Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Enrique Sánchez Abulí, Eduardo Risso
‹Torpedo 1972 #2›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTorpedo 1972 #2
Scenariusz
Data wydanialuty 2024
RysunkiEduardo Risso
PrzekładJakub Jankowski
Wydawca Non Stop Comics
CyklTorpedo
ISBN978-83-8230-688-0
Format48s. 200x275 mm
Cena52,90
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Palec z artretyzmem na cynglu
[Enrique Sánchez Abulí, Eduardo Risso „Torpedo 1972 #2” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Torpedo 1972” to powrót po latach Luca Torelliego, niegdyś twardziela i zabijaki, a dziś… w sumie też zabijaki, ale o wiele bardziej zramolałego.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Palec z artretyzmem na cynglu
[Enrique Sánchez Abulí, Eduardo Risso „Torpedo 1972 #2” - recenzja]

„Torpedo 1972” to powrót po latach Luca Torelliego, niegdyś twardziela i zabijaki, a dziś… w sumie też zabijaki, ale o wiele bardziej zramolałego.

Enrique Sánchez Abulí, Eduardo Risso
‹Torpedo 1972 #2›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTorpedo 1972 #2
Scenariusz
Data wydanialuty 2024
RysunkiEduardo Risso
PrzekładJakub Jankowski
Wydawca Non Stop Comics
CyklTorpedo
ISBN978-83-8230-688-0
Format48s. 200x275 mm
Cena52,90
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Oryginalna seria „Torpedo” zadebiutowała w 1981 roku i składała się z 15 odcinków. Ostatni został opublikowany w roku 2000. Tworzyli ją scenarzysta Enrique Sánchez Abulí i rysownik Jordi Bernet. Utrzymana była w czarno-białej konwencji, co świetnie korespondowało z jej tematyką. Opowiadała o twardym jak stare „Iryski” dziadka cynglu do wynajęcia Luce Torellim i jego mało rozgarniętym współpracowniku Rascalu, którzy świetnie odnaleźli się w ponurych czasach Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych. Komiks można określić brutalnym, seksistowskim i ekstremalnie maczystowskim, ale właśnie taki miał być. Postać Torelliego, którego śmiało można nazwać antybohaterem, została przerysowana do maksimum, ale w jakiś sposób fascynowała. Jego przygody karmiły się pulpowym spojrzeniem na świat gangsterów, tak jak to później zaczął robić w kinie Quentin Tarantino. Mieliśmy do czynienia z popkulturowym katharsis, gdzie standardowe wyobrażenie kryminalisty z lat 30. XX wieku spotykało się z satyrą i ironią wymierzoną w czas powstawania komiksu, a więc lata 80. i 90.
Długo wydawało się, że „Torpedo” to zamknięty rozdział. Enrique Sánchez Abulí jednak ciężko znosił rozstanie ze swoim bohaterem i kiedy nadarzyła się okazja, jeszcze raz do niego powrócił. Było to w 2017 roku. Widział, że przez te prawie dwie dekady świat się bardzo zmienił i nie dało się ot tak zacząć w miejscu, w którym się skończyło. Poza tym nie było sensu ścigać się z własną legendą. Należało podejść do tematu nieszablonowo. Z tego powodu przeniesiono akcję z roku 1936 do roku 1972. Torelli nie jest już złym chłoptasiem z czarującym uśmiechem, przed którym piękne panie rozkładają nogi (a jeśli nie, to sam im je rozkładał). Teraz to zdziadziały piernik, który nie może pogodzić się z upływem czasu. Okazało się, że nie dorobił się fortuny i wciąż musi prosić o kredyt, kiedy chce sobie poużywać. A i tak wygląda lepiej niż Rascal!
Wszystko zaczyna się od tego, że niezbyt rozgarniętego kumpla Torelliego dopada impotencja seksualna. W jej leczeniu nie pomaga wizyta u starej przyjaciółki, prowadzącej dom publiczny. Przy okazji jednak trafia się okazja na zarobienie trochę grosza. Trzeba się bowiem pozbyć pewnego typa, który szantażuje kobietę. Choć Luca nie trudni się już zabijaniem na zlecenie, skuszony warunkami umowy (anulowanie długu i rok ciupciania za darmo), postanawia jeszcze raz wkroczyć do akcji.
Scenarzysta, tak, jak kiedyś nie bierze jeńców. Znów jest brutalnie i niepoprawnie politycznie. Torelli próbuje nawet dopuścić się gwałtu. Jednak sporo się zmieniło. Dziadki nie mają już takiego wigoru, jak kiedyś i nie wszystko idzie im tak sprawnie. Na domiar złego zmieniły się również kobiety, które zaczęły walczyć o swoje, czego znamiennym przykładem jest to, iż nasz antybohater nieźle od nich dostaje w kość.
Oczywiście nie można mówić, by „Torpedo” nagle zaczął skrywać głębsze myśli, niemniej mam wrażenie, że jego wymowa stała się o wiele bardziej gorzka niż kiedyś. Niby wciąż historia podana jest w lekki i pastiszowy sposób, ale pobrzmiewa w niej nuta tęsknoty za minionymi czasami, kiedy wszystko wydawało się prostsze. Ciekawe, na ile jest to zabieg artystyczny, a na ile autorefleksje samego scenarzysty, który pisząc „Torpedo 1972” przekroczył już siedemdziesiątkę.
Tym razem w przedsięwzięciu nie wziął udziału Jordi Bernet. Jego miejsce zajął Eduardo Risso, który nie stara się podrabiać słynnego poprzednika. I dobrze, bo geriatryczna historia potrzebowała bardziej rozchwianego stylu niż elegancka kreska Berneta. O wiele bardziej kontrowersyjnym zabiegiem była decyzja, by tym razem komiks pokolorować. Może ze względu na zmianę czasów i przejście na technicolor, miało to sens. Mnie to jednak nie do końca przekonuje, choć trzeba przyznać, że całość utrzymana jest w gustownych, stonowanych barwach.
„Torpedo 1972” nie jest pozycją rozkładającą na łopatki jak pierwsza seria, a zwłaszcza jej początkowe odcinki. To po prostu sentymentalne spotkanie ze starym znajomym. A mówiąc „starym”, nie mam na myśli przenośni. Przyjemne, ale powodujące, że jeszcze bardziej wspomina się dawne czasy. Ja w każdym razie bawiłem się podczas lektury bardzo dobrze, ale podskórnie poczułem nieodpartą potrzebę sięgnięcia po już nieco zakurzone albumy polskiego wydania, firmowanego przez Taurus Media.
koniec
27 kwietnia 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Galactus, duchy, demony i halloween
Andrzej Goryl

