Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Steve Cuzor, Yves Sente
‹Sztandar Czarnej Gwiazdy›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSztandar Czarnej Gwiazdy
Scenariusz
Data wydania6 listopada 2023
RysunkiSteve Cuzor
PrzekładPaweł Łapiński
Wydawca Mandioca
ISBN9788396843937
Format160s. 240x320 mm
Cena125,00
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Powszechna historia nikczemności
[Steve Cuzor, Yves Sente „Sztandar Czarnej Gwiazdy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Yves Sente wspólnie ze Stevem Cuzorem sięga do mało znanych dokumentów historycznych, by opisać pewien epizod drugiej wojny światowej, który wielu chciałoby zbyć jako mistyfikację stworzoną przez szalonych kronikarzy. Oto trzech czarnoskórych żołnierzy podejmuje misję odnalezienia historycznego, amerykańskiego sztandaru o niezwykłej wartości symbolicznej. Pod jedną z jego białych gwiazd wszyta bowiem została gwiazda czarna, symbolizująca inną wojnę toczącą się do dziś w USA.

Paweł Ciołkiewicz

Powszechna historia nikczemności
[Steve Cuzor, Yves Sente „Sztandar Czarnej Gwiazdy” - recenzja]

Yves Sente wspólnie ze Stevem Cuzorem sięga do mało znanych dokumentów historycznych, by opisać pewien epizod drugiej wojny światowej, który wielu chciałoby zbyć jako mistyfikację stworzoną przez szalonych kronikarzy. Oto trzech czarnoskórych żołnierzy podejmuje misję odnalezienia historycznego, amerykańskiego sztandaru o niezwykłej wartości symbolicznej. Pod jedną z jego białych gwiazd wszyta bowiem została gwiazda czarna, symbolizująca inną wojnę toczącą się do dziś w USA.

