Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Martin znany i nieznany

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2

Hubert Stelmach

Martin znany i nieznany

No to czym w końcu jest „Ostatni rejs…"? Powieścią historyczną, horrorem, nowelą o parowcach, czy może wampirach? Ciężko powiedzieć, ale jedno jest pewne – to kawał solidnej literatury. W 2010 roku ukazał się komiks o tym samym tytule. Adaptacją zajął się Daniel Abraham, a stroną graficzną Rafa Lopez. Dość ciekawa interpretacja graficzna o bardzo wyrazistym stylu z niezwykle symbolicznie przedstawionymi bohaterami.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Druga hybryda to „Rockowy Armagedon” (również nominowana do nagród Locusa i World Fantasy Award ‘84). Jest to niespełna pięciusetstronicowa powieść, której głównym bohaterem jest Sandy Blair – były dziennikarz muzyczny, a obecnie pisarz. Fabuła rozgrywa się w Stanach na początku lat 80. Sandy – cierpiący na dotkliwą pisarską blokadę – dostaje propozycję autorstwa artykułu o morderstwie Lyncha, niezwykle ważnej persony sceny muzycznej. Dziennikarskie śledztwo powoli ujawnia kolejne morderstwa, za którymi kryje się coś większego. Równolegle do tych wydarzeń legenda lat 60., grupa The Nazgul, wraca na scenę.
Można powiedzieć, że „Rockowy Armagedon” to powieść detektywistyczna, w końcu cała fabuła opiera się na swego rodzaju śledztwie. Jednak wraz z rozwojem akcji coraz wyraźniejsze stają się wątki urban fantasy, a czas i miejsce rozgrywanych wydarzeń (wraz z zespołem The Nazgul) narzucają myśli o political fiction. Stephen King określił „Rockowy Armagedon” mianem thrillera o popkulturze. Jednak bardzo duży ciężar Martin położył na muzykę, więc może mamy do czynienia z czymś nowym? Musical Fiction? Musician Fantasy? Może po prostu dramat psychologiczny?
George pisał wiele, a co ważniejsze – pisał różnie. Wszelkie próby zaklasyfikowania jego prozy spełzną na niczym.
Redaktor – pisarz
Pisarz to nie tylko osoba dostarczająca czytelnikom materiału do przemyśleń i rozrywkę, to również znawca literatury. Dlatego wielu autorów, kierując się chęcią dostarczenia opowiadań najwyższej klasy, podejmuje się pracy przy antologiach.
George swoją przygodę redaktora rozpoczął w roku 1977 przy książkach z serii „New Voices in Science Fiction”. Te zbiory, w swoim zamyśle, miały cyklicznie prezentować prace finalistów John W. Campbell Award. Jednak z powodu coraz dłuższego czasu przygotowywania tej serii (okres między przyznaniem nagród, a wydaniem książki wynosił nawet kilka lat) pomysł porzucono.
Kolejnej antologii George nie przygotowywał sam. „The Science Fiction of Weight-Loss Book” była wspólnym dziełem jego, Isaaca Asimova i Martina H. Greenberga. Ten ciekawy projekt zawierał opowiadania science fiction, których tematem przewodnim były dieta, otyłość, szczupłość i wszystko to, co można wcisnąć pomiędzy te kategorie.
Pod koniec lat 80. Martin rozpoczął pracę nad ukazującą się do tej pory serią – „Wild Cards” – jednak o niej szerzej opowiem w ostatniej części artykułu.
Całkiem niedawno, bo w 2009 roku, George otworzył serię antologii (jednak nie tworzących jednego spójnego cyklu) opracowywanych wspólnie ze znakomitym redaktorem Gardnerem Dozoisem (rekordowa ilość piętnastu nagród Hugo dla najlepszego redaktora). Każda posiada motyw przewodni i została uznana za tzw. cross-genre, czyli wspomniane już gatunkowe hybrydy. Jednak tym razem wynika to raczej z doboru opowiadań należących do różnych gatunków niż z wielogatunkowości każdego z tekstów.
Pierwsza z tych antologii ukazała się w Polsce w 2011. „Pieśni Umierającej Ziemi” to zbiór opowiadań osadzonych w świecie Umierającej Ziemi, a zarazem hołd dla Jacka Vance’a, który to uniwersum stworzył. Kolejna, o tytule „Warriors” zawiera opowieści o wojownikach. W „Song of Love and Death: Tales of Star-Crossed Love” znajdziemy historie o miłości, a „Down These Strange Streets” to książka, której karty zabiorą nas na miejskie ulice pełne tajemnic.
WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Póki co pomysł gatunkowych mieszanek okazał się sukcesem. „Pieśni Umierającej Ziemi” były nominowane do British Fantasy Award i World Fantasy Award oraz zdobyły drugie miejsce w Locus Award w 2010 roku, a „Warriors” zdobyło Locus Award dla najlepszej antologii roku 2011. Kolejne dwie książki z pewnością zdobędą nominacje w przyszłym roku, z dużą szansą zdobycia którejś ze statuetek.
Macki Hollywoodu
