Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Margaret Atwood
‹Penelopiada›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPenelopiada
Tytuł oryginalnyThe Penelopiad: The Myth of Penelope and Odysseus
Data wydania20 października 2005
Autor
PrzekładMagdalena Kornikowska
Wydawca Znak
CyklMity
ISBN83-240-0591-9
Cena39,—
Gatunekmainstream
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Mamroczący bogowie
[Margaret Atwood „Penelopiada” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Margaret Atwood w „Penelopiadzie” opowiada nam „Odyseję”, której nie znamy. Świat przypomina współczesny, bohaterowie nie walczą z przeciwnościami zsyłanymi przez bogów – a bogowie? Jak mówi Penelopa, opowiadając o pewnej wyroczni – „bogowie często mamroczą”. Pozostaje mrok, w którym, paradoksalnie, czasem widzi się lepiej.

Sylwia Wilczewska

Mamroczący bogowie
[Margaret Atwood „Penelopiada” - recenzja]

Margaret Atwood w „Penelopiadzie” opowiada nam „Odyseję”, której nie znamy. Świat przypomina współczesny, bohaterowie nie walczą z przeciwnościami zsyłanymi przez bogów – a bogowie? Jak mówi Penelopa, opowiadając o pewnej wyroczni – „bogowie często mamroczą”. Pozostaje mrok, w którym, paradoksalnie, czasem widzi się lepiej.

