Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Zbigniew Rokita
‹Odrzania›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOdrzania
Data wydania25 października 2023
Autor
Wydawca Znak
ISBN978-83-240-9647-3
Format320s. 125×205mm; oprawa twarda
Cena54,99
Gatuneknon‑fiction, podróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeszczep
[Zbigniew Rokita „Odrzania” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Odrzania” to próba reporterskiego ujęcia fenomenu naszych tak zwanych Ziem Odzyskanych. Czym jest tytułowa kraina? I czy w ogóle istnieje?

Joanna Kapica-Curzytek

Przeszczep
[Zbigniew Rokita „Odrzania” - recenzja]

„Odrzania” to próba reporterskiego ujęcia fenomenu naszych tak zwanych Ziem Odzyskanych. Czym jest tytułowa kraina? I czy w ogóle istnieje?

Zbigniew Rokita
‹Odrzania›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOdrzania
Data wydania25 października 2023
Autor
Wydawca Znak
ISBN978-83-240-9647-3
Format320s. 125×205mm; oprawa twarda
Cena54,99
Gatuneknon‑fiction, podróżnicza / reportaż
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zbigniew Rokita, urodzony w 1989 roku, jest uznanym autorem literatury faktu. Jego książka „Kajś” o Górnym Śląsku została w 2021 roku wyróżniona podwójną Nagrodą Literacką „Nike”: jury oraz czytelników. Opublikowana właśnie „Odrzania” poszerza uniwersum, w którym autor poruszał się podczas pisania poprzedniej książki. Tematem są tu zachodnie i północne terytoria, które po drugiej wojnie światowej zostały przyłączone do Polski. Tytuł książki odnosi się do nazwy, jaką Zbigniew Rokita nadał tym obszarom.
„Chcę się dowiedzieć, czy Odrzania rzeczywiście istnieje”, deklaruje autor na początku książki. Odrzania jako nazwa brzmi intrygująco i nie da się zaprzeczyć, że ma swoją poetykę. Z drugiej strony trzeba zwrócić uwagę, że nie jest to ścisły termin, bo przecież nie wszystkie dołączone do Polski po wojnie ziemie położone są bezpośrednio nad Odrą. Jest to więc raczej umowne określenie, odnoszące się do tego, co wyobrażone, wyidealizowane, a nawet może magiczne.
Na początku książki historię Odrzanii opowiadają nam mapy. Na ich podstawie można sobie przypomnieć, jak przebiegły zmiany terytorialne Polski po II wojnie światowej. Wraz z nimi dokonano celowej masowej i radykalnej wymiany mieszkańców tych terenów. Był to bodaj największy demograficzny i socjologiczny eksperyment w dziejach ludzkości. Jego następstwem było dramatyczne zerwanie ciągłości kulturowej i pokoleniowej. Komunistyczne władze w Polsce miały tego świadomość. Potwierdzeniem była rozpowszechniana przez dziesięciolecia po wojnie propaganda „repatriacji”, utrwalająca w zbiorowej pamięci mit o „powrocie Ziem Odzyskanych do macierzy”. Miało to jednocześnie osłabić więzi łączące Polaków z Kresami Wschodnimi. Po drugiej stronie Odry również nie brakowało resentymentów. Nie bez znaczenia było też to, że status poniemieckich ziem długo był niepewny; „tak naprawdę aż do tak zwanego zjednoczenia Niemiec w 1990 roku”, jak podkreśla jeden z rozmówców autora. Zatem Odrzania, jeśli istnieje, jest utkana z obaw, lęków, traum, nadziei i powolnej akceptacji tego, przed czym jej mieszkańców postawiła historia.
