Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Paul Scraton
‹Duchy Bałtyku›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDuchy Bałtyku
Tytuł oryginalnyGhosts on the Shore
Data wydania13 marca 2024
Autor
PrzekładBarbara Gadomska
Wydawca Czarne
SeriaSulina
ISBN978-83-8191-880-0
Format320s. 125×195mm
Cena49,90
Gatunekeseje / felietony, non‑fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Superwizja
[Paul Scraton „Duchy Bałtyku” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zamieszkały w Berlinie brytyjski reportażysta podróżuje po niemieckim wybrzeżu. Jego znakomite „Duchy Bałtyku” są zapisem odkrywania, skrawek po skrawku, esencji niemieckiej duszy.

Joanna Kapica-Curzytek

Superwizja
[Paul Scraton „Duchy Bałtyku” - recenzja]

Zamieszkały w Berlinie brytyjski reportażysta podróżuje po niemieckim wybrzeżu. Jego znakomite „Duchy Bałtyku” są zapisem odkrywania, skrawek po skrawku, esencji niemieckiej duszy.

Paul Scraton
‹Duchy Bałtyku›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDuchy Bałtyku
Tytuł oryginalnyGhosts on the Shore
Data wydania13 marca 2024
Autor
PrzekładBarbara Gadomska
Wydawca Czarne
SeriaSulina
ISBN978-83-8191-880-0
Format320s. 125×195mm
Cena49,90
Gatunekeseje / felietony, non‑fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Pierwszą publikacją Paula Scratona wydaną u nas była książka „Dookoła. Pieszo po obrzeżach Berlina ”. Nostalgiczny spacer po peryferiach stolicy Niemiec złożył się na fascynującą opowieść o oddalonych od wielkomiejskiego centrum „skrajobrazach”, mających własną poetykę i piękno. Autor zdołał tu przy okazji przedstawić historię kraju i pokusił się nawet o niebanalną refleksję na temat fenomenu ludzkiej cywilizacji.
W „Duchach Bałtyku” wędrujemy po wybrzeżu Morza Bałtyckiego. Zamieszczona na początku książki mapa pozwala dokładnie zobaczyć trasę podróży, która nie była przypadkowa. Pierwszym jej etapem była Lubeka i Travemünde (to kurort, będący dzielnicą tego miasta), graniczyły tam ze sobą dwa państwa niemieckie: NRD oraz RFN. Punktem końcowym okazało się Świnoujście, będące pierwszą miejscowością w Polsce za przejściem granicznym na wyspie Uznam. Szlak ten jest sam w sobie pewną metaforą: przebiega od jednej granicy (stanowiącej przeszłość, bo już nieistniejącej) do drugiej (teraźniejszej). Zadziwiające też, że opisana w książce podróż z Zachodu na Wschód dokonuje się z zachowaniem chronologii; jej początek w Lubece wiąże się z opowieścią autora o wydarzeniach z XIX i XX wieku, a ostatnim punktem jest Świnoujście, co przynosi refleksję nad relacją Niemców z Polską jako sąsiadem w najnowszych realiach politycznych Unii Europejskiej.
Co można podczas takiej wyprawy zobaczyć? Paul Scraton poza materialną historią odwiedzanych miejsc i związanych z nimi osób odkrywa też to, czego nie widać. Zgodnie z tytułem książki – objawiają się tu duchy: demony, widziadła i upiory, których w historii Niemiec jest nadspodziewanie dużo. Autor, od wielu lat zamieszkujący w Niemczech, jest Brytyjczykiem i prywatnie mężem Niemki, która dzieciństwo spędziła właśnie na terenach nad Bałtykiem. Scraton doskonale orientuje się w niemieckich realiach, ale jednocześnie zachowuje zdystansowane spojrzenie z zewnątrz. To daje mu punkt widzenia unikalny i warty uwagi, bo u nas w Polsce zwykle poznajemy Niemcy z perspektywy własnej lub naszych zachodnich sąsiadów, co z pewnością nie daje pełnego obrazu.
Osobiście bardzo wierzę w fenomen „genius loci”, czyli ducha miejsca. Ileż ich ożywa na trasie podróży Scratona – wielkich osobowości niemieckiej kultury związanych z poszczególnymi miastami. Nie ma wątpliwości, że ich dorobek w istotny sposób współtworzy ducha całych Niemiec. W Lubece podążamy śladami pisarzy, braci Tomasza i Henryka Mannów. Mieli różny pogląd na rolę Niemiec w pierwszej wojnie światowej, takie podziały dzieliły niejedną rodzinę. Ale i Tomasz, i Henryk swoją twórczością literacką kruszyli nobliwą, zafałszowaną fasadę niemieckiego społeczeństwa, co nie zawsze było mile widziane. Z biegiem czasu zaskarbili sobie szacowne miejsce w pamięci narodu. Paradoksalnie, kłopoty z dobrą pamięcią do tej pory dotykają innego ważnego obywatela Lubeki Günthera Grassa (z urodzenia gdańszczanina). Niestety, zapomniał on zdjąć jedną ważną warstwę w „cebuli” swojego życiorysu1).
Greifswald wita nas duchami urodzonych w tym mieście: pisarza Hansa Fallady, a przede wszystkim malarza Caspara Davida Friedricha (w tym roku Niemcy hucznie obchodzą 250. rocznicę jego urodzin). Artysta tworzył między innymi na wyspie Rugii. Ślad ten posłużył Scratonowi, aby przyjrzeć się z bliska duchom romantyzmu. Mgła na obrazach Friedricha jest tu ważnym i wymownym symbolem, chociażby dlatego, że niektóre pojawiające się w książce upiory mają brunatny kolor. Widać je na wschodnim brzegu Rugii, w miejscowości Prora, znanej z niedokończonego gigantycznego kompleksu wypoczynkowego budowanego przez nazistów. Cienie hitleryzmu widać też w Peenemünde, gdzie podczas wojny mieścił się ośrodek badań nad nową bronią.
Podróż przez ciekawie ukształtowany pod względem geograficznym półwysep Fischland – Darß – Zingst oraz Stralsund i Rostock to z kolei niebanalny portret NRD-owskiego socjalizmu. Jest on wielowymiarowy i ma różne twarze. Spojrzenie Scratona jako Brytyjczyka jest szczególnie cenne, bo przenika się ono ze spojrzeniem jego żony, której dzieciństwo minęło we Wschodnich Niemczech. Zjednoczenie Niemiec nie uciszyło wszystkich demonów, a nawet obudziło nowe, by wspomnieć antyimigrancki pogrom w „Słonecznikowym domu” w Rostocku w 1992 roku.
Piszę tu tylko o nielicznych, głównych wątkach poruszanych przez autora, które składają się na trudną przeszłość Niemiec, ale dochodzą tutaj jeszcze do głosu obecne „zjawy” skandynawskie i słowiańskie. Jest także mnóstwo innych ciekawych szczegółów o naszych zachodnich sąsiadach. Warto podkreślić, że w odróżnieniu od „Dookoła” Paul Scratton zrezygnował tutaj z dosyć pretensjonalnych osobistych komentarzy i mętnych dygresji, przez co „Duchy Bałtyku” bardzo zyskały.
Powstała świetna, syntetyczna, a zarazem wnikliwa wiwisekcja historii i kultury Niemiec, by nie rzec wręcz: superwizja niemieckiej mentalności… Książka pozwala przyjrzeć się jej z bliska oraz zrozumieć wiele ważnych jej aspektów. Analizowanych jest tutaj dużo wydarzeń, i procesów, autor odczytuje i tłumaczy wzorce kulturowe, poszerza świadomość wielu zjawisk historycznych i społecznych.
Paul Scraton wsłuchuje się w głos niemieckich duchów z godnym pochwały wyczuciem, jego narracja jest wyważona i inspirująca. Jako Brytyjczyk pisze przede wszystkim dla swoich rodaków; jego spojrzenie w istotny sposób wzbogaca ogólny obraz Niemiec i samych Niemców oraz ich kultury. Ale i my, sąsiedzi Niemiec, bardzo skorzystamy z tej lektury. O bolesnej historii swojego kraju i niechlubnych jej rozdziałach trzeba uczyć się mówić, choć nie jest to łatwe. Duchy, widziadła, a nawet upiory są stale obecne w duszy Niemiec, jak i w duszy każdego narodu. Paul Scraton przekonuje, że warto uczyć się z nimi rozmawiać. Paradoksalnie, będzie to przejaw zdrowego i racjonalnego podejścia do własnej przeszłości.
koniec
15 kwietnia 2024
1) To nawiązanie do autobiograficznej książki Grassa „Przy obieraniu cebuli”, w której przyznał się do służby w Waffen-SS podczas drugiej wojny światowej, wyd. polskie w tłumaczeniu S. Błauta: Polnord – Oskar, 2007

