Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Przy herbacie: Jak pisać nie o seksie

Esensja.pl
Esensja.pl
Wbrew pozorom nie będzie to kolejny poradnik ani antyporadnik. Niniejszym otwieramy nowy cykl: Achika poleca. Konkretnie, poleca fanfiki. Jeżeli kogoś nie przeraża Holmes z telefonem komórkowym, zapraszamy do lektury.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przy herbacie: Jak pisać nie o seksie

Wbrew pozorom nie będzie to kolejny poradnik ani antyporadnik. Niniejszym otwieramy nowy cykl: Achika poleca. Konkretnie, poleca fanfiki. Jeżeli kogoś nie przeraża Holmes z telefonem komórkowym, zapraszamy do lektury.
Komcionauci pod poprzednim felietonem wyrazili zapotrzebowanie społeczne na recenzje dobrych fanfików zamiast wykpiwania tych złych. No i proszę – jak na zamówienie trafiłam w sieci na dwie nowelki autorki znanej jako Toroj, będące hołdem złożonym serialowi „Sherlock”. Akcja filmu toczy się w naszej współczesności, co dla bardziej hardkorowych holmesofilów może być szokiem, natomiast ja potraktowałam ten pomysł jako ciekawe urozmaicenie. Serialu nie oglądałam (jeszcze…), ale może to i lepiej, bo dzięki temu mogę ocenić, jak opowiadania te sprawdzają się jako dzieła czysto literackie. A sprawdzają się nieźle. Swoją drogą, umiejętność napisania fanfiku w pełni zrozumiałego dla niefanów, to jest coś!
Często pojawia się pytanie, po co w ogóle pisać fanfiki zamiast „czegoś własnego”. No, ale tak to właśnie jest, że niektórzy ludzie chcą przebywać w ulubionym świecie – czy będzie to Śródziemie, czy Bardzo Odległa Galaktyka – i nie przeszkadza im, że korzystają z cudzych pomysłów. Albo to nie świat jest dla nich najważniejszy, lecz bohaterowie, a czy istnieje bliższe i bardziej osobiste obcowanie z ulubioną postacią niż pisanie o niej? Ewentualnie rysowanie, jeśli ktoś ma taki talent.
Zwykli ludzie” i „Kotwica” mnie urzekły. Do tego stopnia, że wydrukowałam je sobie, aby móc napawać się nimi również analogowo. Tak, ja nie przeczę, że Holmes i Watson zachowują się w nich „trochę kobieco”. Tak, ja też ten kawałek z zapachem płaszcza uważam za niezbyt realistyczny. I co z tego? Reszta tak bardzo mi się podoba, że z premedytacją kołek do zawieszania niewiary osadziłam w ścianie wyobraźni na mur i jeszcze zabetonowałam. Cementem portlandzkim.
W ostatnim odcinku drugiego sezonu serialu Sherlock popełnia samobójstwo, rzucając się z dachu. Oczywiście łatwo się domyśleć, że nie zginął naprawdę (w końcu w opowiadaniach Conan Doyle’a też wrócił po „śmierci”), na razie nie wiemy jednak, jak zostanie to rozwiązane. Toroj, rezygnując z roztrząsania problemów technicznych, skupiła się na reakcji doktora na nagły powrót jego najlepszego przyjaciela. „Zwykli ludzie” to miniaturka na mniej niż 5000 znaków: opisuje tylko scenę ocknięcia się Watsona z omdlenia – należy się domyślać, że stracił przytomność nagle zobaczywszy „ducha”, choć w tekście dokładne okoliczności nie są wyjaśnione. Autorka bardzo przejmująco opisuje koszmary nękające Johna; przy scenie jego przebudzenia czytelnik nie jest do końca pewien, czy przypadkiem również nie jest to sen (szczególnie że tak właśnie myśli bohater). No a potem następuje reakcja typowo męska… to znaczy, typowa dla mężczyzn z literatury, w realnym życiu nigdy nie zetknęłam się z zachowaniem „najpierw dać w zęby, a potem uściskać”, natomiast w książkach owszem.
