Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Esteban Maroto
‹Mity Cthulhu według Lovecrafta›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMity Cthulhu według Lovecrafta
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2024
RysunkiEsteban Maroto
PrzekładJakub ‘qba’ Jankowski
Wydawca Elemental
ISBN9788396912572
Format80s. 215x290 mm
Cena69,00
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Obrazy grozy
[Esteban Maroto „Mity Cthulhu według Lovecrafta” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Klasyczna literatura grozy jest pojęciem o wiele obszerniejszym, niż mogłoby się wydawać. Wśród osób niesiedzących głęboko w temacie najbardziej rozpoznawane są jednak głównie dwa nazwiska – Edgar Allan Poe i Howard Philips Lovecraft. Dziś poznamy kolejną popkulturową interpretację dzieł tego drugiego – graficzną.

Marcin Knyszyński

Obrazy grozy
[Esteban Maroto „Mity Cthulhu według Lovecrafta” - recenzja]

Klasyczna literatura grozy jest pojęciem o wiele obszerniejszym, niż mogłoby się wydawać. Wśród osób niesiedzących głęboko w temacie najbardziej rozpoznawane są jednak głównie dwa nazwiska – Edgar Allan Poe i Howard Philips Lovecraft. Dziś poznamy kolejną popkulturową interpretację dzieł tego drugiego – graficzną.

Esteban Maroto
‹Mity Cthulhu według Lovecrafta›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMity Cthulhu według Lovecrafta
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2024
RysunkiEsteban Maroto
PrzekładJakub ‘qba’ Jankowski
Wydawca Elemental
ISBN9788396912572
Format80s. 215x290 mm
Cena69,00
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Zbiór „Mity Cthulhu według Lovecrafta” ukazał się w 2018 roku. Same komiksy wchodzące w jego skład są jednak dużo starsze – wychodziły w odcinkach już na początku lat osiemdziesiątych w czasopiśmie, które ostatecznie zbankrutowało. Trafiły do szuflady i po ponad trzech dekadach ponownie ujrzały światło dzienne. Jose Villarubia pisze w przedmowie, że oto przed nami „trzy najlepsze historie Howarda Philipsa Lovecrafta, mistrza kosmicznej grozy”. Trudno się z tym zgodzić, choć to trzecie faktycznie mogłoby powalczyć o podium. Są to raczej opowiadania istotne ze względu na ustanawiane przezeń kamienie milowe w twórczości Lovecrafta. Z przedmowy dowiadujemy się też co nieco o samym autorze, bardzo doświadczonym hiszpańskim grafiku Estebanie Maroto, specjalizującym się w komiksie mającym na celu wyrzucenie czytelnika ze strefy komfortu i wzbudzenie niepokoju. W przypadku Lovecrafta podjął się zadania trudnego nad wyraz, ale podołał.
Osobom nieznającym w ogóle twórczości Samotnika z Providence polecam najpierw przeczytać owe trzy teksty. Pierwszym jest „Bezimienne miasto” z 1921 roku, uznawane za pierwsze opowiadanie z szeroko pojętych „Mitów Cthulhu” – wszak to w nim czytamy po raz pierwszy o szalonym Abdulu Alhazredzie i jego objawieniach. Narrator przemierza Pustynię Arabską i trafia do zapomnianych przez cywilizację ruin prastarego miasta. Jest to miejsce pamiętające czasy sprzed ery człowieka, kiedy „świat był jeszcze młody” – przerażenie narratora nie wynika z doświadczanych tam zjawisk ani z lęku o swą przyszłość, lecz z uświadomienia sobie jak pradawne, onieśmielająco stare są odnalezione przez niego podziemia. Drugim tekstem jest opublikowany w 1923 roku „Festyn” (lub „Święto” w zależności od tłumaczenia) – w komiksie „Ceremoniał”. Narrator przybywa do mrocznego, opustoszałego miasta w Massachusetts, gdzie podczas świąt Bożego Narodzenia bierze udział w zatrważających wydarzeniach. Tu z kolei mamy pierwsze koncepcje starożytnych, przedludzkich rozumnych ras ukrywających się wśród nas od milleniów oraz – co ważne – pojawia się słynny „Necronomicon” wspomnianego już Alhazreda. No i wreszcie trzecie opowiadanie, najbardziej znane i przełomowe – słynny „Zew Cthulhu” z 1929 roku. Czyli szkatułkowa historia o niewytłumaczalnych zjawiskach, tajemniczej wyspie i kulcie Wielkich Przedwiecznych.
Jose Villarubia we wspomnianej przedmowie słusznie cytuje innego rysownika, który twierdził, że Lovecrafta nie sposób przełożyć na grafikę z powodu skrajnego literackiego subiektywizmu. Niby wiemy, że bluźniercze macki, cyklopowe cielska i niewypowiedziane geometrie, ale każdy z nas i tak wyobraża to sobie po swojemu. Jednak Esteban Maroto zaskakująco dobrze radzi sobie z tym zadaniem i rysuje te wszystkie niewyobrażalne kształty i nieludzką grozę. Choć moim zdaniem idzie to zbyt mocno w kierunku chociażby filmu „Coś” Carpentera (gore w świetle reflektora prosto w twarz), a powinno chyba pozostawiać niektóre rzeczy w mroku i niedopowiedzeniach – czasem graficzna szarża jest przesadzona. Dobrze, że całość jest czarno-biała – zabieg ten podkreśla kunszt i umiejętności Maroto, a tych mu zdecydowanie nie brakuje.
No właśnie, mała uwaga co do sfery graficznej. Esteban Maroto nie narysował tak naprawdę komiksu – to, co trzymamy w rękach, jest po prostu zbiorem rysunków do opowiadań. Nie ma tu dialogów, są tylko krótkie wyimki z treści oraz ich graficzna prezentacja. Nic więcej. Stąd moja sugestia co do koniecznej wcześniejszej lektury opowiadań Lovecrafta – zresztą komiks wyraźnie jest skierowany do fanów Samotnika z Providence. Esteban Maroto wybrał trzy opowiadania założycielskie „mitologii Cthulhu”, choć pojęcie to jest tyle trafne co kontrowersyjne, ukute przez fanów i naśladowców Lovecrafta. I na koniec mała uwaga – polski tytuł „Mity Cthulhu według Lovecrafta” znajduję nietrafionym. Więcej – laika może dodatkowo wprowadzić w błąd. Sugeruje bowiem, że to nie Lovecraft jest autorem owych „mitów” (choć za jego życia nikt jego literatury tak nie nazywał), lecz napisał jakąś swoją interpretację tekstu zewnętrznego. No nie, tak nie było przecież. O wiele lepszym i uzasadnionym tytułem byłyby „Mity Cthulhu według Maroto” albo „Mity Cthulhu Lovecrafta”.
koniec
16 maja 2024

