Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Francis Lockwood, Johan Renard
‹New Surya›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNew Surya
Wykonawca / KompozytorFrancis Lockwood, Johan Renard
Data wydania9 lutego 2024
Wydawca continuo jazz
NośnikCD
Czas trwania43:59
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
William Brunard, Henri Dorina, Baptiste Herbin, Jean-Michel Kajdan, Frédéric Sicart, Johan Renard, Francis Lockwood
Utwory
CD1
1) Sir James03:53
2) Monkamania03:23
3) An Easy Journey02:55
4) New Surya04:15
5) Tangossimo04:23
6) Nuit Blanche03:20
7) Rolling Violin03:26
8) A Monkey in Autumn03:50
9) Light Steps02:59
10) Lazy Day04:12
11) Carolina Road03:10
12) Yang Tsé River04:11
Wyszukaj / Kup

Braterski hołd
[Francis Lockwood, Johan Renard „New Surya” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W 1977 roku bracia Francis i Didier Lockwoodowie powołali do życia zespół Surya, z którym nagrali tak samo nazywającą się płytę (jedyną w dorobku). Czterdzieści siedem lat później światło dzienne ujrzał natomiast album zatytułowany „New Surya”, którym Francis – z wielką pomocą młodego skrzypka Johana Renarda – postanowił oddać hołd swemu wielkiemu bratu.

Sebastian Chosiński

Braterski hołd
[Francis Lockwood, Johan Renard „New Surya” - recenzja]

W 1977 roku bracia Francis i Didier Lockwoodowie powołali do życia zespół Surya, z którym nagrali tak samo nazywającą się płytę (jedyną w dorobku). Czterdzieści siedem lat później światło dzienne ujrzał natomiast album zatytułowany „New Surya”, którym Francis – z wielką pomocą młodego skrzypka Johana Renarda – postanowił oddać hołd swemu wielkiemu bratu.

