Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

V.E. Schwab
‹Wyczarowanie światła›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWyczarowanie światła
Tytuł oryginalnyA Conjuring of Light
Data wydania21 maja 2018
Autor
PrzekładEwa Wojtczak
Wydawca Zysk i S-ka
CyklOdcienie magii
ISBN978-83-8116-355-2
Format696s. 145×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Wyblakła czerwień
[V.E. Schwab „Wyczarowanie światła” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Na polskie wydanie finału cyklu V.E. Schwab o antarich i kolorowych Londynach nie trzeba było czekać długo. Niestety, „Wyczarowanie światła” rozczarowuje.

Beatrycze Nowicka

Wyblakła czerwień
[V.E. Schwab „Wyczarowanie światła” - recenzja]

Na polskie wydanie finału cyklu V.E. Schwab o antarich i kolorowych Londynach nie trzeba było czekać długo. Niestety, „Wyczarowanie światła” rozczarowuje.

V.E. Schwab
‹Wyczarowanie światła›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWyczarowanie światła
Tytuł oryginalnyA Conjuring of Light
Data wydania21 maja 2018
Autor
PrzekładEwa Wojtczak
Wydawca Zysk i S-ka
CyklOdcienie magii
ISBN978-83-8116-355-2
Format696s. 145×205mm
Cena39,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Ze smutkiem stwierdzam, że mało jest w tym momencie cykli, na których kontynuację czekam z niecierpliwością. Trylogia V.E. Schwab należała do tej wąskiej grupki – finału historii Kella i Lili oczekiwałam z zainteresowaniem. Tym smutniej było więc przekonać się, że autorka zmarnowała potencjał tkwiący w świecie i bohaterach. W „Wyczarowaniu światła” zawiodły rozmaite elementy, przede wszystkim konstrukcja powieści, pomysł na fabułę, ale też kreacja postaci.
W części pierwszej dominowała akcja, w drugiej rozwijała się ona nieśpiesznie, ale to pozwoliło pogłębić charakterystyki postaci. „Zgromadzenie cieni” kończyło się w emocjonującym momencie – mag został pojmany i groziły mu tortury, złodziejka pędziła mu na ratunek, a książę znalazł się na skraju śmierci. Wydawało się, że od tego momentu wydarzenia potoczą się wartko, nie zabraknie widowiskowych starć i dramatycznych wyborów. „Wyczarowanie światła” owszem, rozpoczyna się w miejscu, w którym zakończył się tom drugi, ale do spodziewanego przyspieszenia akcji nie dochodzi. Narracja dotycząca Lili śpieszącej na ratunek Kellowi co i rusz przerywana jest przypomnieniami faktów z części poprzednich, niewiele wnoszącymi retrospekcjami i opisami czuwania nad nieprzytomnym księciem. Stosunkowo szybko sytuacja się stabilizuje, po czym bohaterowie zaczynają debatować, co tu zrobić dalej.
W teorii do Czerwonego Londynu trafia istota, która zniszczyła cały swój świat. Spodziewać by się można spektakularnych starć, bohaterskich wyczynów w beznadziejnej z pozoru sytuacji i tym podobnych rozwiązań znanych z wielu innych cykli fantasy. W praktyce otrzymujemy niejako powtórkę z tomu pierwszego, tylko z odrobinę silniejszym przeciwnikiem i – na dodatkowe nieszczęście – bez pożądanej dynamiki. Na stanowczo zbyt wielu stronach bohaterowie snują się, prowadzą niekończące się dialogi, z których zbyt często niewiele wynika, kłócą się, obwiniają i rozmyślają o osobach, w których się zakochali. Wyprawiają się po magiczny artefakt, przydatny w walce z wrogą magią (żeby chociaż czytelnik odniósł wtedy wrażenie, że znalezienie go i zdobycie będzie trudne i ryzykowne). Wchodzą też w posiadanie magicznych pierścieni oraz… lusterka, które ma pomóc jednemu z bohaterów przekonać drugiego o szczerości swych uczuć. Krótko pisząc, bieda.
Przyznam, że teraz dopiero uderzyło mnie, jak infantylna jest czwórka głównych postaci. Nie można też powiedzieć, by w „Wyczarowaniu światła” się rozwijali, czy zmieniali, a część traci sporo ze swojego uroku. Dla niektórych autorka nie miała sensownego pomysłu, co by tu z nimi dalej zrobić i jak pozwolić im odegrać jakąś większą rolę w wydarzeniach. Zdarzyły jej się też całkowicie chybione rozwiązania – jak scena, gdzie jeden z bohaterów tuż po tym, jak stracił ukochanego członka rodziny, dowcipkuje na temat swojej urody. Przecież to jest strzał w stopę! Owszem, zdarzają się sytuacje, gdy ludzie, więc i postaci literackie żartują w obliczu tragicznych wydarzeń, lub też szukają pocieszenia w miłości. Ale takie sceny naprawdę trzeba umieć pisać. Tymczasem, w „Wyczarowaniu światła” dostajemy błahe przekomarzanki, tudzież rozwleczone opisy, jak to ktoś kogoś po ręce gładzi, a ktoś wspomina, jak się całował. Bardzo skutecznie niszczy to wrażenie dramatyzmu sytuacji.
Schwab postanowiła natomiast rozbudować kilku bohaterów drugoplanowych. Tylko że w ostatnim tomie za późno na to, by zrobić rzecz porządnie. Czerwony Król i Królowa w „Mroczniejszym odcieniu magii” byli jedynie figurami z tła. W części drugiej awansowali na przeszkody na drodze głównych bohaterów. Teraz autorka wprowadza poświęcone im sceny i informuje o ich przeszłości, ale to tylko spowalnia akcję jeszcze bardziej. Zwłaszcza, że Schwab nie wymyśliła dla tej pary jakiejś ciekawej przeszłości, przemyśleń, czegokolwiek, co by te postaci pogłębiło. Czy informacja, że królowa często tłukła przedmioty i się tego bała sprawi, że odbiorcy zacznie zależeć na jej losie? Zdecydowanie lepiej wyszło rozbudowanie wizerunku Hollanda, choć to należało zrobić znacznie wcześniej, jeśli planowało się, by odegrał dużą rolę w finale. Biały antari urasta do najciekawszej spośród postaci cyklu, ale i tak potencjał pomysłu na niego nie został wykorzystany. Schwab zmarnowała też kilka postaci drugoplanowych.
Zaletą cyklu były barwne opisy świata przedstawionego, w tomie ostatnim ich zabrakło, a urok nowości siłą rzeczy przepadł. Liczyłam na to, że w „Wyczarowaniu światła” dowiem się więcej na temat historii uniwersum, przede wszystkim kwestii odcięcia Czarnego Londynu. Spodziewałam się rozwinięcia wątku Białego Londynu i wyjaśnień zagadek z przeszłości bohaterów. Choć, jeśli chodzi o to ostatnie, gdzieś czytałam, że zachęcona sukcesem trylogii Schwab planuje następną – może więc zostawiła sobie te kwestie na później. Lektura „Wyczarowania światła” zniechęciła mnie jednak do ewentualnych dalszych powieści z tego uniwersum.
koniec
4 czerwca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Powrót do Czerwonego Londynu
— Beatrycze Nowicka

Londyn malowany czerwienią
— Magdalena Kubasiewicz

Dobrze skrojony płaszcz
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Tryby historii
— Beatrycze Nowicka

Imperium zwane pamięcią
— Beatrycze Nowicka

Gorzka czekolada
— Beatrycze Nowicka

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Supernowej nie zaobserwowano
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.