Komentarze

24 V 2024   12:04:37

Bardzo ciekawe wydawnictwo. Polecam wszystkim.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Galactus, duchy, demony i halloween
Andrzej Goryl

19 VI 2024

Drugi tom „Doktora Strange’a”, pisanego przez Marka Waida (tym razem wspieranego przy scenariuszach przez Barry’ego Kitsona, Tiniego Howarda i Pornsaka Pichetshote’a), zawiera kilka fabuł. Najdłuższa z nich skupia się wokół postaci Galactusa. Pożeracz Światów został wypchnięty przez pewnego czarownika do dziedziny magii, co skutkuje absolutnym chaosem – jako istota z domeny nauki samą swoją obecnością zaburza równowagę tej części rzeczywistości.

więcej »

Techno-magia
Marcin Knyszyński

18 VI 2024

Kontynent afrykański nie jest raczej kojarzony z postępem technologicznym – nawet popkultura lokuje tak zwaną science fiction bliskiego zasięgu zazwyczaj poza Czarnym Lądem. Powszechnie znanym wyjątkiem jest marvelowska Wakanda, ale w jej przypadku chodzi o głównie celowy, trochę zabawny i mało realny nawet w nieokreślonej przyszłości kontrapunkt wobec rzeczywistości. Trzyczęściowy „Dayak” wydany przez wydawnictwo Kurc jest swego rodzaju anty-Wakandą. Technologia i nowoczesność nie niosą tu (...)

więcej »

Daleki krewny „Imienia róży”
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 VI 2024

„Magowie” to czwarta z kolei seria rozgrywająca się we wciąż rozrastającym się Świecie Akwilonu. Jej drugi tom „Eragan” pokazuje, że pomimo intensywnej eksploatacji tematu, wciąż można z niego wycisnąć coś ciekawego.

więcej »

Polecamy

Ambasadorka pokoju

Niekoniecznie jasno pisane:

Ambasadorka pokoju
— Marcin Knyszyński

Jedenaście lat Sodomy
— Marcin Knyszyński

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Techno-magia
— Marcin Knyszyński

Oddział wyrzutków
— Marcin Knyszyński

W kleszczach traumy
— Marcin Knyszyński

Mutanci wchodzą w lata dziewięćdziesiąte
— Marcin Knyszyński

Na dnie króliczej nory
— Marcin Knyszyński

W stronę światła
— Marcin Knyszyński

Żywot łajdaka
— Marcin Knyszyński

Sztuka istnienia
— Marcin Knyszyński

Magią i mieczem
— Marcin Knyszyński

Rzeźnia numer dwa
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.