Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 marca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Michel Houellebecq, Henri-Bernard Lévy
‹Wrogowie publiczni›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWrogowie publiczni
Tytuł oryginalnyEnnemis Publics
Data wydania14 sierpnia 2012
Autorzy
PrzekładMarek J. Mosakowski
Wydawca Wydawnictwo Krytyki Politycznej
ISBN978-83-62467-70-9
Format342s. 125×195mm
Cena39,90
Gatuneknon‑fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Wrogowie krytyczni
[Michel Houellebecq, Henri-Bernard Lévy „Wrogowie publiczni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Rzadko spotyka się tak dobrze dobrane tytuły – „Wrogowie publiczni”, zapis korespondencji, jaką wymieniają Michel Houellebecq i Bernard-Henri Lévy, w znacznej mierze opowiada o wrogości. Dziennikarzy wszelkiej maści mediów, internautów, całych społeczeństw, ale też najbliższej rodziny.

Daniel Markiewicz

Wrogowie krytyczni
[Michel Houellebecq, Henri-Bernard Lévy „Wrogowie publiczni” - recenzja]

Rzadko spotyka się tak dobrze dobrane tytuły – „Wrogowie publiczni”, zapis korespondencji, jaką wymieniają Michel Houellebecq i Bernard-Henri Lévy, w znacznej mierze opowiada o wrogości. Dziennikarzy wszelkiej maści mediów, internautów, całych społeczeństw, ale też najbliższej rodziny.

