Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 maja 2024
w Esensji w Esensjopedii

Lis Wessberg
‹Twain Walking›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTwain Walking
Wykonawca / KompozytorLis Wessberg
Data wydania12 kwietnia 2024
Wydawca April Records
NośnikCD
Czas trwania44:39
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Karmen Rõivassepp, Jeppe Gram, Lennart Ginman, Steen Rasmussen, Lis Wessberg
Utwory
CD1
1) Birds04:20
2) Posterity05:39
3) Behind the Walls03:45
4) Clouds06:00
5) Anthem02:40
6) Tapestry of Life03:52
7) Like a Sparrow03:05
8) Two Track05:33
9) Twain Walking05:40
10) Ripples04:06
Wyszukaj / Kup

Ptaki wśród chmur
[Lis Wessberg „Twain Walking” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zanim przed trzema laty duńska puzonistka Lis Wessberg zdecydowała się działać na własny rachunek, dała się poznać jako znakomita akompaniatorka i sidemanka. Nagrywała z wykonawcami jazzowymi i popowymi. Te doświadczenia przełożyła również na swoje solowe projekty. Po albumie „Twain Walking” możecie więc spodziewać się dużej różnorodności i… piękna.

Sebastian Chosiński

Ptaki wśród chmur
[Lis Wessberg „Twain Walking” - recenzja]

Zanim przed trzema laty duńska puzonistka Lis Wessberg zdecydowała się działać na własny rachunek, dała się poznać jako znakomita akompaniatorka i sidemanka. Nagrywała z wykonawcami jazzowymi i popowymi. Te doświadczenia przełożyła również na swoje solowe projekty. Po albumie „Twain Walking” możecie więc spodziewać się dużej różnorodności i… piękna.

