Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Gruby cover

Esensja.pl
Esensja.pl
Moda na zespół Queen wciąż trwa. Nieortodoksyjnym fanom chciałem więc zaproponować nieortodoksyjny cover „I Want to Break Free”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Gruby cover

Moda na zespół Queen wciąż trwa. Nieortodoksyjnym fanom chciałem więc zaproponować nieortodoksyjny cover „I Want to Break Free”.
Nigdy nie było i nie będzie takiego zespołu, jak Queen. Sposób w jaki łączył kicz ze sztuką stał się legendarny i rzeczy, które u innych natychmiast byłyby odrzucane, jako przegięcie, tutaj były traktowane, jak coś najbardziej normalnego. Weźmy choćby klip do singla „I Want to Break Free”. Choć w Stanach Zjednoczonych został zakazany ze względów obyczajowych, dziś uznawany jest za kultowy. Przedstawia bowiem ikoniczną parodię opery mydlanej, w której muzycy zespołu przebrani są za kobiety. Niby nic, ale w 1984 roku było to szokujące i wywołało masę kontrowersji.
Tak samo, jak cały album „The Works”, z którego pochodzi utwór. Chociaż z zupełnie innych powodów. Fani w jego ocenie wciąż są podzieleni. Jedni doceniają ultraprzebojowe kompozycje, jak na interesująca, „Radio Ga Ga”, czy „Hammer to Fall”. Inni natomiast zauważają, że poza nimi zespół nie zaprezentował tu nic ciekawego, gubiąc się artystycznie i oddalając od siebie personalnie.
Ciekawy jestem, jak jedni i drudzy reagują na cover „I Want to Break Free” autorstwa naszej jajcarskiej formacji Łydka Grubasa, przemianowując go na „Nie mieszczę się w drzwi”. Jak łatwo się domyślić, polski tekst ma się nijak do angielskiego. Opowiada bowiem o koledze, który otworzył budę z gyrosem i efektach obżarstwa. Pastisz ten można znaleźć na debiutanckim krążku Łydki „Bąż Woa” z 2010 roku.
Warto zainteresować się tym zespołem, albowiem właśnie walczy o Złotego Bączka w ramach występu na festiwalu Pol’and’Rock i nie jest tu bez szans. Zwłaszcza, że takie abstrakcyjno-parodystyczne granie jest ostatnio modne, o czym świadczy popularność Nocnego Kochanka.
koniec
5 września 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Luty 2021
Esensja

28 II 2021

Lutowe mrozy nie przeszkodziły nam w pisaniu recenzji.

więcej »

Non omnis moriar: Niech was nie zmiecie fala
Sebastian Chosiński

27 II 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi album solowy francuskiego pianisty jazzrockowego Benoît Widemanna.

więcej »
Credit: Simon Fowler<br/>fot. howardjones.com

A pamiętacie…: Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
Wojciech Gołąbowski

24 II 2021

Jak na kompozytora i piosenkarza, mającego na koncie trzynaście albumów studyjnych, dziewięć kompilacyjnych i trzy koncertowe, aktywnego na scenie nieprzerwanie od 1983 roku i występującego z wieloma gwiazdami, Howard Jones pozostaje u nas osobą zadziwiająco mało znaną.

więcej »

Polecamy

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?

A pamiętacie…:

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Robbie Nevil – takie jest życie
— Wojciech Gołąbowski

Paper Lace – Billy bohater w noc zgonu Chicago
— Wojciech Gołąbowski

Yvonne Elliman – Maria z Magdali od Bee Geesów i Claptona
— Wojciech Gołąbowski

Irene Cara – cóż za uczucie!
— Wojciech Gołąbowski

John Parr – widzę nowy horyzont
— Wojciech Gołąbowski

Feargal Sharkey – od punka do orderu
— Wojciech Gołąbowski

Całuski dla mnie
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Świat już nigdy nie będzie taki sam
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Indie obnażają kły
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks o zapachu mrocznych bagien
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 40 najgorszych okładek płyt 2020 roku i bonus
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kobiety Petera Parkera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jean Grey i jajo Feniksa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych muzycznych rozczarowań 2020 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 najlepszych płyt 2020 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thanos menelem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 utworów Püdelsów w hołdzie Andrzejowi „Püdlowi” Bieniaszowi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.