Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Bennett Miller
‹Capote›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCapote
Dystrybutor UIP
Data premiery18 lutego 2006
ReżyseriaBennett Miller
ZdjęciaAdam Kimmel
Scenariusz
ObsadaPhilip Seymour Hoffman, Catherine Keener, Clifton Collins Jr., Chris Cooper, Bruce Greenwood, Bob Balaban, Mark Pellegrino, Marshall Bell
MuzykaMychael Danna
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania98 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

W kręgu chłodu
[Bennett Miller „Capote” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nieprzeciętna rola Philipa Seymoura Hoffmana okazuje się być nie jedyną zaletą nietypowej biografii filmowej Trumana Capote’a. Słuszniej nazwać „Capote’a” antybiografią, bo z jej bohaterem naprawdę niełatwo sympatyzować bez poczucia pewnego dyskomfortu. Trzyma się ona bowiem daleko od biograficznej maniery zakładającej spory margines idealizacji portretowanej osoby i wywleka fascynujący, nacechowany moralną i etyczną dwoistością fragment jej życia.

Urszula Lipińska

W kręgu chłodu
[Bennett Miller „Capote” - recenzja]

Nieprzeciętna rola Philipa Seymoura Hoffmana okazuje się być nie jedyną zaletą nietypowej biografii filmowej Trumana Capote’a. Słuszniej nazwać „Capote’a” antybiografią, bo z jej bohaterem naprawdę niełatwo sympatyzować bez poczucia pewnego dyskomfortu. Trzyma się ona bowiem daleko od biograficznej maniery zakładającej spory margines idealizacji portretowanej osoby i wywleka fascynujący, nacechowany moralną i etyczną dwoistością fragment jej życia.

