Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Artur Morena
‹Arlekin›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułArlekin
Data wydania1972
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
[Artur Morena „Arlekin” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
[Artur Morena „Arlekin” - recenzja]

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

Artur Morena
‹Arlekin›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułArlekin
Data wydania1972
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Nie, to wcale nie koniec przygody z „powieściami milicyjnymi” Pawła Borysa Henelta. Do omówienia zostały jeszcze trzy (z dotychczas opublikowanych w formie książkowej) i – jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego – niebawem przeczytacie o nich w tym cyklu. Czasami jednak trzeba od dawnego autora chwilę odpocząć, zwłaszcza że postać majora Wiktora Zaruby i bałwochwalstwo, jakim jest otoczony, bywa denerwujące. W takiej sytuacji najlepiej sięgnąć po dzieło twórcy, który znał umiar i na dodatek potrafił świetnie pisać, szczególnie dobrze radząc sobie w literaturze sensacyjnej i – nieco rzadziej – stricte kryminalnej. Chodzi o… Artura Morenę. Ale tak naprawdę, o czym wie każdy wielbiciel tego typu literatury – Andrzeja Wydrzyńskiego (1921-1992). To on bowiem ukrył się pod tym pseudonimem, publikując na przełomie lat 60. i 70. trzy książki kryminalne. To sfilmowane przez Sylwestra Chęcińskiego „Czas zatrzymuje się dla umarłych” (1969) oraz dwie mikropowieści z serii „Ewa wzywa 07…”: „Umrzesz o północy” (1969) i „Arlekin” (1972). Rok po tej ostatniej – już pod własnym nazwiskiem – pisarz wydał „Plamę ciemności”. Jego przygoda z kryminałem obejmuje jednak również sztuki teatralne i scenariusze do „Kobr” (między innymi „14 maja – o północy”).
„Arlekin” nie jest zwykła „(mikro)powieścią milicyjną”, jakie ukazywały się w serii Iskier. Miejscami Andrzeja Wydrzyńskiego próbował bowiem nadać jej formę… eseju. Chodzi o te fragmenty, w których odnosi się do dzieła francuskiego filozofa, socjologa i krytyka literackiego Rogera Caillois (1913-1978), który w swoich badaniach zajmował się między innymi fantastyką naukową i kryminałami. W Polsce znany jest między innymi z wydanej przed szesnastoma laty, ale napisanej ponad osiem dekad temu, podczas pobytu autora na emigracji w Argentynie, „Siły powieści”. Wydrzyński podjął próbę przetransponowania jego koncepcji na język rodzimej literatury detektywistycznej. W tym kontekście nie dziwi więc fakt, że Polak stworzył bardzo klasyczną, momentami wręcz schematyczną (bo odnoszącą się do twórczości takich mistrzów, jak Georges Simenon czy Agatha Christie) opowieść. Tym razem więc uwaga o schematyczności nie jest zarzutem, ale jedynie stwierdzeniem faktu.
Pomijając socjologiczno-filozoficzne wynurzenia Wydrzyńskiego, akcja zaczyna się od towarzyskiego spotkania w warszawskiej willi krytyka muzycznego Henryka Dolińskiego. Obecni są tam jeszcze – poza gospodarzem – solistka Opery Wielkiej, primabalerina Ava, reżyser Michał Gabriel, który otrzymał właśnie zlecenie inscenizacji baletu Siergieja Prokofiewa „Romeo i Julia”, wielce uzdolniony wiolonczelista Leon Waleń oraz – on akurat dociera trochę później – stryj Avy, Klaudiusz Sawa, najbardziej znany w Polsce hodowca jadowitych węży. Jedyna w tym gronie kobieta, jeśli wierzyć Wydrzyńskiemu (on w końcu znał ją najlepiej), jest tak piękna, że zawraca w głowie każdemu z mężczyzn. Chociaż deklarują oni wobec siebie szacunek i przywiązanie, w rzeczywistości nie znoszą się, bezpardonowo rywalizując o względy uroczej baletnicy. W tym momencie, jak się wydaje, największe szanse ma Gabriel, od którego w dużym stopniu zależy, czy Avie będzie dane spełnić marzenie i wcielić się w rolę bohaterki Szekspira.