19 VI 2024

Drugi tom „Doktora Strange’a”, pisanego przez Marka Waida (tym razem wspieranego przy scenariuszach przez Barry’ego Kitsona, Tiniego Howarda i Pornsaka Pichetshote’a), zawiera kilka fabuł. Najdłuższa z nich skupia się wokół postaci Galactusa. Pożeracz Światów został wypchnięty przez pewnego czarownika do dziedziny magii, co skutkuje absolutnym chaosem – jako istota z domeny nauki samą swoją obecnością zaburza równowagę tej części rzeczywistości.

więcej »

Techno-magia
Marcin Knyszyński

18 VI 2024

Kontynent afrykański nie jest raczej kojarzony z postępem technologicznym – nawet popkultura lokuje tak zwaną science fiction bliskiego zasięgu zazwyczaj poza Czarnym Lądem. Powszechnie znanym wyjątkiem jest marvelowska Wakanda, ale w jej przypadku chodzi o głównie celowy, trochę zabawny i mało realny nawet w nieokreślonej przyszłości kontrapunkt wobec rzeczywistości. Trzyczęściowy „Dayak” wydany przez wydawnictwo Kurc jest swego rodzaju anty-Wakandą. Technologia i nowoczesność nie niosą tu (...)

więcej »

Daleki krewny „Imienia róży”
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 VI 2024

„Magowie” to czwarta z kolei seria rozgrywająca się we wciąż rozrastającym się Świecie Akwilonu. Jej drugi tom „Eragan” pokazuje, że pomimo intensywnej eksploatacji tematu, wciąż można z niego wycisnąć coś ciekawego.

więcej »

Polecamy

Ambasadorka pokoju

Niekoniecznie jasno pisane:

Ambasadorka pokoju
— Marcin Knyszyński

Jedenaście lat Sodomy
— Marcin Knyszyński

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Tort i świeczki dla Batmana
— Maciej Jasiński

Lono żyje!
— Andrzej Goryl

Jak odłamki granatu
— Maciej Jasiński

Skoki w bok
— Marcin Knyszyński

El Mariachi Death Metal
— Marcin Knyszyński

Koniec gry
— Paweł Ciołkiewicz

Głowa rodziny
— Paweł Ciołkiewicz

Sto sucharów
— Paweł Ciołkiewicz

Gambit królewski
— Paweł Ciołkiewicz

Szemrane historie
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Daleki krewny „Imienia róży”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szczątkowo oryginalne
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatni Ostatni Człowiek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stary ork i może
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie tylko Siara, czyli 10 piosenek Janusza Rewińskiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Normanie, powtarzasz się
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Galaktyczny syndrom sztokholmski
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Niech żyje król!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sześćdziesiąt lat minęło…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Napoleon i jego cień
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.