Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Ron Howard
‹Anioły i demony›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnioły i demony
Tytuł oryginalnyAngels & Demons
Dystrybutor UIP
Data premiery15 maja 2009
ReżyseriaRon Howard
ZdjęciaSalvatore Totino
Scenariusz
ObsadaTom Hanks, Ewan McGregor, Ayelet Zurer, Stellan Skarsgård, Pierfrancesco Favino, Nikolaj Lie Kaas, Armin Mueller-Stahl, Cosimo Fusco, Rance Howard
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania140 min
WWW
Gatunekthriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

O aniołach i rozrywce
[Ron Howard „Anioły i demony” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Spodziewano się burzy, walki Kościoła z kolejnym przeciwnikiem, wielkiej afery i godnych jej poematów, tymczasem „Anioły i demony” zagościły w kinach spokojnie, ściągając tłumy widzów, a nie protestantów. To wynik kompromisu i wniosków, jakie twórcy wyciągnęli z ekranizacji „Kodu Leonarda da Vinci” – tam, gdzie poprzedni film z Robertem Langdonem tracił przez przegadanie i nazbyt wierne odwzorowanie książki, jego nowa przygoda wygrywa.

Przemysław Romański

O aniołach i rozrywce
[Ron Howard „Anioły i demony” - recenzja]

Spodziewano się burzy, walki Kościoła z kolejnym przeciwnikiem, wielkiej afery i godnych jej poematów, tymczasem „Anioły i demony” zagościły w kinach spokojnie, ściągając tłumy widzów, a nie protestantów. To wynik kompromisu i wniosków, jakie twórcy wyciągnęli z ekranizacji „Kodu Leonarda da Vinci” – tam, gdzie poprzedni film z Robertem Langdonem tracił przez przegadanie i nazbyt wierne odwzorowanie książki, jego nowa przygoda wygrywa.

Ron Howard
‹Anioły i demony›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnioły i demony
Tytuł oryginalnyAngels & Demons
Dystrybutor UIP
Data premiery15 maja 2009
ReżyseriaRon Howard
ZdjęciaSalvatore Totino
Scenariusz
ObsadaTom Hanks, Ewan McGregor, Ayelet Zurer, Stellan Skarsgård, Pierfrancesco Favino, Nikolaj Lie Kaas, Armin Mueller-Stahl, Cosimo Fusco, Rance Howard
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania140 min
WWW
Gatunekthriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Film zaspokoi tych, którym wystarczy solidna porcja rozrywki w pięknej rzymskiej scenerii, rozczaruje spodziewających się teologicznych dysput, pozostawi niedosyt znającym wersję papierową. Inaczej być nie mogło.
Dan Brown w swojej drugiej powieści zabił papieża i wydobył z otchłani niepamięci tajne stowarzyszenie stawiające naukę nad religią. O ile jednak Galileusz i jemu współcześni dążyli jedynie do poznania prawdy, o tyle dzisiejsi Iluminaci stawiają na zemstę – atakują Kościół w momencie, kiedy jest najbardziej osłabiony. Gdzieś na terenie Watykanu umieszczają nieznaną światu bombę, porywają czterech kardynałów mających największe szanse na tron Piotrowy (tzw. preferiti) i zabijają według starodawnego klucza.
Odnaleźć się w tym musi harwardzki profesor Robert Langdon, spec od symboliki i autor m.in. książki o Iluminatach. Mimo że kilka lat wcześniej niemało napsuł Kościołowi krwi (chronologia filmu, w przeciwieństwie do książek, zakłada pierwszeństwo wydarzeń z „Kodu…”), Watykan prosi go o pomoc. Doprowadzi to do spodziewanych uszczypliwości, gdyż Langdon kreowany przez Toma Hanksa nabrał w końcu ikry (obecnej u Browna, nieobecnej w poprzedniej ekranizacji) i dystansu, również do samego siebie. W „Kodzie da Vinci” był niemal nieobecny, rolę odgrywał co najwyżej duch aktora, w „Aniołach i demonach” jest już znacznie lepiej. Jako jedyny puszcza do widza oczko i świetnie się przy tym bawi. W porównaniu do książki jedynie Vittoria Vetra straciła nieco uroku, ale nie miała miejsca, aby się wykazać – większość ekranu zajęli Hanks i Ewan McGregor w roli charyzmatycznego papieskiego kamerlinga.
Mogłoby się wydawać, że ekranizacja książki bijącej rekordy popularności to łatwizna, wystarczy przełożyć już osiągnięty sukces na język filmu. Tak jednak dzieje się tylko w pojedynczych przypadkach, zwykle skala trudności rośnie wprost proporcjonalnie do ilości sprzedanych egzemplarzy – im popularniejsza książka, tym łatwiej o niepowodzenie. W przypadku „Aniołów i demonów” scenarzyści (Akiva Goldsman i David Koepp) byli niemal bezbłędni, zrezygnowali z większości niepotrzebnych wątków, a Ron Howard przypomniał sobie, że reżyser też ma wpływ na film. Oczywiście dziur logicznych nie zabrakło (jak choćby motyw z bombą w samochodzie), ale efekt końcowy jest zadowalający. W przeciwieństwie do „Kodu da Vinci” udało się utrzymać tempo akcji – to, co Brown osiągnął krótkimi, czasem ledwie dwustronicowymi rozdziałami i zawieszeniem wręcz zmuszającym do dalszej lektury, Howard zastąpił szubką kamerą i intensywną muzyką (świetna, jak zwykle, robota Hansa Zimmera i genialne skrzypce Bella).
Wszystko to jednak ledwie przygrywka, bo najważniejsza pozostaje zagadka, zakorzenione w niemal każdym dzieciństwie poszukiwanie skarbów, magnetyczny ciąg do odkrycia nieznanego. A jeśli wiąże się z tym dodatkowo możliwość uratowania świata, lub chociaż Watykanu… To tu tkwi siła, w rozwiązywaniu, poszukiwaniu i poszlakach, w pradawnych organizacjach, tajemnych rytuałach i symbolach, które potrafią odczytać tylko wybrani. Nieważne, czy Iluminaci istnieją, czy La Purga jest faktem historycznym, czy antymaterię da się wyprodukować w takiej ilości – ważne, czy chcemy, aby tak było. Każdy, kto zamiast tego będzie szukał dziur, naukowych i teologicznych nieścisłości i na tej podstawie wyrokował na temat, było nie było, tylko filmu – ten nie potrafi… dobrze się bawić. Kontrowersje są tutaj odbiciem duszy i każdy, kto znajduje je w twórczości i ekranizacjach Dana Browna winien patrzeć najpierw w siebie. Ścieżka oświecenia widza „Aniołów i demonów” wiedzie przez rozrywkę i na próżno szukać tu autentycznej iluminacji.
Już we wrześniu premiera „The Lost Symbol” – najnowszej książki Browna z profesorem Langdonem w roli głównej. Sukces i rozgłos gwarantowany, kilkadziesiąt tygodni na pierwszym miejscu bestsellerów New York Timesa zapewnione tak, jak i późniejsza ekranizacja. A my znów będziemy tu, gdzie jesteśmy dzisiaj – biorąc udział nie w starciu o rząd dusz, czy prawdy objawione, ale o prawo do zawieszenia niewiary i dobrą zabawę. Langdon zapytany przez kamerlinga o wiarę w Boga odpowiada, że to „dar, którego on jeszcze nie otrzymał”. Kamerlingowi to wystarczy – nam też powinno.
koniec
29 maja 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fallout: Odc. 2. Elementy układanki zaczynają do siebie pasować
Marcin Mroziuk

