Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Do góry, kangury!

Esensja.pl
Esensja.pl
Kontynuując klimat wakacyjnego uniesienia, dziś zajmiemy się utworem zespołu, który miał nam dać polskich gwiazdorów pokroju Robbiego Williamsa i Justina Timberlake′a, oraz natrzaskać przebojów, niczym Backstreet Boys, ′Nsync i Take That razem wzięci. Czyli Just 5 i ich „Kolorowe sny”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Do góry, kangury!

Kontynuując klimat wakacyjnego uniesienia, dziś zajmiemy się utworem zespołu, który miał nam dać polskich gwiazdorów pokroju Robbiego Williamsa i Justina Timberlake′a, oraz natrzaskać przebojów, niczym Backstreet Boys, ′Nsync i Take That razem wzięci. Czyli Just 5 i ich „Kolorowe sny”.
Jak powszechnie wiadomo, projekt pod nazwą Just 5 był przedsięwzięciem czysto biznesowym, a jego członków wyłoniono w castingu. Spodobał się głównie dziewczynkom z niższych klas szkół podstawowych, co nie przeszkodziło mu sprzedać wystarczającej ilości płyt, by dorobić się podwójnej Platyny. Spory udział w ich popularności miały pisma „Bravo” i „Popcorn”, którym chyba ktoś płacić za pozytywne recenzje twórczości chłopaków. Dziś jednak formacja stanowi przykład prawie najbardziej żenującego oblicza polskiego popu (prawie, ponieważ jeszcze gorzej wypadła próba stworzenia girlsbandu). Burzliwa kariera Po Prostu Piątki zakończyła się w 2002 roku po wydaniu trzech płyt (ostatnia ukazała się w 1999 roku). Niemniej przyniosła nam Bartka Wronę i przebój „Kolorowe sny”.
W czasie, kiedy Just 5 dogorywał w męczarniach, karierą rozwijał inny polski zespół, mający jednak o wiele większe ambicje. W swojej twórczości łączył rock, funk i rap, niemniej nie stronił też od wygłupów. Początkowo nosił nazwę Wild Storm, ale w 1997 roku zmienił ją na Kangaroz (dodajmy, że w tym samym czasie zadebiutował Just 5 – przypadek?). Na fonograficzny debiut, zatytułowany po prostu „Kangaroz”, musiał jednak czekać cztery lata. Jako bonus dodano do niego cover największego hitu zespołu Bartka Wrony, czyli „Kolorowe sny”, podany w taki sposób, że chyba nie ma nikogo, komu by się nie podobał (w przeciwieństwie do oryginału).
Panowie postawili na totalny luz, wyśmiewając popową estetykę. Do miałkiego tekstu dopasowali zadziorną, rozbujaną muzykę, niczym za najlepszych czasów Rage Against The Machine. Bawiąc się konwencją nie zapomnieli o słodkim wejściu, przekształconym w rozbrajające zawodzenie (chodzi o fragment: „pokaż mi niebo, a ja będę tęczą / kolorów wstęgą co dnia”). Mamy też szybkie cytaty z „California Dreamin′” The Mamas and the Papas, Liroya, oraz Backstreet Boys, a na koniec szaloną jazdę bez trzymanki, zakończoną orgazmistycznymi jękami. Gdyby twórczość Just 5 od początku tak wyglądała, mielibyśmy do czynienia z legendą na miarę Acid Drinkers, Flapjack, czy Blenders. A tak, jest jak jest.
koniec
31 lipca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Luty 2021
Esensja

28 II 2021

Lutowe mrozy nie przeszkodziły nam w pisaniu recenzji.

więcej »

Non omnis moriar: Niech was nie zmiecie fala
Sebastian Chosiński

27 II 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi album solowy francuskiego pianisty jazzrockowego Benoît Widemanna.

więcej »
Credit: Simon Fowler<br/>fot. howardjones.com

A pamiętacie…: Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
Wojciech Gołąbowski

24 II 2021

Jak na kompozytora i piosenkarza, mającego na koncie trzynaście albumów studyjnych, dziewięć kompilacyjnych i trzy koncertowe, aktywnego na scenie nieprzerwanie od 1983 roku i występującego z wieloma gwiazdami, Howard Jones pozostaje u nas osobą zadziwiająco mało znaną.

więcej »

Polecamy

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?

A pamiętacie…:

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Robbie Nevil – takie jest życie
— Wojciech Gołąbowski

Paper Lace – Billy bohater w noc zgonu Chicago
— Wojciech Gołąbowski

Yvonne Elliman – Maria z Magdali od Bee Geesów i Claptona
— Wojciech Gołąbowski

Irene Cara – cóż za uczucie!
— Wojciech Gołąbowski

John Parr – widzę nowy horyzont
— Wojciech Gołąbowski

Feargal Sharkey – od punka do orderu
— Wojciech Gołąbowski

Całuski dla mnie
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Świat już nigdy nie będzie taki sam
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Indie obnażają kły
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks o zapachu mrocznych bagien
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 40 najgorszych okładek płyt 2020 roku i bonus
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kobiety Petera Parkera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jean Grey i jajo Feniksa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych muzycznych rozczarowań 2020 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 najlepszych płyt 2020 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thanos menelem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 utworów Püdelsów w hołdzie Andrzejowi „Püdlowi” Bieniaszowi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.