Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Wojciech Waglewski, Fisz, Emade
‹Męska muzyka›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMęska muzyka
Wykonawca / KompozytorWojciech Waglewski, Fisz, Emade
Data wydania1 lutego 2008
Wydawca Asfalt
NośnikCD
Czas trwania50:16
Gatunekhip hop, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Wojciech Waglewski, Fisz, Emade, Marcin Masecki, Bartek (Boruta) Łęczycki, Envee
Utwory
CD1
1) Dziób pingwina3:29
2) Władca kół3:31
3) Niezmiennie3:19
4) Majty2:28
5) Coś się odjęło2:29
6) Zimno 4:20
7) Dwa po dwa3:42
8) Niebo bez dziur3:17
9) Sport2:05
10) Męska muzyka3:46
11) Badminton3:15
12) Chwilę będzie ciszej3:45
13) Trafiony3:16
14) Wakacje5:01
15) Chromolę2:24
Wyszukaj / Kup

Męska muzyka w kobiecych oczach

Esensja.pl
Esensja.pl
Dla wielu „gwiazd” hasło „koncert na żywo” jest czymś, co powoduje palpitacje serca i poty połączone z nocnymi koszmarami. A jeszcze publiczność siedząca dwa metry od wykonawcy i śledząca uważnie każdy ruch… To potrafią wytrzymać tylko najodporniejsi, najbardziej męscy, najprawdziwszy macho. Tacy jak trio Waglewskich, które w piątek 13 czerwca promowało swoją płytę „Męska muzyka” w katowickim Carpe Diem. I przeżyło.

Magda Jurowicz

Męska muzyka w kobiecych oczach

Dla wielu „gwiazd” hasło „koncert na żywo” jest czymś, co powoduje palpitacje serca i poty połączone z nocnymi koszmarami. A jeszcze publiczność siedząca dwa metry od wykonawcy i śledząca uważnie każdy ruch… To potrafią wytrzymać tylko najodporniejsi, najbardziej męscy, najprawdziwszy macho. Tacy jak trio Waglewskich, które w piątek 13 czerwca promowało swoją płytę „Męska muzyka” w katowickim Carpe Diem. I przeżyło.

