Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Agnieszka ‘Achika’ Szady
‹Na krętym szlaku›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorAgnieszka ‘Achika’ Szady
TytułNa krętym szlaku
OpisAkcja opowiadania rozgrywa się w kilka miesięcy po wydarzeniach opisanych w „Drugiej stronie Mocy”. Rosnące w siłę Imperium ściga pozostałych jeszcze przy życiu rycerzy Jedi i bezlitośnie tępi wszelkie próby oporu przeciwko nowemu porządkowi…
Gatunekspace opera

Gwiezdne wojny: Na krętym szlaku – część 1

« 1 2 3 4 8 »

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gwiezdne wojny: Na krętym szlaku – część 1

Gwar tłumu jakby od niej odpłynął, wydawało się, że są zatopieni w bryle przezroczystego plastiku – ona i zbliżający się Vader. Mobilizując wszystkie swoje umiejętności przywołała Moc do obrony i wreszcie z wysiłkiem, bardzo powolnymi ruchami zdołała się odwrócić, ale wyjście blokowało trzech żołnierzy, wyrosłych nie wiadomo skąd. Jeśli zaczną strzelać, będzie masakra na peronie… Gdyby użyli ludzi jako zakładników, musiałaby się poddać natychmiast. Vader na szczęście najwyraźniej nie wpadł na ten pomysł. Zamiast tego zapalił miecz. A ona wciąż ledwie mogła się poruszać, czuła się okropnie, nienaturalnie słaba, jak wyczerpana ciężką chorobą. Wsunęła dłoń pod kurtkę, dotykając chłodnej rękojeści miecza. W tych warunkach na da rady walczyć, może najwyżej polec honorowo, z bronią w ręku, jak przystało na wojownika.
Zacisnęła zęby. Rycerz Jedi nie powinien bać się śmierci. Powinien ją akceptować spokojnie, jako naturalne zakończenie cyklu życia. Ale ona nie chciała jeszcze umierać. Nie tutaj, nie teraz. Za dużo było jeszcze do zrobienia.
Jakimś brzegiem świadomości wyczuła nagle ciepłą, znajomą obecność. Nie, niemożliwe…
Powietrze przyszyły nagle smugi laserowego ognia – szturmowcy zagradzający jej drogę padli martwi; zza zakrętu korytarza wybiegła krótko ostrzyżona dziewczyna w wojskowych spodniach i kurtce. Dwom celnymi strzałami roztrzaskała kamery przemysłowe pod sufitem, jednocześnie gestem drugiej ręki wytrącając miotacze otaczającym Vadera gwardzistom. Następnie zaczęła strzelać do Vadera; musiał skupić całą uwagę na osłanianiu się mieczem i dzięki temu siła krępująca Nessie nagle zniknęła, przywracając jej zdolność ruchu.
Wybiegły obie na zewnątrz, w ostry blask słońca. Nessie poczuła zawirowanie Mocy, kiedy Cranberry gestem zatrzymała przelatujący śmigacz.
– Do stolicy, szybko.
Wskoczyły obie do środka. Oszołomiony kierowca ruszył pełnym gazem.
– Co chcesz robić w stolicy? I tak stąd nie odlecimy. Nie mam statku.
– Coś wymyślimy.
– Chyba mieli na tyle rozumu, żeby wystawić posterunki w porcie.
– To co radzisz?
– Musimy gdzieś się schować. Przeczekać.
Cranberry zastanawiała się przez chwilę, wreszcie niechętnie przyznała jej rację. Dotknęła ramienia kierowcy.
– Zatrzymaj się na chwilę, a potem leć dalej – rozkazała mu. Wysiadając za nią, Nessie zmarszczyła brwi.
– Nie powinnaś tego robić.
Spodziewała się jakiejś ostrej reakcji, ale Cran odparła tylko:
– Naprawdę uważasz, że to odpowiednia pora na rozważania etyczne? Zastanówmy się lepiej, co robić.
– Idźmy stąd, gdziekolwiek. To duże miasto, nie znajdą nas… Chyba.
– Może jednak lepiej byłoby się wynieść gdzie indziej. Na tej planecie jest więcej miast.
– Jak?
– Coś wymyślimy.

