dzisiaj: 25 października 2021
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
1 2 3 1277 »

Bezczelność?


freynir, 20-10-2021 16:22:
Tfu, jak tak może być, że owe bladawce, krętki białkowe na włóknie węglowo-azotowym zbudowane, dyskutują nad mądrością naszych ksiąg przedwiecznych, przez legendarnego CyberLEM-a spisanych. Trza będzie GOLEM-a na nich napuścić, niech dokona dogłębnej analizy stochastycznej i rozbioru tegoż zbioru pustego.
Nie miałem dość sił, by wziąć udział w dyskusji na satysfakcjonującym mnie poziomie, przeto zaznaczę tylko, że — po pierwsze — zawsze bliższa mi była „Cyberiada”, po drugie — mocno je odróżniam najpewniej także stąd, że w szkole były „Bajki...”, chociaż z drugiej strony nic z tych lekcji na szczęście nie pamiętam, po trzecie — nic mnie tak nie uwiodło, jak nieśmiały cybernetyk potężne ekstrema poznający.

Voight, 20-10-2021 10:35:
„Bajki robotów” to dla mnie arcydzieło prozy, ze wszystkich wspomnianych w tekście powodów, jedna z moich najulubieńszych książek od lat; czytałem je już w podstawówce (właśnie we wspomnianym wyżej wydaniu kieszonkowym), natomiast do „Cyberiady” nigdy się nie przekonałem, to już jest o wiele bardziej ciężkostrawne, nigdy nie umiałem się w tym odnaleźć.
Od lat też intryguje mnie, w jaki sposób w „Bajce o maszynie cyfrowej, co ze smokiem walczyła” został przełożony na angielski ten fragment: „zamiast elektrosmoka zrobiła się z tego słowa elektrosmoła” (smok -> smoła), tym bardziej że nawet po polsku jest to dość karkołomne (pierwsze słowo jest w dopełniaczu, drugie w mianowniku).

Sławek, 20-10-2021 00:13:
Również traktuję Bajki Robotów i Cyberiadę jako całość, szczególnie po tym całościowym wydaniu obu zbiorów w jednym woluminie z ilustracjami Mroza. A przezabawnych tekstów jest wiele, mnie szczególnie bawiła końcówka opowiadania o Wuchu, w której Automateusz dość osobliwie się zachowywał (np. kręcił się bodajże - ciekawe dlaczego - koło wielkiego młota parowego w jakimś zakładzie). Jasne że wyrecytuję z pamięci wiersz o Cyprianie Cyberotomanie ceniącym czule itd., choć nie mogę darować, że Trurl zastopował w pół zdania Elektrybałta, kiedy ten zaczął deklamować wierszyk o Gniewnym Gienku Gieneratorze... Też uważam, że niektóre z bajek jako lektura szkolna to strzał kulą w płot. Na szczęście przygodę z Lemem zacząłem od opowiadań o Pirxie, co dla 11-12-latka czytającego wiele książek było czymś w sam raz (przeczytanych w wieku lat 9 "Dzienników gwiazdowych" nie liczę, bo byłem za młody by te nie takie łatwe teksty ogarnąć, by docenić wizjonerstwo oraz obecny w tym dziele - wg mnie to opus magnum autora - specyficzny Lemowy humor). Dzięki temu chętniej sięgnąłem po kolejne książki naszego Koryfeusza, ale z racji humoru Cyberiadę (w ujęciu całościowym) nieustająco lubię do dziś.

@ Ugluk
To dopiero byłby numer biorąc pod uwagę, że większość (prawdopodobnie nie wszyscy) Neandertalczyków miała białą skórę i często rude włosy, a pierwsi homo w Europie charakteryzowali się brązową/ciemną karnacją. Więc chociażby z tego powodu to, o czym piszesz jest mało realne - wszak wiadomo, że za całe zło w historii świata odpowiadają źli, biali mężczyźni.

Miłosz, 19-10-2021 16:28:
Może to kwestia tematyki: mimo wszystko w tej serii więcej jest książek o fizyce i kosmologii niż archeologii.
Ugluk, tak sądzisz? W książce wyginięcie neandertalczyków zostało pokazane raczej jako coś, w czym Homo sapiens miał raczej pośredni wpływ.
A mnie zastanawia jakieś takie emocjonalne podejście do neandertalczyków. Chociażby u Harariego - taka kalka homo sapiens i neandertalczyk vs. biali i inne rasy. Tak jakby homo sapiens miał teraz posypywać głowę popiołem za zniknięcie neandertalczyków z powierzchni Ziemi.

