Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Corentin Lamy, Joffrey Ricome
‹Za garść neodolarów›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZa garść neodolarów
Data produkcji15 maja 2020
Autor
Wydawca Egmont
CyklEscape Quest
EAN9788328198777
Info96s., od 12 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Za garść zagadek
[Corentin Lamy, Joffrey Ricome „Za garść neodolarów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Lubię gry paragrafowe, choć do gier z typu escape room (szczególnie „planszowych”) mam już nieco większą rezerwę. Połączenie obu kategorii mogło być dobrym rozwiązaniem, ale w formie zaprezentowanej w „Za garść neodolarów” pozostawia bardzo wiele do życzenia.

Miłosz Cybowski

Za garść zagadek
[Corentin Lamy, Joffrey Ricome „Za garść neodolarów” - recenzja]

Lubię gry paragrafowe, choć do gier z typu escape room (szczególnie „planszowych”) mam już nieco większą rezerwę. Połączenie obu kategorii mogło być dobrym rozwiązaniem, ale w formie zaprezentowanej w „Za garść neodolarów” pozostawia bardzo wiele do życzenia.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza książkogry na potrzeby recenzji.

Corentin Lamy, Joffrey Ricome
‹Za garść neodolarów›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZa garść neodolarów
Data produkcji15 maja 2020
Autor
Wydawca Egmont
CyklEscape Quest
EAN9788328198777
Info96s., od 12 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W przeciwieństwie do opinii Agaty Hanak dotyczącej „Poszukiwaczy zaginionego skarbu”, „Za garść neodolarów”, które trafiło w moje ręce, okazało się produktem bardzo mocno rozczarowującym. I to na bardzo wielu płaszczyznach: fabuły (będącej zrzynką z „Matrixa”, ale pozbawioną choćby minimalnej głębi), zagadek (nie zawsze opisanych w zrozumiały sposób) czy nawet samego tłumaczenia. Całość składa się na męczący misz-masz, przez który brnie się jak po grudzie, z nadzieją na to, że finał wynagrodzi nam tę przeprawę. Niestety – nic takiego nie ma miejsca. Zakończenie jest równie rozczarowujące, co cała reszta przedstawionej historii.
Jeśli także dla Was połączenie gry paragrafowej z rozwiązywaniem zagadek typu escape room brzmi jak dobre połączenie, to śpieszę rozwiać Was entuzjazm – „Za garść neodolarów” to raczej wędrowanie od jednej zagadki do kolejnej, bez możliwości dokonywania wyborów i z bardzo ograniczoną szansą na popełnianie błędów. Albo rozwiążemy postawiony przed nami problem, albo po prostu nie przejdziemy dalej. Działa to w ten sposób, że w każdym zadaniu odkrywamy jakąś liczbę, która, zgodnie z regułami paragrafówek, prowadzi nas do kolejnego fabularnego fragmentu, gdzie z kolei czeka na nas jeszcze jedna zagadka, jeszcze jeden numer i tak dalej, i tak dalej. Kłopot w tym, że o ile w klasycznych grach paragrafowych wybór ścieżki, którą podążamy, zależy tylko i wyłącznie od nas (i, być może, także od odrobiny szczęścia, jeśli mechanika uwzględnia także czynnik losowy), tak tutaj… ciężko praktycznie mówić o jakiejkolwiek wolności wyboru. Nawet pomyłki nie wchodzą w grę – jeżeli numer, który będzie według nas rozwiązaniem jakiejś zagadki okaże się niepoprawny, trafimy na niewłaściwą stronę i czeka nas powrót do wcześniejszego kroku oraz dalsze poszukiwanie tej jedynej poprawnej odpowiedzi. Tym sposobem jesteśmy zmuszeni do tego, by podążać jednym, ściśle wyznaczonym przez autorów, tropem fabularnym (z niewielkimi możliwościami wyboru kolejności kilku zadań).
Być może nie byłoby w tym nic złego, gdyby chociaż fabuła była ciekawa. A nie jest. Nasz bohater jest hakerem, który zostaje przyłapany na włamaniu do sklepu internetowego, z którego bezczelnie wykrada… klawiaturę. Zaraz potem dostaje propozycję nie do odrzucenia od anonimowej grupy innych hakerów, którzy potrzebują jego umiejętności i grożą, że jeśli im nie pomoże, to historia jego przeglądarki wycieknie do darknetu.1) Dalej pod względem fabuły nie jest wcale lepiej: dostajemy do wykonania Ważną Misję, ale po drodze musimy jeszcze wykonać kilka Pomniejszych Misji, które przygotują nas do Wielkiego Finału. Wszystko to jest do bólu sztampowe, miejscami nudne, zaś finał… nazwanie go rozczarowującym to zbyt małe słowo.
Z jednej strony dobrze, że Egmont promuje gry tego rodzaju, zwracając uwagę na ich offline’owy charakter (szczególnie że w ostatnim czasie nawet do niektórych gier planszowych nie można zasiąść bez dostępu do Internetu i zaopatrzenia się w odpowiednie aplikacje). Z drugiej strony – niestety nie jest „Za garść Neodolarów” najlepszym przykładem połączenia gry paragrafowej z escape roomem. Zdecydowanie zbyt wiele zgadywania tutaj nie poprawnych odpowiedzi, ale tego, co autorzy mogli mieć na myśli w swoich zagadkach.
koniec
30 maja 2020
1) Taka groźba nie brzmi wiarygodnie nawet dzisiaj, a co dopiero w świecie przyszłości, w którym toczy się akcja gry. Jest to o tyle dziwne, że, jak twierdzi strona wydawcy, autorzy gry „są dziennikarzami we francuskiej gazecie „Le Monde”, specjalizującymi się w cyfrowych technologiach.”

