Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Marcin Mielcarek
‹Nad górą wisi zielone słońce›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNad górą wisi zielone słońce
Data wydania7 listopada 2023
Autor
Wydawca Towarzystwo Miłośników Zielonej Góry - WINNICA
ISBN9788396615947
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Dwanaście
[Marcin Mielcarek „Nad górą wisi zielone słońce” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Nad górą wisi zielone słońce” jest zbiorem opowiadań. Każde z nich jest wnikliwym obrazem zwyczajności życia – a przede wszystkim pełnym psychologicznej głębi portretem ludzkiej samotności.

Joanna Kapica-Curzytek

Dwanaście
[Marcin Mielcarek „Nad górą wisi zielone słońce” - recenzja]

„Nad górą wisi zielone słońce” jest zbiorem opowiadań. Każde z nich jest wnikliwym obrazem zwyczajności życia – a przede wszystkim pełnym psychologicznej głębi portretem ludzkiej samotności.

Marcin Mielcarek
‹Nad górą wisi zielone słońce›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNad górą wisi zielone słońce
Data wydania7 listopada 2023
Autor
Wydawca Towarzystwo Miłośników Zielonej Góry - WINNICA
ISBN9788396615947
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Marcin Mielcarek (ur. w 1996 roku) ma już na swoim koncie powieść „Sztuka latania”, wcześniej ukazały się też dwa tomy jego krótkich form. Autor związany jest z Zieloną Górą – i to miasto jest tłem tekstów ze zbioru „Nad górą wisi zielone słońce”. Zielonogórska sceneria jest tu na tyle dyskretna, że opowiadania nabierają unikalnego kolorytu, ale nie stają się przy tym hermetyczne i atrakcyjne wyłącznie dla tych, którym znane są opisane tu miejsca. Nie ma tu także, jak to się czasem zdarza, niczego spod znaku nachalnej „turystycznej” promocji.
Wspólne miejsce akcji to po prostu ciekawy element kompozycyjny integrujący wszystkie opowiadania. Układ tego tomu jest zresztą bardzo przemyślany: mamy tutaj dwanaście opowiadań, a tytułem każdego z nich jest nazwa miesiąca. Obserwujemy w tekstach zmieniające się pory roku i charakterystyczne dla nich akcenty pogody.
Każde z opowiadań ma innego bohatera lub bohaterkę; są w odmiennych życiowych sytuacjach i przede wszystkim w różnym wieku. To krok w bardzo dobrą stronę, świadczący o rozwijaniu się literackiego słuchu i zmysłu obserwacji autora, który w publikowanych dotąd utworach skupiał się głównie na doświadczeniach swojego pokolenia. W tym tomie nadal o nich pisze – by wymienić na przykład opowiadanie „Czerwiec”, klimatem zbliżone do „Sztuki latania”. Ale Marcin Mielcarek z powodzeniem poza tę „bańkę” wychodzi. Zostajemy wprowadzeni w świat starszego pana dobiegającego siedemdziesiątki („Styczeń”), czy też samotnej kobiety w średnim wieku (”Wrzesień”). Bodaj najciekawsza jest postać Niny („Kwiecień”), dziewczynki pochodzenia ukraińskiego, mierzącej się nie tylko z właśnie przeżytą traumą, ale też dramatem wyobcowania. Świetnie też został ujęty fenomen codzienności i pozornie bezbarwnej rutyny starszego małżeństwa w tekście „Grudzień”.
Spotykamy się w tych opowiadaniach z przeciętnymi, zwykłymi ludźmi, mierzącymi się z życiowymi dylematami i problemami, które właściwie mogłyby stać się udziałem każdego z nas. Wielką zaletą tych tekstów jest ich psychologiczna prawda i głębia, co sprawia, że wykreowane tutaj postacie nie są w żadnej mierze płaskie ani „papierowe”. Ich życie wewnętrzne jest bogate, autor pozwala nam tam ich zajrzeć, znakomicie angażując nasze emocje i uwagę. Jesteśmy tych osób ciekawi i chcemy dowiedzieć się o nich jak najwięcej. Choć różnorodne pod wieloma względami, opowiadania mają jeden wspólny motyw: to samotność głównych postaci, ich wyobcowanie, subiektywne poczucie osamotnienia czy też bycia niezrozumianymi przez bliskich. Radzą sobie z tym bardzo różnie. Pocieszenia szukają w alkoholu czy przypadkowych znajomościach.
Pięknie i wzruszająco pisze autor o relacjach człowieka ze zwierzęciem – tu znów warto przywołać „Styczeń” czy „Kwiecień”. Marcin Mielcarek próbuje też przełamać tradycyjną, przewidywalną konwencję psychologicznej prozy, wprowadzając – z dobrym efektem! - elementy surrealistyczne („Luty”) lub nieoczekiwanie czyniąc mordercą jednego ze swoich bohaterów (tu celowo nie zdradzam, w którym tekście). "Kwiecień" zasługuje na uwagę także dlatego, że obala mit niewinnego dzieciństwa, nazywanego nieraz "latami szczenięcymi", co w kontekście tego opowiadania nabiera szczególnej grozy. Autor dostrzega kryjący się w wieku dziecięcym zalążek przemocowej, patriarchalnej męskości.
Tytułowe „zielone słońce” nie tylko intrygująco nawiązuje do nazwy miasta związanego z tą prozą, ale jest również symbolem nadziei, nowego początku, uspokojenia wzburzonych życiowych fal, nawet jeśli tylko chwilowego. Tu trzeba zwrócić uwagę na charakterystyczne zakończenia wszystkich tekstów: w każdym jest jakiś akcent, nowe otwarcie, przełom, początek czegoś nowego. Pokrzepiający może być finał „Września” czy też „Marca”, natomiast niektóre opowiadania mają wręcz dramatyczne zakończenie.
Mam jedno zastrzeżenie: niestety, autor nie potrafi się rozstać z niepoprawną po polsku frazą: „ubiera buty i kurtkę”, „ubrała różowy szlafrok”, itp. Zwróciłam uwagę na ten błąd gramatyczny już w „Sztuce latania”, ale pojawia się on w tym tomie ponownie, i to w kilku miejscach. Te usterki trzeba koniecznie poprawić przy okazji kolejnego wydania. Poza tym o zbiorze „Nad górą wisi zielone słońce” można powiedzieć bardzo wiele dobrych rzeczy. Styl, którym posługuje się autor, jest naturalny, nierozwlekły, proza ma swój rytm i wewnętrzny puls, a dialogi brzmią przekonująco i nie są sztuczne.
Dwanaście opowiadań – to jednocześnie dwanaście portretów samotności i dwanaście odsłon zwyczajnego życia. Tom opowiadań Marcina Mielcarka to także co najmniej dwanaście powodów, by doszukać się w tej zwyczajności swoistego piękna. Warto zajrzeć do tego świata i spróbować się w nim przejrzeć.
koniec
4 stycznia 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Szereg niebezpieczeństw i nieprzewidywalnych zdarzeń
Joanna Kapica-Curzytek