Lis Wessberg
‹Twain Walking›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTwain Walking
Wykonawca / KompozytorLis Wessberg
Data wydania12 kwietnia 2024
Wydawca April Records
NośnikCD
Czas trwania44:39
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Karmen Rõivassepp, Jeppe Gram, Lennart Ginman, Steen Rasmussen, Lis Wessberg
Utwory
CD1
1) Birds04:20
2) Posterity05:39
3) Behind the Walls03:45
4) Clouds06:00
5) Anthem02:40
6) Tapestry of Life03:52
7) Like a Sparrow03:05
8) Two Track05:33
9) Twain Walking05:40
10) Ripples04:06
Wyszukaj / Kup
Chociaż puzon to dęciak popularny w świecie jazzu, nieczęsto jednak pełni funkcję instrument solowego. A już tym bardziej do rzadkości należą liderki-puzonistki. Że „do rzadkości”, nie oznacza wcale, iż nie ma ich w ogóle. Przeczą temu co najmniej dwa przykłady z Danii: stojąca na czele własnego kwartetu Karin Hammar (patrz: ubiegłoroczny album „Opening”) oraz urodzona w 1967 roku Lis Wessberg. To absolwentka kopenhaskiego Rytmisk Musikkonservatorium, która przez kilka dekad dała się poznać głównie jako akompaniatorka (sidemanka) wielu wykonawców jazzowych i popowych. Profesjonalną karierę zaczynała w formacji Jazzgruppe 90 („Hymn to the Rainbow”, 1992; „My Sisters Garden”, 1992), później związała się ze Special Occasion Band pianisty Jana Kaspersena („Live in Copenhagen”, 1994; „Piano to the Moon”, 2001) i jazzowo-etnicznym Ghanaian Inspiration („River Pra”, 1996), by zakotwiczyć w Overdrive saksofonisty i flecisty Fredrika Lundina („Plays the Music of Leadbelly”, 2004).
Otwarcie nowego rozdziału w karierze Lis nastąpiło w poprzedniej dekadzie, kiedy nawiązała współpracę z pianistą Steenem Rasmussenem („Lo mejor de cada casa”, 2013; „Presenca”, 2015; „Canta”, 2018), co otworzyło ją na jazz mniej oczywisty. Przygodę tę kontynuowała w jazzrockowym Radio Galaksy perkusisty Sørena Jensena oraz awangardowo-jazzowym Shamania kierowanym przez przybyłą do Skandynawii ze Stanów Zjednoczonych perkusistkę Marilyn Mazur („Shamania”, 2019; „Rerooting”, 2022). To zaangażowanie ośmieliło Wessberg do stworzenia własnego bandu, do udziału w którym zaprosiła nie tylko świetnie sobie znanego Rasmussena, ale również kontrabasistę Lennarta Ginmana oraz perkusistę Jeppego Grama. Każdy z nich miał już w tym momencie całkiem spory bagaż doświadczeń. Nic więc dziwnego, że na podpisanie kontraktu z kwartetem zdecydowała się wytwórnia April Records.
To ona sygnowała wydany przed trzema laty debiut duńskiej puzonistki – „Yellow Map”; ona też zdecydowała się opublikować drugą płytę tego samego składu – „Twain Walking”. Tego samego, choć w dwóch utworach („Behind the Walls” oraz „Like a Sparrow”) poszerzonego jeszcze o wokalistkę Karmen Rõivassepp, która z równym wdziękiem śpiewa jazz z towarzyszeniem kameralnego tria (vide longplaye „Dance of Souls”, 2016; „Breathe”, 2021), jak i big bandu („Ambivalence”, 2023). Sesja, podczas której zarejestrowano dziesięć kompozycji Lis (liderka była też ich aranżerką), odbyła się – w znajdującym się na przedmieściach duńskiej stolicy studiu The Village Recording – w dwóch turach: pomiędzy 22 a 24 kwietnia oraz 10 czerwca ubiegłego roku. W sumie więc, nie licząc czerwcowej „dogrywki”, materiał ten trafia do słuchaczy niemal równo rok po rejestracji.
„Twain Walking” to bardzo eklektyczna płyta, w pewnym sensie zbierająca dotychczasowe doświadczenia artystyczne Lis Wessberg. Są tu utwory, które można określić mianem jazz-rocka i wpisujące się w stylistykę modern-jazzu, nie brakuje piosenek jazzowo-popowych ani stonowanych improwizacji. Dla (niemal) każdego – coś miłego. Pozytywnym zaskoczeniem jest na pewno wykorzystanie na dużą skalę instrumentów klawiszowych. Dość powiedzieć, że Steen Rasmussen zagrał zarówno na elektrycznym pianie Fendera, jak i syntezatorze Mooga; do tego dochodzi jeszcze fortepian akustyczny oraz – to już dzięki wsparciu Lennarta Ginmana – efekty elektroniczne. Nie ma więc co ukrywać, że liderka projektu miała – jako aranżerka – sporo pracy przed wejściem do studia.
Na otwarcie Lis wybrała nastrojowy jazzrockowy utwór „Birds”, któremu – obok nieśpiesznie snującego się puzonu – ton nadają podniosłe, powłóczyste syntezatory. To głównie one robią klimat, ciągnąc kwartet bardziej w stronę subtelnego rocka aniżeli jazzu. Na jeszcze więcej delikatności słuchacze mogą liczyć w drugim w kolejności „Posterity”. Tu wszystko jest sennie hipnotyczne: i wypełniające tło klawisze, i wybijający się na plan pierwszy dęciak, a nawet sekcja rytmiczna. Zasadnicza zmiana pojawia się w „Behind the Walls”. Nie dlatego, że nagle kwartet postanawia uderzyć z freejazzową siłą, ale z powodu dołączającej do niego wokalistki. Śpiewająca czystym i ciepłym głosem Karmen Rõivassepp przenosi nas do świata podrasowanego jazzem popu (z rozbrzmiewającym na dalekim planie fortepianem akustycznym). To nadzwyczaj urokliwa piosenka, która wielkim przebojem zapewne nigdy nie zostanie, ale na pewno tym, którzy tego typu produkcje doceniają, dostarczy wielu wzruszeń.
Piękna nie brakuje także w „Clouds”, w którym aksamitnie brzmiący puzon Wessberg rywalizuje o uwagę z pianem Fendera i – to w finale – kontrabasem. Choć to czysto subiektywna ocena, zwycięsko z tego pojedynku wychodzi Lis. Ale jeśli kompozytorka dla siebie „zaklepuje” najpiękniejszy motyw melodyczny, trudno się temu dziwić, prawda? Najkrótszy na płycie „Anthem” to w zasadzie duet puzonu i syntezatorów – zrazu smucący, ale z czasem serwujący coraz bardziej optymistyczne dźwięki. Wsłuchując się w tę miniaturę, łatwo wyobrazić sobie pokryte chmurami niebo, które z każdą kolejną minutą rozjaśnia się za sprawą przebijających się promienie słoneczne. W „Tapestry of Life” zespół ponownie zaskakuje. Za sprawą elektroniki i mocnej partii bębnów, jak również solówki Rasmussena na Moogu – można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z alternatywną formację rockową. Puzon i kotłująca się – głównie w drugiej części – sekcja rytmiczna nadają całości jazzowy sznyt. Z czym więc mamy do czynienia? Może z alternatywnym fusion?
„Like a Sparrow” to druga z piosenek zaśpiewanych przez Karmen Rõivassepp. I druga nadzwyczaj subtelna, co jeszcze bardziej zostaje podkreślone zmysłowym głosem estońskiej, ale od lat mieszkającej w duńskim Aarhus, wokalistki. Nieco awangardowego jazzu przebija natomiast w „Two Track”: z jednej strony dzieje się tak za sprawą Rasmussena (vide fortepian), z drugiej – Ginmana, który nie waha się przez elektronicznym przetworzeniem dźwięków swojego kontrabasu. Im bliżej końca, tym bardziej intensywnie gra kwartet, co szczególnie udziela się perkusiście. Tytułowy „Twain Walking” jest – bez wątpienia – najważniejszą kompozycją na płycie: nie tylko dlatego, że bogatą aranżacyjnie (fortepiany, elektronika), ale z uwagi na zagrane z ogromnym rozmachem solo na puzonie. Jeśli ktoś do tej pory nie zetknął się z twórczością Lis Wessberg, a chciałby przekonać się, z jakiej wagi artystką ma do czynienia – powinien odsłuch albumu zacząć od tego właśnie numeru. Po nim wybrzmiewa jeszcze niezwykle klimatyczny „Ripples”, udanie wieńczący płytę, do której na pewno warto w kolejnych tygodniach, a może nawet miesiącach wracać.
koniec
10 kwietnia 2024
Skład:
Lis Wessberg – puzon, muzyka, aranżacje
Steen Rasmussen – fortepian elektryczny, fortepian, syntezatory
Lennart Ginman – kontrabas, elektronika
Jeppe Gram – perkusja

