Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

American Film Festival 2018 (3)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W kolejnej edycji relacji z American Film Festival piszemy o „Kokainowym Ricku”, „Zatrzyj ślady” i „Pierwszym reformowanym”.

Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

American Film Festival 2018 (3)
[ - recenzja]

W kolejnej edycji relacji z American Film Festival piszemy o „Kokainowym Ricku”, „Zatrzyj ślady” i „Pierwszym reformowanym”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Kokainowy Rick
(2018, reż. Yann Demange)
Konrad Wągrowski [60%]
Film Yanna Demange oklejony jest tak lubianym w amerykańskiej kinematografii hasłem „oparte na autentycznej historii”. Tytułowy White Boy Rick (biel tak naprawdę dotyczyła raczej nie narkotyku, jak chce polski tytuł, ale koloru skóry chłopaka, który spędzał czas na wałęsaniu się z afroamerykańskim gangiem) istniał naprawdę – był z jednej strony najmłodszym informatorem policyjnym w historii USA (zwerbowanym w wieku 14 lat), a drugiej strony najdłużej odsiadującym wyrok skazanym za przestępstwo nie powiązane z przemocą. Film, konsekwentny w swym ponurym, pesymistycznym nastroju, bywa nieco rozwlekły i fabularnie niespójny, nie potrafi płynnie poprowadzić wszystkich swych wątków, ale pozostaje całkiem niezłym, momentami poruszającym wizerunkiem Ameryki. Ameryki z pozoru tej sprzed 30 lat, ale nie ukrywając, że stanowi komentarz do współczesności. Bo następujący wówczas stopniowy upadek Detroit ze statusu biznesowego centrum do miasta braku szans i nadziei do dziś doczekał się smutnego domknięcia. Bo absurdy amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości nie uległy zmianie do dziś. Bo kult przemocy i broni zbiera wciąż swoje śmiertelne żniwo. Bo tematy wykluczenia i narastania nierówności majątkowej są w USA jeszcze bardziej aktualne niż wówczas. Pesymistyczny wydźwięk i pesymistyczne wnioski tej opowieści z lat 80. tak naprawdę więc opowiadają o współczesności, albo też o tym, co do tej współczesności doprowadziło. W pakiecie niezła rola młodego Richiego Merrita i jak zwykle ostatnio solidny Matthew McConaughey, tym razem w drugoplanowej, choć wyrazistej roli.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Zatrzyj ślady
(2018, reż. Debra Granik)
Konrad Wągrowski [60%]
Debra Granik po głośnym „Do szpiku kości” sprzed siedmiu lat (wyświetlanym notabene na pierwszej edycji American Film Festival) powraca do lasów centralnych stanów USA (tym razem akcja ma miejsce w Oregonie), ale z inną opowieścią, choć tak jak i w filmie z 2011 roku, który rozpoczął karierę Jennifer Lawrence, główną bohaterką jest młoda dziewczyna. Tom (naprawdę tak ma na imię, ale może to być zdrobnienie od imienia, które nosi też aktorka – Thomasin) jest nastolatką mieszkającą z ojcem… w lesie. Ojciec, weteran wojny a Afganistanu, cierpiący na poważną powojenną traumę, ucieka o ludzi i żyje w świecie przyrody, opiekując się tam także córką. Budują sobie schronienie z mchu i gałęzi, rozpalają ogniska pocierając o siebie patykami, smażą grzyby na aluminiowej folii skupiającej promienie słoneczne, sporadycznie polują na małe zwierzęta. Ojciec nie zaniedbuje edukacji córki, ucząc jej nie tylko sztuki przetrwania, ale też logicznego myślenia (grają często w szachy) i innych faktów z książek, jakie ze sobą zabierają. Czasem wybierają się do cywilizacji, by zrobić zakupy za pieniądze uzyskane z nielegalnej odsprzedaży środków psychotropowych, jakie otrzymuje ojciec jako weteran wojenny. Tom nie zna innego życia i wydaje się, że akceptuje obecne, ale wszystko się komplikuje, gdy oboje zostają schwytani i aresztowani (mieszkanie w parku narodowym nie jest legalne). Córka zaczyna odkrywać uroki innego źycia, ojciec musi zmierzyć się ze swymi traumami i podjąć próbę życia w społeczeństwie. Ale nie jest to takie proste…
„Zatrzyj ślady” jest więc swego rodzaju połączeniem „Do szpiku kości” i zeszłorocznego „Captain Fantastic”. Opowiada oczywiście o traumie, o relacjach społecznych, o konflikcie człowiek-natura i natura-cywilizacja, ale przede wszystkim – i takie jest wyraźnie zmierzenie reżyserki – eksploatuje temat miłości ojca i córki. I na tym poziomie staje się opowieścią przejmującą, poruszającą, przysłaniającą mniej intensywną, czy zajmującą resztę.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Pierwszy reformowany
(2017, reż. Paul Schrader)
Jarosław Robak [60%]
Film o włos od katastrofy, ale – dzięki wybitnej roli Ethana Hawke’a i ciężarowi padających z ekranu pytań – wart uwagi. Reżyser Paul Schrader (słynny scenarzysta m.in. „Taksówkarza”) wchodzi tu w buty Roberta Bressona i, zwłaszcza, Ingmara Bergmana, z którego „Gości Wieczerzy Pańskich” zapożycza chyba odrobinę za dużo. Hawke gra tu pastora w małej, protestanckiej parafii skupionej wokół zabytkowego kościółka. Niewielka, „turystyczna” parafia miała być jak znalazł dla pastora Tollera próbującego odnaleźć spokój po rozstaniu z żoną i śmierci syna w Iraku, ale dzieje się dokładnie odwrotnie: kryzys wiary bohatera narasta, pojawiają się problemy ze zdrowiem, a jeden z parafian sugestywnie przekonuje go do wizji nieuniknionej, ekologicznej katastrofy. Bohater prowadzi dziennik – rodzaj ćwiczenia duchowego, dla medytacji i uporządkowania emocji – jednak zapiski nie pomagają zażegnać rozpaczy. Nawet jeśli prowadzi to do kulminacji bliskiej śmieszności, a miłość, która – jakżeby inaczej – jest Odpowiedzią, pełni u Schradera rolę kiczowatego wytrychu, trudno „Pierwszego reformowanego” zignorować. Refleksja nad chrześcijaństwem jest tu co najmniej ciekawa – jeśli przyzwyczailiśmy się do zwulgaryzowanego „czyńcie sobie ziemię poddaną”, będącego przyzwoleniem na grabieżczą gospodarkę nie liczącą się z skutkami globalnego ocieplenia czy dobrostanem zwierząt, to odświeżające będą padające z ekranu myśli o nałożonym na człowieka obowiązku troski o naturę, nie niższy, podległy byt – ale boskie dzieło. Pastor Toller uważa ekologiczny aktywizm za kwestię moralną, a nie polityczną – kościoły powinny więc stanąć ramię w ramię z ruchami na rzecz uratowania planety. Ale jak tu w spokoju głosić takie kazania, gdy najhojniejszy sponsor parafii to szef koncernu energetycznego? Są w u Schradera myśli celne, sporo jest też takich wyrażanych z subtelnością topora – wszystko to w nierównym, medytacyjnym filmie, tak cichym, jak dręczącym krzykami rozpaczy.
koniec
15 listopada 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Co nam w kinie gra: Perfect Days
Kamil Witek