Innym etapem kariery George′a było scenopisarstwo. Jego druga powieść („Rockowy Armageddon”) pod względem finansowym okazała się całkowitą porażką, jednak miała również zwartą grupę wielbicieli. A jednym z nich była osoba, która zaprosiła Martina do ekipy pracującej przy reaktywacji „Strefy Mroku” – serialu będącego mieszanką większości gatunków fantastyki, w którym każdy odcinek prezentował oddzielną historię (w Polsce względnie znany serial tego typu to „Gęsia skórka”, jednak jej docelowym odbiorcą był młodszy widz). Mając już odrobinę doświadczenia w pracy dla telewizji trafił do nowej produkcji – serialu urban fantasy, „Piękna i bestia”, kręconego pod koniec lat 80.
Kolejnym projektem, tym razem autorskim, miała być jego własna seria. Pomysł na fabułę zaczerpnął z jednego ze swoich pierwszych opowiadań fantasy opartego na koncepcji podróży między światami-wymiarami („Pieśń samotności Larena Dorra”). Cykl miał być zaadaptowany do czasów współczesnych, a odwiedzane w kolejnych odcinkach światy to różne alternatywne wersje znanej nam rzeczywistości. Pierwszy scenariusz pilota wysyłał bohaterów do przysypanego śniegiem świata, miejsca, które doświadczyło wojny nuklearnej. Jednak stacja uznała, że jest to zbyt przygnębiające jak na początek i ostatecznie pierwszy odcinek traktował o wymiarze, w którym sztuczny wirus zaprojektowany do usuwania skutków wycieków ropy pochłonął całe jej światowe zapasy. Niestety „Nie z tego świata” nigdy nie trafiło na ekrany telewizorów, a bezpośrednią przyczyną były prawdopodobnie zmiany kadrowe w wyższym kierownictwie stacji odpowiedzialnej za tę produkcję.
Przetasujmy dzikie karty
WASZ EKSTRAKT:
100,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
W Polsce Martin zasłynął głównie „Pieśnią Lodu i Ognia”. Jednak na swoim rodzimym – amerykańskim – rynku zdecydowanie największym i najgłośniejszym przedsięwzięciem jest coś innego – seria „Wild Cards”.
Gdy w latach 80. sesje gier fabularnych pochłaniały zbyt dużo czasu grupy młodych pisarzy, George stwierdził, że na pewno da się połączyć ich nową pasję z uprawianym zawodem literata. Tak powstał pomysł utworzenia dzielonego świata, w którym wszyscy będą umieszczać swoje opowiadania. Jednak to nie było nic nowego, powstawały całe tony tego typu antologii. Czytelnicy potrzebowali czegoś nowego. Stąd zrodziła się idea powieści mozaikowej. Oprócz zwykłych opowiadań pojawiły się opowieści łącznikowe, których zadaniem było odnalezienie wolnych przestrzeni pomiędzy już napisanymi tekstami i wypełnienie ich ciekawą fabułą w taki sposób, żeby cała książka stanowiła spójną, wzajemnie się przeplatającą całość, a nie klasyczny zbiór niezależnych części.
Czym urzekły amerykanów Dzikie Karty? Oczywiście superbohaterami. W alternatywnej rzeczywistości w 1946 nad Nowym Jorkiem zdetonowano bombę zawierającą pozaziemskiego wirusa, który dość swobodnie bawi się ludzkim DNA. Wyniki są skrajnie różne. Niektórzy są odporni, inni „wyciągnęli dziką kartę” i stali się Jokerami, zdeformowanymi ludźmi. Pozostali to szczęśliwcy – obdarzeni supermocami Asy.
Skąd popularność książek o superbohaterach, skoro amerykański rynek był przepełniony komiksami z uniwersów Marvela i DC? Chodziło o mroczny realizm. Dzikie Karty zostały wydane w tym samym czasie co „Strażnicy” i oba te działa uważa się za prekursorów superbohaterów realistycznych. Obok krystalicznie czystego Supermana i antybohatera, jakim jest Wolverine, pojawili się zwykli ludzie. Ze swoimi własnymi motywacjami, poglądami politycznymi i trudnymi wyborami. To, co jest nam doskonale znane z seriali typu „Herosi”, wtedy było absolutnym novum. Dodatkowo pojawienie się nowej grupy społecznej, jaką byli Jokerzy, też nieźle namieszało. Ekipa pisarzy, która wymyśliła uniwersum Dzikich Kart, wyprzedziła swoją epokę, ustanawiając nowy, trwający do dzisiaj trend.
Jak dotąd pojawiło się dwadzieścia jeden tomów i kolejne są przygotowywane. Trzy najnowsze wydano po kilkunastoletniej przerwie i stanowią „nową sagę”. Można je swobodnie czytać bez znajomości poprzednich tomów. George i inni pisarze, którzy pracowali nad tymi częściami chcieli w ten sposób przyciągnąć młodego czytelnika, którego mogłaby przerazić perspektywa konieczności nadrobienia kilkudziesięciu książek.
George’ologia
Przedstawiona tu krótka historia i opis twórczości George’a R. R. Martina ograniczony został do subiektywnie wybranych najciekawszych faktów i najwybitniejszych dzieł. Materiału starczyłoby na całą książkę – a medium jakim jest artykuł rządzi się pewnymi ograniczeniami. Dlatego resztę zostawiam martinologom, którzy z pewnością pojawią się za lat kilkadziesiąt.
koniec
« 1 2
2 kwietnia 2012