gościnnie:
Karmen Rõivassepp – śpiew (3,7)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Podróż w nieznane
Sebastian Chosiński

28 V 2024

„Not a Bootleg” to seria „oficjalnych bootlegów” wrocławskiego kwartetu freejazzowego Ślina. Średnio ukazuje się, jak dotąd, jeden na rok. Trzecie wydawnictwo z cyklu zawiera godzinny występ, jaki zespół dał w mieszczącej się w jego rodzinnym mieście Klubokawiarni Recepcja w listopadzie 2022 roku.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Od gitarowego brudu do morskich głębin
Sebastian Chosiński

24 V 2024

Publikując pod koniec kwietnia „FOS” i „Sekundę”, GAD Records domknął kompaktową reedycję archiwalnej serii SBB „Radio Sessions”. Do znanych już wcześniej wersji winylowych dołączyło tym samym sześć utworów bonusowych powstałych w sierpniu 1975 i marcu 1977 roku. W sumie to – na obu krążkach – pięćdziesiąt minut dodatkowej, chociaż publikowanej już przed laty, muzyki.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Od free jazzu do hard rocka
Sebastian Chosiński

23 V 2024

Zespół Acid Mothers Reynols, czyli połączone siły japońskiego Acid Mothers Temple i argentyńskiego Reynols, przyzwyczaił nas już do tego, że jego muzyka – wyrastająca z inspiracji awangardowo-psychodelicznych – niesie ze sobą sporo emocji. Nie brakuje ich również na krążku „Vol. 3”, który wieńczy majestatyczna, niemal trzynastominutowa kompozycja „Lemurian Tsunami Inside a Hat”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Nad piękną i modrą Odrą
— Sebastian Chosiński

Braterski hołd
— Sebastian Chosiński

Jazzowe oblicze noise’u i post-rocka
— Sebastian Chosiński

Kto nie ryzykuje, ten… w spokoju nie żyje
— Sebastian Chosiński

W starym domu nie straszy
— Sebastian Chosiński

Czas zatrzymuje się dla jazzmanów
— Sebastian Chosiński

Płynąć na chmurach
— Sebastian Chosiński

„Czemu mi smutno i czemu najsmutniej…”
— Sebastian Chosiński

Pieśni wędrujące, przydrożne i roztańczone
— Sebastian Chosiński

W kosmosie też znają jazz i hip hop
— Sebastian Chosiński

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.