Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Wsiąść do pociągu… i nie móc wyjechać

Esensja.pl
Esensja.pl
Na lewo dom, na prawo dom, a w salon szyna wiedzie. To bardzo głęboka Rosja, nikt już stąd nie wyjedzie.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Wsiąść do pociągu… i nie móc wyjechać

Na lewo dom, na prawo dom, a w salon szyna wiedzie. To bardzo głęboka Rosja, nikt już stąd nie wyjedzie.
Dziś proponuję sielski widoczek z Rosji roku 1990, czyli technicznie rzecz biorąc wciąż jeszcze Związku Radzieckiego. Nie umiem powiedzieć, gdzie konkretnie znajduje się sportretowane miejsce, jest ono jednak położone z dala od cywilizacji. Najpewniej gdzieś na dalszym wschodzie, gdzie mimo wojennej zawieruchy uchowały się klasyczne budyneczki okresu carskiego. Przynajmniej te ceglane, bo drewniany, mimo że wygląda na starą robotę, chyba powstał już po rewolucji, bo za caratu raczej nikt nie wpadłby na tak pozbawiony sensu pomysł, jak budowanie chałupy bezpośrednio na szynach. Notabene widać, że do miejscowości nie zawitała jeszcze nowa, umownie kapitalistyczna rzeczywistość, bo w innym wypadku prędzej czy później ktoś by te szyny wydłubał i sprzedał na złom. W końcu co pół litra, to pół litra.
Kadr pochodzi z nietuzinkowego filmu „Duchow dien”, czyli „Dzień zesłania Ducha Świętego”1). Tytuł pochodzi z nazwy prawosławnego święta, aczkolwiek nie posiada przełożenia na samą zawartość fabuły. Głównym bohaterem opowieści jest Iwan Christoforow, pochodzący z tajemniczej rodziny, której członkowie posiadali na przestrzeni dziejów dziwne umiejętności, w poczet których wliczała się między innymi telekineza oraz moc… przesuwania budynków. Niestety, wszyscy w dość młodym wieku znikali z kart historii, w związku z czym bohater zaczyna dokładniej przyglądać się ich losom, odkrywając z czasem, że również i on sam przejawia nadprzyrodzone zdolności – potrafi bowiem krzykiem… wysadzić w powietrze dowolną rzecz. Ba! Potrafi też momentalnie przenosić się w dowolne miejsce na świecie, dzięki czemu odwiedza Paryż, a potem na chwilę wpada na Syberię, do rodzinnej wioski. Przeskoki, dzięki którym notabene wyrwał się spod kontroli którejś z rządowych organizacji (nie tylko prowadzono nad nim badania, ale był też pod stałym nadzorem milicji), uświadamiają mu, że ktoś pomaga schodzić Christoforowowom ze świata. Od lat, sumiennie, i nad wyraz skutecznie. Co ciekawe, niezupełnie jednak oznacza to ich fizyczną śmierć.
Film jest zrealizowany w sposób bardzo charakterystyczny dla odradzającego się kina rosyjskiego lat 90. Akcja rozgrywa się w brudnych lokacjach, zdjęcia są ziarniste, a wszystkiemu towarzyszy chropawa muzyka. Fabuła jednak posiada jakąś hipnotyczną wewnętrzną siłę, dzięki której „Dzień zesłania Ducha Świętego” ogląda się ze swego rodzaju fascynacją. Poniekąd bierze się to stąd, że „Dzień zesłania Ducha Świętego” jest swego rodzaju alegorią polityczną o wyzwoleniu umysłów ściśniętych dotąd sowietyzmem, ogólnym wyrwaniu się spod kontroli reżimu. Całe to odzyskiwanie własnej historii, szukanie krewnych, którzy przepadli bez wieści w okresie ZSRR, a w końcu odkrywanie własnych możliwości i otwieranie się na świat, przekonywanie się, że jednak coś poza Rosją istnieje – wszystko to powoduje, że film jawi się jak najprawdziwszy przekładaniec, w którym każdy znajdzie jakąś smakowitą warstwę.
Sporo jednak daje też specyficzna ścieżka dźwiękowa, która tworzy nieco odrealniony, wyczuwalnie ponury klimat. Robił ją nie kto inny, jak Jurij Szewczuk, założyciel i po dziś dzień leader DDT, jednego z najbardziej zasłużonych zespołów rockowych radzieckiej (i rosyjskiej) sceny rockowej. Szewczuk zresztą miał prawdopodobnie w ogóle dość duży wpływ na taki, a nie inny kształt filmu – w końcu nie tylko zrobił do niego muzykę, ale i zagrał w nim główną rolę. Szkoda, że dziś mało kto już pamięta o tej produkcji…
koniec
3 maja 2021
1) Nie jest to najszczęśliwsze tłumaczenie, bo owszem, „Duchow dien” to określenie konkretnego święta prawosławnego, ale równocześnie można do odebrać literalnie jako „Dzień duchów”, co bardziej odpowiada zawartości fabuły. Niestety, ta dwuwykładalność zupełnie się gubi po polsku…

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Cepelia strikes back
Jarosław Loretz

14 VI 2021

Kto dziś pamięta czasy, gdy Cepelia była wyznacznikiem wsiowego kiczu… Ba, samo słowo cepelia stało się w pewnym momencie określeniem na pozbawiony gustu kicz.

więcej »

Trzy cięcia: Adam Mularczyk. Komik o twarzy zbrodniarza
Sebastian Chosiński

12 VI 2021

Trzy. I tylko trzy! Czasami z kilkunastu, często z kilkudziesięciu, niekiedy nawet z kilkuset. Trzy role – nie zawsze najlepsze, ale za to najbardziej charakterystyczne. Role niekiedy zapomniane, lecz na pewno godne ocalenia.

więcej »

Z filmu wyjęte: Kto bogatemu zabroni...
Jarosław Loretz

7 VI 2021

Miarę bogactwa kraju można mierzyć po tym, czego się używa jako zakładek w czytanych książkach. U nas na ogół jest to jakiś śmietek, a w USA…?

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Cepelia strikes back
— Jarosław Loretz

Kto bogatemu zabroni...
— Jarosław Loretz

Gdy puszka z piwem rzuca się do aorty
— Jarosław Loretz

Łuszczyca grozy
— Jarosław Loretz

Wilkołaka czas zacząć (znowu)
— Jarosław Loretz

Zważaj na prędkość!
— Jarosław Loretz

Szybciej niż światło
— Jarosław Loretz

Uwaga na roboty domowe
— Jarosław Loretz

Prehistoria, panie dzieju
— Jarosław Loretz

A na co mi ta noga…
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Pożegnania 2020 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (1/4)
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.