Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Przy herbacie: Postmodernizm i brutalność w literaturze dla panien

Esensja.pl
Esensja.pl
„Tabu” Kingi Dunin miało być polemiką z „nazbyt grzecznymi” powieściami Małgorzaty Musierowicz. Faktycznie, pojawiają się w nim zjawiska, które autorce „Jeżycjady” nie przeszłyby przez pióro: ojciec powątpiewający w sens istnienia religii, występna miłość ciotecznego rodzeństwa oraz halucynogenne grzybki. Czyli ateizm, seks i narkotyki. Pytanie tylko, czy to w literaturze dla młodzieży rzeczywiście taka nowość? No i skąd postmodernizm w tytule tego felietonu?

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przy herbacie: Postmodernizm i brutalność w literaturze dla panien

„Tabu” Kingi Dunin miało być polemiką z „nazbyt grzecznymi” powieściami Małgorzaty Musierowicz. Faktycznie, pojawiają się w nim zjawiska, które autorce „Jeżycjady” nie przeszłyby przez pióro: ojciec powątpiewający w sens istnienia religii, występna miłość ciotecznego rodzeństwa oraz halucynogenne grzybki. Czyli ateizm, seks i narkotyki. Pytanie tylko, czy to w literaturze dla młodzieży rzeczywiście taka nowość? No i skąd postmodernizm w tytule tego felietonu?
Powieści Małgorzaty Musierowicz jakie są, każdy widzi. Przedstawiając rzeczywistość z drobiazgowym realizmem (nawet pogoda w poszczególnych epizodach akcji jest taka, jaka danego dnia rzeczywiście panowała w Poznaniu!) autorka jednocześnie z premedytacją pomija wiele jej aspektów, a inne przedstawia w sposób tak jednostronny, że właściwie słowo „propaganda” jest tu całkiem na miejscu. O ile ukazywanie czytelniczkom, że chłopak poznany w liceum w dziewięciu przypadkach na dziesięć zostanie miłością do końca życia, podpada po prostu pod konwencję romansów dla nastolatek, o tyle dość nachalne sugerowanie, że jedynym właściwym dla istoty płci żeńskiej i dającym szczęście zachowaniem jest wyjście za mąż i urodzenie kilkorga dzieci, jak również konsekwentne przedstawianie samotnych kobiet jako zarozumiałych jędz, może budzić oburzenie feministek. Kinga Dunin oburzyła się tak skutecznie, że napisała dwie własne powieści: „Tabu” i „Obciach”. Zdarzyło się to co prawda dziesięć lat temu, ale, jak wiadomo, literki w książkach nie znikają z czasem i może się zdarzyć, że choćby z opóźnieniem ktoś te utwory przeczyta. Co też właśnie się stało.
Mamy tu do czynienia z rzadkim przypadkiem, gdzie kontynuacja jest lepsza od pierwszej części. „Tabu” można praktycznie nazwać fabularyzowanymi dyskursami na rozmaite tematy filozoficzno-etyczne, szczególnie ojciec głównej bohaterki z lubością zagłębia się w długie (i dość sztucznie brzmiące) rozmowy, roztrząsając problem, czy powinno się pocieszająco oszukać ośmiolatka, wmawiając mu, że zmaltretowany przez kota wróbel wyleczył się i odfrunął, z czego płynnie przechodzi do zagadnienia, po co wiara jest potrzebna ludzkiej psychice. W „Obciachu” powieść dominuje już nad publicystyką, co zdecydowanie wyszło książce na dobre.
Osią akcji „Tabu” jest, jako się rzekło, występna miłość: główna bohaterka, Marta, zakochana we własnym ciotecznym bracie traci z nim dziewictwo. A więc mamy tu nieobecny u Musierowicz seks, ale umieszczenie go w tak drastycznym obyczajowo kontekście utrudnia czytelnikowi spojrzenie na opowiedzianą historię inaczej niż jak na literacko wystudiowany problem. Na dodatek Kinga Dunin, jakby pragnąc umocnić wrażenie, że to wszystko na niby, stosuje iście postmodernistyczne zabiegi: scena, którą bierzemy za dziejącą się na naszych oczach, okazuje się być opowiadaniem napisanym przez Martę, niektóre epizody mają podane alternatywne zakończenia (do wyboru przez czytelnika?), ojciec bohaterki dostaje maila od nad-narratora, a w „Obciachu” okazuje się, że to właśnie on napisał „Tabu”.
W tle pojawiają się narkotyki, konkretnie w postaci halucynogennych grzybków, ale ten wątek wydaje się być wetknięty na przyczepkę: oprócz chwilowej rozterki Marty nie niesie żadnych konsekwencji. Nie mówię już o utworach typu „Dzieci z Dworca ZOO”, bo to nie powieść, a dokument, ale nawet w porównaniu z przygodówką Krystyny Boglar „Supergigant z motylem” motyw narkotyków u Dunin wypada nieprzekonująco. Można by je wykasować bez żadnych zmian w akcji. No, ale w porządku – książki pani Kingi nie są o narkotykach, tylko o… hm, o czym właściwie? Odpowiedź „o życiu” jest nieco zbyt ogólna. Na pewno mamy w nich do czynienia z konfrontacją dwóch modeli rodziny: Marta jest wychowywana w domu liberalnym, Marek w patriarchalnym, jednak autorka uniknęła pójścia na łatwiznę w postaci gloryfikacji tej pierwszej wersji – a może to tylko mnie się tak wydaje, bo oczekiwałam czegoś skrajnie „antymusierowiczowskiego”? A może wynik wspominanego już odbierania bohaterów, ich przeżyć i problemów jako zagadnień publicystycznych –narzekamy na pisarstwo Musierowicz, ale co się jej bez wątpienia udało, to stworzenie postaci, o których czytelnicy dyskutują z pasją i zaangażowaniem jak o realnych osobach.