Bezpośrednia kontynuacja „Zwykłych ludzi”, „Kotwica”, jest już tekstem dłuższym – jakieś pięć stron w Wordzie – i pisanym tym razem w pierwszej osobie, co pozwala zgrabnie przedstawić targające Watsonem emocje. Toroj zwięźle i zarazem znakomicie przedstawiła jego rozbicie psychiczne po utracie przyjaciela, a zdanie opisujące wyjście Johna z powojennej depresji (…ze ślepej komórki bez drzwi i okien wyciągnął mnie na światło i powietrze, w swój wielki, niebezpieczny, cudowny świat) uważam za niezwykle trafne. Zaś na koniec wpakowała obu panów do łóżka. Nie, nie w TYM sensie. Z notek na blogu wnioskuję, że była to przewrotna reakcja na komentarze tych czytelników, którzy w poprzedniej nowelce dopatrzyli się soft yaoi1). Odebrałam to jako „nie podobało Wam się obejmowanie, no to macie, teraz są w łóżku i nadal nie ma w tym nic erotycznego”. Oczywiście niektórzy czytelnicy i tak dopatrzą się tam wątku gejowskiego, bo w zachodnioeuropejskiej kulturze jedynym dozwolonym kontaktem fizycznym między mężczyznami jest uściśnięcie dłoni ewentualnie poklepanie po plecach (ciekawa jestem, jaka była reakcja czytelników współczesnych Tolkienowi na sceny, w których Sam całuje i tuli Froda. Tuli pocieszająco, ale jednak). Zresztą trudno winić czytelników, skoro większość pisarzy fanfikowych też nie umie się powstrzymać przed umieszczaniem w opowiadaniu choćby sugestii slasha. Autorka o pseudonimie MadLon napisała przejmujący tekst „Alone on the Water” (w polskim tłumaczeniu można go przeczytać tutaj) , w którym Holmes umiera na guza mózgu na rękach wiernego Watsona. Najpierw wzruszająco ukazała ich ostatnie wspólne dni od momentu postawienia diagnozy do pogłębienia się objawów chorobowych, czytelnicy sięgnęli po chusteczki, a ona bach! i wstawiła scenę pocałunku, psując klimat całości.
Zanim skończyłam pisać ten felieton, zasherlockowanie Toroj zaowocowało kolejnymi opowiadaniami, w tym dyptykiem opisującym to samo zdarzenie najpierw z perspektywy Sherlocka, a potem Johna. Dość naturalistyczny biologicznie początek może być dla niektórych zniechęcający, ale warto się przezeń przedrzeć, bo w nagrodę otrzymujemy genialnie napisaną analizę relacji między dwiema osobami: relacji, która wymyka się wszelkim standardom. Na dodatek postaci są pogłębione psychologicznie w sposób, którego mogłaby pozazdrościć niejedna pełnowymiarowa saga. „Po prostu John” ukazuje nam genialnego detektywa, który zachowuje się jak rozpieszczone dziecko – i jak dziecko tęskni za swoim przyjacielem-opiekunem do tego stopnia, że szuka kontaktu z jego rzeczami. Nie jest to reakcja normalna dla dorosłego mężczyzny, ale Holmes w tych fanfikach zdecydowanie normalny nie jest. Cierpi na zaburzenie zwane syndromem Aspergera, który Toroj opisała tak celnie, że dostała gratulacje od osoby z autentycznym Aspergerem (patrz wpis na salonslytherin.blox.pl).
W „Po prostu Sherlock” możemy wczuć się w wewnętrzną szamotaninę Watsona, który niemal zwątpił we własną orientację seksualną, czemu trudno się dziwić, bo ludzie na ogól nie są przyzwyczajeni do nawiązywania z osobą tej samej płci tak ścisłej emocjonalnie relacji, jaka przydarzyła się tym dwóm. I tutaj dobrze zagrały zniesmaczające część odbiorców wzmianki o masturbacjach i erekcjach: one są krępujące, bo właśnie cała ta sytuacja (szczególnie Holmes zasypiający ze swetrami Watsona jak z pluszowym misiem) jest dla obu stron szalenie krępująca! Na szczęście Toroj lubi happy endy, więc wszystko daje się wyjaśnić i zrozumieć. A radość Johna, kiedy zdaje sobie sprawę, jak ważną postacią jest dla swego współlokatora, jest niesamowicie wzruszająca. W ogóle w tych dwóch tekstach świetnie przedstawiona została samotność bohaterów i gigantyczna wprost potrzeba akceptacji. Watson w tym związku pełni rolę bardziej rodzica niż przyjaciela, co nasuwa trochę przerażające podejrzenia, że relacja z egocentrycznym podopiecznym w końcu pożre go żywcem, ale mam nadzieję, że Toroj jakoś ich z tego wydobędzie.
A na deser jeszcze miniaturka „Przedmioty”, smutna i piękna. Polecam.
Z podziękowaniami dla Cranberry za inspirującą dyskusję.
koniec
18 marca 2012
1)Yaoi – określenie wywodzące się z fandomu mangi i anime, oznaczające utwór o treści gejowskiej. Utwór o treści lesbijskiej to yuri.

