Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

David Rubin
‹Ogień›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOgień
Scenariusz
Data wydania6 grudnia 2023
RysunkiDavid Rubin
PrzekładJakub Jankowski
Wydawca Mandioca
ISBN9788396843920
Format256s. 215x290 mm
Cena139,00
Gatunekfikcja, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Szklane domy
[David Rubin „Ogień” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Ogień” to wstrząsający zapis upadku człowieka i… całej ludzkości. David Rubin kreśli obraz mężczyzny, który miał stać się symbolem walki o lepsze jutro, ale nie udźwignął ciężaru z tym związanego. Trzeba jednak przyznać, że okoliczności, z jakimi przyszło mu się mierzyć były rzeczywiście wyjątkowo niekorzystne.

Paweł Ciołkiewicz

Szklane domy
[David Rubin „Ogień” - recenzja]

„Ogień” to wstrząsający zapis upadku człowieka i… całej ludzkości. David Rubin kreśli obraz mężczyzny, który miał stać się symbolem walki o lepsze jutro, ale nie udźwignął ciężaru z tym związanego. Trzeba jednak przyznać, że okoliczności, z jakimi przyszło mu się mierzyć były rzeczywiście wyjątkowo niekorzystne.

David Rubin
‹Ogień›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOgień
Scenariusz
Data wydania6 grudnia 2023
RysunkiDavid Rubin
PrzekładJakub Jankowski
Wydawca Mandioca
ISBN9788396843920
Format256s. 215x290 mm
Cena139,00
Gatunekfikcja, obyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Alexander Yorba został architektem, bo zawsze chciał pomagać ludziom. Chciał projektować domy, które będą służyć wszystkim, a nie tylko tym najbogatszym i uprzywilejowanym. Te ideały niestety zostały skonfrontowane z okrutną rzeczywistością i najlepszy architekt na Ziemi został zaangażowany do wybudowania domów dla garstki wybrańców. Oto bowiem okazało się, że w kierunku naszej planety zmierza asteroida, która za pięć lat ma unicestwić wszelkie życie. Ludzkość broni się dwutorowo. W kierunku asteroidy leci bezzałogowy statek kosmiczny, który ma ją zniszczyć. Na wypadek niepowodzenia tej misji, na księżycu rozpoczyna się budowa kolonii mieszkaniowej. Kierownikiem budowy kompleksu „Nowa Nadzieja” zostaje właśnie Alexander Yorba. I w ten sposób młody idealista, który niegdyś chciał budować domy dla wszystkich, ma stworzyć osiedle dla nielicznych, resztę skazując na śmierć. Jednak nawet to nie jest mu dane. Na osiem miesięcy przed spodziewanym uderzeniem asteroidy Alexander dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chory i zostało mu dokładnie tyle czasu, ile… pozostałym mieszkańcom. Tyle tylko, że Yorbę zabije rak mózgu, a nie asteroida. Choć, kto wie, może to jednak asteroida będzie pierwsza.
Tak czy inaczej, Yorba podejmuje radykalne decyzje. Rezygnuje z pracy nad budową księżycowego osiedla i chce spędzić czas, który mu pozostał, z rodziną. Nie docenia jednak wpływów swoich zleceniodawców, którzy w podziękowaniu za dotychczasowy wysiłek… rujnują mu życie. Żona dowiaduje się o jego ekscesach (pracując na księżycu nie zachowywał się, delikatnie mówiąc, jak na wiernego męża przystało) i odchodzi od niego, zabierając ze sobą ich córkę. I tak rozpoczyna się upadek wielkiego architekta, który miał być ostatnią nadzieją (promila) ludzkości. Obserwujemy, jak złamany i pozbawiony wszystkiego człowiek podróżuje, czy też raczej błąka się po świecie, spotykając z dawnymi znajomymi i rozmyślając o przegranym życiu. W tle zaś obserwujemy, jak świat powoli pogrąża się w chaosie, a ludzkość szykuje się na swój koniec.