Komentarze

04 IV 2012   13:42:23

Szalenie ciekawy artykuł, ale niestety ciężko się go czyta (brak lekkości pióra jest aż nazbyt widoczny). Niemniej jednak, z chęcią przeczytam więcej przekrojów znanych pisarzy.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pierwsze wydanie książkowe „Liners of Time” z roku 1947.<br/>© isfdb.org

Stare wspaniałe światy: Pierwsza wojna... czasowa
Andreas „Zoltar” Boegner

17 I 2024

„Jego twórczość pozostała bez większego wpływu” – tak radykalnie, a zarazem wielce niesprawiedliwie, brzmiał werdykt niemieckiego „Leksykonu literatury SF” (1988) w stosunku do prozy pierwszego Brytyjczyka, który pisał dla słynnego „Amazing Stories”.

więcej »
Future Fiction Magazin 5

Fantastyczne Zaodrze (21) – przegląd prasy (jesień 2023)
Andreas „Zoltar” Boegner

28 XII 2023

Po letniej flaucie następuje silne jesienne ożywienie na rynku. O czym można poczytać przed i po Halloweenie w fantastycznych czasopismach Niemiec?

więcej »

Fantastyczne Zaodrze, czyli co nowego w niemieckiej science fiction? (20)
Andreas „Zoltar” Boegner

18 XII 2023

W USA fantastyka już dawno przestała być pisarską domeną mężczyzn. Trend dotarł w ostatnim czasie do Niemiec. Autorki piszą w szerokim spektrum od literatury młodzieżowej do thrillera o eksploracji Układu Słonecznego.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.