Komentarze

« 1 2
28 XII 2023   10:13:37

Z perspektywy lat- dokładnie tak, jak opisała Toroj, skończyło/zaczło się w serialu. Niestety opowiadanie "Zwykli ludzie", za przeproszeniem, szlag trafił, chyba że ktoś ma ściągnięte na priva, bo nawet na archive nie znajdziesz.
PS- "Slyntheriady" nie znoszę, a to prawdopodobnie z tego powodu, że gdy zaczynał wychodzić Harry i pochodne, z YA byłem ostro na bakier. Ostatnio mi przeszło, ale jak pomyślę- przeczytać 7 tomów po n-set stron (nigdy nie zaczynam od filmów/seriali), to mnie przechodzą dreszcze.

28 XII 2023   20:25:41

A podobno w internecie nigdy nic nie ginie...

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Okładka <i>Amazing Stories Quarterly</i> z wiosny 1929 r. to portret jednego z Małogłowych.<br/>© wikipedia

Stare wspaniałe światy: Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
Andreas „Zoltar” Boegner

11 IV 2024

Czy „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya, powieść, której tytuł wykorzystałem dla stworzenia nazwy niniejszego cyklu, oraz ikoniczna „1984” George’a Orwella bazują po części na pomysłach z „After 12.000 Years”, jednej z pierwszych amerykańskich antyutopii?

więcej »

Fantastyczne Zaodrze, czyli co nowego w niemieckiej science fiction? (24)
Andreas „Zoltar” Boegner

7 IV 2024

Kontynuując omawianie książek SF roku 2021, przedstawiam tym razem thriller wyróżniony najważniejszą nagrodą niemieckojęzycznego fandomu. Dla kontrastu przeciwstawiam mu wydawnictwo jednego z mniej doświadczonych autorów, którego pierwsza powieść pojawiła się na rynku przed zaledwie dwu laty.

więcej »

Fantastyczne Zaodrze, czyli co nowego w niemieckiej science fiction? (23)
Andreas „Zoltar” Boegner

14 III 2024

Science fiction bliskiego zasięgu to popularna odmiana gatunku, łącząca zazwyczaj fantastykę z elementami powieści sensacyjnej lub kryminalnej. W poniższych przykładach chodzi o walkę ze skutkami zmian klimatycznych oraz o demontaż demokracji poprzez manipulacje opinią publiczną – w Niemczech to ostatnio gorąco dyskutowane tematy.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż autora

Po komiks marsz: Marzec 2024
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Po komiks marsz: Luty 2024
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Walka Thora z podwodnym Sauronem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (31)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

I gwiazdka z nieba nie pomoże, kiedy brak natchnienia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tajemnica beczki z solą
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Serializacja MCU
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Od Lukrecji Borgii do bitew kosmicznych
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Półelfi łotrzyk w kanale burzowym
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zwariowane studentki znów atakują
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.