Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Emilia Cassa-Kasicka
‹Pierwsze morderstwo›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPierwsze morderstwo
Data wydania2016
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Nowy porucznik, stare zwyczaje
[Emilia Cassa-Kasicka „Pierwsze morderstwo” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W latach 70. XX wieku Emilia Cassa-Kasicka (a w rzeczywistości Zofia Woźnicka) nie wydała żadnej książki kryminalnej. Jedynie na łamach prasy – w „Wieczorze Wrocławia” – ukazała się jej „powieść milicyjna” zatytułowana „Pierwsze morderstwo”, której punkt wyjścia bardzo przypomina wcześniejsze o kilkanaście lat „Z piątku na sobotę”.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Nowy porucznik, stare zwyczaje
[Emilia Cassa-Kasicka „Pierwsze morderstwo” - recenzja]

W latach 70. XX wieku Emilia Cassa-Kasicka (a w rzeczywistości Zofia Woźnicka) nie wydała żadnej książki kryminalnej. Jedynie na łamach prasy – w „Wieczorze Wrocławia” – ukazała się jej „powieść milicyjna” zatytułowana „Pierwsze morderstwo”, której punkt wyjścia bardzo przypomina wcześniejsze o kilkanaście lat „Z piątku na sobotę”.

Emilia Cassa-Kasicka
‹Pierwsze morderstwo›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPierwsze morderstwo
Data wydania2016
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wcale nie mam pewności, że Zofia Woźnicka (1924-1986), publikująca „powieści milicyjne” pod pseudonimem Emilia Cassa-Kasicka, jest autorką jedynie czterech takich pozycji (wydaną w 1960 roku obyczajowo-sensacyjną „Pianę na fali”, na okładce której widnieje jedynie szyld Emilia Cassa, należy bowiem przypisać raczej Ludwice, jej siostrze-bliźniaczce). Dlatego nie zdziwiłbym, gdyby za jakiś czas eksperci skupieni w Klubie MOrd (sic!) i wydawnictwie Wielki Sen doszukali się kolejnego zapomnianego „gazetowca” napisanego przez warszawską prozatorkę. Na razie nasza wiedza na ten temat sprowadza się do zaledwie czterech tytułów: „Kindżału z Magirota” (1963), „Z piątku na sobotę” (1964), „Krzyku w nocy” (1970) oraz omawianego dzisiaj „Pierwszego morderstwa” (1977).
Wspólnym mianownikiem trzech pierwszych pozycji są główni bohaterowie kryminalnego dramatu: porucznik Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej Piotr Sępołowicz; poznana przez niego podczas śledztwa prowadzonego na Bałkanach polska turystka („Kindżał z Magirota”), później narzeczona („Z piątku na sobotę”) i w końcu żona („Krzyk w nocy”) farmaceutka Rita Kostecka; wreszcie przełożony Piotra, najpierw kapitan, następnie major Krupczyński (którego imienia nigdy nie poznaliśmy). Przyznam, że kiedy sięgałem po „Pierwsze morderstwo”, byłem przekonany, że spotkam ich także w tej powieści. Ale stało się inaczej. Tam na plan pierwszy wybija się inny porucznik – Korecki, natomiast Ritę zastępuje młodziutka, bo zaledwie siedemnastoletnia, współpracowniczka funkcjonariusza Irmina Gajczyńska. W swoim zapale przypomina ona zresztą pojawiającą się w jednym z odcinków „Kapitana Sowy na tropie” (chodzi o „Szantażystę”) uczennicę Wisię Kozłowską, która pośrednia także przyczynia się do wykrycia zbrodniarza.
„Pierwsze morderstwo” opublikowane zostało w 1977 roku (a więc na niemal dekadę przed samobójczą śmiercią pisarki) na łamach ukazującej się w stolicy Dolnego Śląska popołudniówki „Wieczór Wrocławia”. Choć jest powieścią napisaną sprawnie i zajmującą fabularnie, to jednak – zwłaszcza po lekturze „Z piątku na sobotę” – nie sposób nie dostrzec podobieństw. I to tak daleko idących, że gdyby na kartach tej książki pojawili się Sępołowicz i Rita, można by zacząć podejrzewać autorkę o autoplagiat. Wprowadzenie na arenę wydarzeń nowych postaci, chcąc nie chcąc wymusiło na pisarce pewne zmiany. Wszystko zaczyna się pewnego letniego dnia; do kamienicy na warszawskim Targówku zostaje wezwany porucznik Korecki. Na miejscu zastaje sierżanta Melnickiego i doświadczonego lekarza sądowego Jacka Pakucia, którzy pochylają się nad trupem młodej i pięknej kobiety – modelki Anity Bogulewicz.
Co ciekawe, w mieszkaniu należącym do rodziny Gajczyńskich w tej chwili nie powinno być nikogo: właściciele wyjechali na urlop, ich najmłodsza córka znajduje się na obozie harcerskim, a sublokator Stanisław Łystak – student i jednocześnie asystent na wydziale fizyki – korzystając z przerwy wakacyjnej, włóczy się gdzieś po Polsce. Anita nie była domownikiem, chociaż bywała w tym miejscu jako przyjaciółka – on nawet uważał ją za swoją narzeczoną – Stacha. Jak zatem dostała się do mieszkania Gajczyńskich, by zginąć w zamkniętym na klucz pokoju Łystaka? Czego tam szukała? Najprostsze rozwiązanie byłoby takie, że zamordował ją kochanek, który następnie, chcąc uniknąć odpowiedzialności, ruszył gdzieś w kraj. Tyle że zeznania osób znających Stanisława, w tym wspomnianej już Irminy, przeczą przekonaniu, iż to on mógłby dokonać tego morderstwa. Ale przecież oficer MO nie może opierać się jedynie na własnych przeczuciach czy czyichś przekonaniach; musi mieć twarde dowody – czy to winy, czy też niewinności.
Korecki (to kolejny po Krupczyńskim bezimienny oficer MO wykreowany przez Cassę-Kasicką) zaczyna dochodzenia od przesłuchania mieszkańców kamienicy, w tym mającej najwięcej do powiedzenia, choć nie zawsze z sensem, sąsiadki Gajczyńskich Marii Kabaczek; później głównych lokatorów mieszkania, w którym dokonano zbrodni; wreszcie krewnych i znajomych ofiary, między innymi jej ciotki Anity, właścicielki salonu mód Anieli Bronkowskiej. Od niej porucznik dowiaduje się całkiem sporo o przeszłości Bogulewiczówny, chociaż jest to oczywiście portret jednostronnie pozytywny. Inne osoby znające zamordowaną niekoniecznie mają tak samo dobre zdanie o niej. Szybko bowiem okazuje się, że Anita prowadziła bardzo rozrywkowe życie, co oznacza, że prawdopodobnie nie była wierna Łystakowi. To akurat nie przemawia na jego korzyść. Ale inne kwestie i dziwne znajomości kobiety – już tak.
Z każdym kolejnym dniem, a później tygodniem porucznik zagłębia się w świat peerelowskich „niebieskich ptaków”, poznaje tajemnice, które wielu najchętniej ukryłoby przed nim. Mówiąc wprost – grzebie w ludzkich brudach. Inaczej jednak nie byłby w stanie dociec prawdy. Cassa-Kasicka tworzy w „Pierwszym morderstwie” (potem zresztą zostanie popełnione kolejne) skomplikowaną, wielonitkową intrygę; czasami jednak, by logicznie powiązać te nitki ze sobą, dokonuje prawdziwej ekwilibrystyki. Ostatecznie udaje jej się to, ale niekiedy wręcz na „słowo honoru”. Karkołomny wydaje się zwłaszcza wątek nawiązujący do czasów drugiej wojny światowej i powstania, sugerujący, że w mieszkaniu Gajczyńskich może znajdować się ukryty skarb. Prawda okazuje się trochę inna, a rozwiązanie zagadki pomysłowe. Czytając powieść, możecie nawet poeksperymentować i zadać sobie – mniej więcej w połowie lektury – pytanie: Kto jest najmniej prawdopodobnym sprawcom zbrodni? Tak, to właśnie on okaże się nim.
koniec
5 kwietnia 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nadejdzie jutro i nie będzie niczego
Joanna Kapica-Curzytek