Steve Cuzor, Yves Sente
‹Sztandar Czarnej Gwiazdy›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSztandar Czarnej Gwiazdy
Scenariusz
Data wydania6 listopada 2023
RysunkiSteve Cuzor
PrzekładPaweł Łapiński
Wydawca Mandioca
ISBN9788396843937
Format160s. 240x320 mm
Cena125,00
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Akcja opowieści toczy się w dwóch planach czasowych. Przede wszystkim śledzimy przygotowania do lądowania w Normandii oraz walki toczące się po tym przełomowym dla losów konfliktu zdarzeniu. Główną rolę odgrywa tu trzech czarnoskórych żołnierzy przedzierających się przez linię frontu w poszukiwaniu sztandaru z czarną gwiazdą. W drugim planie natomiast toczą się wypadki związane z wojną o niepodległość Stanów Zjednoczonych, a mówiąc dokładniej, z jednym mało znanym epizodem tej wojny. Chodzi mianowicie o kulisy powstania pierwszego gwiaździstego sztandaru, uszytego przez Elizabeth Ross. O ile samo zamówienie oraz wykonanie tego symbolu walki o niepodległość jest dość dobrze znane i udokumentowane, to mało kto wie o udziale w tym przedsięwzięciu Angeli Brown. Czarnoskóra służąca pani Ross pod wpływem rodzinnej tragedii i w akcie buntu wobec rasizmu, w tajemnicy przed swoją panią wszyła pod jedną białych gwiazd, gwiazdę czarną, symbolizującą ucisk i niesprawiedliwość, jakich doświadczali czarnoskórzy mieszkańcy buntujących się kolonii. Później ta flaga trafiła w bitewny wir krwawej wojny, gdzie przepadła bez śladu, by w zaskakujący sposób pojawić się na froncie drugiej wojny światowej.
I właśnie ten wątek, czyli walka z niesprawiedliwością i dyskryminacją, łączy w sobie obie płaszczyzny czasowe. Bowiem rasizm dwudziestowieczny jest bardzo podobny do tego sprzed dwóch stuleci. Bracia Angeli Brown stracili przez niego życie, a czarnoskórzy żołnierze armii USA doświadczają go na każdym kroku. Josh, Lincoln oraz Aaron, choć są żołnierzami amerykańskiej armii, muszą znosić przejawy mniej lub bardziej otwartej nienawiści ze strony białych. Nie mogą nawet brać udziału w walkach, a ich służba ogranicza się do pilnowania fałszywych czołgów, mających zmylić wroga. Mimo tego pragną wziąć udział w walkach toczących się na froncie drugiej wojny światowej. Chcą walczyć, a jeśli trzeba to zginąć, za swój kraj, choć są w nim traktowani nikczemnie. Gdy trafia się im okazja udziału w misji, której celem jest znalezienie sztandaru, który może odmienić oblicze ich ziemi nie wahają się ani przez chwilę. Mają bowiem wreszcie szansę wziąć udział w prawdziwej walce, w której stawką jest możliwość realnej zmiany rzeczywistości.
I właśnie o tej historii opowiada niezwykły komiks stworzony przez Yvesa Sentego oraz Steve’a Cuzora. Twórcy, mając świadomość, że mówią o zdarzeniach, które rozegrały się naprawdę i dużą wagę przywiązują do zapewnienia realizmu oraz powagi. Cuzor dokonuje cudów na płaszczyźnie wizualnej. Artysta potrafi wyczarować precyzyjnymi pociągnięciami pędzla niemal dokumentalistyczne kadry, ale gdy trzeba, wysokim kontrastem i plamami czerni kreuje mroczną atmosferę rodem z filmów grozy. Z jednej strony możemy zatem podziwiać rygorystyczne kreskowanie, zrównoważoną grę światła i cienia oraz efektowne kompozycje, z drugiej zaś oczom naszym ukazują się bardziej żywiołowe, ekspresjonistyczne kadry pełne mroku przywoływanego szalonym tańcem pędzla na planszach. W tę konwencję doskonale wpasował się kolorysta. Meephe Versavel, stosując monochromatyczną, niesamowicie dyskretną a jednocześnie mocno przemawiającą do wyobraźni, stylistykę, zadbał o to, żeby czytelnikowi nie umknęła żadna, najdrobniejsza nawet linia pieczołowicie wkomponowana w kadr przez rysownika. W komiksie przelatają się zatem sekwencje utrzymane w następujących na przemian ciepłych i zimnych tonacjach. Stosowanie pojedynczego koloru sprawia, że na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się praca Cuzora, ale niesamowita atmosfera wykreowana doskonale dobranymi barwami wzmacnia wymowę poszczególnych scen i nadaje im poruszający charakter.
Scenarzysta z kolei sięga do źródeł historycznych, dzięki czemu narracja zyskuje na wiarygodności. Pośród wielu dokumentów, do których dotarł Sente, na szczególną uwagę zasługują oczywiście wywołujące od lat spory w środowisku historyków zapiski Angeli Brown, służącej Betsy Ross, czyli kobiety, która uszyła pierwszą amerykańską flagę. To dzięki nim wiemy przecież, jak doszło do powstania tytułowego sztandaru czarnej gwiazdy, który zapoczątkował szaloną misję trzech żołnierzy. Zresztą, to, że w ogóle ta wyprawa doszła do skutku, było rezultatem niesamowitego zbiegu okoliczności, który, gdyby został wymyślony, a nie zdarzył się naprawdę, byłby zbyt niewiarygodny, by w niego uwierzyć. Oto Johanna Bolton w spadku po swej zmarłej ciotce otrzymuje owe zapiski. Jako studentka historii od razu rozpoznaje ich wartość i postanawia działać. Środowiska walczące o równouprawnienie w USA wpadają na trop sztandaru i postanawiają wykorzystać niesamowitą okazję. Służący w wojsku brat Johanny, Lincoln, wraz z dwoma przyjaciółmi wyrusza w sam środek wojennej zawieruchy w poszukiwaniu sztandaru, które może odmienić oblicze USA.
Sente podejmuje temat trudny i ma świadomość kontrowersji z nim związanych. Wiadomo bowiem, że dokumenty dotyczące tych dwóch epizodów wojennych nieustanne są przedmiotem sporów i kontrowersji. Odnalezione w czasie wojny zapiski Angeli Brown stały się przedmiotem wielu konferencji historycznych. Niejedna dyskusja na ich temat zakończyła się bezceremonialnymi przepychankami – nie tylko słownymi. Nie ma sensu streszczać wszystkich opinii na ich temat, tym bardziej, że spory wokół nich same obrosły legendami, co sprawia, że trudno oddzielić w nich prawdę od fikcji, ale kilka głosów warto przywołać. Znamienna jest w tym przypadku postawa Bioya Casaresa, który jako jeden z pierwszych wpadł na trop dokumentów niezbicie potwierdzających istnienie pierwszego sztandaru z czarną gwiazdą. W przywracanie pamięci o tych zdarzeniach bez reszty zaangażował się również Herbert Ashe, ale jego przedwczesna i dość tajemnicza śmierć położyła kres tej działalności. Z drugiej strony nie można zapominać o argumentach Martineza Estrady, ukazujących dokumenty Angeli Brown jako mistyfikację, mającą swoje źródła w spisku zawiązanym w roku 1777. Wiarygodnych, w każdym razie na pierwszy rzut oka, dowodów na rzecz tej tezy dostarcza również praca wykonana przez Gunnara Erforda. Krótko mówiąc zwolennicy obu punktów widzenia znajdą tu pożywkę dla swych przekonań. Nie mniej kontrowersji pojawia się w przypadku misji trzech czarnoskórych żołnierzy poszukujących gwiaździstego sztandaru. Tu jednak przedmiotem sporu jest nie sama misja, nikt bowiem nie zaprzeczy, że wszyscy trzej faktycznie zginęli, poszukując sztandaru, ale sam fakt wydania rozkazu. Nie brakuje bowiem głosów, że ci dzielni żołnierze zginęli goniąc za jakąś mrzonką. Za artefaktem istniejącym jedyne w wyobraźni fanatyków.
Nic zatem dziwnego, że swego czasu ten temat zainteresował niezrównanego badacza granicy pomiędzy prawdą i fikcją, czyli Jorge Louisa Borgesa. W końcu nie bez powodu Mario Varga Llosa, wielki admirator jego twórczości, pisał, że w dziełach Argentyńczyka „(…) pomiędzy elementy ścisłej wiedzy stanowiącej fundament wsącza się, niby magiczny eliksir, szczypta fantazji i nierzeczywistości, czyste zmyślenie, przekształcając je w fikcje”. Idąc tropem wyznaczonym przez Borgesa, można zatem stwierdzić, że zapiski Angeli Brown, nawet jeśli nadal zawieszone pozostają w mrocznej przestrzeni pomiędzy fikcją a rzeczywistością, mają moc kształtowania świata. Przecież misja poszukiwania sztandaru czarnej gwiazdy, jako coś, czego zakwestionować przecież się nie da, stanowiła pierwszy, kluczowy krok w nieodwracalnym procesie kreowania takiej wersji rzeczywistości, w której sztandar z czarną gwiazdą wszytą przez Angelę Brown istniał naprawdę. I nawet jeśli było to, jak pisze Borges „(…) wtargnięcie świata fantastycznego, do świata rzeczywistego”, to miało ono magiczną moc kształtowania tego drugiego. Niestety z perspektywy dziesięcioleci, jakie minęły od tych zdarzeń, te zmiany nie okazały się tak spektakularne, jak oczekiwał autor opowiadania „Tlön, Uqbar, Orbis Tertius”. Ani historia Angeli Brown, ani nawet straceńcza misja trzech dzielnych żołnierzy, nie są przecież szczególnie znane szerszej publiczności. Kto wie, może komiks Sentego i Cuzora, oraz zapowiadany na rok 2025 film na podstawie tego dzieła staną się kamykami, które jednak w końcu ruszą lawinę? W końcu ten rozdział powszechnej historii nikczemności wciąż czeka na swojego Borgesa, który uczyni z niego arcydzieło światowej literatury.
koniec
5 stycznia 2024

