Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Jordan Peele
‹To my›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTo my
Tytuł oryginalnyUs
Dystrybutor UIP
Data premiery22 marca 2019
ReżyseriaJordan Peele
ZdjęciaMike Gioulakis
Scenariusz
ObsadaAnna Diop, Elisabeth Moss, Lupita Nyong'o, Kara Hayward, Winston Duke, Yahya Abdul-Mateen II, Tim Heidecker, Cali Sheldon
MuzykaMichael Abels
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania120 min
WWW
Gatunekgroza / horror, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Runie ta chwiejna konstrukcja
[Jordan Peele „To my” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Jesteśmy Amerykanami” – odpowiada na pytanie o swą tożsamość sobowtór głównej bohaterki filmu „To my”, tymi słowami określając drugie dno najnowszego horroru Jordana Peele’a.

Konrad Wągrowski

Runie ta chwiejna konstrukcja
[Jordan Peele „To my” - recenzja]

„Jesteśmy Amerykanami” – odpowiada na pytanie o swą tożsamość sobowtór głównej bohaterki filmu „To my”, tymi słowami określając drugie dno najnowszego horroru Jordana Peele’a.

Jordan Peele
‹To my›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTo my
Tytuł oryginalnyUs
Dystrybutor UIP
Data premiery22 marca 2019
ReżyseriaJordan Peele
ZdjęciaMike Gioulakis
Scenariusz
ObsadaAnna Diop, Elisabeth Moss, Lupita Nyong'o, Kara Hayward, Winston Duke, Yahya Abdul-Mateen II, Tim Heidecker, Cali Sheldon
MuzykaMichael Abels
Rok produkcji2019
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania120 min
WWW
Gatunekgroza / horror, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Na ten film czekano – nie tylko w Stanach, gdzie poprzednie dzieło Jordana Peele’a było ogromnym sukcesem kasowym, zbierając przy okazji solidną garść nominacji do najważniejszych nagród filmowych i Oscara na scenariusz, ale również poza granicami USA, bowiem trudno było nie uznać „Uciekaj” za jeden z najciekawszych pomysłów na film grozy ostatnich lat. Czerpiąc garściami z klasyków gatunku, mieszając horror paranoiczny ze slasherem, Peele potrafił przy okazji wykreować interesującą metaforę rasowych problemów Ameryki. Wiele więc oczekiwano po kolejnym dziele tego reżysera, licząc na kolejne udane połączenie kina grozy ze społecznym przesłaniem. I nie rozczarowano się.
Pierwsze sekwencje filmu przenoszą nas w lata 80. Mała Adelaide, nie upilnowana przez lekkomyślnego ojca, trafia do tajemniczego labiryntu na terenie nadmorskiego lunaparku. Tam błąkając się wewnątrz gabinetu zwierciadeł natrafia na identyczną jak ona sama dziewczynkę. Nie jest to lustrzane odbicie, to realna osoba. Trauma wywołana tym spotkaniem owocuje koniecznością pomocy psychologicznej. Mija jednak 30 lat i Adelaide, tym razem jako dorosła już matka dwójki dzieci, powraca w te strony wraz z mężem do nadmorskiego domu na zasłużony urlop. Wydaje się, że dziecięce traumy są już dawno za nią – ale jednak coś zdaje się unosić w powietrzu, bohaterkę ogarnia nieokreślony niepokój. Co gorsza, podkreślany dziwnymi znakami i zbiegami okoliczności.
Rodzina Wilsonów spotyka się na plaży ze znajomymi, bogatą rodziną snobów, po czym wraca do swego domku. Adelaide wyznaje, że źle się tu czuje i chce czym prędzej wracać do domu. Jest już jednak za późno. Na podjeździe stoi czwórka milczących ludzi – dwoje dorosłych i dwoje dzieci. Nie reagują na próby odstraszenia ich przez Gabe’a, męża Adelaide. Przybysze dokonują wtargnięcia do domu, odsłaniając przy tym przerażającą prawdę – są sobowtórami rodziny Wilsonów, w nieco bardziej groteskowych wersjach. „To my” – mówi Zora, córka Adelaide, a szaleństwo tak naprawdę dopiero się zaczyna.
W odróżnieniu od „Uciekaj”, w którym mieliśmy blisko półtorej godziny budowania napięcia i potem kilkanaście minut krwawej jatki, „To my” w klimat slashera wchodzi dużo wcześniej. Bezpośrednie zagrożenie pojawi się w stosunkowo wstępnej fazie filmu i będzie utrzymywać się praktycznie do samego finału – na szczęście nie w formie nieustannego pościgu, czy ciągłej rzezi, bo byłoby to nudne, lecz z różnym natężeniem, w odmiennych konfiguracjach osobowych, z momentami wytchnienia i momentami odsłaniającymi kolejne elementy układanki. Jordan Peele ma przeszłość telewizyjnego komika, nie zabraknie więc w filmie też elementów czarnego (przeważnie) humoru. Film jednak z pewnością od „Uciekaj” jest bardziej dynamiczny, a mniej budujący swą opowieść na klimacie. Ta dynamika ma swój efekt – w początkowych scenach zagrożenia napięcie jest rzeczywiście bardzo wysokie, ale nie udaje się go na tym poziomie utrzymać do końca filmu. Dodatkowo ów wspomniany humor nie pozwala na utrzymanie poważnego klimatu filmu. Krótko mówiąc – choć „To my” jest bardzo solidnym przykładem kina grozy, to jednak trudno go zaliczyć do tych produkcji, które widza potrafiły najbardziej przerazić.
Ale trudno uznać to za istotną wadę filmu, w którym znakomicie gra wiele różnych elementów. Świetny casting i znakomite aktorstwo – już dziś mówi się o oscarowej nominacji dla Lupity Nyong’o, ale małą perełką będzie też epizod świetnej jak zwykle Elizabeth Moss. Twórcze korzystanie z różnych klasyków gatunku – w filmie pobrzękują echa „Nocy żywych trupów” i „Funny Games”, ale Peele przyznaje się też do inspiracji „Lśnieniem” Kubricka, „Coś za mną chodzi” Davida Roberta Mitchella, czy „Opowieścią o dwóch siostrach” Kim Jee-woona. Peele znakomicie potrafi wykorzystać muzykę – zarówno do budowy klimatu, jak i do bieżącego komentarza (kapitalne wykorzystanie „Fuck tha Police” N.W.A. czy „Good Vibrations” The Beach Boys). Ale oczywiście najważniejsze jest owo drugie dno, społeczna wymowa filmu.
Mimo tego, że rodzina głównej bohaterki jest czarnoskóra, tym razem to nie kwestie rasowe są kluczowe dla interpretacji filmu. Społeczność „Połączonych”, żyjących gdzieś w podziemiach sobowtórów nadziemnych ludzi symbolizuje klasowy podział Ameryki. Podział na beneficjentów systemu, doprowadzających swój konsumpcjonizm do groteski (czego ilustracją jest postać grana przez Elizabeth Moss i jej rodzina) i tych, którzy są przez ów system wykorzystywani, choć – jak nadmienia bohaterka – są Amerykanami. Jedyne, co im pozostaje to naśladowanie zamożnych i ich rytuałów. Ale może nadejść taka chwila, że owi upokorzeni i zapomniani upomną się o swoje. A wtedy cała chwiejna konstrukcja, na jakiej zbudowana jest Ameryka może bardzo łatwo runąć. I nawet jeśli całe naukowo-polityczne wyjaśnienie treści filmu zdaje się mieć wiele luk i nieścisłości, wydaje się to nie być tak bardzo istotne dla odbioru dzieła Peele’a. W którym nawet znakomity finałowy twist nie służy jedynie zaskoczeniu widza jak to bywało w dziełach M. Night Shyamalana, ale dokłada kolejny interesujący klocek do społecznego przesłania „To my”.
koniec
26 marca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ja nie umiem reżyserować? Potrzymajcie mi lemoniadę jeszcze raz
Jarosław Loretz

