Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Maciej Jasiński
‹Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych
Data wydania25 maja 2016
Autor
Wydawca ONGRYS
ISBN978-83-61596-76-9
Format144s.
Cena64,95
Gatunekalbum / atlas, biograficzna / wywiad / wspomnienia, non‑fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Pomnik (niemal) na miarę talentu
[Maciej Jasiński „Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mimo że zmarł ćwierć wieku temu, pamięć o nim nie przemija. Ba! od jakiegoś czasu można dostrzec renesans zainteresowania jego twórczością. Wielka w tym zasługa pochodzącego z Bydgoszczy scenarzysty komiksowego Macieja Jasińskiego, który od lat zafascynowany dokonaniami Jerzego Wróblewskiego, postanowił wystawić artyście z miasta nad Brdą należny mu pomnik. Przybrał on postać książki noszącej tytuł „Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych”.

Sebastian Chosiński

Pomnik (niemal) na miarę talentu
[Maciej Jasiński „Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych” - recenzja]

Mimo że zmarł ćwierć wieku temu, pamięć o nim nie przemija. Ba! od jakiegoś czasu można dostrzec renesans zainteresowania jego twórczością. Wielka w tym zasługa pochodzącego z Bydgoszczy scenarzysty komiksowego Macieja Jasińskiego, który od lat zafascynowany dokonaniami Jerzego Wróblewskiego, postanowił wystawić artyście z miasta nad Brdą należny mu pomnik. Przybrał on postać książki noszącej tytuł „Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych”.