Status bohatera tej opowieści ma paradoksalny charakter. Trudno bowiem mu współczuć nadchodzącej śmierci, gdy zagłada czeka całą ludzkość. Alexandra ma zabić rak, a życie pozostałych miliardów zakończy asteroida. Dziwna to sytuacja i Alexander ma tego świadomość. Zresztą, bardziej niż nadchodząca śmierć, martwi go rozstanie z żoną i córką. Obwinia się o to, że je również skazał na śmierć, bowiem z powodu jego rezygnacji straciły szanse na miejsce w „Nowej nadziei”. I tu też trudno mu współczuć, bo jego decyzja, delikatnie mówiąc, była nieprzemyślana. W sytuacji nakreślonej przez Rubina, trudno w jakikolwiek sposób utożsamić się z bohaterem, a jego użalanie się nad sobą jest z każdą stroną coraz bardziej irytujące. To wrażenie pogłębia naiwność, jaka daje o sobie znać wraz z każdą kolejną przeprowadzoną rozmową. Do tych samych wniosków dochodzi bohater. Staje on bowiem w obliczu konieczności przewartościowania swoich wcześniejszych wyborów i działań. Zaczyna postrzegać siebie w nowym, niezbyt korzystnym świetle. Beznadziejność jego sytuacji pogłębia fakt, że ta nowa wiedza idzie w parze ze świadomością całkowitej bezradności. Przecież już nic z tym nie zrobi. Nie naprawi wyrządzonych krzywd, nie zmieni siebie, nie uratuje świata. Te jego odkrycia i przemyślenia nic nie zmienią i nikogo, poza nim, nie interesują. Każdy bowiem szykuje się na koniec świata na własny rachunek. To osamotnienie głównego bohatera, które staje się jednocześnie symbolem osamotnienia każdego człowieka na Ziemi, artysta ukazał w doskonały sposób.
Im bardziej Yorba uświadamia sobie prosty fakt, że nie jest i nigdy nie był kimś wyjątkowym, tym więcej miejsca autor poświęca na ukazanie szerszego kontekstu, ale i tak społeczne tło egzystencjalnych rozterek Yorby zostało przedstawione w zdawkowy i nie do końca zrozumiały sposób. Widzimy co prawda świat zmierzający ku upadkowi, obserwujemy dantejskie sceny rozgrywające się na ulicach dewastowanych miast i słyszymy medialne komentarze o nastrojach panujących wśród ludzi, ale autor nie wykracza w tym przypadku poza schematy. Obrazy zniszczonych europejskich metropolii przemawiają wprawdzie do wyobraźni, z drugiej jednak strony Rubin posługuje się pewnymi skojarzeniami w mało subtelny, a zarazem niezrozumiały sposób. Niektóre elementy tego obrazu są po prostu zbyteczne. Nie wiem na przykład, czemu ma służyć pokazywanie ludzi poprzebieranych w superbohaterskie stroje, których widzimy na ulicach. Nie chodzi przecież o naiwne sugerowanie spektakularnego załamania się wiary ludzkości, że przyleci jakiś Superman i wszystkich uratuje, niszcząc z hollywoodzkim uśmiechem straszną asteroidę.
W warstwie graficznej mamy bez wątpienia do czynienia z prawdziwym popisem Rubina. Artysta dowodzi swej wirtuozerii, komponując efektowne plansze tworzące atmosferę oczekiwania na zagładę. Stworzone z ogromnym rozmachem kadry ukazują piękną wizualnie rzeczywistość. Niemal filmowe sekwencje małych, następujących linearnie po sobie klatek są kontrapunktowane dużymi, często całostronicowymi planszami lub rozkładówkami, które akcentują kluczowe dla fabuły zdarzenia. Mimika postaci, ich mowa ciała, stanowią doskonałe dopełnienie opowieści o nadchodzącej zagładzie. Dominuje rzecz jasna ciepła kolorystyka. Temperatura opowieści narasta stopniowo wraz z nasycaniem kolejnych stron gorącymi czerwieniami, które mają spopielić życie na ziemi.
„Ogień” to bez wątpienia lektura wstrząsająca. David Rubin gra z czytelnikiem, oferując mu z jednej strony stereotypowe obrazy chylącego się ku upadkowi świata, z drugiej zaś ukazując dramat człowieka, który stopniowo uświadamia sobie miałkość swojej egzystencji. Nie ma tu żadnych szans na wyjście z tego impasu. I nie tylko o nieuchronność katastrofy przecież chodzi. Lektura komiksu jest niepokojąca z innego powodu. Otóż podobne refleksje i poczucie beznadziei towarzyszą dziś nam często pomimo tego, że – o ile wiadomo – żadna asteroida w najbliższych miesiącach życia na Ziemi nie zniszczy. Zresztą, nie jest chyba potrzebna, bo jak do tej pory całkiem nieźle idzie nam wyniszczanie siebie nawzajem własnymi siłami. I właśnie w takich okolicznościach współczesny człowiek coraz częściej uświadamia sobie, podobnie jak Alexander Yorba, że młodzieńcze plany i ideały nie wytrzymały konfrontacji z brutalną rzeczywistością. Marzenia o budowie szklanych domów trzeba porzucić…
koniec
26 stycznia 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Oto koniec znanego nam świata
Marcin Knyszyński

