Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Bernard Dumont (Bédu)
‹Hugo #1: Zaklęcie w fasolę›

WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHugo #1: Zaklęcie w fasolę
Tytuł oryginalnyLe Sortilege du Haricot
Scenariusz
Data wydania1990
RysunkiBernard Dumont (Bédu)
PrzekładIwona Sienicka
Wydawca Orbita
CyklHugo
ISBN-1083-7034-027-X
Format48s. 205×290mm
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Antykwariat komiksowy: Średniowiecze na wesoło
[Bernard Dumont (Bédu) „Hugo #1: Zaklęcie w fasolę” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ciemnogród, zabobon, bieda i zarazy. Zachłanność duchownych, wszechwładza feudałów, zniewolenie chłopów. Stereotyp średniowiecza. A przecież można inaczej.

Marcin Osuch

Antykwariat komiksowy: Średniowiecze na wesoło
[Bernard Dumont (Bédu) „Hugo #1: Zaklęcie w fasolę” - recenzja]

Ciemnogród, zabobon, bieda i zarazy. Zachłanność duchownych, wszechwładza feudałów, zniewolenie chłopów. Stereotyp średniowiecza. A przecież można inaczej.

Bernard Dumont (Bédu)
‹Hugo #1: Zaklęcie w fasolę›

WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHugo #1: Zaklęcie w fasolę
Tytuł oryginalnyLe Sortilege du Haricot
Scenariusz
Data wydania1990
RysunkiBernard Dumont (Bédu)
PrzekładIwona Sienicka
Wydawca Orbita
CyklHugo
ISBN-1083-7034-027-X
Format48s. 205×290mm
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Dawno, dawno temu… No, może nie aż tak dawno, jakieś kilkanaście lat temu wydawnictwo Orbita opublikowało serię „Hugo”. Pojawiło się pięć albumów. Seria szturmem zdobyła serca polskich miłośników komiksów, odsłaniając przed nimi niedostępne i nieznane dotychczas oblicza komiksu. Był rok 1990, na rynku silną pozycję mieli tylko „Thorgal” i „Yans”, „Asteriks” dopiero rozpoznawał teren, a „Lucky Luke” kojarzył się większości z animowanym serialem. W takiej sytuacji nietrudno było zrobić furorę, ale „Hugo” na swoją pozycję obiektywnie zasłużył. I chyba jest najcieplej wspominaną serią tamtego niemowlęcego etapu rozwoju rynku komiksu w Polsce. Ale po kolei.
Rzecz dzieje się w świecie stylizowanym na średniowieczną Francję. Tytułowy bohater to kilkunastoletni wędrowny trubadur mający przyjaciół chyba w każdym zamku i opactwie. Zawsze towarzyszy mu niezwykły niedźwiedź Biskoto. Ten małomówny zwierzak charakteryzuje się bezgraniczną lojalnością, wilczym apetytem i, co nie jest chyba zaskoczeniem, niedźwiedzią siłą. Wpisuje się on tutaj w klasyczny schemat dobrotliwego olbrzyma będącego siłowym wsparciem głównego bohatera (Robin Hood i Mały John, Szninkiel i Bom Bom, Kajtek i Koko). Już na początku pierwszego albumu przyłącza się do nich Narcyz. Pełni funkcję przeznaczenia Hugo, jest całkowitym przeciwieństwem Biskota. Niewiele większy od wróbla, zawsze ma coś do powiedzenia, ale największym jego darem jest przyciąganie kłopotów.
Cała trójka co rusz podejmuje się niewykonalnych zdawałoby się misji, przemierzając w ich trakcie baśniowe krainy. Biorą udział w zaciętej wojnie warzyw z żarłocznymi insektami, zawiązują sojusz z Brimoletami, leśnymi stworkami. Na wielkiej bitewnej szachownicy próbują doprowadzić do rozejmu pomiędzy wrogimi armiami Psiawiarów i Zabijaków. Spotykają całą gamę niezwykłych postaci, czarującą wróżkę Śliweczkę, latającego Nefreima, piękną Gargolię. Walczą z balonbąkami, agatopterami i szczuropsami. A wszystko to doprawione jest sporą dawką magii i czarów. Ciekawie prezentują się czarne charaktery, z którymi Hugo i jego przyjaciele muszą się zmierzyć. Jest ich niemało i stanowią zróżnicowane towarzystwo. Mój faworyt to Hapar, porywczy przywódca pasożytów („Zaklęcie w fasolę”), szybki zarówno w ataku, jak i ucieczce. Równie bezwzględna, choć dużo bardziej wyrafinowana jest władczyni Audelagonii, czarodziejka Maugraine („Zamek mew”). Jest też Farad de Mortegoute opętany szaleńczym planem podboju świata. Galerię arcyłotrów uzupełniają niegodziwcy mniejszego kalibru, również zawzięcie starający się uprzykrzyć życie małego trubadura.
I chociaż chwilami intryga jest naiwna, magiczne przedmioty zawsze są pod ręką, a kawaleria przybywa na czas, to całość na tym nie traci. Bo główną zaletą „Hugo” nie jest żelazna logika, w końcu to komiks dla dzieci. Jego siłą jest niezwykła atmosfera opowiadanych historii. Niebezpieczne eskapady i starcia ze złymi czarnoksiężnikami i różnorakimi monstrami przeplatane są sielankowymi scenkami z życia średniowiecznej krainy. Cały cykl to hołd złożony wartościom takim jak: przyjaźń, tolerancja, radość życia. Mnie najbardziej do gustu przypadł tom drugi, którego akcja zawiązuje się na placu budowy gotyckiej katedry. Jest coś niezwykle tajemniczego i urzekającego w tych budowlach, stawianych niekiedy przez całe stulecia. A historia szalonego architekta w pełni oddaje ten nastrój. W moim przypadku był to wybór między dobrym a lepszym, bowiem wszystkie albumy serii trzymają równy, wysoki poziom.
Wszystkie te niezwykłe historie oraz postacie wymyślił Bernard Dumont (pseudonim Bedu). Jego znakiem firmowym są niebanalne i żywe dialogi oddające charakter postaci, sytuację i nastrój chwili. Dba także o postacie drugoplanowe. Każda z nich jest wyrazista i kieruje się swoją własną motywacją. Dumont jest jednocześnie autorem niezwykle sugestywnych rysunków umożliwiających pełne zanurzenie się w świecie małego trubadura. Myślę, że niejeden oczarowany czytelnik chciałby spędzić kilka miłych dni w Opactwie Froquewaux, zajadając przysmaki przygotowane przez mnichów, poznać malownicze zakamarki Lasu Boisgelin, krainy Brimboletów, lub też spędzać zimowe dni w sali kominkowej Zamku Corneloup.
Dzisiaj na rynku komiksów dla dzieci dominują pozycje stawiające głównie na humor sytuacyjny i gagi. Nie mam nic przeciwko temu, sam jestem zagorzałym wręcz fanem postaci takich jak Titeuf czy Calvin. Brakuje mi jednak komiksów przygodowych, w których liczy się opowiadana historia i jej nastrój, a nie tylko oryginalność puenty. W tej kategorii pozostał właściwie tylko „Usagi”. Ale on dla trochę starszych dzieci jest.
Niestety, pod względem edycyjnym „Hugo” nie odstawał od innych pozycji wydawanych przez Orbitę. Przesunięte i wyblakłe kolory, zanikająca kreska spowodowały, że komiks ten stracił dużo w warstwie wizualnej. I jest to wystarczający powód, żeby wznowić całą serię. A przekonany jestem, że skuszą się na nią nie tylko ci, którzy bez mała dwadzieścia lat temu czekali niecierpliwie na kolejne albumy. „Hugo” na pewno zdobędzie nowych miłośników. Niestety, szybki przegląd stron poświęconych serii i jej autorowi nie pozostawia żadnych wątpliwości. Te pięć albumów wydanych w roku 1990 to zamknięta już całość. Z krótkiej wzmianki w wywiadzie udzielonym przez Bedu w 2001 roku wynika, że decyzję o zakończeniu serii podjął ówczesny wydawca jego prac. Hugo, Biskoto i Narcyz nie wyruszą w żadną nową podróż.
W tej sytuacji pozostają tylko antykwariaty i Allegro. Na zachętę moje ulubione dialogi:
Uzgadnianie roli przeznaczenia w trakcie ataku wiedźmy.
– Jesteś moim przeznaczeniem Narcyzie! Zrób coś!
– Modlę się, Hugo… Modlę się!
Przypadkowe spotkanie Psiawiary i Zabijaki.
– Ale następnym razem!…
– Przyrzekam, Psiawiaro!… Popłynie krew!…
koniec
20 lutego 2008