Maciej Jasiński
‹Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych
Data wydania25 maja 2016
Autor
Wydawca ONGRYS
ISBN978-83-61596-76-9
Format144s.
Cena64,95
Gatunekalbum / atlas, biograficzna / wywiad / wspomnienia, non‑fiction
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Trudno wyobrazić sobie, by ktoś, kto uważa się za wielbiciela polskiego komiksu, kto dorastał w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, gdy wielką popularnością cieszyły się „kolorowe zeszyty” z kapitanem Żbikiem w roli głównej czy magazyn „Relax” nie znał dzieł Jerzego Wróblewskiego. To bezsprzecznie najpłodniejszy rodzimy twórca komiksowy (nie tylko rysownik, ale i, choć rzadziej, scenarzysta), na którego historiach wychowało się wielu współczesnych artystów. W tym pochodzący z Bydgoszczy – miasta, w którym Wróblewski mieszkał i pracował przez nieco ponad ćwierć wieku (od połowy lat 60. do swojej śmierci w 1991 roku) – Maciej Jasiński. Dotąd czytelnicy „Esensji” znali go głównie jako scenarzystę opowieści rysunkowych (vide „Marian Rejewski – bydgoszczanin, który złamał szyfr Enigmy”, „Niesamowite opowieści Josepha Conrada”, „Uczeń Heweliusza”, „Józef Makowski. Mój dziennik” czy seria „Tajemnice D.A.G. Fabrik Bromberg”). Ale należy pamiętać także o tym, że nie rezygnując z własnych ambicji, Jasiński od lat stara się również ocalać od zapomnienia dokonania swego wielkiego poprzednika.
Dowodem chociażby publikowana od 2013 roku, do spółki z wydawnictwem Ongrys, seria „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego”, w ramach której ukazało się już osiem albumów, a dziewiąty jest właśnie w przygotowaniu. A i to jeszcze nie wszystko. Opracowując komiksy prasowe bydgoszczanina, Maciej Jasiński dotarł także – głównie dzięki wsparciu rodziny, przyjaciół i współpracowników artysty – do wielu nieznanych szerszemu gronu i tym samym niezwykle cennych materiałów na jego temat. Z czasem zaczęło się to w jego głowie układać w książkę – i tak zrodziła się pomnikowa monografia „Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych”. Tytuł, zaznaczmy to sobie od razu, jest trochę mylący. Dzieło Jasińskiego nie jest bowiem jedynie zbiorem luźnych refleksji na temat dokonań, warsztatu czy innych aspektów związanych z tworzeniem komiksów przez autora przygód Binio Billa. Jest czymś znacznie więcej. To przede wszystkim biografia artystyczna (co prawda traktująca bohatera trochę skrótowo, co oznacza, że kolejni badacze będą mogli dokładać do tego gmachu swoje cegiełki) oraz prezentacja – w tym przypadku całkiem obszerna – jego przebogatej twórczości.
Jasiński miał o tyle ułatwione zadanie, że – jak sam wspomina – w archiwum Jerzego Wróblewskiego, które znajduje się obecnie w rękach rodziny i spadkobierców artysty, zachował się ogrom materiałów – zdjęcia, listy do wydawców, umowy. To dokumenty, których wartości, choć pewnie nie zawsze są one interesujące dla czytelnika, przecenić się nie da, ponieważ pozwalają w miarę dokładnie zrekonstruować przebieg wydarzeń, chronologię powstawania kolejnych tytułów, jak również towarzyszące temu perypetie, dzięki którym możliwe jest, niejako przy okazji, nakreślenie kolorytu epoki. Część biograficzną książki, opartą głównie na wspomnieniach najbliższych członków rodziny – starszego brata pana Jerzego, nieżyjącego już Zygmunta Wróblewskiego, oraz sióstr artysty, Urszuli Mikulskiej i Marii Patyk – czyta się z zapartym tchem. To opis tego, jak rodził się wybitny twórca komiksowy i to w czasach, kiedy komiks kojarzony był z kulturą „zgniłego Zachodu” i postrzegany jako nośnik śmiertelnie wrogiej ideologii. Myszka Miki i Kaczor Donald, opowieści o których kilkuletni Jurek (przypomnijmy, że urodził się w Inowrocławiu w sierpniu 1941 roku) znajdował w paczkach przysyłanych do Polski w ramach pomocy z UNRRA, były nie mniej groźne niż zrzucana przez Amerykanów stonka. Ale to również historia wielkiego talentu, który musiał z ogromnym mozołem przebijać się do świadomości czytelników. Poniekąd z tego powodu, że związany był z prowincjonalną – z perspektywy Warszawy – Bydgoszczą.
Dzięki serii „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” wiemy już dobrze, że swoją karierę rysownika bydgoszczanin zaczynał od komiksu prasowego. Stripy tworzył głównie dla wychodzącej w mieście nad Brdą popołudniówki „Dziennik Wieczorny”, ale można było znaleźć je także w innych periodykach – między innymi w „Gazecie Pomorskiej”, „Przeglądzie Robotniczym”, „Żołnierzu Polski Ludowej”. W sumie w ciągu niespełna dwudziestu lat stworzył dla samego tylko „Dziennika…” sześćdziesiąt dziewięć opowieści; były to głównie westerny, rzadziej historie wojenne, przygodowe i sensacyjne. Będąc już bardzo doświadczonym autorem, wypłynął wreszcie na szersze wody, nawiązując kolejno współpracę z wydawnictwem Sport i Turystyka (co zaowocowało rysowaniem przezeń Żbika), z Krajową Agencją Wydawniczą (vide „Relax”) oraz „Światem Młodych” (który stał się domem dla Binio Billa). Ten fragment biografii Wróblewskiego Maciej Jasiński ilustruje wieloma cytatami z listów, jakie pan Jerzy wymieniał z sekretarzami redakcji, dyrektorami i scenarzystami. Pozwalają one nie tylko pośrednio prześledzić proces tworzenia, ale również redagowania czy cenzurowania komiksów. Dają więc wgląd za kulisy ówczesnego rynku wydawców – mówiąc symbolicznie – „kolorowych zeszytów”.
Lata 80. XX wieku, choć fatalne dla kraju, okazały się bardzo twórcze dla Jerzego Wróblewskiego; znaczone były kolejnymi albumami (samodzielnymi bądź antologiami) i płynącymi bez przerwy zamówieniami, z których nie wszystkie jednak doczekały się realizacji. Gdy wreszcie upadł komunizm, mogło się wydawać, że teraz nastąpi nieskrępowany już niczym rozwój gatunku. Tymczasem stało się dokładnie na odwrót – rynek załamał się praktycznie w ciągu kilku miesięcy, co odbiło się negatywnie na zdrowiu Wróblewskiego i w dużym stopniu przyczyniło się do jego przedwczesnej śmierci (w wieku zaledwie pięćdziesięciu lat). Część biograficzną książki dopełniają – zebrane nie tylko w zamykającej ją „Galerii” – liczne zdjęcia, okładki albumów i przykładowe plansze, które dają odpowiednie pojęcie o talencie, pracowitości i nade wszystko tak cenionej przez czytelników wszechstronności artysty (nie bez powodu Wróblewski uchodził za grafika, który jest w stanie narysować wszystko). Nie można też zapomnieć o laurkach wystawionych artyście przez współczesnych – nam, nie jemu – kolegów po fachu, wśród których pojawiają się między innymi Andrzej Janicki, Tomasz Niewiadomski, Dominik Szcześniak, Berenika Kołomycka oraz Krzysztof Trystuła.
koniec
1 maja 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż autora

Miasto grzechu i występku
— Sebastian Chosiński

Windą do nieba
— Sebastian Chosiński

Konflikt pokoleń
— Sebastian Chosiński

Przez morza i oceany…
— Sebastian Chosiński

Upiorny „Glina”
— Sebastian Chosiński

Europejska dusza, amerykański sznyt
— Sebastian Chosiński

Pod przewodem Pernille
— Sebastian Chosiński

Chwila subtelnego oddechu
— Sebastian Chosiński

Jak traktować klasyków
— Sebastian Chosiński

Monk wieczne żywy!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.