Wojciech Waglewski, Fisz, Emade
‹Męska muzyka›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMęska muzyka
Wykonawca / KompozytorWojciech Waglewski, Fisz, Emade
Data wydania1 lutego 2008
Wydawca Asfalt
NośnikCD
Czas trwania50:16
Gatunekhip hop, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Wojciech Waglewski, Fisz, Emade, Marcin Masecki, Bartek (Boruta) Łęczycki, Envee
Utwory
CD1
1) Dziób pingwina3:29
2) Władca kół3:31
3) Niezmiennie3:19
4) Majty2:28
5) Coś się odjęło2:29
6) Zimno 4:20
7) Dwa po dwa3:42
8) Niebo bez dziur3:17
9) Sport2:05
10) Męska muzyka3:46
11) Badminton3:15
12) Chwilę będzie ciszej3:45
13) Trafiony3:16
14) Wakacje5:01
15) Chromolę2:24
Wyszukaj / Kup
Waglewscy, Koncert w Katowicach (Carpe Diem), 13 czerwca 2008
Jako bezdyskusyjne beztalencie muzyczne cenię sobie dobre koncerty: z wokalistą, który nie udaje bezczelnie, że śpiewa na żywo, a naprawdę ma GŁOS, z perkusistą, który za każdym razem trafia w werble i talerze, a pałeczki migają mu w rękach niczym Japończykowi nad miseczką ryżu, i gitarzystą, który nie szuka w panice właściwych strun, a z zamkniętymi oczami wyczarowuje dźwięki. Tak jak na przykład starzy adepci porządnego grania – rodzina Waglewskich.
Kto nie miał szczęścia się wybrać, niech sobie wyobrazi taki oto obrazek: wieczorowa pora, stara piwnica zamieniona w klimatyczną knajpkę. Co oznacza: klimatyczne plastikowe kawałki ludzkiego szkieletu wbite w stare bębny perkusyjne wiszące u sufitu, klimatycznie pochlapane farbą ściany, klimatyczny bar stojący na starym motorze i siedziska na takich motorach z przyczepką (dla ceniących klasykę zwykłe fotele też się znajdą) oraz klimatycznie zakurzoną podłogę z desek. Do tego dodajmy klimatyczne oświetlenie i publiczność lansującą w tym sezonie dredy, czerń, kolczyki oraz tatuaże tu i ówdzie, a także optymistyczne podejście do życia (bez ironii!) i przyjaźń. Słowem: sielanka jak w powieściach Dickensa.
Fisz<br>Fot. www.odnowa.umk.pl
Fisz
Fot. www.odnowa.umk.pl
Klimat udzielił się i samym muzykom: byli wyluzowani, uśmiechnięci i nie sprawiali wrażenia, że odwalają ciężką orkę na ugorze, rzucając perły swej muzyki przed publikę w jakiejś podrzędnej mieścinie, jak to niektóre „gwiazdy” mają w zwyczaju. Wojciech Waglewski emanował urokiem i klasą starego (ale ironicznego czasem) dżentelmena, Emade, ubrany jak typowy ziomek z teledysków hiphopowych, spełniał się przy bębnach, a Fisz oprócz śpiewania budował klimat – gibając się w takt muzyki, chodząc sobie tu i tam i uśmiechając do wszystkich i wszystkiego jak dziecko, które dostało na Boże Narodzenie wymarzony czerwony rowerek.
Emade<br>Fot. www.hip-hop.pl
Emade
Fot. www.hip-hop.pl
Wypadałoby powiedzieć co nieco o muzyce tria W. Wypadałoby, ale po co, skoro zrobił to już Paweł Franczak w swojej recenzji płyty „Męska muzyka”. Powiem tylko, że gdyby Paweł wybrał się na koncert, nie zrzędziłby już, że „po familii Waglewskich mamy prawo spodziewać się naprawdę wiele (…)”, a „brak błędów to niewielka zaleta”. Bo dopiero siedząc półtora metra od Waglewskich, obserwując ich grę i słuchając, jak Wojciech śpiewa: „Świat się sypie i rozwala, a ty razem z nim./I nie cieszy cię to wcale, gorzej jest ci z tym./Nie mam na to żadnej rady – ja nie umiem dawać rad./Sam się topię w swoich wadach, sam się składam z samych wad…”, rozumiemy, co miał na myśli, czujemy tego – trochę melancholijnego – bluesa. A żeby nie było nam za smutno, Fisz zaśpiewa energicznie o „poruszeniu na dzielnicy, bo autobusem 136 jedzie miasta oficjalna miss, pożeraczka męskich serc”.
I tak przez prawie dwie godziny: trochę smutku, trochę optymizmu, mnóstwo energii, a wszystko to doprawione nutką ironii. Sprawdza się tu stara prawda, że klasę muzyków poznaje się po występach na żywo i zaprawdę powiadam Wam, żadna płyta nie jest w stanie tej klasy oddać.
Można kwękać, że piosenki niespójne, że teksty są lepsze i gorsze. Ale z drugiej strony – każdy z muzyków włożył w nie swoje doświadczenia i przemyślenia. Dlatego Fisz śpiewa o pannach z oczami czarnymi od tuszu, a jego ojciec o spleenie, jaki czasem człowieka dopada. Ale może taka jest właśnie ta męska muzyka? „To męska muzyka i męski rym./Trochę utyka – nieco wina w nim./Nieraz lekko się słania, bredzi i klnie/Bez udawania, że jest innym, niż jest” – śpiewał Wojciech z Fiszem. I pewnie sporo racji w tym jest.
koniec
19 czerwca 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Praga pachnąca kanadyjską żywicą
Sebastian Chosiński

20 IV 2024

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj wspólny album czechosłowackiej Orkiestry Gustava Broma i kanadyjskiego trębacza Maynarda Fergusona.

więcej »

Nie taki krautrock straszny: Nie zadzieraj z Czukayem!
Sebastian Chosiński

15 IV 2024

W latach 1968-1971 życie muzyków Can ogniskowało się wokół pracy. Mieszkając w Schloß Nörvenich, praktycznie nie wychodzili ze studia. To w którymś momencie musiało odbić się na kondycji jeśli nie wszystkich, to przynajmniej niektórych z nich. Pewien kryzys przyszedł wraz z sesją do „Ege Bamyasi” i nie wiadomo, jak by to wszystko się skończyło, gdyby sprawy w swoje ręce nie wziął nadzwyczaj zasadniczy Holger Czukay.

więcej »

Non omnis moriar: Znad Rubikonu do Aszchabadu
Sebastian Chosiński

13 IV 2024

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny longplay Orkiestry Gustava Broma, na którym połączyła ona post-bop z „trzecim nurtem”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Rodzina słowem silna
— Paweł Franczak

Tegoż twórcy

Chcę skakać, by później spać
— Michał Perzyna

O biuście też…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Znamy się tylko z widzenia
— Michał Foerster

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.