Komentarze

27 VII 2011   20:39:14

To...to jest cudo z moich młodszych lat! Ten komiks jest przeze mnie chowany jak cenny skarb!
Coś cudnego, wspaniałego. Esencja magii!!!

22 XI 2011   20:26:04

jedna z najpiękniejszych komiksowych historii, jaką zdarzyło mi się przeczytać, jest coś magicznego w tej serii, moją ulubioną częścią był "Zamek mew", o ile dobrze pamiętam tytuł, bo już jestem trochę stara :) a komiksy zaginęły niestety, czego bardzo żałuję.

14 XI 2013   23:01:57

Pierwszym tomem, z jakim się zetknęłam, był "Karzeł z Corneloup". Wypożyczyłam go ze szkolnej biblioteki, kiedy byłam w pierwszej albo w drugiej klasie podstawówki. Podobał mi się ten tom ze względu na, że tak powiem, wydźwięk detektywistyczny - ta zagadka, podejrzany i prawdziwy sprawca, który się ujawnia na koniec tomu... W jakiś czas później natrafiłam w księgarni na "Błękitną perłę". Taki był mój pierwszy kontakt z tą serią. Teraz, po kilkunastu latach, odnowiłam znajomość z "Hugiem" dzięki kilkukrotnym odwiedzinom w antykwariatach (i prz okazji zostawieniu kilkunastu złociszów ;) ) i muszę przyznać, że wszystkie tomy mi się podobają, lecz szczególnie "Boska jabłoń" i ci braciszkowie pokłóceni ze sobą niczym Pawlak i Kargul oraz wspomniany przez mnie "Karzeł z Corneloup". :)