Margaret Atwood
‹Penelopiada›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPenelopiada
Tytuł oryginalnyThe Penelopiad: The Myth of Penelope and Odysseus
Data wydania20 października 2005
Autor
PrzekładMagdalena Kornikowska
Wydawca Znak
CyklMity
ISBN83-240-0591-9
Cena39,—
Gatunekmainstream
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Już sam przekorny tytuł mówi, czego możemy się spodziewać po tej książce: „Penelopiada” – a więc retelling homeryckiej „Odysei”, opowiedziany z punktu widzenia Penelopy. Oczywiście, by powieść miała sens, Penelopa musi być zupełnie inna niż ta znana nam ze źródeł starożytnych, a jej wersja wydarzeń – polemizować z kanoniczną. Nietrudno więc zgadnąć, że będzie postmodernistycznie i trochę feministycznie. I jest.
Historia herosa z Itaki pod piórem Margaret Atwood przemienia się, staje się zupełnie inną opowieścią. Odyseusz, tak jak kłamstwo, ma krótkie nogi i właśnie z kłamstwem się kojarzy – mitologiczny spryciarz przeradza się w niesympatycznego chytrusa, wykorzystującego ludzi dla własnych celów. Klucznica Eurykleja przypomina złą, obłudną teściową. Telemach jest młodym cynikiem, który bardziej niż za ojcem tęskni za niezależnością i ma pretensje do całego świata. Ponieważ „Penelopiada” obejmuje nie tylko dwadzieścia lat oczekiwania, ale również losy głównej bohaterki od jej wczesnego dzieciństwa do powrotu Odysa, istotną rolę odgrywają tu postacie nieistotne w „Odysei”, jak piękna i zepsuta Helena ze Sparty – kuzynka Penelopy, a jednocześnie jej zły duch.
Atwood wie, o czym pisze. Nie tylko mitologiczny materiał, ale i później ukute na jego temat teorie są jej doskonale znane, często więc puszcza oko do czytelnika, który też je zna. Pisząc o podróży męża Penelopy – a poświęca jej zaskakująco niewiele miejsca – wspomina, że syreny mogły być równie dobrze sycylijskimi nierządnicami, czego trudno nie skojarzyć z pomysłami Euhemera. Z kolei wątek powieszonych służących mocno zainspirowany jest Gravesem i jego teorią o starożytnym matriarchacie. Przez to – czy też dzięki temu – książka nabiera nieco feministycznego wydźwięku. Można powiedzieć, że Margaret Atwood, pisząc „Penelopiadę”, zrobiła z historią Odysa i Penelopy to, co Marion Zimmer Bradley z legendą arturiańską w swoich sławnych „Mgłach Avalonu”.
Ciekawym zabiegiem ze strony Atwood było wykorzystanie mało znanych motywów mitu o wojnie trojańskiej, jej bohaterach i bohaterkach, jak choćby faktu, że przed poślubieniem Penelopy Odys – jak wielu herosów – ubiegał się o rękę Heleny. Rzadko pamięta się również o tym, że sama Penelopa była bratanicą Tyndareosa, „ziemskiego” ojca Heleny (prawdziwym był Zeus). Wszystkie te zależności mają swoje odzwierciedlenie w powieści Atwood. Świat powieści to w znacznej mierze świat kobiet, co pozwoliło autorce nie tyle odwrócić konwencję „Odysei”, co ukazać ją w krzywym zwierciadle.
„Penelopiada” jest napisana lekkim, a jednocześnie bardzo przekonującym stylem. Urody dodaje książce także nawiązanie formalne do greckich tragedii (w budowie niektórych rozdziałów mamy pieśń chórzystów). Penelopa to najpełniej oddana postać w opowieści. Nie jest ideałem ani nie jest za ideał uważana. Twierdzi, że każdą pannę młodą nazywano „podobną złotej Afrodycie”, uroda jej samej pozostawia wiele do życzenia, zaś sławna mądrość wydaje się czasem być przekleństwem. Przenikliwie opisuje świat, w którym przyszło jej żyć i czekać – jednocześnie odnosząc się do niego z dystansem. Kiedy oskarża Odysa o obojętność, mijanie się z prawdą, a wreszcie o morderstwo jej służących, w jej tonie ”słychać” gorycz, a jednocześnie spokój. Może dlatego, że przemawia z Krainy Umarłych…
Umieszczenie Penelopy już na wstępie jakby poza nawiasem jej własnej opowieści – ponieważ zaczyna ją po śmierci – to chyba najciekawszy zabieg autorki, budujący cały nastrój książki. Przebywając w znanym z mitologii Podziemiu, gdzie wraz z nią są jej wrogowie i przyjaciele, bohaterka ma czas przemyśleć od początku swoje życie, a jednocześnie powrócić do przeżywanych wcześniej emocji i uczuć. Ludzie, których znała, są razem z nią, ale stanowią tylko blade cienie dawnych osobistości, odgrywających główne role w wielkich konfliktach i tworzących historię. Niektórzy wstydzą się swojego życia. Niektórzy pragną przeżyć je jeszcze raz. Inni, jak Penelopa, krytycznie przebiegają je myślą i znajdują rzeczy, których wcześniej nie dostrzegali. Ta niezwykła perspektywa nadaje książce nietypowy, lekko oniryczny nastrój – mimo współobecności ”starożytnej” aury i aluzji do współczesności historia Penelopy jest bardzo wiarygodna. Trudno przejść obok niej obojętnie, nawet jeśli za Gravesem się nie przepada, a za to lubi Homera.
Właśnie miłośnikom Homera należy się tutaj ostrzeżenie. Po misternych przeróbkach mit już nie jest mitem, a bohaterowie „Penelopiady” nie są bohaterami. To ludzie z epoki żelaza, słabi i mali, w pewien sposób przygnębiający. Po przeczytaniu „Penelopiady” można nagle dojść do wniosku, że nie wiadomo właściwie, dlaczego powrót Odyseusza na Itakę był tak ważny. „Odyseja” i „Penelopiada” są jak znana z Hezjoda epoka heroiczna i nasz świat, który w tym porównaniu nie wypada korzystnie: cyniczny, sterany, pełen ludzi, którym na niczym nie zależy.
To pomysłowa, sprawnie napisana powieść, którą dobrze się czyta. Jednak po lekturze może pozostać pewien niesmak, jak zawsze, kiedy słodycz miesza się z goryczą. Po grecku: glykypikron, jak wiemy od Safony.
koniec
26 stycznia 2007

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Fenomenalna
Joanna Kapica-Curzytek

28 II 2024

Jakże osobliwa była droga do sławy słynnej francuskiej artystki. Oparta na motywach biograficznych powieść „Sarah Bernhardt. Niezrównana aktorka” kreśli szerokie tło początków jej kariery.

więcej »

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Narodziny i upadek piekła kobiet
— Marcin Mroziuk

Stara miłość nie rdzewieje. Ale nienawiść też
— Marcin Mroziuk

Przyjaciółki na śmierć i życie
— Marcin Mroziuk

Więcej niż jedno życie
— Marcin Mroziuk

Rozmowy z morderczynią
— Marcin Mroziuk

To nie jest (k)raj dla kobiet
— Marcin Mroziuk

Prawie jak w raju
— Marcin Mroziuk

Kto kogo zje?
— Karolina Rodzaj

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.