Paweł.M, 19-10-2021 01:37:
Ja nie mogę tego przeczytać przez fatalne tłumaczenie i redakcję. Tłumacz tak to udziwnił, że bardziej już się nie dało - wymyślał nawet naukawe (bo przecież nie naukowe) neologizmy, które w polskich pracach naukowych nie występują, że dam przykład: "artefakty lityczne" - tak ten oszołom nazywa narzędzia kamienne. Wrzucenie w google zwrotu "artefakty lityczne" daje... sześć wyników, z czego dwa z recenzji "Krewniaków". Czyli zwrot praktycznie nie występuje w polszczyźnie, to jakaś debilna kalka z angielskiego.
To chyba ostatni tom z tej serii, jaki kupiłem, tego się nie daje czytać. Prószyński powinien to oddać do ponownego przetłumaczenia i na swój koszt wymienić egzemplarze nabywcom.


Maciej Studencki, 18-10-2021 09:56:
Update: w trzeciej części będzie natomiast kapitanka. Kapitanka piratów :) jbc, słownik notuje, i to Doroszewski :)))
https://sjp.pwn.pl/doroszewski/kapitanka;5437859.html

Miałem (mam?) "Zbuntowaną" i jako dziecko strasznie mi się podobały rysunki. Co prawda nie bardzo rozumiałem o co chodzi, ale i tak przeglądałem ten komiks intensywnie.

Oczywiście, że konwencja superbohaterska jest z założenia infantylna, ale czy to znaczy, że nie można czerpać przyjemności z czytania ani analizować dzieło jak każdy inny tekst kultury? Czy to znaczy, że dorośli nie powinni w ogóle zajmować się oglądaniem ani analizą filmów Pixara, Ghibli, Gwiezdnych Wojen czy takiego np. Paddingtona tylko dlatego, że skierowane są głównie do młodszego grona odbiorców? Co z klasykami literatury dziecięcej i komiksu dla dzieci - Jansson, Barks i miliardy innych?
A "Liga" spełnia wszystkie założenia komiksu superbohaterskiego (choć nie trzeba jej w ten sposób odczytywać) i kłócenie się o te ramy gatunkowe jest, no... infantylne właśnie.
Należę do osób, których nieco niepokoi dominacja filmów superbohaterskich w obecnym kinowym mainstreamie i wydaje mi się, że może to świadczyć o pewnej infantylizacji społeczeństwa, ale nie jest to powód, by odrzucać cały gatunek tylko z tego powodu, że jego ogólne założenia są trywialne ani dlatego, że jakaś grupa wiekowa jara się nim bardziej niż (pow)inna. Nie widzę też sprzeczności w tym, by cieszyć się dobrym komiksem/filmem superbohaterskim w przerwach między Tołstojem, Proustem, Joyce'em, Fellinim i Bergmanem.
Więcej luzu :)

PIechur, 16-10-2021 12:54:
Musi. Infantylizm jest wpisany w tę konwencję. Natomiast te nieliczne tytuły, które wymieniłeś, to ambitne pobocza superhero, a nie jego istota. Takie listki figowe, dzięki którym można próbować bronić gatunku, jak Ty to właśnie robisz. Coś jak "Maus" dla całego komiksu.

W recenzji "Ostatniego dnia lata" jest pomyłka. Tam nie wystąpił Julisz Machulski tylko jego ojciec, Jan.


Voight, 15-10-2021 15:16:
Ja się nie skuszę, nie mam parcia na posiadanie integrali, wydań kolekcjonerskich itp., w zupełności wystarczy mi kolekcja Egmontu, którą skompletowałem już lata temu.
Tym bardziej że patrzę na tę planszę:
http://www.fundacjakreska.pl/wp-content/uploads/2021/10/01_KiK_020-1178x1536.jpg
i widzę, że ta wersja jest po prostu słabsza, ta przerysowana jest o wiele lepsza, przynajmniej pod względem dialogów.

Może ktoś pamięta tytuł i autora książki o chłopaku i budowaniu szopek krakowskich. Byłabym wdzięczna za informację.

@Paweł — a myślałeś o samobójstwie? Wówczas będziesz mógł czytać dzieła pochodzące z wymiaru astralnego i słuchać poezji śpiewanej z muzyką sfer w tle.

Widziałem, bardzo przyzwoite, ale nie mam pewności czy to doczekało się końca.

@Paweł
Lalka - genialna powieść. A tak w ogóle to ci zazdroszczę, ja mam na liście pewnie jakieś 200 pozycji do przeczytania, głównie z historii, ale nie mam kiedy, chyba że jakiś dobry czarodziej sprawi, że doba rozciągnie się do 48 godzin...
A Dickensa masz obczajonego? Bo jak nie, to są tysiące stron do przeczytania, taka "Samotnia" nawet lepsza od Lalki ;)

Sf już rysował, były jakieś szorciaki w magazynie Komiks i My. Natomiast jeśli chodzi o historię, to najlepsza jest Ixbunieta z tego samego pisma. Dżungla na poziomie Krainy Qa Rosińskiego, tylko że w czerni i bieli, dla mnie rewelacja.

1 2 3 1277 »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000-2021 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.