22 VI 2024

Brytyjskie kino grozy, czyli dlaczego warto unikać płodów wyobraźni Andrew Jonesa.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Ukąszeni przez „Kobrę”
Sebastian Chosiński

19 VI 2024

Kiedy nastała „pieriestrojka”, społeczeństwo radzieckie zyskało więcej wolności. Wraz z utratą wszechwładzy przez służby specjalne, zaczęła jednak szerzyć się przestępczość zorganizowana. Łatwo można było dorobić się na przemycie i handlu narkotykami. Źle opłacani milicjanci albo nie byli w stanie ukrócić tego procederu, albo sami do niego przystępowali. O tym między innymi opowiada kazachski dramat kryminalny „Zabójca mimo woli” Muzraba Bajmuhamedowa.

więcej »

East Side Story: Niełatwo być bankierem
Sebastian Chosiński

16 VI 2024

Amerykanie mieli „Żądło”, Polacy – dwa „Vabanki”. Całkiem możliwe, że kazachski reżyser Marlen Kejkiszew pozazdrościł twórcom tych filmów i postanowił nakręcić własną, nieco tylko zmienioną, lokalną wersję opowieści o zemście na nieuczciwym właścicielu kasyna. Wyszło mu… bardzo średnio. Choć oglądając „Grę”, warto wiedzieć, że za filmem stał nie tylko debiutant, ale w tamtym momencie nawet amator, niedawny jeszcze pracownik banku w Ałmatach.

więcej »

Polecamy

Gryzoń z Piekła rodem

Z filmu wyjęte:

Gryzoń z Piekła rodem
— Jarosław Loretz

Grunt to solidne kły
— Jarosław Loretz

Jaki budżet, taka kwatera główna
— Jarosław Loretz

Zimny doping
— Jarosław Loretz

Ryba z wkładką
— Jarosław Loretz

Nurkujący kopytny
— Jarosław Loretz

Latająca rybka
— Jarosław Loretz

Android starszej daty
— Jarosław Loretz

Knajpa na szybciutko
— Jarosław Loretz

Bo biblioteka była zamknięta
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Kosmiczny redaktor
— Konrad Wągrowski

Statek szalony
— Konrad Wągrowski

Kobieta na szczycie
— Konrad Wągrowski

Przygody Galów za Wielkim Murem
— Konrad Wągrowski

Potwór i cudowna istota
— Konrad Wągrowski

Migające światła
— Konrad Wągrowski

Śladami Hitchcocka
— Konrad Wągrowski

Miliony sześć stóp pod ziemią
— Konrad Wągrowski

Tak bardzo chciałbym (po)zostać kumplem twym
— Konrad Wągrowski

Kac Vegas w Zakopanem
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.