Komentarze

07 I 2024   17:31:22

Jak z każdą politycznie poprawną bajeczką - jak głębiej poszukać, wychodzi kłamstwo

07 I 2024   18:59:34

No co ty, nie wierzysz, ze to wszystko najprawdziwsza prawda? Przecież "scenarzysta z kolei sięga do źródeł historycznych, dzięki czemu narracja zyskuje na wiarygodności: ;)))

A tymczasem....

Angielskojęzyczna Wikipedia: 1776 May – A popular legend promulgated by the descendants of Betsy Ross of Philadelphia during the 1870s holds that the seamstress sewed the first American flag. The claim is widely discredited by researchers and historians.

Polska Wikipedia o Betsy Ross: W wielu podręcznikach historii przeczytać można, że uszyła amerykańską flagę dla generała George’a Washingtona. W rzeczywistości to nieprawda, bardzo dobrze rozreklamowana przez jej wnuka. Nawet jeśli rzeczywiście znała Jerzego Waszyngtona, sztandar nie mógł być gwiaździsty. Kanton dodano po uzyskaniu niepodległości.

07 I 2024   19:40:59

Nie chciałbym przedwcześnie psuć zabawy, ale doradzałbym nieco bardziej wnikliwą lekturę tekstu. Warto zacząć od samego tytułu. Można oczywiście użyć Wikipedii, bo jak wiadomo, to niezawodne źródło informacji.