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Perły ze skazą: Homo homini lupus est
Sebastian Chosiński

22 VI 2024

„Stado wilków” to nostalgiczna, ale nie łzawa, opowieść o drugiej wojnie światowej, która wyszła spod ręki Wasila Bykaua, jednego z najwybitniejszych białoruskich prozaików XX wieku. Jest historią czworga partyzantów, którzy pod osłoną nocy mają dotrzeć do lazaretu w sąsiednim oddziale. Niedaleko, ale jakby na drugim końcu świata.

więcej »

PRL w kryminale: Znowu wieprzowina na obiad!
Sebastian Chosiński

21 VI 2024

Chociaż na okładce oryginalnego wydania powieści „Kim jesteś Czarny?” widnieje nazwisko Stanisława Mierzańskiego, tak naprawdę napisała ją Anna Kłodzińska. Dlaczego tym razem posłużyła się pseudonimem? Najprawdopodobniej z tego powodu, by nie mieszać czytelnikom w głowach. Jej prawdziwe nazwisko miało bowiem kojarzyć się tylko z jednym bohaterem literackim – kapitanem Szczęsnym, którego tutaj brakuje.

więcej »

Ściskając w ręku kamyk zielony
Jarosław Loretz

20 VI 2024

„Miasto jadeitu” Fondy Lee przyjemnie odświeża sztywniejący ramy gatunkowe fantasy, oferując nietuzinkowy system magiczny zatopiony w sosie Dalekiego Wschodu.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Bez turystycznych atrakcji i dobrych adresów
— Joanna Kapica-Curzytek

Tegoż autora

Wielka powieść europejska?
— Joanna Kapica-Curzytek

Marzenia skrojone na miarę
— Joanna Kapica-Curzytek

Alchemia
— Joanna Kapica-Curzytek

Odtrutka na szkolną traumę
— Joanna Kapica-Curzytek

Fakty i wyobraźnia
— Joanna Kapica-Curzytek

Jak to dobrze, że nie jesteśmy wszechwiedzący
— Joanna Kapica-Curzytek

Studium utraty
— Joanna Kapica-Curzytek

Szereg niebezpieczeństw i nieprzewidywalnych zdarzeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Destrukcyjne układy
— Joanna Kapica-Curzytek

Jeszcze jeden dzień bliżej naszego zwycięstwa
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.