Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXIII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Mark Bagley, Sal Buscema, Tom DeFalco, J.M. DeMatteis, Terry Kavanagh, Ron Lim, Tom Lyle, Scott McDaniel, David Michelinie, Alex Saviuk
‹Amazing Spider-Man Epic Collection #8: Rzeź maksymalna›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmazing Spider-Man Epic Collection #8: Rzeź maksymalna
Scenariusz
Data wydania27 września 2023
RysunkiSal Buscema, Alex Saviuk, Ron Lim, Scott McDaniel, Mark Bagley, Tom Lyle
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklAmazing Spider-Man, Spider-Man
ISBN9788328164345
Format432s 170x260mm
Cena199,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Czarno-biały świat
[Mark Bagley, Sal Buscema, Tom DeFalco, J.M. DeMatteis, Terry Kavanagh, Ron Lim, Tom Lyle, Scott McDaniel, David Michelinie, Alex Saviuk „Amazing Spider-Man Epic Collection #8: Rzeź maksymalna” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kolejny tom „Amazing Spider-Man Epic Collection” zawiera jeden z najbardziej znanych eventów Marvela lat dziewięćdziesiątych. Wydarzenie o nazwie „Maximum Carnage”, choć ograniczone tylko do komiksów ze Spider-Manem, wymieniane jest często jako jedna z historii charakterystycznych dla tej dekady – a nie jest to wcale najlepszy komiks z Człowiekiem Pająkiem tamtych lat. Ba, to nawet nie jest szczególnie dobry komiks.

Marcin Knyszyński

Czarno-biały świat
[Mark Bagley, Sal Buscema, Tom DeFalco, J.M. DeMatteis, Terry Kavanagh, Ron Lim, Tom Lyle, Scott McDaniel, David Michelinie, Alex Saviuk „Amazing Spider-Man Epic Collection #8: Rzeź maksymalna” - recenzja]

Kolejny tom „Amazing Spider-Man Epic Collection” zawiera jeden z najbardziej znanych eventów Marvela lat dziewięćdziesiątych. Wydarzenie o nazwie „Maximum Carnage”, choć ograniczone tylko do komiksów ze Spider-Manem, wymieniane jest często jako jedna z historii charakterystycznych dla tej dekady – a nie jest to wcale najlepszy komiks z Człowiekiem Pająkiem tamtych lat. Ba, to nawet nie jest szczególnie dobry komiks.

