Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Włóczykije: GSB – Etap 16: Skawa – Hala Krupowa

Esensja.pl
Esensja.pl
Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 16 jest nią L jak Las. Druga połowa poprzedniego odcinka i znaczna część #16 prowadziły asfaltem. Na szczęście za Jordanowem i Bystrą Podhalańską wracam na porządny, górski szlak. Prowadzący przez las. A w lesie – ‘leśny dziadek’.

Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 16: Skawa – Hala Krupowa

Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 16 jest nią L jak Las. Druga połowa poprzedniego odcinka i znaczna część #16 prowadziły asfaltem. Na szczęście za Jordanowem i Bystrą Podhalańską wracam na porządny, górski szlak. Prowadzący przez las. A w lesie – ‘leśny dziadek’.
Przed lekturą niniejszego artykułu, zachęcam do zapoznania się z tekstem „GSB – Prolog”, w którym wyjaśniam motywy przejścia 500km Głównym Szlakiem Beskidzkim oraz podzieliłem się założeniami i planem. W poprzednim odcinku opisałem Etap 15: Turbacz – Skawa.
Poprzedni odcinek był teoretycznie jednym z łatwiejszych – zejście z Turbacza do Rabki Zdrój i dużo asfaltu do mety w Skawie. Dzisiaj z Pogórza Orawsko-Jordanowskiego trzeba będzie wdrapać się na ok. 1300m n.p.m.
Włóczykij z plecakiem spotkany w lesie pod Jordanowem<br/>fot. Marcin Grabiński
Włóczykij z plecakiem spotkany w lesie pod Jordanowem
fot. Marcin Grabiński
Moja miejscówka na noc w Skawie to gospodarstwo ‘Handzlówka’. Położone ok. 20min od czerwonego szlaku, ale królewskie łoże, prywatna łazienka, możliwość wyprania i wysuszenia ubrań rekompensują dodatkową drogę do pokonania. Na dodatek rano gospodyni użyczyła mi suszarki do włosów, dzięki czemu… mogłem założyć suche buty.
Pierwsze kilometry prowadzą asfaltem. Przechodzę przez szereg miejscowości – Skawa, Wysoka, Jordanów, Bystra Podhalańska. W Skawie śniadanie w sklepie spożywczym. O Wysokiej za chwilę. Natomiast o Jordanowie wolałbym zapomnieć. Długi fragment szlaku prowadzi wzdłuż ruchliwej drogi. Obok tartaki, betoniarnie, jakieś fabryki i magazyny. Na dodatek chodnik w remoncie. Przejść byle szybciej… dobrze, że upału nie ma.
Tablica informacyjna w Wysokiej<br/>fot. Marcin Grabiński
Tablica informacyjna w Wysokiej
fot. Marcin Grabiński
Pomiędzy Skawą a Jordanowem jest wieś Wysoka. Nigdy wcześniej o nie słyszałem. Dzięki wędrówce Głównym Szlakiem Beskidzkim dowiedziałem się, że wieś była miejscem bitwy w pierwszych dniach września. Pancerne oddziały niemieckie nacierające od słowackiego Namestova przez trzy dni były powstrzymywane przez Korpus Ochrony Pogranicza oraz Brygadę wtedy pułkownika, a późniejszego generała i bohatera – Stanisława Maczka. Jak się skończyło, wiemy. Ale bohaterska obrona zasługuje na pamięć. We wszystkich szkołach uczą o Westerplatte. Ale o Wysokiej wspomina się pewnie tylko w szkołach na Podhalu.
Cmentarz wojenny w Wysokiej<br/>fot. Marcin Grabiński
Cmentarz wojenny w Wysokiej
fot. Marcin Grabiński
Dowiaduję się o tym z obszernej tablicy informacyjnej przy miejscowym cmentarzu wojennym. Później, w lesie spotkam miejscowego ‘leśnego dziadka’ (w dosłownym znaczeniu, nie ma tutaj ironii – starszy pan ubrany myśliwsko, spacerujący lasem). Pan opowiedział mi historię bitwy pod Wysoką. W jego ustach brzmi ciekawiej niż suche fakty z tablicy informacyjnej. Wspomniał o kapralu Dziechciarzu, który samodzielnie zniszczył 9 niemieckich czołgów. Potem sprawdzę, że nie samodzielnie, a ze swoją drużyną i nie 9 a 6, oraz nie zniszczył a unieszkodliwił. Szczegóły nieważne, ale słucham pana leśnego dziadka z dużym zainteresowaniem. Szkoda, że trzeba iść dalej.
Tablica, spotkanie i historia mało znanej bitwy to kolejny dowód, że Główny Szlak Beskidzki warto przejść. I warto przejść go bez pośpiechu (moje średnie 24km/dzień spełnia definicję ‘bez pośpiechu’). Bardzo sobie cenię nie tylko samo ukończenie szlaku, ale także wszystkie ciekawostki krajoznawcze poznane po drodze.
Las pod Bystrą Podhalańską<br/>fot. Marcin Grabiński
Las pod Bystrą Podhalańską
fot. Marcin Grabiński
Bystra Podhalańska to ostatnia wioska z ciągu miejscowości ciągnących się od Rabki Zdrój. Następna ‘cywilizacja’ (rozumiana jako grupa domów mieszkalnych) będzie dopiero za 3 dni – Węgierska Górka. Zaopatruję się w wodę i wchodzę w las.