Francis Lockwood, Johan Renard
‹New Surya›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNew Surya
Wykonawca / KompozytorFrancis Lockwood, Johan Renard
Data wydania9 lutego 2024
Wydawca continuo jazz
NośnikCD
Czas trwania43:59
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
William Brunard, Henri Dorina, Baptiste Herbin, Jean-Michel Kajdan, Frédéric Sicart, Johan Renard, Francis Lockwood
Utwory
CD1
1) Sir James03:53
2) Monkamania03:23
3) An Easy Journey02:55
4) New Surya04:15
5) Tangossimo04:23
6) Nuit Blanche03:20
7) Rolling Violin03:26
8) A Monkey in Autumn03:50
9) Light Steps02:59
10) Lazy Day04:12
11) Carolina Road03:10
12) Yang Tsé River04:11
Wyszukaj / Kup
Starszy z robiących karierę muzyczną braci Lockwoodów, pianista i kompozytor Francis (urodzony w Calais w 1952 roku), przez całe życie pozostawał w cieniu młodszego o cztery lata, grającego na skrzypcach Didiera (od jego śmierci minęło w lutym tego roku sześć lat). Nawet po jego odejściu wciąż pielęgnuje braterskie uczucie, czego jaskrawym dowodem wydana 9 lutego, a więc w okolicach kolejnej smutnej rocznicy, jego nowa, dedykowana Didierowi płyta – „New Surya”. Lockwoodowie wielokrotnie pracowali razem; można ich usłyszeć na albumach „Jazz-Rock” (1976), „Surya” (1977/1979) czy „New World” (1979). A to wcale nie wszystkie przejawy ich kooperacji. Świetnie się rozumieli, choć – jak można mniemać – to młodszy z nich miał mimo wszystko większy talent i chęć do eksploracji nowych terytorium. Był też na pewno większym showmanem.
W ubiegłym roku, po kilku latach milczenia, Francis postanowił skrzyknąć nowy zespół i nagrać płytę dokładnie taką, jaka mogłaby powstać we współpracy z Didierem, gdyby ten żył. W tym celu potrzebował skrzypka, najlepiej z „górnej półki”, choć niekoniecznie o światowej sławie. Wybór padł na młodszego o pokolenie Johana Renarda, który wcześniej dał się poznać z takich formacji, jak Double Celli („Immatériel”, 2009; „Métamorphoses”, 2022) czy Le Banquet („Le Banquet Invite Nicolas Jules”, 2019). Podstawowy skład uzupełnił jeszcze perkusista Frédéric Sicart. Jako towarzyszy do sekcji rytmicznej dobrano mu dwóch muzyków: gitarzystę basowego Henriego Dorinę (można go usłyszeć w ośmiu z dwunastu utworów) oraz kontrabasistę Williama Brunarda (pojawia się w czterech pozostałych). Gośćmi specjalnymi są natomiast gitarzysta solowy Jean-Michel Kajdan, który pod koniec lat osiemdziesiątych znalazł się w składzie Didier Lockwood Group, oraz saksofonista Baptiste Herbin.
Praca nad płytą odbywała się w dwóch turach: najpierw w lutym 2023 roku muzycy weszli do studia Besco we francuskim Tilly (to malutka wioska w samym sercu kraju), natomiast w marcu zakotwiczyli w studiu Du Parc po drugiej stronie Atlantyku – w leżącym nad graniczną kanadyjsko-amerykańską rzeką Richelieu mieście Saint-Jean-sur-Richelieu. Dlaczego aż tam? Przyznam się, że nie znam odpowiedzi. Może to się wydawać o tyle zaskakujące, że wszyscy biorący udział w sesjach instrumentaliści są Francuzami związanymi z Paryżem. Albo więc zrobili sobie przy okazji ciężkiej pracy wycieczkę w malownicze rejony Ameryki Północnej, albo któryś z artystów akurat zawieruszył się wtedy gdzieś w Quebecu. W każdym razie kiedy materiał był już gotowy, okazało się, jak ważną rolę odgrywa w tych nagraniach Renard i jego lockwoodowskie skrzypce. W efekcie zdecydowano się na to, aby longplay sygnować dwoma nazwiskami: Francisa i Johana.
Tytuł jest bezpośrednim nawiązaniem do nagranej niemal pół wieku temu płyty „Surya”, którą Francis i Didier nagrali pod szyldem… Surya. Trafił na ten krążek bardzo nowoczesny, jak na tamte czasy, niekiedy funkujący, to znów swingujący, mogący pochwalić się także naleciałościami progresywnymi jazz-rock. Czy to samo oferuje nowy album starszego z braci Lockwoodów? Niekoniecznie! Jest na pewno bardziej eklektyczny i mniej rockowy, ale jedno go z tamtą płytą sprzed lat łączy – nadzwyczaj często (i słusznie!) wybijające się na plan pierwszy skrzypce, które brzmią tak, jakby grał na nich Didier. „New Surya” jest więc mieszanką fusion z modern jazzem, ale także gypsy jazzem spod znaku Django Reinhardta, którym w szczególny sposób fascynuje się William Brunard.
Zaryzykuję więc stwierdzenie, że longplay Lockwooda i Renarda jest portretem tego, co było najbardziej charakterystyczne we francuskim jazzie od lat 30. ubiegłego wieku. Kompozycje Francisa są krótkie i melodyjne, mają zwartą strukturę, ale nie brakuje w nich ani porywających solówek, ani intrygujących improwizacji – zarówno fortepianowych, jak i skrzypcowych. Gdyby chcieć określić tę muzykę najbardziej precyzyjnie, a zarazem oddać jej charakter, można by powiedzieć krótko: to bardzo szlachetny jazz. Wysmakowany. Finezyjny. Wieloaspektowy. Otwierający album „Sir James” to melodyjny, oparty na jazzrockowym groovie numer, w którym dwie różniące się popisy Renarda przetkane są intensywną improwizacją Lockwooda. I tak będzie niemal we wszystkich utworach. Z wyjątkiem tych, które w oczywisty sposób nawiązują do muzyki – z perspektywy trzeciej dekady XXI wieku – retro.
A tak jest na przykład w drugim w kolejności utworze „Monkamania”, którego nastrojowy klimat przywodzi na myśl dokonania Theloniousa Monka – twórcy szczególnie bliskiego Francisowi. Podczas gdy Lockwood podąża szlakiem wytyczonym przez amerykańskiego pianistę, sekcja rytmiczna pozwala sobie na bardziej nowoczesną pulsację; z kolei Johan gra tak, jakby chciał złożyć hołd jednemu z mistrzów Didiera – Stéphane’owi Grappellemu, który był zresztą od 1933 roku członkiem zespołu Django Reinhardta. Widzicie, jak się to wszystko zazębia? „An Easy Journey” z kolei zaraża optymizmem: to kawałek, który znakomicie słuchałoby się na rozpalonej plaży ze szklaneczką tequilli w ręku. Uwagę przykuwa zwłaszcza wirtuozerska solówka na fortepianie, w którą w pewnym momencie z precyzją skalpela wbijają się, by przejąć stery dowodzenia, skrzypce.
„New Surya” to nie tylko numer tytułowy, ale zarazem najbardziej oczywiste nawiązanie do płyty po raz pierwszy wydanej w 1977 roku. Mamy więc do czynienia z klasycznym jazz-rockiem, w którym obok solówek fortepianu i skrzypiec, dochodzi jeszcze trzecia – tym razem w wykonaniu gitarzysty Jean-Michela Kajdana. Po energetycznym fusion pojawia się natomiast roztańczone „Tangossimo”, które może usatysfakcjonować wielbicieli Carlosa Gardela i Astora Piazzolli. Z tą różnicą, że zamiast bandoneonu mamy fortepian. Renard natomiast skupia się na rozwinięciu motywu podrzuconego przez Lockwooda, na podstawie którego tworzy niezwykle przejmującą melodię. W energetycznym „Nuit Blanche” po raz pierwszy usłyszeć możemy saksofonistę, któremu obaj liderzy lojalnie oddają pola, a Baptiste Herbin odwdzięcza im się za to rozbudowaną solówką.
Energii nie brakuje również w „Rolling Violin”. Dynamika tego utworu jeszcze bardziej uwypukla bijący od niego, słyszalny głównie w partiach skrzypiec, smutek. Renard gra z dużym nerwem, co udziela się również Francisowi, który z kolei z decyduje się na nie mniej zadziorną improwizację fortepianową. W „A Monkey in Autumn” po raz drugi (i ostatni) wraca Herbin, który skupia się przede wszystkim na prowadzeniu intensywnych dialogów z Johanem. Choć trzeba przyznać, że w części drugiej obaj instrumentaliści udowadniają, że potrafią porozumiewać się także bez podnoszenia „głosu”. „Light Steps” i „Lazy Day” zgodnie nawiązują do klasycznego, stonowanego i melodyjnego jazzu. Za to w „Carolina Road” robi się ponownie dynamicznie, na co wpływ ma kolejne pojawienie się Kajdana, który chętnie wchodzi w interakcje z Renardem, ten zaś mu się odwdzięcza. Dopiero w finale robi sobie żart z Jean-Michela: gdy ten rozpędza się na rockowo, Johan punktuje go dźwiękami rodem z country. Całość zamyka nastrojowe „Yang Tsé River”, snujące się leniwie – wcale nie w negatywnym znaczeniu tego słowa – jak tytułowa rzeka.
Gdyby Didier Lockwood nie zmarł w lutym 2018 roku, najprawdopodobniej na „New Surya” to jego usłyszelibyśmy w roli skrzypka. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Johan Renard zrobił sporo, aby przywołać ducha swego mentora. Tym samym sprawił zapewne wielką radość Francisowi. I – oczywiście – słuchaczom.
koniec
21 maja 2024
Skład:
Francis Lockwood – fortepian, organy, muzyka
Johan Renard – skrzypce
Frédéric Sicart – perkusja

