Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 maja 2024
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Wilkołaki wciąż modne

Esensja.pl
Esensja.pl
Nikt chyba nie wie, ile tak naprawdę kręci się dziś rocznie filmów z wilkołakami. Jedno jest jednak pewne – za oglądanie większości z nich twórcy powinni wypłacać widzom rekompensatę za ciężkie warunki konsumpcji.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Wilkołaki wciąż modne

Nikt chyba nie wie, ile tak naprawdę kręci się dziś rocznie filmów z wilkołakami. Jedno jest jednak pewne – za oglądanie większości z nich twórcy powinni wypłacać widzom rekompensatę za ciężkie warunki konsumpcji.
Tu nie ma się co rozpisywać – kadr doskonale świadczy sam za siebie. Aktorowi – nawet nie podmalowanemu na twarzy tak, żeby nie świecił w kamerę bielą skóry – naciśnięto na głowę karnawałową, futerkową maskę pseudowilczą i voilà! Wilkołak jak malowanie. I wiecie, to jest ten najdroższy element w filmie. Naprawdę. Reszta jest jeszcze tańsza.
Wiem, trudno to sobie wyobrazić, ale udowodnię to w następnych dwóch odcinkach, pokazujących, jak nakręcić film (bardzo zły) nie mając nawet na gumę do żucia.
Powyższy kadr pochodzi z nakręconego w 2019 roku filmu „Bride of the Werewolf”, czyli „Narzeczona wilkołaka”. Produkcja wyszła spod ręki Marka Polonii, reżysera od lat kręcącego filmy, których realizacja kosztuje tyle, co koszyk zakupów w Walmarcie. W niniejszym cyklu zbuki Polonii gościły zresztą już kilka razy. Były to klucz do wszystkich drzwi w mieście z „Amityville Playhouse”, piankowy rekin i komputerowa pochodnia z „Sharkenstein"a, „martwa kobieta” z rysowaną w Paincie „krwią” na twarzy z „Jurassic Shark 2: Aquapocalypse”, a w końcu tani pokój biurowy robiący za kabinę statku kosmicznego z „Dune World”. Co więcej – jestem przekonany, że kadry z wiekopomnych dzieł tego reżysera jeszcze nie raz zagoszczą na łamach „Esensji"…
Zaś co do fabuły – tradycyjnie u Polonii jest bez sensu. Dwie młode kobiety jadą w plener szukać legend o wilkołakach i wampirach. Ponieważ błądzą, dopytują się o drogę w podejrzanej knajpie i wkrótce zostają napadnięte na drodze (jeden facet położył się w poprzek jezdni) w celach seksualnych. Z opresji ratuje je tajemniczy kusznik, który bodaj ubija jednego z napastników. Wznawiają podróż, ale wkrótce psuje im się auto i muszą zatrzymać się w mijanym wcześniej domu, zamieszkanym przez oszpeconą na twarzy kobietę i łagodnego, grubszego faceta, w którym z miejsca zakochuje się jedna z bohaterek. Facet jest jednak wilkołakiem, choć też jest i owym kusznikiem, który przyszedł im z pomocą, więc sytuacja jest trochę niejasna, a komplikuje się w nocy, naturalnie księżycowej, kiedy na dom napadają ci sami napastnicy, co próbowali dobrać się do walorów niewieścich, tyle że tym razem bohaterki są dopiero na trzeciej pozycji menu. Pierwsze dwie to ubicie monstrum (czyli grubszego faceta) oraz kobiety z oszpeconą twarzą, zresztą wcześniej wygnanej z ich wioski. A to dopiero zawiązanie fabuły…
Kilka detali więcej – za tydzień.
koniec
8 kwietnia 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„Kobra” i inne zbrodnie: Gipsowe okruchy rzeczywistości
Sebastian Chosiński

28 V 2024

Na rok przed śmiercią reżyser Andrzej Jerzy Piotrowski zasmakował w kryminałach. Nakręcił jeden z odcinków serialu „07 zgłoś się” („Rozkład jazdy”) oraz zrealizował dla telewizyjnego teatru sztukę „Sobota wieczorem – niedziela rano” autorstwa Michała Komara (ukrywającego się pod pseudonimem Zdzisław Klonowski). W upartego porucznika MO wcielił się w niej zmarły przed rokiem Leonard Pietraszak.

więcej »

Z filmu wyjęte: Zimny doping
Jarosław Loretz

27 V 2024

Walka jak walka, jednak widzowie są nieco… zimnokrwiści.

więcej »

„Kobra” i inne zbrodnie: Poza sezonem
Sebastian Chosiński

21 V 2024

Połowa lat 80. ubiegłego wieku była, co zastanawiające, nadzwyczaj dobrym okresem dla telewizyjnego Teatru Sensacji (choć nie zawsze spektakle poprzedzane były czołówką z „Kobrą”). Trzyczęściowa mafijna „Selekcja”, klasycznie brytyjski „Człowiek, który wiedział, jak to się robi” i wreszcie francuski dreszczowiec według powieści Pierre’a Boileau i Thomasa Narcejaca „Okno na morze” w reżyserii Jana Bratkowskiego – to niekwestionowane majstersztyki.

więcej »

Polecamy

Zimny doping

Z filmu wyjęte:

Zimny doping
— Jarosław Loretz

Ryba z wkładką
— Jarosław Loretz

Nurkujący kopytny
— Jarosław Loretz

Latająca rybka
— Jarosław Loretz

Android starszej daty
— Jarosław Loretz

Knajpa na szybciutko
— Jarosław Loretz

Bo biblioteka była zamknięta
— Jarosław Loretz

Wilkołaki wciąż modne
— Jarosław Loretz

Precyzja z dawnych wieków
— Jarosław Loretz

Migrujące polskie płynne złoto
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Zimny doping
— Jarosław Loretz

Ryba z wkładką
— Jarosław Loretz

Nurkujący kopytny
— Jarosław Loretz

Latająca rybka
— Jarosław Loretz

Android starszej daty
— Jarosław Loretz

Knajpa na szybciutko
— Jarosław Loretz

Bo biblioteka była zamknięta
— Jarosław Loretz

Precyzja z dawnych wieków
— Jarosław Loretz

Migrujące polskie płynne złoto
— Jarosław Loretz

Eksport w kierunku nieoczywistym
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Orient Express: A gdyby tak na Księżycu kangur…
— Jarosław Loretz

Kości, mnóstwo kości
— Jarosław Loretz

Gąszcz marketingu
— Jarosław Loretz

Majówka seniorów
— Jarosław Loretz

Gadzie wariacje
— Jarosław Loretz

Weź pigułkę. Weź pigułkę
— Jarosław Loretz

Warszawski hormon niepłodności
— Jarosław Loretz

Niedożywiony szkielet
— Jarosław Loretz

Puchatek: Żenada i wstyd
— Jarosław Loretz

Klasyka na pół gwizdka
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.