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jak bardzo mnie (nie) znasz?
Wojciech Gołąbowski

27 II 2021

Żyjąc z kimś (lub blisko kogoś) kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat, można tę osobę poznać na wylot… lub nie poznać jej wcale. „Mini Maxi” pomoże to zweryfikować w pełen humoru sposób.

więcej »

Krótko o grach: Próba czasu
Miłosz Cybowski

20 II 2021

„Dominion” wraz z licznymi dodatkami należy do klasyków gier karcianych spod znaku mechaniki budowania talii. O ile jednak kiedyś ta gra, z braku innych dostępnych tytułów, mogła wciągać, to dzisiaj nie wytrzymuje już próby czasu.

więcej »

Krótko o grach: Asasyni warci wielbłąda
Miłosz Cybowski

13 II 2021

„Pięć Klanów” to gra, którą swego czasu reklamowano jako przeciwieństwo bardziej klasycznych planszówek: zamiast dokładać pionki na modułową planszę, główna mechanika polega na zabieraniu tychże. I, trzeba przyznać, ta innowacja sprawdza się tutaj bardzo dobrze.

więcej »

Polecamy

Testowanie szczepionki na wirusa?

Online:

Testowanie szczepionki na wirusa?
— Wojciech Gołąbowski

Manewrowanie atomem
— Wojciech Gołąbowski

Puzzle jako pomoc dydaktyczna
— Wojciech Gołąbowski

Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko dla szachistów
— Miłosz Cybowski

Z dna w górę arytmetycznej dżungli
— Wojciech Gołąbowski

Błękit
— Miłosz Cybowski

Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż autora

Droga na pewno ma kres
— Miłosz Cybowski

Władza wszystko tłumaczy
— Miłosz Cybowski

Gruziński rozmach, ormiańska powściągliwość
— Miłosz Cybowski

Karty superbohaterów
— Miłosz Cybowski

Układ Słoneczny to za mało
— Miłosz Cybowski

Historia kontynentu z brytyjskiego punktu widzenia
— Miłosz Cybowski

Na starożytnych polach bitewnych
— Miłosz Cybowski

Liczy się mechanika, nie klimat
— Miłosz Cybowski

Czyja wojna?
— Miłosz Cybowski

Thriller nadprzyrodzony
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.