16 IV 2024

„Proza życia według klozetowego dziada” może nie brzmi za zbyt chwytliwy filmowy tagline, ale Wimowi Wendersowi chyba coraz mniej zależy, aby jego filmy cechowały się przede wszystkim potencjałem na komercyjny sukces. Zresztą przepełnione nostalgią „Perfect Days” koresponduje całkiem nieźle z powoli podsumowującym swoją twórczość Niemcem, który jak wielu starych mistrzów, powoli zaczyna odchodzić do filmowego lamusa. Nie znaczy to jednak, że zasłużony reżyser żegna się z kinem. Tym bardziej że (...)

więcej »

Fallout: Odc. 1. Odkrywanie realiów zniszczonego świata
Marcin Mroziuk

15 IV 2024

Po obejrzeniu pierwszego odcinka z jednej strony możemy poczuć się zafascynowani wizją postapokaliptycznego świata, w którym funkcjonują bardzo zróżnicowane, mocno od siebie odizolowane społeczności, z drugiej strony trudno nie ulec lekkiej dezorientacji, gdyż na razie brakuje jeszcze połączenia pomiędzy poszczególnymi wątkami.

więcej »

East Side Story: Wielkie bohaterstwo małych ludzi
Sebastian Chosiński

14 IV 2024

Nie trzeba być żołnierzem w mundurze generalskim, aby dokonywać czynów wielkich. Nie trzeba mieć w ręku karabinu czy sterów czołgu. Niekiedy wystarczy prawdziwa, a nie jedynie deklarowana miłość bliźniego, względnie – zwykła ludzka przyzwoitość. W to właśnie byli „uzbrojeni” mieszkańcy gruzińskiej wsi Shindisi, którzy w sierpniu 2008 roku ratowali swoich rannych żołnierzy przed zemstą Rosjan. O tym opowiada dramat wojenny Dita Cincadzego.

więcej »

Polecamy

Bo biblioteka była zamknięta

Z filmu wyjęte:

Bo biblioteka była zamknięta
— Jarosław Loretz

Wilkołaki wciąż modne
— Jarosław Loretz

Precyzja z dawnych wieków
— Jarosław Loretz

Migrujące polskie płynne złoto
— Jarosław Loretz

Eksport w kierunku nieoczywistym
— Jarosław Loretz

Eksport niejedno ma imię
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy – kontynuacja
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy
— Jarosław Loretz

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

Kosmiczny redaktor
— Konrad Wągrowski

Po komiks marsz: Maj 2023
— Sebastian Chosiński, Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Statek szalony
— Konrad Wągrowski

Kobieta na szczycie
— Konrad Wągrowski

Przygody Galów za Wielkim Murem
— Konrad Wągrowski

Potwór i cudowna istota
— Konrad Wągrowski

Migające światła
— Konrad Wągrowski

Śladami Hitchcocka
— Konrad Wągrowski

Miliony sześć stóp pod ziemią
— Konrad Wągrowski

Tak bardzo chciałbym (po)zostać kumplem twym
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.