Ale i poza rywalizacją o względy kobiety mężczyzn łączą różne relacje. Michał pożyczył od Henryka sto tysięcy złotych na kupno samochodu, od Dolińskiego i jego recenzji zależy też kariera Leona. Waleń z kolei podejrzewa krytyka o to, że będąc ekspartnerem Avy, ponownie zagiął na nią parol i zrobi wszystko, aby primabalerina nie wpadła w ramiona wiolonczelisty. W czasie spotkania kipi zatem od emocji. Aż w końcu dochodzi do tragicznego zdarzenia. Siedzący na szerokim okiennym parapecie Michał Gabriel w pewnej chwili… znika. Był przed momentem w pokoju, ale już go nie ma. Wyszedł? Bo przecież nie wyfrunął. Chyba że wypadł. Na szczęście tuż pod oknem znajduje się basen. Jest zatem szansa, że przeżył. Wezwani do willi Dolińskiego kapitan MO Anioł i „bawiący” się w prywatnego detektywa dziennikarz Artur Morena próbują wyjaśnić zagadkę. Jak się szybko okazuje – zagadkę morderstwa. Gabriel bowiem utoną w basenie – nie dlatego jednak, że nie potrafił pływać albo rozbił sobie głowę o jego dno, lecz z powodu otrucia.
Anioł i Morena znają się doskonale. Artur był zresztą kiedyś śledczym MO. Zdaniem kapitana, nie nadawał się do tego. W pewnym momencie oficer zwraca się zresztą do byłego kolegi po fachu: „Ty masz i miałeś również wtedy, kiedy u nas pracowałeś, mentalność prywatnego detektywa, a nie zawodowego oficera milicji. Oficer prowadzący śledztwo nie może sobie pozwolić na pewne emocje, na współczucie przekraczające granice wyznaczone przepisami i regulaminem. (…) A twoja postawa jest typowa dla prywatnych detektywów, którzy zajmują się przestępstwem z kaprysu lub ciekawości (…). Byłeś, tak bym to określił, za bardzo powieściowym oficerem śledczym. Doskonałym, ambitnym, ale nadmiernie wrażliwym”. To ostatnie zdanie można odebrać jako przytyk do relacji łączących Morenę z Avą. Kapitan uważa bowiem, że Artur plącze mu się pod nogami, ponieważ chce zaimponować pięknej kobiecie.
Czytając „Arlekina”, można odnieść wrażenie, że Andrzej Wydrzyński potraktował wymyśloną przez siebie historię jako swoiste ćwiczenie – próbę zmierzenia się z klasyką. Stąd też przywołanie takich legendarnych detektywów francuskich, o których pisał w swoich esejach także Roger Caillois, jak Corentin Honoriusza Balzaca, Lecoq Émile’a Gaboriau czy Maigret Georges’a Simenona. Im przeciwstawił inteligentnego kapitana Anioła i w niczym mu nie ustępującego Artura Morenę, który zresztą się za wszelką cenę udowodnić koledze w mundurze, że gdyby on też wciąż go nosił, byłby może, zamiast niego, gwiazdą stołecznej milicji. Nawet mimo „grzechu” empatii i „nadmiernej wrażliwości”. Intryga, jak to zwykle w zeszytach z serii „Ewa wzywa 07…”, nie jest zbyt skomplikowana, bo na tego rodzaju zabiegi zwyczajnie nie starczyłoby miejsca. Dlatego – zwłaszcza w końcówce – można narzekać, że Wydrzyński upraszcza dochodzenie, by jak najszybciej wskazać palcem mordercę. I to podwójnego! Bo w ślad za Michałem Gabrielem na tamten świat zostaje wysłany jeszcze… jeden z uczestników spotkania towarzyskiego otwierającego „Arlekina”.
A skąd wziął się tytuł tej mikropowieści? Wbrew pozorom nie chodzi o postać błazna z włoskiej commedii dell’arte, ale o występującego na południu Stanów Zjednoczonych i Meksyku tak zwanego węża koralowego. W dziele Wydrzyńskiego hoduje go Klaudiusz Sawa.
koniec
16 lutego 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: W kamienicy na Złotej
Sebastian Chosiński

12 IV 2024

W 1957 roku, na fali październikowej „odwilży”, swój powieściowy debiut opublikowała – dotychczas zajmująca się głównie dziennikarstwem – Anna Kłodzińska (w tym momencie miała już czterdzieści dwa lata). Wtedy nikt jeszcze nie mógł przewidywać, że za sprawą książki „Śledztwo prowadzi porucznik Szczęsny” na literacką scenę wkroczy jedna z najbardziej znanych postaci peerelowskiej literatury kryminalnej.

więcej »

Destrukcyjne układy
Joanna Kapica-Curzytek

11 IV 2024

W czeskiej powieści kryminalnej „Pięć martwych psów” najważniejsze są zwierzęta, i to nie tylko te tytułowe. Zespół śledczych z Ołomuńca musi poradzić sobie z trudnym zadaniem.

więcej »

Jeszcze jeden dzień bliżej naszego zwycięstwa
Joanna Kapica-Curzytek

8 IV 2024

„W mieście wojna” jest czymś więcej niż kroniką oddająca realia życia po agresji Rosji na Ukrainę. To głos wolności, niosący ducha niezłomności i mocny protest przeciwko wojnie.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.