Kinga Dunin przedstawia zatem dwa domy, które wydają się różnić praktycznie wszystkim – ale w tle przewijają się jeszcze znajomi i okazuje się, że można mieć podejście jeszcze bardziej liberalne niż rodzina Marty (artystowsko-bałaganiarscy znajomi Marka) i jeszcze bardziej patriarchalne, niż rodzina Marka (dresiarski macho, który palcem nie kiwnie, by uspokoić własne płaczące dziecko). W ogóle autorka staje na uszach, by pokazać jak najbardziej odmienne środowiska, tyle, że efektem są nieciekawe migawki: ani ze spotkania aktywnych feministek ani z imprezy młodzieży oazowej nie dowiadujemy się niczego poza paroma stereotypami. Co ciekawe, choć oazowy wieczorek opisany jest karykaturalnie, feministkom obrywa się wcale nie mniej: na spotkaniu odbywa się „podskórna walka o wpływy i władzę”, zaś Est, przyjaciółka Marty, to chimeryczna osóbka z irytującymi zapędami do meblowania innym życia (doskonale wypadła scena, w której Est w myślach oburza się, że jej brat-kioskarz z żoną ośmielają się być szczęśliwi pomimo braku większych ambicji życiowych – a przecież ona tak chętnie by im podoradzała!).
Autorce należy zaliczyć na plus to, że „Tabu” i „Obciach” stawiają – wprost lub w domyśle – wiele pytań, unikając jednoznacznych odpowiedzi. Są pytania o reakcję na przemoc, są zarysowane trudne i niejednoznaczne relacje międzyludzkie (Ewa, starsza siostra Marka, wraca po latach z Anglii i chce zabrać od dziadków córeczkę, która praktycznie jej nie zna; matka Marty prawdopodobnie – bo nie jest to wprost powiedziane – wybacza zdradę jej ojcu), są ukazane różne rodzaje realizowania się w życiu. Szkoda, że parę ciekawych wątków nie zostało rozwiniętych – na przykład historia wspominanej Ewy, która bez trudu mogłaby wypełnić odrębną powieść: niechciane dziecko, emigracja i utrzymywanie się z dość podejrzanych źródeł, na koniec powrót do Polski z niepełnosprawnym konkubentem.
Wszystko to postawione w opozycji do twórczości Małgorzaty Musierowicz może wyglądać rzeczywiście na nowość i przełamywanie – nomen omen – tabu, ale przecież w powieściach młodzieżowych sprzed dwudziestu czy trzydziestu lat również pojawiało się wiele życiowych problemów. Takim na przykład powieściom Krystyny Siesickiej trudno zarzucić zbytnią cukierkowość. U Aleksandra Minkowskiego powracał wątek młodej akrobatki napastowanej przez dyrektora cyrku, w „Supergigancie z motylem” Krystyny Boglar widzimy ludzki wrak narkomanki, którą „znali wszyscy i była dla wszystkich”, gdzieś indziej występuje matka traktująca babcię jak służącą, cyniczny chłopak udający zakochanie dla korzyści seksualnych, żyjąca w slumsach rodzina, której ojciec traci nogę w wypadku, wrażliwy chłopak rzucony w piekło trzeciorzędnej szkoły zawodowej…
Oczywiście nikt rozsądny nie będzie chyba oczekiwał, że w prozie skierowanej do nastolatków pojawi się naturalizm na miarę „Gnoju” czy „Lubiewa”. W „Supergigancie…” młodociani złodziejaszkowie czy członkowie gangu narkotykowego wyrażają się bardziej parlamentarnie, niż dzisiejsi gimnazjaliści z dobrych domów, ale przez ten fakt książka nie przestaje być mniej dramatyczna czy mniej wciągająca (tu kłania się wielka tajemnica wszechliteracka pod nazwą Przekonująca Kreacja Głównego Bohatera).
Ciekawie byłoby porównać dawne powieści młodzieżowe z tymi powstającymi aktualnie – niestety, moja wiedza w tym zakresie skończyła się na kilku książkach opublikowanych przez Dom Wydawniczy „Filipinka” pod koniec ubiegłego wieku. Były przeraźliwie krótkie i – podobnie jak u Kingi Dunin – wiele ciekawych wątków tylko w nich zaznaczono, bez głębszego rozwinięcia czy nawet sugestii, jak mogłyby się skończyć. Natomiast wygrzebałam z sieci opis wydawcy dotyczący książki „Miłość zwija się w bibułkę”, która w 2008 roku zajęła pierwsze miejsce w konkursie na powieść dla młodzieży:
Szuka sensu cierpienia, sensu życia i sensu sensu. Oprowadza nas po surrealistycznym labiryncie swego przejaranego uniwersum (tu nawet długopis może być narzędziem zbrodni) i wielowymiarowych przestrzeniach swego notorycznie upalonego umysłu. Nerwowo obmacuje rzeczywistość, chcąc odnaleźć jej krawędź i spojrzeć poza nią, by przekonać się, czy po złym nastąpi gorsze. Jego rzeczywistość to długi, nie zawsze logiczny narkotyczny sen, sen to pułapka, a trzeźwość – bolesne doświadczanie bytu.
No i to by było tyle w kwestii postmodernizmu.
koniec
26 lipca 2009
PS. Herbata na dziś: czarna z kardamonem (dwa-trzy ziarnka niepalonego kardamonu rozłupać, środek wrzucić do kubka i zaparzyć z herbatą).