24 VI 2024

„Z nieba spadły trzy jabłka” to przypowieść o ludzkim losie. Więcej tu pogody niż bezsilności i goryczy, nie brakuje też uśmiechu.

więcej »

Perły ze skazą: Homo homini lupus est
Sebastian Chosiński

22 VI 2024

„Stado wilków” to nostalgiczna, ale nie łzawa, opowieść o drugiej wojnie światowej, która wyszła spod ręki Wasila Bykaua, jednego z najwybitniejszych białoruskich prozaików XX wieku. Jest historią czworga partyzantów, którzy pod osłoną nocy mają dotrzeć do lazaretu w sąsiednim oddziale. Niedaleko, ale jakby na drugim końcu świata.

więcej »

PRL w kryminale: Znowu wieprzowina na obiad!
Sebastian Chosiński

21 VI 2024

Chociaż na okładce oryginalnego wydania powieści „Kim jesteś Czarny?” widnieje nazwisko Stanisława Mierzańskiego, tak naprawdę napisała ją Anna Kłodzińska. Dlaczego tym razem posłużyła się pseudonimem? Najprawdopodobniej z tego powodu, by nie mieszać czytelnikom w głowach. Jej prawdziwe nazwisko miało bowiem kojarzyć się tylko z jednym bohaterem literackim – kapitanem Szczęsnym, którego tutaj brakuje.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.