16 IV 2024

Nieistniejący już imprint DC Comics o nazwie „Vertigo” miał kilka flagowych tytułów, takich swego rodzaju wizytówek lat dziewięćdziesiątych amerykańskiego komiksu. Jedną z nich są bez wątpienia „Niewidzialni”, którego ostatni, czwarty tom zbiorczy wyszedł w marcu nakładem Egmontu. Każdy, kto uważa, że pierwsze trzy były trudne w odbiorze, musi przygotować się na jeszcze większe wyzwanie. Teraz Grant Morrison nie ma już zupełnie litości i nie bierze jeńców.

więcej »

Uczmy się języków!
Marcin Osuch

15 IV 2024

Na przestrzeni ostatnich paru lat polscy czytelnicy otrzymali kilka pozycji, których osią były kultury indiańskie Mezoameryki. Dwa lata temu Ongrys wznowił „Hernána Cortésa i podbój Meksyku”, w zeszłym roku Taurus – „Węża i włócznię”. Do klimatów konkwisty nawiązuje także „Ixbunieta” wydawnictwa Komiks i My. Ten zestaw w bardzo udany sposób uzupełnia „Ta, która mówi” oficyny Lost in Time.

więcej »

Kolejne „Igrzyska Śmierci”
Maciej Jasiński

14 IV 2024

Egmont wydaje równolegle kilka serii z Conanem w roli głównej. W cyklu „Conan Barbarzyńca” mieliśmy do tej pory między innymi całkiem niezłą historię Jasona Aarona zatytułowaną „Życie i śmierć” Conana. Tym razem w albumie zatytułowanym „Tygiel” główny bohater trafia do miasta Garchall w Uttara Kuru i niemal od razu pakuje się w kolejne wielkie kłopoty.

więcej »

Polecamy

Batman zdemitologizowany

Niekoniecznie jasno pisane:

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część pierwsza
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krótko o komiksach: Co tam w Spiral City?
— Marcin Knyszyński

Trykoty w stylu retro i vintage
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Mieć chaos w sobie
— Paweł Ciołkiewicz

Blask z innej przestrzeni
— Paweł Ciołkiewicz

Między prawdą a kłamstwem
— Paweł Ciołkiewicz

Nosferatu ponad wszystko
— Paweł Ciołkiewicz

Obrzęd przejścia
— Paweł Ciołkiewicz

Miejska pułapka
— Paweł Ciołkiewicz

Przeciwstawić się losowi
— Paweł Ciołkiewicz

Powszechna historia nikczemności
— Paweł Ciołkiewicz

Wina ojca
— Paweł Ciołkiewicz

Słońce, wiatr i świergot ptaka w koronie drzew
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.