Istotnie, wymyśliły. Kiedy ukradkiem ześlizgiwały się z dachu hamującego w stolicy pociągu towarowego, słońce chyliło już się ku zachodowi; obie były głodne i zmęczone, ale za to miały pewność, że nikt ich nie śledził.
– Co teraz? – spytała Cranberry.
– Znajdziemy jakiś nocleg, zorientujemy się, co planuje Imperium. Pewnie trzeba będzie przeczekać kilka dni.
– Gdzie masz zamiar nocować?
– No, przecież nie w hotelu pierwszej klasy. Gdziekolwiek, gdzie tylko nikt nie zwróci na nas uwagi.
Zanim przeszły przez dzielnicę przemysłową, zrobiło już się prawie zupełnie ciemno. Przed nimi rozciągała się część miasta zabudowana sześcio- i siedmiopiętrowymi domami pochodzącymi sprzed kilkudziesięciu lat i od tamtego czasu chyba nie remontowanymi. Po ulicy walały się śmieci, gdzieś na uboczu stał zardzewiały wrak grawitera starego typu.
– Naprawdę uważasz to za bezpieczne miejsce? – spytała Cran sarkastycznie.
Nessie uniosła jedną brew w swoim ironicznym uśmiechu.
– A kto by tam się ośmielił zaczepiać dwie samotne dziewczyny?
Poprawiła na ramieniu pasek plecaka i zagłębiła się w mroczniejące uliczki.
• • •
Bardzo szybko znalazły tani, paskudny hotel, którego właściciel najwyraźniej nie zwracał uwagi, kim są jego klienci tak długo, jak mieli parę kredytów na opłacenie kolejnej nocy. Nessie zapłaciła za dwie z góry i dostała kartę magnetyczną otwierającą drzwi.
– Czwarte piętro – mruknął recepcjonista wyglądający tak bardzo nie na człowieka, jak tylko człowiek może wyglądać. – Za prąd płacicie oddzielnie.
Winda oczywiście była zepsuta. Cztery piętra nie stanowiły problemu dla dwóch młodych, sprawnych Jedi, ale klatka schodowa sprawiała wyjątkowo przygnębiające wrażenie. Jeszcze gorszy był korytarz, ciemny i woniejący czymś nieokreślonym. Z ulgą zamknęły za sobą drzwi pokoju. Umeblowanie składało się z dwóch łóżek, szafy i stołu, nie było za to ani jednego krzesła. Neon nocnego baru zza okna świecił tak mocno, że swobodnie można było zrezygnować z oświetlenia.
Nessie rzuciła kurtkę na łóżko, wygrzebała z plecaka kupioną po drodze kolację na wynos. Wręczyła Cranberry jedno styropianowe pudełko, sama otworzyła drugie.
– Właściwie przez to wszystko nie zdążyłam ci jeszcze podziękować – odezwała się.
– Nie wiem, czy jest za co. Zdaje mi się, że to ja cię w to wpakowałam. Jestem prawie pewna, że Vader trafił tu za mną, nie za tobą.
– Co ty opowiadasz, Cran.
Przez chwilę jadły w milczeniu. Wreszcie Nessie spytała:
– Skąd się tu właściwie wzięłaś?
Przez twarz Cranberry przebiegł skurcz.
– Miałam wizję – powiedziała ledwo słyszalnym głosem. Przez łączącą je więź Mocy Nessie odebrała echo jakiejś potwornej grozy, aż się wzdrygnęła. – Nie mogłam wytrzymać i przyleciałam. Wszystko przeze mnie.
– Jak to przez ciebie. Uratowałaś mi życie.
– Pewnie nie byłoby przed czym, gdybym się tu nie pchała. Teraz też ci zagrażam. Vader może wyczuć moją obecność.
– Chyba przeceniasz jego możliwości.
– Gdybyś wiedziała… – Cranberry urwała raptownie, zaciskając szczęki. Nessie nie dopytywała się, o co jej chodziło. Skończyła jedzenie, wrzuciła pudełko do zsypu.
– Kto się idzie pierwszy myć?
– Możesz być ty. Wiesz, że ja się zawsze długo chlapię.
Nessie ściągnęła gumkę z kucyka, potrząśnięciem głowy rozrzuciła włosy. Wyciągnęła kosmetyczkę z plecaka i udała się do łazienki, dziwacznie zwanej w chandrilskiej odmianie wspólnego „odświeżalnią”. Głowę miała pełną wątpliwości i skłębionych myśli. Żałowała, że nie może porozmawiać z mistrzem.
Daj spokój. Nie możesz z każdym problemem lecieć do Qui-Gona jak dziecko. Po to zostałaś rycerzem Jedi, żeby umieć rozwiązywać problemy. Swoje i innych.
Przypomniała sobie tamten pamiętny dzień. Długo trwało, zanim w ogóle dopuszczono ją do prób: Rada uważała, że jest zbyt roztargniona, rozmarzona, że ma za mało inicjatywy, pomimo niewątpliwych umiejętności, za które niejednokrotnie ją chwalono.
No, ale w końcu wszystko poszło dobrze. Uroczystość odbyła się jak zwykle późnym popołudniem. Klęknęła przed Radą na jedno kolano, pochyliła głowę. Mistrz płynnym zamachem miecza obciął jej warkoczyk; poczuła lekki swąd przypalonym włosów.
– Wstań, Jedi Nessie – powiedział Yoda.
Wstała, ukłoniła się Radzie, a oni jej – zaszczyt, który każdego Jedi spotyka najwyżej trzy razy w życiu. Choć bardzo starała się zachować powagę, nie mogła powstrzymać rozjaśniającego jej twarz szczęśliwego uśmiechu, nikt jednak nie ganił jej za to. Popatrzyła na Qui-Gona, który też się uśmiechnął i objął ją za ramiona; wiedziała, jak bardzo jest z niej dumny.
Kiedy wyszła z sali posiedzeń Rady, przyjaciele już na nią czekali. Uściski, gratulacje, poklepywania po plecach. Potem poszli na kolację, całą grupą, i bawili się do późna w noc w jednej z coruscanckich restauracji. Nawet zasadniczy zwykle Obi-Wan nie protestował.
Prawie równo rok temu. Nie tak znowu dawno, a wydaje się jak wieczność. Wszystko miało być proste: życie rycerza Jedi, niełatwe, ale zaszczytne; podróże, misje, kiedyś może stopień mistrza i własny uczeń. Zamiast tego przyszła wojna, wygnanie i konspiracja.