19 IV 2024

Z jednej strony trudno nam zachować powagę, gdy obserwujemy, jak bardzo zachowanie Lucy nie pasuje do zwyczajów i warunków panujących na powierzchni. Z drugiej strony w miarę rozwoju wydarzeń wygląda na to, że właśnie ta młoda kobieta ma szansę wykonać z powodzeniem misję, która na pierwszy rzut oka jest ponad jej siły.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Odcięta głowa Jima Clarka
Sebastian Chosiński

17 IV 2024

Niby powinny cieszyć nas wielkie sukcesy odnoszone przez polskich artystów poza granicami kraju. A powieść Brunona Jasieńskiego „Człowiek zmienia skórę” bez wątpienia taki sukces odniosła. Tyle że to sukces bardzo gorzki: po pierwsze – książka była typowym przejawem literatury socrealistycznej, po drugie – nie uchroniła autora przed rozstrzelaniem przez NKWD. Cztery dekady po jego śmierci na jej podstawie powstał w sowieckim Tadżykistanie telewizyjny serial.

więcej »

Co nam w kinie gra: Perfect Days
Kamil Witek

16 IV 2024

„Proza życia według klozetowego dziada” może nie brzmi za zbyt chwytliwy filmowy tagline, ale Wimowi Wendersowi chyba coraz mniej zależy, aby jego filmy cechowały się przede wszystkim potencjałem na komercyjny sukces. Zresztą przepełnione nostalgią „Perfect Days” koresponduje całkiem nieźle z powoli podsumowującym swoją twórczość Niemcem, który jak wielu starych mistrzów, powoli zaczyna odchodzić do filmowego lamusa. Nie znaczy to jednak, że zasłużony reżyser żegna się z kinem. Tym bardziej że (...)

więcej »

Polecamy

Bo biblioteka była zamknięta

Z filmu wyjęte:

Bo biblioteka była zamknięta
— Jarosław Loretz

Wilkołaki wciąż modne
— Jarosław Loretz

Precyzja z dawnych wieków
— Jarosław Loretz

Migrujące polskie płynne złoto
— Jarosław Loretz

Eksport w kierunku nieoczywistym
— Jarosław Loretz

Eksport niejedno ma imię
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy – kontynuacja
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy
— Jarosław Loretz

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (8)
— Jakub Gałka

Dżinn w akceleratorze
— Marcin T. P. Łuczyński

Tegoż twórcy

Suplement filmowy 2019
— Adam Lewandowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Krótko o filmach: Han Solo
— Marcin Osuch

Krótko o filmach: Han Solo
— Sebastian Chosiński

Pozwól Wookieemu wygrać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Solo, ale w drużynie
— Konrad Wągrowski

Scenarzysta bez Wergiliusza
— Marcin T.P. Łuczyński

Im bliżej jesteś śmierci, tym bardziej czujesz, że żyjesz
— Konrad Wągrowski

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (5)
— Jakub Gałka

Two Men Show
— Piotr Czerkawski

Ponad grobem bogini
— Marcin Łuczyński

Tegoż autora

Coelho + sensacja = zły wybór
— Przemysław Romański

Inna magia
— Przemysław Romański

Gatunkowa pomyłka
— Przemysław Romański

Bij obcego
— Przemysław Romański

Coco przed, Coco po
— Przemysław Romański

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.