oraz
Jean-Michel Kajdan – gitara elektryczna (4,11)
Baptiste Herbin – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy (6,8)
Henri Dorina – gitara basowa (1,2,4,7-11)
William Brunard – kontrabas (3,5,6,12)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Trzech solistów w łódce, nie licząc sekcji rytmicznej
Sebastian Chosiński

18 VI 2024

Po trzech płytach nagranych w ojczystej Hiszpanii i z rodakami w składzie flecista Fernando Brox postanowił wybrać się do Bazylei, aby skompletować zupełnie nowy zespół. A że to szwajcarskie miasto jest jednym z głównych w Europie ośrodków przyciągających jazzmanów z całego świata, powstała międzynarodowa grupa, której album – „From Within” – mieni się najróżniejszymi barwami.

więcej »

My mieliśmy Miliana, Szwedzi mają Ståhla
Sebastian Chosiński

13 VI 2024

Szwedzki wibrafonista Mattias Ståhl znany jest przede wszystkim jako doskonały akompaniator tuzów skandynawskiego jazzu. Mało kto wie, że stoi on również na czele własnej formacji – Ståhls Trio. Jest w tym trochę i jego winy, ponieważ choć grupa istnieje od piętnastu lat, wydaje właśnie dopiero czwartą płytę. Ale za to możecie być pewni, że „Brain Drain” to jazz najwyższej jakości.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Free ponad wszystko!
Sebastian Chosiński

11 VI 2024

Matylda Gerber dzieli swoje życie artystyczne na dwa. Część czasu poświęca Ślinie, część kwartetowi Sneaky Jesus. I trzeba przyznać, że w obu przypadkach zasługuje na największe pochwały. Druga z wymienionych formacji przed paroma miesiącami doczekała się nowego albumu – „For Chaching Taphed” – który powinien przypaść do gustu tym wszystkim, którzy chcą się zanurzyć w odmętach free jazzu i free rocka, a nawet… free metalu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Trzech solistów w łódce, nie licząc sekcji rytmicznej
— Sebastian Chosiński

My mieliśmy Miliana, Szwedzi mają Ståhla
— Sebastian Chosiński

Wszystkie drogi prowadzą do Bazylei
— Sebastian Chosiński

Przez ciernie na… Manhattan
— Sebastian Chosiński

Z Izraela – via Maroko i Senegal – do Nowego Jorku
— Sebastian Chosiński

Zabić… cóż może być prostszego?!
— Sebastian Chosiński

Nad piękną i modrą Odrą
— Sebastian Chosiński

Jazzowe oblicze noise’u i post-rocka
— Sebastian Chosiński

Kto nie ryzykuje, ten… w spokoju nie żyje
— Sebastian Chosiński

W starym domu nie straszy
— Sebastian Chosiński

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.