17 XI 2013   22:35:13

Chociaż ze wszystkich postaci z tej serii najbardziej lubię tytułowego bohatera, to jednak pozostali bohaterowie też zyskali moją sympatię. Poza tym do dziś jestem pod wrażeniem sposobu, w jaki wróżka Śliweczka pokonała tego strażnika pałacu czarodziejki Gargolii. To naprawdę było niesamowite. :)

18 XI 2013   22:59:02

W każdym razie zgadzam się z szanownym autorem tej recenzji, że najbardziej czarującą postacią w tej serii jest właśnie wróżka Śliweczka. :)

19 XI 2013   12:04:42

Dziękuję. Szkoda tylko, że Bedu tak szybko zakończył serię.

19 XI 2013   23:38:05

Kto by nie żałował tak szybkiego końca tej serii... Cóż, mówi się trudno, trzeba się zadowolić tymi częściami, które są. Już i tak te pięć tomów dostarcza niemałej zabawy czytelnikom, a co dopiero, gdyby ich powstało więcej. Można też pomarzyć, żeby się znaleźć w takim doborowym towarzystwie. :)

11 IX 2015   05:00:49

Niesamowity komiks, inspirujące krainy...Krecha Bedu do architektury, te detale, drzewka też zresztą ;) Jarałem się tym ze 20 lat temu i jaram się dziś! Kawałek mnie został gdzieś tam w Opactwie ;)

02 I 2016   22:30:37

Zgadzam się z użytkownikiem Luki. Mnie osobiście ciekawiły też wszystkie te stworzenia wymyślone przez Bedu, jedne przyjazne jak Brimboleci, inne groźne niczym szczuropsy albo agatoptery. :) I nie dziwię się memu przdmówcy, bo i mnie się podobało to Opactwo. :)

22 III 2016   19:35:26

Uwielbiam ten komiks! Ale na pocieszenie pojawiła się podobna seria, duetu Sfar & Munuera, pt. Merlin. Prześmieszna, brawurowa interpretacja mitów arturiańskich. Synowie (10 i 12 lat) przepadli podczas lektury! http://znakomite.co/products/merlin-2-merlin-kontra-swiety-mikolaj

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Konflikt pokoleń
Sebastian Chosiński

21 II 2024

Dla mnie to coraz bardziej niezrozumiałe! Jak można przez tyle lat opowiadać w zasadzie tę samą historię, a jednak wciąż robić to w sposób fabularnie zajmujący i ekscytujący graficznie? Hermannowi Huppenowi udaje się to bez trudu. „Port cieni”, czyli dwudziesta szósta odsłona serii o przygodach Jeremiaha i Kurdy’ego Malloya, ponownie wznosi się na artystyczne wyżyny.

więcej »

Na pograniczu
Marcin Knyszyński

20 II 2024

No, to będzie naprawdę niezła gratka dla miłośników komiksu frankofońskiego. Ośmioodcinkowy „Trent” z lat dziewięćdziesiątych, autorstwa Rodolphe i Leo, ukazał się właśnie nakładem Lost in Time w wielkim wydaniu zbiorczym. Leo na szczęście tylko rysuje i to nawet lepiej niż w „Aldebaranie” czy „Betelgezie”. Czyli – jest dobrze.

więcej »

Upiorny „Glina”
Sebastian Chosiński

19 II 2024

Wiosną 1967 roku reżyser Teatru Narodowego w Warszawie Kazimierz Dejmek rozpoczął prace nad nową, mającą uczcić półwiecze Wielkiej Rewolucji Październikowej, inscenizacją „Dziadów” Adama Mickiewicza. Wszystko jednak wymknęło się spod kontroli i zakończyło potężną awanturą polityczną. Jak do tego doszło i jaką rolę odegrał w tych wydarzeniach Wydział 7 – dowiadujemy się z „Upiora”.

więcej »

Polecamy

Superheroizm psychodeliczny

Niekoniecznie jasno pisane:

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część pierwsza
— Marcin Knyszyński

Superbohater zza biurka
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Prawdziwe życie twórcy komiksów
— Marcin Osuch

Wrócił Hugo, ten Hugo!
— Marcin Osuch

Tegoż twórcy

Krótko o komiksach: Hugo (wyd. zbiorcze)
— Marcin Mroziuk

Wrócił Hugo, ten Hugo!
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Po komiks marsz: Luty 2024
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ratunek czy porwanie?
— Marcin Osuch

Zatrzymane w słowach
— Marcin Osuch

Broń i pieniądze
— Marcin Osuch

Po komiks marsz: Styczeń 2024
— Sebastian Chosiński, Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Tylko wkrętacza brakuje
— Marcin Osuch

Pożegnanie
— Marcin Osuch

Niedzielny krytyk komiksów: Można się nią ogolić!
— Marcin Osuch

Po komiks marsz: Grudzień 2023
— Sebastian Chosiński, Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Ten komiks nieco więcej obiecuje niż daje
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.