07 I 2024   21:02:09

"Można oczywiście użyć Wikipedii, bo jak wiadomo, to niezawodne źródło informacji." O, a kto tak twierdzi? Myślę, że to mniej więcej tak samo "niezawodne" źródło informacji jak Yves Sente. Czy raczej jego wyobraźnia.

07 I 2024   21:05:04

"O, a kto tak twierdzi?" - No nie wiem, może ci, którzy się na nią powołują?

07 I 2024   23:22:47

Podejrzewam, że każdego dnia na świecie tysiące ludzi powołuje się na Wikipedię. Jeśli pan sądzi, że oni wszyscy uważają Wikipedię za "niezawodne źródło informacji" to ja nie mam więcej pytań :)))

07 I 2024   23:30:53

Nie, wcale tak nie sądzę. Dajmy spokój z tą Wikipedią, przecież chodziło mi o coś zupełnie innego. Najwyraźniej ten drobny ironiczny komentarz odwraca uwagę od istoty sprawy, czyli komiksu, recenzji, prawdy, kłamstwa itp.

07 I 2024   23:35:13

Jasne, po prostu napisał pan w recenzji: "O ile samo zamówienie oraz wykonanie tego symbolu walki o niepodległość jest dość dobrze znane i udokumentowane, to mało kto wie o udziale w tym przedsięwzięciu Angeli Brown." Nie będąc ekspertem w temacie XVIII - wiecznej historii USA z ciekawości zerknąłem do Wikipedii by dowiedzieć się czegoś więcej o tym interesującym fakcie. I znalazłem informacje przeczące tezie o uszyciu sztandaru przez Elizabeth Ross. To wszystko.

07 I 2024   23:42:35

Doskonale Pana rozumiem i właśnie dlatego zaproponowałem jednak wczytanie się w recenzję. Są w niej tropy, które pozwalają spojrzeć na wszystko nieco inaczej (już sam tytuł wiele wyjaśnia). Sente podjął w komiksie grę z czytelnikiem, a ja postanowiłem iść jego tropem i nie ukrywam, że trochę się pobawiłem, pisząc ten tekst.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Impreza się rozkręca
Dagmara Trembicka-Brzozowska

22 IV 2024

Seria duetu Carbone & Gijé fabularnie rozwija się w bardzo ciekawym kierunku - widać to dosłownie z tomu na tom. Autorzy najwyraźniej mają zamiar stworzyć rozbudowaną opowieść fantastyczną z całkiem rozległym światem przedstawionym.

więcej »

Beznadziejna piątka
Marcin Knyszyński

21 IV 2024

Spider-Man to tylko jeden bohater komiksowy, ale posiadający tak rozbudowane własne uniwersum, jak mało który. Nic dziwnego, był to od zawsze pupil samego Stana Lee, ulubieniec czytelników i wydawniczy samograj. Wrogów miał mnóstwo, najwięcej tych występujących kilka razy i często zapominanych, bo przemykających szybko po nawet nie drugim czy trzecim, ale czwartym planie. Dziś czytamy komiks z takimi właśnie kolesiami w rolach głównych.

więcej »

Idź do krateru wulkanu Snæfellsjökull…
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

20 IV 2024

Powieść „Podróż do wnętrza Ziemi” Juliusza Verne′a została opublikowana w 1864 roku i choć nawet wówczas zaprezentowane w niej teorie miały w sobie o wiele więcej z fantastyki niż nauki, to do dziś zachwyca kolejne pokolenia czytelników. Dla tych, którzy wolą rysunki od żywego tekstu, Egmont przygotował jej wierną adaptację komiksową.

więcej »

Polecamy

Jedenaście lat Sodomy

Niekoniecznie jasno pisane:

Jedenaście lat Sodomy
— Marcin Knyszyński

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Na Dzikim Zachodzie bez zmian
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Piękny umysł
— Paweł Ciołkiewicz

Mieć chaos w sobie
— Paweł Ciołkiewicz

Blask z innej przestrzeni
— Paweł Ciołkiewicz

Między prawdą a kłamstwem
— Paweł Ciołkiewicz

Nosferatu ponad wszystko
— Paweł Ciołkiewicz

Obrzęd przejścia
— Paweł Ciołkiewicz

Szklane domy
— Paweł Ciołkiewicz

Miejska pułapka
— Paweł Ciołkiewicz

Przeciwstawić się losowi
— Paweł Ciołkiewicz

Wina ojca
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.