Bennett Miller
‹Capote›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCapote
Dystrybutor UIP
Data premiery18 lutego 2006
ReżyseriaBennett Miller
ZdjęciaAdam Kimmel
Scenariusz
ObsadaPhilip Seymour Hoffman, Catherine Keener, Clifton Collins Jr., Chris Cooper, Bruce Greenwood, Bob Balaban, Mark Pellegrino, Marshall Bell
MuzykaMychael Danna
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania98 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Jeśli odejdę stąd nie rozumiejąc ciebie, świat będzie cię postrzegał jako potwora” – tymi słowami Truman Capote zjednuje sobie zaufanie osadzonego w celi śmierci Perry’ego Smitha. Nieuchwytna zamiana ról zachodzi w tej interakcji naiwnego i opuszczonego mordercy z cynicznym pisarzem, w której prawdziwym potworem okazuje się bezlitośnie wysysający prawdę ze swojego rozmówcy autor. W ich toksycznej, ale bliskiej relacji są współzależni od siebie: Perry bezgranicznie wierzy w cudowne ocalenie, jakie da mu książka Capote’a, pisarz potrzebuje go do spełnienia chorej wizji idealnej powieści, powoli przeistaczającej się w wyniszczającą go obsesję. Ich charaktery stopniowo się przenikają, choć przyświecają im odmienne zamiary, oczekiwania, intencje. Nadzieje i emocje tętnią w ich spojrzeniach choć z góry wiadomo kto jest na straconej pozycji w tym pojedynku i kogo ta znajomość skaże na życiową klęskę. Z czasem ta jednoznaczność przestaje być tak oczywista bo zaciera się granica różnic osobowości zabójcy i pisarza. Arogancja literata przeobraża się w bezwzględne żerowanie na dramacie będące pretekstem do pokazania jak wyniszczająca może okazać się relacja autora z przedstawianym podmiotem.
„Capote” uwypukla manipulację jako cechę procesu tworzenia i wyostrza rolę autora jako manipulanta. Bezduszne machinacje dokonywane przez Capote’a na Perrym pozwalają mu pozyskać fakty, z którymi może zrobić wszystko, przetworzyć przez własne widzimisię. Przy czym film rozważa przypadek powieści dokumentalnej, czyli tej powszechnie uważanej za najwierniejszą rzeczywistości i najuczciwszą wobec czytelnika. Ale nawet dokument zawiera przecież ułamek manipulacji autora, ponieważ to pisarz wybiera, dokonuje decyzji co chce w swojej książce umieścić, a z czego zrezygnować, przekładając swoją manipulację na sterowanie czytelnikiem. Oczywiście Bennett nie odkrywa żadnej nowości, ale na bardzo dobitnym, wręcz wyolbrzymionym przykładzie udowadnia, że każdy autor jest po trochu zdrajcą i każdy w mniejszym lub większym stopniu manipuluje osobą stykającą się z dziełem sztuki, niezależnie czy to książka, film czy obraz. Początkowy egoizm i podłość, powodowane chęcią sławy i uwielbienia, jakie skierowały kroki Trumana do celi zabójcy z Holcomb, z czasem przepełniły jego życie paranoją przed taką właśnie manipulacją, przed osądem twórcy dokonanym na opisywanych postaciach i wydarzeniach. Człowiek przedstawiany w filmie Bennetta jako osoba o tak rozbuchanym ego paradoksalnie chce „usunąć” z procesu tworzenia ogniwo autora posiadającego wizję, poglądy, wystawiającego oceny i zamienić go na neutralnego, relacjonującego na chłodno, nie włączającego osobistego pierwiastka, jakby nieistniejącego.
Z dużą starannością w filmie odtworzono modę lat 60. Takie wówczas noszono szelki do spodni.
Z dużą starannością w filmie odtworzono modę lat 60. Takie wówczas noszono szelki do spodni.
Wspaniała obsada nadaje temu filmowi emocjonalnego ciężaru i niesie go potem na własnych, aktorskich barkach. Chyba wszystkie recenzje „Capote’a” przedstawiono jako peany na cześć aktorskiego występu Philipa Seymoura Hoffmana. Ten będący niemal nieodrodną częścią barwnego drugiego planu aktor niesamowicie dobrze odnalazł się w trudnej roli. Trudnej o tyle, że przyjęty przez niego styl gry łatwo mógł niebezpiecznie skierować odtwarzaną przez niego postać na tory nieznośnie groteskowej karykatury. A Hoffmanowi udało się w jednej osobie zawrzeć trzy oblicza: Capote’ – egoistycznego i wyrachowanego pisarza, który dla sławy zrobi wszystko, Capote’a – śmiałą duszę towarzystwa i gwiazdę bankietów i salonów, i wreszcie Capote’a, człowieka zamkniętego i nieodkrytego, jakim jest w towarzystwie Nelle czy Jacka, w swoim najbliższym otoczeniu. Niemal niezauważalnie balansuje między tymi trzema wcieleniami. Wszystkie jednakowo wiarygodne, wielowymiarowe.
"Kochać to patrzeć w tym samym kierunku". Niestety Capote był gejem.
Zaskakujące natomiast, że Catherine Keener znalazła w sobie siłę, by zagrać taką rolę jak Harper Lee, totalnie odbiegającą od jej dotychczasowych występów. Zniuansowaną, enigmatyczną, w zgoła odmienny sposób niż dotychczas kreując zdecydowaną, twardą postać. Przy rozkoszującym się pełną paletą aktorskich możliwości Hoffmanie, Keener kreśli swoją bohaterkę oszczędzając w środkach, jednocześnie wnosząc w zakłamany i wysterylizowany z uczuć świat Trumana prawdę o jego zachowaniu. Trzecim aktorskim zachwytem, które bystre oko widza może pamiętać z „Traffic” Soderbergha jest Clifton Collins Jr. Mocno dziwi, że nie znalazło się dla niego miejsce wśród tegorocznych nominacji do Oscara. Z powodzeniem mógł w tej nominowanej piątce zastąpić np. Paula Giammatti i bynajmniej nie dlatego, że Collins ma za sobą rólkę w… ”Strażniku Teksasu”.
Co może się wydawać śmieszne, ten znakomity film posiada cały szereg podstawowych usterek natury warsztatowej. Od momentami nieznośnie podręcznikowo rozpisanych partii dialogowych, zupełnie nie ufających widzowi i wprost tłumaczących emocje, którym bardziej służyłoby niedopowiedzenie, po wpadki montażowe. Co tu ukrywać, „Capote” jest dziełem dwóch debiutantów – za kamerą pierwszy raz stanął Bennett Miller, mający za sobą jeden dokument, scenariuszem zajął się mało znany aktor Dan Futterman. Bronią się natomiast świetne, skomponowane w nieco dokumentalistycznym stylu i zimnej kolorystyce zdjęcia, dające efekt obrazu jakby wypranego z emocji, chłodnego w odbiorze.
„Jeszcze się nas nie pozbyłeś” – mówi Perry do rozedrganego Trumana żegnającego morderców przed wykonaniem na nich wyroku śmierci. Capote nigdy się tej traumy, jaką było zetknięcie się ze zbrodniarzami nie pozbył. Cała prawda, jaką Perry wsączył w Capote’a przerodziła literata w niewolnika swojej ambicji każącej mu odtworzyć tę historię w najdrobniejszych szczegółach, a zarazem wyzbyć ją najmniejszych śladów emocjonalnej tortury, jaką było jej pisanie. Czy mu się ta sztuka udała? Każdy może się przekonać sięgając po „Z zimną krwią”.
koniec
26 lutego 2006