Kiedy wróciła z łazienki, Cranberry leżała na swoim łóżku z rękami założonymi pod głową, wpatrując się w sufit.
– Możesz iść się myć.
Odpowiedzią było nieartykułowane mruknięcie. Nessie nie mówiła nic więcej, nagle bardzo zmęczona, jakby dopiero teraz dopadło ją całe napięcie tego ciężkiego dnia. Usiadła na podłodze ze skrzyżowanymi nogami, zamknęła oczy, oczyściła swój umysł ze wszystkich emocji. Trans medytacyjny pomoże jej się odprężyć, po nim sen będzie znacznie skuteczniejszym odpoczynkiem.
« 1 2 3 4 8 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: Waldemar Jagliński

Malarz, chłopiec i Ewa
Waldemar Jagliński

20 IV 2024

Pośród soczystych traw zobaczył znajomą postać. Obraz zafalował, stał się żywy, a chłopiec z pierwszego planu znikał i pojawiał się, pulsując barwami. Kilka większych kwiatów pochyliło się w stronę Promyka, a ten uśmiechnął się szeroko i wskoczył na mocne łodygi.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:tatsusachiko@gmail.com'>Tatsu</a>, wygenerowane przy pomocy AI

Bestseller
Marcin Pindel

16 III 2024

— Spójrz prawdzie w oczy: marny z ciebie pisarzyna, takich „talentów” jest na pęczki w każdym zakątku tego kraju. Nawet wśród twoich uczniów było wielu lepszych od ciebie; pewnie to zauważyłeś, czytając ich wypracowania, ale twoje chore przekonanie o tym, że jesteś wyjątkowy, pozbawiło cię trzeźwego osądu. Tylko ja mogę ci pomóc, jedyne, co musisz zrobić, to o to poprosić.

więcej »
Ilustracja: Małgorzata Myśliborska

Pająki
Jan Myśliborski

14 I 2024

Było już prawie zupełnie ciemno. Kiedy zatrzaskiwał ciężkie skrzydło bramy, wydało mu się, że po drugiej stronie drogi dostrzegł zarys sylwetki stojącego pod drzewem człowieka. Mimo wszystko poczuł coś w rodzaju ulgi, gdy już przekręcił klucz.

więcej »

Polecamy

...ze szkicownika, cz. 9

...ze szkicownika:

...ze szkicownika, cz. 9
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 8
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 7
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 6
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 5
— Jacek Rosiak

Za kulisami autoportretu, cz. 3
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 4
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 3
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 2
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 1
— Jacek Rosiak

Zobacz też

Z tego cyklu

Druga szansa
— Magdalena Stawniak

Nowa układanka ze starych klocków
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Mroziuk, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Przemytnik i pozostali
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 razy Darth Vader
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wróg publiczny, cz. 7
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Wróg publiczny, cz. 6
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Wróg publiczny, cz. 5
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Wróg publiczny, cz. 4
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Wróg publiczny, cz. 3
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Wróg publiczny, cz. 2
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Tegoż twórcy

Baśń o trzech siostrach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Żołnierzyki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Prima Aprilis: Odyseja ko(s)miczna
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gwiazdka Semiramis
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kraina podwórek
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.