Michel Houellebecq, Henri-Bernard Lévy
‹Wrogowie publiczni›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWrogowie publiczni
Tytuł oryginalnyEnnemis Publics
Data wydania14 sierpnia 2012
Autorzy
PrzekładMarek J. Mosakowski
Wydawca Wydawnictwo Krytyki Politycznej
ISBN978-83-62467-70-9
Format342s. 125×195mm
Cena39,90
Gatuneknon‑fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Dwójka wyrodnych dzieci – odpowiednio francuskiej literatury i filozofii – okazała się dobrze dobranym duetem. I choć w pierwszych zdaniach Houellebecq swego dysputanta określa mianem „filozofa pozbawionego głębszych przemyśleń”, samego siebie zaś tytułuje „pospolitym, pozbawionym stylu autorem”, można mieć więcej niż pewność, że tylko się w ten sposób kryguje. Do opisu dramatis personae używa bowiem określeń właściwych bardziej dla tych, którym zdarzało się obu bohaterów publicznie atakować. Również zdanie o tym, że dzieli owych bohaterów wszystko poza byciem godnymi pogardy, bardzo szybko zostaje skorygowane. Obu panów łączy więcej, niż pewnie sami wcześniej przypuszczali.
„Wrogowie publiczni” mają wszystkie zalety i wady korespondencji listownej. A właściwie: wszystkie cechy, bo ich wartościowanie zależeć będzie od kontekstu. W tym wypadku należy uznać, że swoboda wypowiedzi wyszła wszystkim na dobre. Obaj autorzy mówią dokładnie o tym, o czym chcą. Kolejne listy są oczywiście przyczynkiem do dyskusji, ale to, nad iloma z dziesiątek i setek zdań się pochylą, ile z nich uczynią przedmiotem sporu, a ile zbędą machnięciem ręki, zależy już wyłącznie od nich. I to jest w tym wypadku duża wartość, bo mimo, iż obaj dystansują się (lub – w przypadku Houellebecqa – dystansowali się kiedyś) od literatury wyznania, to w zaskakująco obszernych fragmentach listów nie tyle zahaczają o życie osobiste, co piszą o nim otwartym tekstem.
Zaskakującym punktem wspólnym okazują się traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa. Obaj zdają się przytakiwać jednemu z wierszy Philipa Larkina: Jebią ci życie mamcia z tatkiem / Może i nie chcą, ale jebią / Oprócz win własnych na dokładkę / Jeszcze ci kilka ekstra wrzepią. W okresie powstawania książki Houellebecq znalazł się w samym środku gigantycznych rozmiarów awantury wywołanej wywiadami jego matki, zarzucającej mu cynizm i wykorzystywanie rodziny dla celów sprzedażowych (warto nadmienić, że ta sama matka oddała go kiedyś dziadkom po to, by swobodnie podróżować po Afryce). Wychodząc od tych zdarzeń autor „Cząstek elementarnych” snuje rozważania na temat mechanizmu, jaki tworzy się między dziećmi i rodzicami, którzy ich porzucili oddając do adopcji. Pisze o potrzebie spotkania, ale najczęściej spotkania jednorazowego – „kilka godzin w zamian za czyjeś całe życie”. W deklaracjach matki o konieczności przebaczania widzi jedynie „skończoną błazenadę, i to złowieszczego rodzaju”.
Z kolei Lévy dużo miejsca poświęca ojcu, „prawdziwemu self-made man’owi – człowiekowi, który „pragnął sam się stworzyć, znieść w sobie historię, niczego po nikim nie odziedziczyć”, jednocześnie człowiekowi „wyniosłemu, ożywianemu przykrą w pożyciu pychą"; „samotnemu królowi, obcemu swemu losowi i pochodzeniu”, obcemu również „nowemu środowisku i dawnemu”. I taki obraz ojca filozof komentuje zdaniem o uwielbieniu i nieskończonym szacunku dla niego.
Trzeba przyznać, że wątki rodzinne stanowią potężną przeciwwagę (a w jakimś stopniu również usprawiedliwienie) do tego, co się z tonu obojga autorów przebija na plan pierwszy – ich silnego egocentryzmu, którego mają zresztą pełną świadomość. Najbardziej jest on może widoczny wówczas, gdy rozmawiają o swoich oponentach. Dziennikarzy określają mianem sfory – i to, zdaniem Lévy’ego, sfory motywowanej strachem i skazanej na porażkę. Houellebecq idzie jeszcze dalej, często wymieniając z nazwiska konkretnych krytyków literackich, szczodrze obdarzając ich epitetami w rodzaju „głupi”. Choć, jeśli uznać ich wersję zdarzeń za prawdziwą, owi głupcy to dziennikarze niegodni tego miana, o mentalności tabloidowej.
Ale obaj twórcy potrafią się również ostro poróżnić. Dzieli ich ocena Sarkozy’ego (korespondencja powstawała w pierwszej połowie 2008 roku), dzieli stosunek do Rosji, którą Houellebecq ceni zaskakująco wysoko. Z dwóch podróży do tego kraju wyciąga daleko idące wnioski na temat rzekomo niezłego stanu kultury i podobnego stanu państwa w ogólności, z którego „zniknęły obszary porażającej nędzy”. Lévy ostro ripostuje, w kraju Putina widzi przede wszystkim miejsce „prania kulturowego i prania mózgu”, miejsce „mordu na Politkowskiej” i wreszcie miejsce „wojny w Czeczenii”.
Jeśli przyjąć, że za prezentowanymi we „Wrogach publicznych” poglądach stoi prawda, a nie kalkulacja, można tę książkę czytać jako fascynującą wymianę myśli dwóch intelektualistów. Ludzi o ugruntowanych w pewnych sprawach poglądach, ale jednocześnie ludzi poszukujących, zdających sobie sprawę z tego, że nie na wszystko mają odpowiedź. Ich korespondencja bywa dowcipna, cyniczna, mocno złośliwa, ale bardzo często okazuje się poruszająca, zmuszająca do zatrzymania się i przemyślenia danego problemu – niezależnie od tego czy rozmowa dotyczy polityki, literatury czy etyki. Ale mimo obecnego tu i ówdzie humoru, refleksje nie należą do przesadnie optymistycznych. Tu znowu można zacytować Larkina: Człowiek drugiemu przekazuje / Rozpacz, wciąż głębszą, jak dno rzeki. / Zwiewaj stąd, póki możesz uciec – / I nigdy nie miej własny chdzieci. Ale może nic w tym wszystkim tak strasznie złego? Ostatecznie, jak spostrzega Houellebecq: w końcu zapominamy nawet własne książki. I nie wiem, dlaczego właśnie tego poranka wydaje mi się to pocieszające.
koniec
28 listopada 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Femme fatale za kierownicą
Sebastian Chosiński

1 III 2024

„Zaczęło się w Zakopanem” to pierwsza – z dotychczas znanych – gazetowa „powieść milicyjna” Pawła Borysa Henelta, która nie ukazała się na łamach „Słowa Powszechnego”. I pierwsza, w której jako główny bohater nie pojawia się Wiktor Zaruba, chociaż nie brakuje w niej jego najbliższych współpracowników. Pod nieobecność majora na najważniejszego funkcjonariusza MO wyrasta porucznik Zbigniew Madej.

więcej »

Krótko o książkach: Fenomenalna
Joanna Kapica-Curzytek

28 II 2024

Jakże osobliwa była droga do sławy słynnej francuskiej artystki. Oparta na motywach biograficznych powieść „Sarah Bernhardt. Niezrównana aktorka” kreśli szerokie tło początków jej kariery.

więcej »

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Houellebecq jak Kasandra
— Joanna Kapica-Curzytek

Notatki na marginesie „Mapy i terytorium”
— Michał Foerster

Michel Houellebecq, pisarz
— Jędrzej Burszta

Esensja czyta: Październik 2011
— Jędrzej Burszta, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Nikt cię nie kocha
— Michał Foerster

Zagubiony w sytości
— Eryk Remiezowicz

Platforma zrzędzenia
— Jan Rudziński

Świat na krawędzi
— Sebastian Chosiński

…elementarne. Nic
— Jan Rudziński

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.