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kulawe konie: Sez. 3. odc. 4. Tajemnice muszą być zawsze chronione
Marcin Mroziuk

26 II 2024

Kiedy MI5 idzie na ustępstwa, to wtedy naprawdę można zacząć się bać, bo zazwyczaj kryje się za tym jakiś podstęp. Tyle że tym razem najwyraźniej kosa trafiła na kamień, gdyż nie dość że Sean Donovan do tej pory skutecznie ukrywał swój prawdziwy cel, to jeszcze okazuje się, że ma sprzymierzeńca w samym Regent’s Park.

więcej »

East Side Story: By państwo rosło w siłę, a obywatele czuli się bezpieczniej
Sebastian Chosiński

25 II 2024

Druga część „Barona” Rustama Sagdijewa, która do kin trafiła sześć lat po pierwszej, wypada na jej tle znacznie słabiej. Jest to przede wszystkim skutkiem tego, że scenarzyści nie potrafili podjąć jednoznacznej decyzji, co chcą przedstawić widzowi. Czy ma to być ciąg dalszy historii związanej z rozpracowywaniem handlarzy narkotyków, czy też opowieść o tym, jak tajni agenci uzbeccy i rosyjscy doprowadzili do upadku Państwa Islamskiego w Syrii.

więcej »

Kulawe konie: Sez. 3. odc. 3. Niewłaściwi ludzie w kluczowych miejscach
Marcin Mroziuk

23 II 2024

Kiedy mogłoby się wydawać, że sytuacja została opanowana i jedynie River Cartwright będzie musiał ponieść konsekwencje swej zuchwałości i braku rozwagi, zostajemy zaskoczeni niespodziewanym zwrotem akcji. Okazuje się bowiem, że do tej pory obserwowaliśmy zaledwie wstęp do prawdziwej rozgrywki, w trakcie której zagrożenie jest już jak najbardziej realne.

więcej »

Polecamy

Polski hit eksportowy

Z filmu wyjęte:

Polski hit eksportowy
— Jarosław Loretz

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Z wątrobą na dłoni
— Jarosław Loretz

Panika na planie
— Jarosław Loretz

Jak nie gryzoń, to może jaszczurka?
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem... inaczej
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem...
— Jarosław Loretz

Miły uśmiech na nowy rok
— Jarosław Loretz

Odcinek świąteczny
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Styczeń 2015 (1)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Tomasz Kujawski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Foxcatcher
— Marta Bałaga

Co nam w kinie gra: Foxcatcher
— Kamil Witek

5. American Film Festival: relacja
— Kamil Witek

Cannes 2014: Propozycja nie do odrzucenia
— Marta Bałaga

Just enjoy the show…
— Kamil Witek

Tegoż autora

Bez wstydu, ale tylko w ciemności
— Urszula Lipińska

Lepiej się nie zbliżać
— Urszula Lipińska

Zagrożenie życia
— Urszula Lipińska

Dwugłos o „Daas”
— Urszula Lipińska, Michał Oleszczyk

Bieg po prawdę
— Urszula Lipińska

Gdynia 2011 (2): Panorama Polskiego Kina
— Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Artur Zaborski

Gdynia 2011 (1): Filmy konkursowe
— Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Artur Zaborski

ENH, czyli ponad pół setki filmów (2)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

ENH, czyli ponad pół setki filmów (1)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Matka, żona i kochanka
— Urszula Lipińska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.