Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Robert Golla
‹Too Much›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułToo Much
Wykonawca / KompozytorRobert Golla
Data wydania2020
NośnikCD
Czas trwania65:54
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Robert Golla, Norbert Drews, Jörg Müller-Fest
Utwory
CD1
1) After Eight03:39
2) Big Band09:50
3) Mongolski04:56
4) Excersice Surprise04:06
5) Goo Goo04:05
6) Interflop06:17
7) Manila I06:06
8) Master Mind05:15
9) Sambario04:40
10) Tiku Tiko06:06
11) Vienna05:50
12) Z mchu i paproci05:04
Wyszukaj / Kup

Krótko o muzyce: Nigdy nie jest „zbyt wiele”
[Robert Golla „Too Much” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Możecie go już nie kojarzyć. Chociaż przed laty grywał ze znanymi postaciami polskiego rocka, jazzu i bluesa. Od wielu lat mieszka już jednak w Niemczech, gdzie wciąż stara się pozostawać aktywnym artystą. O kogo chodzi? O gitarzystę Roberta Gollę, który w ubiegłym roku doczekał się w końcu solowego krążka – „Too Much”.

Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Nigdy nie jest „zbyt wiele”
[Robert Golla „Too Much” - recenzja]

Możecie go już nie kojarzyć. Chociaż przed laty grywał ze znanymi postaciami polskiego rocka, jazzu i bluesa. Od wielu lat mieszka już jednak w Niemczech, gdzie wciąż stara się pozostawać aktywnym artystą. O kogo chodzi? O gitarzystę Roberta Gollę, który w ubiegłym roku doczekał się w końcu solowego krążka – „Too Much”.

Robert Golla
‹Too Much›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułToo Much
Wykonawca / KompozytorRobert Golla
Data wydania2020
NośnikCD
Czas trwania65:54
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Robert Golla, Norbert Drews, Jörg Müller-Fest
Utwory
CD1
1) After Eight03:39
2) Big Band09:50
3) Mongolski04:56
4) Excersice Surprise04:06
5) Goo Goo04:05
6) Interflop06:17
7) Manila I06:06
8) Master Mind05:15
9) Sambario04:40
10) Tiku Tiko06:06
11) Vienna05:50
12) Z mchu i paproci05:04
Wyszukaj / Kup
Trochę już lat minęło od wyjazdu gitarzysty Roberta Golli do Niemiec (konkretnie do heskiego Kassel). Można więc chyba uznać tego muzyka – i nie powinno sprawić mu to przesadnej przykrości – za artystę w ojczyźnie zapomnianego. Chociaż grywał w Polsce z artystami tej miary, co Józef Skrzek i Ireneusz Dudek; poza tym ma też na koncie współpracę ze skłonnym do eksperymentów dźwiękowych Wolframem DER Spyrą. W 2004 roku, po wielu latach grywania w klubach i na mniejszych bądź większych przeglądach muzycznych, Golla zarejestrował w studiu, chociaż „na żywo”, materiał, który ujrzał światło dzienne dopiero po szesnastu latach. A stało się to za sprawą nieocenionego w takich przypadkach GAD Records, który podjął się dystrybucji albumu.
„Too Much” (tytuł wydawnictwa stanowi nazwa zespołu, jaki gitarzysta założył już po przyjeździe do zachodnich Niemiec) to ponad godzina (z sześciominutowym naddatkiem) – w sumie dwanaście utworów – w stu procentach pozbawionej wokalu muzyki, która nie została poddana żadnym dogrywkom czy cięciom. Słyszymy więc tylko te dźwięki, jakie Golla i jego dwaj kompani – basista Norbert Drews (współpracujący z Robertem od 1983 roku) i perkusista Jörg Müller-Fest – wydobyli ze swoich instrumentów podczas sesji. Z jednej strony mamy zatem do czynienia z dziełem, którego walor komercyjny jest mocno ograniczony, za to wrażenia artystyczne i estetyczne, jakie ono oferuje – najwyższej próby. Na płytę trafiły kompozycje lidera z różnych lat działalności, najstarsze (vide „Z mchu i paproci”) pamiętają nawet początek lat 80. ubiegłego wieku.
Klasyczny gitarowy rock miesza się na tym albumie z jazzem (rozbudowany „Big Band”, „Goo Goo”), bluesem („Mongolski”, oparty na pomyśle gitarzysty legendarnego SBB Apostolisa Anthimosa „Interflop”), a nawet… rock and rollem („Exercise Surprise”, „Z mchu i paproci”) i funkiem („Vienna”). Ta wielorakość gatunków wcale jednak nie irytuje; przeciwnie – sprawia, że płyta brzmi świeżo i intrygująco. W efekcie staje się idealną wręcz produkcją nie tylko dla wielbicieli solowych poczynań „Lakisa” (swoją drogą zespół Too Much miał w swoim repertuarze tak właśnie zatytułowaną kompozycję), lecz także jazzowo-rockowych peregrynacji dwóch nieżyjących już polskich gitarzystów-wirtuozów – Marka Blizińskiego i Jarosława Śmietany.
koniec
22 kwietnia 2021
Skład:
Robert Golla – gitara elektryczna
Norbert Drews – gitara basowa
Jörg Müller-Fest – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Prezent na dziesiątą rocznicę
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

Kungens Män to szwedzki sekstet, który choć istnieje zaledwie od dekady, wydał w tym czasie ponad dwadzieścia albumów. Jak widać, muzycy nie próżnują, zwłaszcza że udzielają się również w innych projektach. „Kungens Ljud & Bild” – najnowsza płyta grupy – jest jednocześnie prezentem, jaki sztokholmczycy sprawili swoim fanom i samym sobie na jubileusz dziesięciolecia.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W basenie Morza Egejskiego
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Trzej giganci polskiego rocka, jazzu, bluesa oraz popu – Jorgos Skolias, Apostolis Anthimos oraz Kostek Yoriadis – nagrali wspólny album, za sprawą którego w czasach szalejącej pandemii koronawirusa postanowili przenieść się do kraju przodków, swojej duchowej ojczyzny – Grecji. Z ich artystycznego, odbywającego się na odległość, spotkania zrodziła się płyta niezwykła. Jej tytuł – „SAY” – jest jednocześnie nazwą całego projektu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
Sebastian Chosiński

23 VI 2022

Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Surrealistyczny ekstremizm
— Sebastian Chosiński

Krůk Krukowi oka nie wykole
— Sebastian Chosiński

Marzenia milionera
— Sebastian Chosiński

Piekielne basy
— Sebastian Chosiński

Muzyczna „spowiedź” (prawie) czterdziestolatka
— Sebastian Chosiński

Stu lat, Mistrzu!
— Sebastian Chosiński

W hołdzie „Dżordżowi”
— Sebastian Chosiński

W mroku spowitym mgłą
— Sebastian Chosiński

Ten, który rządzi samodzielnie (w Rosji)
— Sebastian Chosiński

Teatr Marzeń w wersji norweskiej
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.