Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Greg Capullo, Tony S. Daniel, Daniel Warren Johnson, Joëlle Jones, Scott Snyder, James Tynion IV
‹Batman Metal #1: Batman Death Metal›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman Metal #1: Batman Death Metal
Scenariusz
Data wydania7 września 2021
RysunkiTony S. Daniel, Greg Capullo, Joëlle Jones
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Egmont
CyklBatman Metal
ISBN9788328160330
Format200s. 170x260mm
Cena59,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Dobrze, że to już koniec
[Greg Capullo, Tony S. Daniel, Daniel Warren Johnson, Joëlle Jones, Scott Snyder, James Tynion IV „Batman Metal #1: Batman Death Metal” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Cykl „Batman Metal” wydawał mi się projektem o niezbyt dużym potencjale na kontynuację, jednak byłem w błędzie, bo Scott Snyder postanowił to mocno rozbudować. Po drodze do finału mieliśmy w tym świecie jeszcze pięć tomów „Ligi Sprawiedliwości”, album „Wojna totalna: Rok łotrów” oraz dwa tomy „Batman, który się śmieje” i „Batman, który się śmieje: Zarażeni”. Cykl „Death Metal” definitywnie kończy ten tworzony od lat projekt. Czy warto było czekać, aby poznać finał?

Maciej Jasiński

Dobrze, że to już koniec
[Greg Capullo, Tony S. Daniel, Daniel Warren Johnson, Joëlle Jones, Scott Snyder, James Tynion IV „Batman Metal #1: Batman Death Metal” - recenzja]

Cykl „Batman Metal” wydawał mi się projektem o niezbyt dużym potencjale na kontynuację, jednak byłem w błędzie, bo Scott Snyder postanowił to mocno rozbudować. Po drodze do finału mieliśmy w tym świecie jeszcze pięć tomów „Ligi Sprawiedliwości”, album „Wojna totalna: Rok łotrów” oraz dwa tomy „Batman, który się śmieje” i „Batman, który się śmieje: Zarażeni”. Cykl „Death Metal” definitywnie kończy ten tworzony od lat projekt. Czy warto było czekać, aby poznać finał?

Greg Capullo, Tony S. Daniel, Daniel Warren Johnson, Joëlle Jones, Scott Snyder, James Tynion IV
‹Batman Metal #1: Batman Death Metal›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman Metal #1: Batman Death Metal
Scenariusz
Data wydania7 września 2021
RysunkiTony S. Daniel, Greg Capullo, Joëlle Jones
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Egmont
CyklBatman Metal
ISBN9788328160330
Format200s. 170x260mm
Cena59,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Death Metal” otrzymujemy w postaci czterech dość grubych tomów. Jednak samego głównego cyklu jest w tym procentowo niewiele. Tom pierwszy to trzy zeszyty „Death Metal” uzupełnione o „Dark Knights: Death Metal – Legends of the Dark Knights #1” oraz „Dark Knights: Death Metal Guidebook #1”. W drugim albumie jest tylko jeden zeszyt „Death Metal”, a poza nim cykl „Dark Knights: Death Metal – Trinity Crisis #1”, „Robin King #1”, „Mulitiverse’s End” oraz „Rise of the New God #1”. Trzeci tom to znów tylko jeden zeszyt głównej serii, uzupełniony o trzy historie „Dark Knights: Death Metal – Infinite Hour Exxxtreme! #1”, „The Multiverse Who Laughs #1” oraz „Justice League #53-57”. W czwartym są aż dwa numery „Dark Knights: Death Metal” oraz trzy „Dark Knights: Death Metal – The Last Stories of the DC Universe #1”, „The Secret Origin #1” i „The Last 52: War of the Multiverses #1”. Zmontowanie ze sobą tych wszystkich zeszytów różnych scenarzystów powoduje jeden zasadniczy problem – nie ma ciągłości akcji. Fabuła jest poszarpana, co rusz przerywana. Bohaterowie znikają na długo, by pojawić się dopiero w kolejnym tomie, ale wówczas już się za bardzo nie pamięta nawet, o co z nimi tam chodziło, więc trzeba do tego wrócić. Takie sytuacje powtarzają się często, a skomplikowanie fabuły nie pomaga w ogarnięciu i połączeniu oderwanych od siebie wątków. To nie jest przyjemna lektura, która płynie, a bardziej próby ciągłego orientowania się, o co teraz chodzi, skąd się ktoś wziął i po co.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
To rozwleczenie akcji niesie ze sobą drugi problem – brak wyraźnych punktów zwrotnych czy kulminacji napięcia. Zresztą emocji w tych komiksach naprawdę niewiele. Przedobrzono z rozciągnięciem scen i rozmnożeniem wątków. Skutkiem tego, gdy doszło do finałowej walki – towarzyszyło mi uczucie sprowadzające się do: „dobrze, że to już koniec”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Death Metal” ma swoje jaśniejsze punkty. To przede wszystkim niektóre z pobocznych historii uzupełniających główną. Epizody z różnymi mniej i bardziej znanymi bohaterami Uniwersum DC, jak np. opowieść z Krypto i jego zwierzęcymi towarzyszami, a także komiks, w którym pojawia się Victor Zsasz czy Superboy.
Scenarzyści, a zwłaszcza Snyder, przesadzili niestety też z patosem, który wielokrotnie aż wylewa się z plansz. Za dużo tu też momentami dialogów, a bohaterowie nawet nie mają nic ciekawego do powiedzenia. To, że seria mogła wyglądać lepiej i przede wszystkim mniej poważnie – udowadniają epizody z Lobo. Zeszyt „Dark Knights: Death Metal – Infinite Hour Exxxtreme! #1” to najlepszy fragment tych albumów, ale za niego nie odpowiadał Snyder. Niestety główny scenarzysta nie potrafił w pełni wykorzystać szans i możliwości, które sam sobie stworzył. Duet Harley Quinn i Jonah Hex mógł być najbardziej wybuchową parą, tym bardziej że połączyło ich jakieś dziwne uczucie. Jednak nie udało się kompletnie wykorzystać potencjału, jaki w tym tkwił i zamiast wystrzałowych scen wyszedł jeden wielki kapiszon.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Na plus należy zapisać ilustracje, które w przeciwieństwie do scenariuszy prezentują równy poziom i to powyżej średniej. Do tego dużo znakomitych okładek zarówno tych podstawowych, jak i alternatywnych zamieszczonych w galeriach na końcu albumów. Świetnie prezentuje się także oprawa tych tomów z metalicznymi okładkami. Od strony edytorskiej nie ma nic do zarzucenia.
Podejrzewam, że rozbudowując swój pomysł, Scott Snyder chciał stworzyć coś na kształt „Batman Knightfall”. Jednak przy tamtym cyklu sprzed kilku dekad, projekt Snydera wspartego przez innych scenarzystów, wypada blado. Można przeczytać, momentami nawet z przyjemnością, jednak całość jest tak niemiłosiernie rozciągnięta, tak przegadana i tak wyprana z emocji, że nie będzie to cykl, o którym za kilkadziesiąt lat będzie wspominać się z sentymentem i nostalgią, jak to jest w przypadku „Batman Knightfall”.
Egzemplarze do recenzji udostępniło wydawnictwo Egmont.
Plusy:
  • epizod z Lobo
  • część pobocznych historii
  • okładki
  • ilustracje
Minusy:
  • nieznośny patos
  • przegadane sceny
  • zbytnie rozciągnięcie fabuły
koniec
26 lutego 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Najjaśniejsza gwiazda na naukowym niebie starożytności
Agata Włodarczyk