Nie da się zaprzeczyć, że wybrany przez Zbigniewa Rokitę temat jest szeroki i pojemny. Ta publikacja zasługuje na uwagę przede wszystkim dlatego, że do tej pory albo nie było można, albo też nie potrafiono o poruszanych tu kwestiach mówić. Jednak w przeważającej części lektura „Odrzanii” może rozczarować. Autor przemierza ulice miast, przygląda się budynkom, poszukuje kompetentnych rozmówców, cytuje przeczytane książki, spisuje wspomnienia, wrażenia, spostrzeżenia. Trudno między tym wszystkim znaleźć jakąś przewodnią myśl, koncepcję czy pomysł na to, jak zmierzyć się z zadanym sobie tematem. Czy chodziło o to, aby pokazać, że wszystkie ziemie Odrzanii są – trawestując Tołstoja – do siebie podobne? Jeśli tak, byłoby to, niestety, zbyt daleko idącym i nieuzasadnionym uogólnieniem.
Podobne podejście dostrzegamy, jeśli chodzi o zagadnienia dotyczące tożsamości narodowej. W „Odrzanii” zbyt słabo zaakcentowane jest to, że traktuje ona o terenach pogranicza, a tam w kwestiach narodowościowych rzadko kiedy coś jest zero-jedynkowe. Na przykład trudno się zgodzić, że wszystko tam jest stuprocentową „poniemiecczyzną” (jak ujmuje to autor), a tak może wynikać z lektury. Tym bardziej warto przypomnieć, że Niemcy jako zjednoczone państwo powstały ostatecznie dopiero w 1871 roku. Na terytoriach zaliczanych do Odrzanii wiele rzeczy jest „pomiędzy”. To wbrew pozorom ważne niuanse, które w tej książce są słabo podkreślane. Warto jednak docenić, że autor sygnalizuje pewną istotną kwestię: taką, że tożsamość narodowa i lokalna nie zawsze współistnieją u każdego bezkonfliktowo. Z pewnością jest to wątek, który warto byłoby pogłębić, chociażby po to, aby znaleźć sposób na pogodzenie tych tożsamości ze sobą.
Również wielka szkoda, że lektura wydaje się sugerować pewien – nawet jeśli tylko podświadomy czy symboliczny – antagonizm pomiędzy tak zwanymi Wiślanami (tak autor nazywa Polaków z centralnej i wschodniej Polski) a Odrzanami. Czy w książce chodziło o pokazanie widocznej do dzisiaj pewnej odrębności ziem zachodnich i północnych? Autor posługuje się nawet frazą: „przeszczep Ziem Odzyskanych do reszty Polski”. Owszem, znamy historyczną genezę tego procesu. Ale takie słowa, czytane dzisiaj, to bardzo mocne (i czy naprawdę potrzebne?) zaakcentowanie, że jeszcze być może nadal ziemie zachodnie i północne są w naszym kraju ciałem obcym, złem koniecznym i aby ten przeszczep się przyjął, trzeba przez całe życie przyjmować leki tłumiące reakcje obronne. W wielu miejscach w tej książce mamy wykreowaną swoistą atmosferę „zderzenia” Odrzanii z Wiślanią, które to przy odrobinie złej woli można uznać za konfliktogenne. Konsekwencji takiego podejścia, na przykład w przestrzeni publicznej, daleko szukać nie trzeba. Jeśli jednak dobra wola miałaby zwyciężyć i założylibyśmy, że książka powstała na przykład po to, aby Wiślanie mogli lepiej zrozumieć złożoną perspektywę Odrzan, to ten cel nie został osiągnięty.
Lektura nie zawsze jest komfortowa z przyczyn, nazwijmy to, warsztatowych. W tekście czas teraźniejszy z przeszłym miesza się nieprzewidywalnie i niekonsekwentnie, co sprawia wrażenie, że nie wszystko zostało starannie zredagowane. Dużo tu nagromadzonych pretensjonalnych, mało gustownych fraz. Zapewne chodziło o wykreowanie swoistego dystansu, pełnego „luziku”, który miałby się podczas czytania udzielić czytelnikom. W moim odczuciu jednak ta nonszalancja za bardzo wymyka się spod kontroli, a to nie brzmi najlepiej w publikacji aspirującej do poważnej literatury faktu. Najkrócej rzecz ujmując, książce nigdy nie wychodzi na dobre to, że najwięcej w niej jest… autora.