We wcześniejszych odcinkach sporo przewędrowałem lasem. Zwłaszcza w Beskidzie Niskim. I o ile w tym ostatnim był to las błotnisty, momentami trudny do przejścia, to tym razem jest sucho a szlak prowadzi szeroką, wygodną ‘stokówką’. Widać ślady po zwózce drewna, widać zostawiony sprzęt, gdzieś w tle hałasują piły łańcuchowe. Ale po chwili to wszystko znika i mam las tylko dla siebie. I ta cisza! Idę powoli, podchodzą kolejno pod Cupel, Naroże, Urwanicę i Okrąglicę. Trzy ostatnie to ‘tysięczniki’ a pewnie nigdy o nich nie słyszeliście. Wszystkie należą do masywu Policy (1369m n.p.m.) – czyli jestem już w Beskidzie Żywieckim. Na Policę wejdę w kolejnym odcinku i tam o niej więcej napiszę.
Las w masywie Policy<br/>fot. Marcin Grabiński
Las w masywie Policy
fot. Marcin Grabiński
Bardzo przyjemny fragment szlaku. Owszem, prowadzi pod górę, ale podejście jest długie. Szlak wygodny, nie ma błota. Ludzi bardzo mało. A za to dużo borówek. Powyżej napisałem, że ważne są dla mnie ciekawostki krajoznawcze, które mogłem poznać na szlaku. Ale największą przyjemność czerpałem z takich samotnych, leśnych odcinków. Traci się wtedy poczucie czasu (czasami także lokalizacji). Można spędzić czas sam na sam z Bogiem i sobą samym. Nikt nie przeszkadza, nikt nie zadzwoni – bo nie ma zasięgu :). Nie ma też widoków, więc zdjęć z tego odcinka mam mało. Ale można tak iść godzinami i – jak mówi poeta:
„(…) zapomnieć wszystko
Jaka epoka, jaki wiek
Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień
I jaka godzina
Kończy się
A jaka zaczyna”
(Stare Dobre Małżeństwo; cytat za tekstowo.pl)
Widok z Hali Krupowej<br/>fot. Marcin Grabiński
Widok z Hali Krupowej
fot. Marcin Grabiński
W takim poetycko-refleksyjnym nastroju docieram na Halę Krupową. To piękna i obszerna hala położona pod szczytem Policy. Spod schroniska – mojej mety dzisiaj – mam widok na Tatry. Pogoda nie jest najlepsza do zdjęć – powietrze jest ciepłe i przez to „rozedrgane”. Wrócę tutaj w listopadzie i wtedy te same widoki będą ostrzejsze. Ale przyjemnie jest zjeść posiłek i odpocząć w tak pięknych okolicznościach przyrody.
Wieczorem wychodzę trochę powyżej schroniska by mieć widok na zachód słońca. Zachód jest przepiękny. Doceniam go – zwłaszcza po kilku deszczowych dniach. Będzie pierwszym z małej serii zachodów i wschodów słońca, które będą oglądać już do końca mojej wędrówki. Niektóre będą ‘darmowe’ – widziane prosto z schroniska. Inne będą wymagały wysiłku – wejścia na pobliski szczyt. Wszystkie będą zachwycające. W następnych odcinkach podzielę się zdjęciami.
Zachód słońca oglądany powyżej Hali Krupowej<br/>fot. Marcin Grabiński
Zachód słońca oglądany powyżej Hali Krupowej
fot. Marcin Grabiński
W kolejnym odcinku będę kontynuował 11-dniową wędrówkę z Krynicy Zdrój do Ustronia. Rozpocznę dzień wschodem słońca na pięknej Hali Krupowej i udam się na audiencję u Jej Wysokości Królowej Beskidów – Babiej Góry.
Dla zainteresowanych wysłuchaniem moich opowieści o Głównym Szlaku Beskidzkim, wspólnie z Miejską Biblioteką Publiczną w Czeladzi, filia nr 2, prowadzę cykl 10 spotkań online o mojej wędrówce. W sekcji „Filmy” („Videos”) strony Klubu Włóczykijów na FB archiwizowane są kolejne odcinki. Transmisje online na stronie Klubu Włóczykijów na FB i tamże informacja o terminach.
koniec
22 stycznia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wschód słońca znad pasma Skrzycznego, widziany spod schroniska na Stożku<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 21: Stożek - Ustroń
Marcin Grabiński

26 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 21go jest nią K jak KONIEC.

więcej »
Fragment szlaku pod Baranią Górą<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 20: Węgierska Górka – Stożek
Marcin Grabiński

19 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu #20 jest nią Ś jak Śląski Beskid.

więcej »
Łańcuchy pod Romanką<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 19: Hala Miziowa – Węgierska Górka
Marcin Grabiński

12 II 2021

Każdy z 21 etapów mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 19-go jest nią Ż jak Żywiecki Beskid. Wszystko co ważne ma w sobie „ż”, Beskid też :)

więcej »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.