie. Komunikacja odbywa się w jedną stronę – silni mówią, słabi słuchają. Silni czują się bezkarni i najczęściej bezkarni pozostają. Co więcej, po stronie silnych stoi kultura i literatura, wszak Hermann kieruje się pewnymi pobudkami artystycznymi, gdy planuje morderstwo. Sztuka jest tu pokazana jako rzecz niezwykle niebezpieczna, bo sankcjonuje zabójstwo (podobnie jak dadaizm w wykonaniu Vaché’ego).
Nabokov, słynący ze swojej niechęci do Dostojewskiego, napisał książkę, która może uchodzić za parodię „Zbrodni i kary”. I pastwienie się nad autorem „Idioty” nie ogranicza się tu tylko do przedstawienia sytuacji odwrotnej i wykoślawionej, w której filozoficzne rozmyślania nad morderstwem przypominają czczą, frywolną gadaninę. Narrator nie może powstrzymać się od wtrętów, w których bezpośrednio atakuje Dostojewskiego. Na przykład ten fragment: „«Mgła, opary, struna drży we mgle». Nie, to nie żadne wiersze, ten kawałek jest z wielkiego dzieła starego Dostojnisia «Zbrodnia i fujara»”; albo: „Mimo groteskowego podobieństwa do Zwyrodiona Romansowicza Raskolnikowa…”. Widzimy więc, że prócz pojedynku między Hermannem a Feliksem, dochodzi do starcia między dwoma rosyjskimi klasykami. Rezultat zarówno pierwszej, jak i drugiej rozgrywki jest nie do przewidzenia, a finał z pewnością zaskoczy niejednego czytelnika.
PS. Ciekawostka dla tłumaczy i tłumaczeniami się interesujących. Podstawą polskiego wydania powieści stała się angielska edycja dzieła – The Dispair – przetłumaczona z rosyjskiego (Otczajanije) przez samego Nabokova. Powodem takiego wyboru tłumaczy były poprawki i „udoskonalenia” oraz nowe gry słowne, które pisarz wprowadził w angielskiej, drugiej edycji książki, już po sukcesie „Lolity”.
koniec
27 listopada 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Puste postumenty
Marcin Mroziuk

18 I 2022

W Warszawie jest wprawdzie mnóstwo okazałych monumentów i skromniejszych rzeźb, ale na co dzień mieszkańcy mijają je obojętnie, a co gorsza niewiele wiedzą nawet o tych będących turystycznymi atrakcjami. W „Śledztwie inspektora Mątwy” Małgorzata Strękowska-Zaremba przedstawia zupełnie zwariowaną historię, która uświadamia młodym czytelnikom, ile stolica straciłaby bez pomników Syreny czy Szczęśliwego Psa.

więcej »

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wygrane i przegrane bitwy
Miłosz Cybowski

15 I 2022

W drugiej części „Czasu Hitlera” Frank McDonough bierze się za obfitujący w wydarzenia okres, jakim były lata 1940-45. Choć na temat II wojny światowej napisano już wiele, autor prezentuje nieco świeżego spojrzenia na to burzliwe pięciolecie. Książkę czyta się dobrze, ale niekiedy można odnieść wrażenie, że całość stanowi zwykły zapis historii tego konfliktu.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Spacery po Bukareszcie
— Paweł Micnas

Śmietnik umysłowy
— Paweł Micnas

Kresy polskie i opowieści
— Paweł Micnas

O pożytkach miejskich przechadzek
— Paweł Micnas

Literacki gulasz
— Paweł Micnas

Klaser ze znaczkami końca
— Paweł Micnas

Dzika Polska
— Paweł Micnas

Leningrad była kobietą
— Paweł Micnas

Pan z cukrowni
— Paweł Micnas

Żart i kara
— Paweł Micnas

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.