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pierwsze wydanie książkowe „Liners of Time” z roku 1947.<br/>© isfdb.org

Stare wspaniałe światy: Pierwsza wojna... czasowa
Andreas „Zoltar” Boegner

17 I 2024

„Jego twórczość pozostała bez większego wpływu” – tak radykalnie, a zarazem wielce niesprawiedliwie, brzmiał werdykt niemieckiego „Leksykonu literatury SF” (1988) w stosunku do prozy pierwszego Brytyjczyka, który pisał dla słynnego „Amazing Stories”.

więcej »
Future Fiction Magazin 5

Fantastyczne Zaodrze (21) – przegląd prasy (jesień 2023)
Andreas „Zoltar” Boegner

28 XII 2023

Po letniej flaucie następuje silne jesienne ożywienie na rynku. O czym można poczytać przed i po Halloweenie w fantastycznych czasopismach Niemiec?

więcej »

Fantastyczne Zaodrze, czyli co nowego w niemieckiej science fiction? (20)
Andreas „Zoltar” Boegner

18 XII 2023

W USA fantastyka już dawno przestała być pisarską domeną mężczyzn. Trend dotarł w ostatnim czasie do Niemiec. Autorki piszą w szerokim spektrum od literatury młodzieżowej do thrillera o eksploracji Układu Słonecznego.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż autora

Po komiks marsz: Luty 2024
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Walka Thora z podwodnym Sauronem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (31)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

I gwiazdka z nieba nie pomoże, kiedy brak natchnienia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tajemnica beczki z solą
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Serializacja MCU
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Od Lukrecji Borgii do bitew kosmicznych
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Półelfi łotrzyk w kanale burzowym
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zwariowane studentki znów atakują
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Transformersy w krainie kucyków?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.