12 IV 2024

Informacji dotyczących osiągnięć Hypatii nie zachowało się wiele – a jeśli mamy opierać się na tym, co jest nam dostępne, możemy rzec jedno: wielka szkoda! Ta żyjąca w IV n.e. wieku filozofka zdecydowanie zasługuje, by o niej pamiętać.

więcej »

Nowe otwarcie
Maciej Jasiński

11 IV 2024

Wojna Jokera dobiegła końca. Udało się powstrzymać kolejny kataklizm, który mógł doprowadzić do zniszczenia Gotham. Ale miasto i jego mieszkańcy wciąż liżą rany. W Gotham pozostało wiele osób, które popierały Jokera i prowadzoną przez niego wojnę. Pora zatem spróbować posprzątać w mieście i przygotować je na nowe czasy, które nadchodzą.

więcej »

Miecze i sandały
Marcin Knyszyński

10 IV 2024

Egmont znów serwuje polskim czytelnikom historyczno-przygodowy komiks frankofoński. I po raz kolejny jest to dobra decyzja – zwłaszcza że mamy do czynienia z jednym z najlepszych twórców europejskich. Enrico Marini tym razem zabierze nas w przeszłość odległą o dwa tysiące lat.

więcej »

Polecamy

Batman zdemitologizowany

Niekoniecznie jasno pisane:

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część pierwsza
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Multiwersum, które się śmieje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Tylko dla zatwardziałych fanów
— Marcin Knyszyński

Nowy początek
— Maciej Jasiński

Batman przebudzony, Alfred zmartwiony
— Marcin Knyszyński

Zgniłe bagno
— Andrzej Goryl

To nie jest Gotham dla starych bohaterów
— Maciej Jasiński

Witaj z powrotem, Steve
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batman wraca do miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uczynimy świat lepszym… bo możemy!
— Marcin Knyszyński

Old Man Bruce
— Marcin Knyszyński

Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą
— Maciej Jasiński

Tegoż autora

Nowe otwarcie
— Maciej Jasiński

Gdy Sherlock na wakacjach, bandyci grasują
— Maciej Jasiński

Cztery pory roku z Grabarzem
— Maciej Jasiński

Zawsze trzymaj stronę kumpli
— Maciej Jasiński

Kacza nostalgia
— Maciej Jasiński

Kacza „Wyspa Skarbów”
— Maciej Jasiński

Conan znów wpada w kłopoty
— Maciej Jasiński

Pomysłowy tata
— Maciej Jasiński

Tort i świeczki dla Batmana
— Maciej Jasiński

Skarb dla pokolenia TM-Semic
— Maciej Jasiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.