21 IV 2024

„Pingwiny cesarskie” jest ciekawym zapisem realizowania naukowej pasji oraz refleksją na temat piękna i różnorodności życia na naszej planecie.

więcej »

PRL w kryminale: Biały Kapitan ze Śródmieścia
Sebastian Chosiński

19 IV 2024

Oficer MO Szczęsny, co sugeruje już zresztą samo nazwisko, to prawdziwe dziecko szczęścia. Po śledztwie opisanym w swej debiutanckiej „powieści milicyjnej” Anna Kłodzińska postanowiła uhonorować go awansem na kapitana i przenosinami do Komendy Miejskiej. Tym samym powinien się też zmienić format prowadzonych przez niego spraw. I rzeczywiście! W „Złotej bransolecie” na jego drodze staje wyjątkowo podstępny bandyta.

więcej »

Mała Esensja: Trudne początki naszej państwowości
Marcin Mroziuk

18 IV 2024

W dziesięciu opowiadań tworzących „Piastowskie orły” autorzy nie tylko przybliżają kluczowe momenty z panowania pierwszej polskiej dynastii władców, lecz również ukazują realia codziennego życia w tamtej epoce. Co ważne, czynią to w atrakcyjny dla młodych czytelników sposób.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Na pełnych obrotach
— Joanna Kapica-Curzytek

Tegoż autora

Szereg niebezpieczeństw i nieprzewidywalnych zdarzeń
— Joanna Kapica-Curzytek

Superwizja
— Joanna Kapica-Curzytek

Destrukcyjne układy
— Joanna Kapica-Curzytek

Jeszcze jeden dzień bliżej naszego zwycięstwa
— Joanna Kapica-Curzytek

Wspierać rozwój
— Joanna Kapica-Curzytek

Jak w operze
— Joanna Kapica-Curzytek

Nie wierzyć w nieprawdę
— Joanna Kapica-Curzytek

Smuga cienia
— Joanna Kapica-Curzytek

Bieg codziennego, zwykłego życia
— Joanna Kapica-Curzytek

Oblicza strachu
— Joanna Kapica-Curzytek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.