„W Odrzanii przed historią stawia się teraz nowe zadanie: wcześniej historia miała udowodnić, że Polacy mieli prawo tu po wojnie zamieszkać, teraz ma wytłumaczyć, gdzie w ogóle zamieszkali”, jak możemy przeczytać. Tylko aby mogła powstać rzetelna publikacja, która na to pytanie odpowie, musiałoby się ją pisać o wiele dłużej i bardziej wnikliwie. Warto byłoby przy tym sięgnąć po utwory literackie lokalnych autorów, których twórczość jest istotnym elementem kształtowania tożsamości i więzi z małą ojczyzną. Albo odwiedzić szkoły, w których prowadzone są wspaniałe lekcje i projekty z edukacji regionalnej. Tego tutaj nie ma. W „Kajś” Zbigniew Rokita wspaniale i w wybitny sposób pokazał proces tworzenia się i krzepnięcia nowej, współczesnej śląskiej wspólnoty oraz jej tożsamości. Niestety, nie czuje tego w odniesieniu do innych regionów, o których pisze w „Odrzanii”.
Nie jestem w stanie do końca zgodzić się z autorem, że poczucie zakorzenienia i ciągłości to „Święty Graal Ziem Odzyskanych”. Akcent nie leży tu bowiem w takiej, a nie innej historii tych terenów, ale w ogólnej prawidłowości socjologii. Dlatego też nie ma potrzeby poszukiwać tego wszystkiego na siłę, bo takie poczucie zdobywa się na ogół w trzecim pokoleniu, niezależnie od tego, z jakiej przyczyny przodkowie zmienili swoje miejsce na ziemi, także gdy wyjechali dokądś z własnej woli. Nie jest to zatem jakaś szczególna „dysfunkcja” mieszkańców tak zwanych Ziem Odzyskanych. I to nie przypadek, że na polu budowania świadomej tożsamości w kulturze tych regionów dzieje się w nich mnóstwo fascynujących rzeczy właśnie ostatnio. Posłużę się przykładem Ziemi Lubuskiej. Kilka lat temu ukazała się wybitna trylogia „Wendyjska winnica”, którą uznaję za przełomowy punkt w procesie „krzepnięcia” lokalnej tożsamości. Jej autorka, Zofia Mąkosa, z wykształcenia historyczka, znalazła świetny sposób, aby w formie poczytnej, popularnej powieści starać się przywrócić, a nawet poszerzać pamięć o zróżnicowanej kulturowo przeszłości ziem zachodnich (oraz w szerszej perspektywie – historii Polski).
Moja podpowiedź dla czytelników byłaby następująca: przeczytajmy „Odrzanię” nie jako literaturę faktu, ale jako baśń o krainie wyobrażonej i wyidealizowanej. Autor posługuje się nawet sformułowaniem „poemat reporterski” – niech więc będzie i tak. Tekst książki odsłoni wtedy przed nami wiele mocnych stron i proszę mi wierzyć, że moje stwierdzenie nie jest podszyte ironią. Książka jest uzupełniona ciekawie dobranym materiałem zdjęciowym – każda fotografia odsłania przed nami różne oblicza „przeszczepionych” ziem.
koniec
30 listopada 2023

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Tukej
— Joanna Kapica-Curzytek

Piłka w rękach tyranów
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Smutki i radości
— Joanna Kapica-Curzytek

Sztuka życia
— Joanna Kapica-Curzytek

Siła myśli Kopernika
— Joanna Kapica-Curzytek

Opowieść o niezwykłej kobiecie
— Joanna Kapica-Curzytek

Ocalić siebie
— Joanna Kapica-Curzytek

Spod powierzchni
— Joanna Kapica-Curzytek

Dwanaście
— Joanna Kapica-Curzytek

Miniatura wszechświata
— Joanna Kapica-Curzytek

Uporać się z bólem
— Joanna Kapica-Curzytek

Zamach i warzywne mrożonki
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.