Mark Bagley, Sal Buscema, Tom DeFalco, J.M. DeMatteis, Terry Kavanagh, Ron Lim, Tom Lyle, Scott McDaniel, David Michelinie, Alex Saviuk
‹Amazing Spider-Man Epic Collection #8: Rzeź maksymalna›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmazing Spider-Man Epic Collection #8: Rzeź maksymalna
Scenariusz
Data wydania27 września 2023
RysunkiSal Buscema, Alex Saviuk, Ron Lim, Scott McDaniel, Mark Bagley, Tom Lyle
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklAmazing Spider-Man, Spider-Man
ISBN9788328164345
Format432s 170x260mm
Cena199,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Maximum Carnage” wyszło w Polce w czasach TM-Semic – między listopadem 1995 a czerwcem 1996 roku. Teraz przyszła pora na edycję zbiorczą w ramach „epickich kolekcji”. Ten tom, już ósmy w Polsce, jest nieco inny niż poprzednie, skupiające się przede wszystkim na najważniejszym tytule z Pajęczakiem, czyli „The Amazing Spider-Man”. Tym razem mamy pełen przekrój przez Pajęcze serie – wszystkie, które wydawane były pierwotnie od czerwca do sierpnia 1993 roku. Omawiane dziś wydarzenia miały miejsce bezpośrednio po dwusetnym numerze „The Spectacular Spider-Man”, w którym zmarł Harry Osborn – pamiętamy te dramatyczne wydarzenia z wydania zbiorczego od Muchy sprzed dwóch lat. W tym samym czasie w „The Amazing Spider-Man” #375 doszło do zawarcia sojuszu między Spider-Manem a Venomem („Amazing Spider-Man Epic Collection. Plaga pająkobójców”) – ten drugi rusza przed siebie i obiecuje zostawić Pająka w spokoju. Z kolei w „Web of Spider-Man” i „Spider-Man” zakończyły się właśnie kilkuodcinkowe opowieści i w życiu Petera Parkera zrobiło się niby spokojniej. Niby.
Cletus Kasady, alias Carnage, połączony z fragmentem symbiontu Venoma, ucieka z Ravencroft, więzienia dla chorych psychicznie superłotrów. Dołącza do niego niejaka Shriek, ostro walnięta i bezlitosna zabójczyni z dziwnym makijażem. Po drodze wpadają na sześciorękiego doppelgangera Spider-Mana błąkającego się bez celu po mieście po wydarzeniach z „Wojny nieskończoności”. Jakiś czas później dołączają do nich inni superłotrzy – Demogoblin, Carrion i ktoś tam jeszcze. Wszyscy zostają „adoptowani” przez Carnage’a i Shriek, tworząc swego rodzaju morderczą rodzinkę. Jaki mają plan? „Jedynym celem jest brak celu, jedynym planem jest brak planu” – mówi Carnage, czyli głowa rodziny, i rozpoczyna tym samym tytułową „Rzeź maksymalną”. Chaos, stosy trupów, bezsensowna jatka, nieuzasadniona przemoc i totalne szaleństwo. Jak powiedział jeden z bohaterów filmu „Mroczny rycerz”: „Niektórzy chcą po prostu patrzeć, jak świat płonie”. „Rzeź maksymalna” to oczywiście Marvel, a nie DC, ale umieszczenie tego cytatu w tym właśnie miejscu jest zasadne, do czego zaraz wrócę.
Spider-Man musi to wszystko powstrzymać, choć po wydarzeniach z „The Spectacular Spider-Man” ledwo trzyma się na nogach. Powoli sam formuje swoją własną ekipę, której najważniejszym członkiem staje się wspomniany już Venom. Eddie Brock powraca do Nowego Jorku po wydarzeniach z „Zabójczego obrońcy” i próbuje powstrzymać Carnage’a. Zarówno u złoczyńców, jak i pozytywnych bohaterów nie brakuje tarć i kłótni. U tych pierwszych wynikają one z despotycznych zapędów dowódcy, natomiast u drugich – z odmiennych wizji na to, jak można powstrzymać zło. Cała historia jest typowym, wręcz książkowym przykładem Marvelowskiego komiksu superbohaterskiego lat dziewięćdziesiątych – nieustanna bijatyka, prosta fabuła, mnóstwo niby żartobliwych dialogów podczas pojedynków (nigdy nie miałyby miejsca w realnym świecie) i zdecydowanie czarno-biały podział na dobro i zło.
Taka miała być „Rzeź maksymalna” już z założenia. Żadnych dwuznaczności, dobro wygrywa, bo jest dobre, a zło przegrywa, bo jest złe – i tyle. Zło reprezentowane przez przerażającą rodzinkę jest chaotyczne, nieuzasadnione, czarne jak smoła (coś tam autorzy próbują wyjaśniać, że traumy z dzieciństwa, samotność i tak dalej, ale ostateczny werdykt wydają jednoznacznie). Carnage i Shriek zachowują się dosłownie jak Joker i Harley Quinn – oboje pochodzą z Marvelowskiego odpowiednika szpitala Arkham, Shriek nazywa Carnage’a zdrobniałymi imionami, ten z kolei zachowuje się wobec niej i reszty bandy tak jak Joker w komiksach z lat dziewięćdziesiątych. Ba, nawet niektóre kadry przypominają te z popularnego serialu „Batman. The Animated Series”. Tak, z serialu, a nie z komiksu, bo w czasach „Maximum Carnage” Harley Quinn znana była tylko z telewizji – w komiksach zadebiutowała dosłownie dwa miesiące po „Rzezi…”. Trudno nie zauważyć delikatnych inspiracji i o nich nie wspomnieć, stąd też mój wcześniejszy cytat z „Mrocznego rycerza”.
Dobro uosabiane przez ekipę Spider-Mana nie jest aż tak oślepiająco białe, a przynajmniej z pozoru. Spider-Man otoczył się wątpliwymi moralnie pomocnikami – Czarna Kotka, Deathlok, Venom i Morbius uważają, że ogień trzeba zwalczać ogniem, a Carnage musi umrzeć. „Rzeź absolutna” stała się testem moralności Człowieka Pająka, lata dziewięćdziesiąte zwaliły mu się prosto na głowę i musiał sobie z nimi jakoś poradzić. Jak wyszło, zobaczycie sami. Wnioski końcowe potwierdzają raczej pierwotne założenia.
Rysowników i scenarzystów sporo, bo w końcu mamy do czynienia z przekrojowym wydarzeniem. Panowie od tekstu spędzali długie godziny nad wspólnym obmyślaniem scenariusza, co jest odczuwalne podczas lektury – fabuła jest naprawdę spójna i sensowna. Panowie od rysunków z natury rzeczy nie mieli szansy ani zapewne ochoty na nikomu niepotrzebne ujednolicenie swoich stylów graficznych, więc mamy aż pięć. Dlaczego? Bo oprócz czterech serii w skład eventu wchodzą dwa numery nowego kwartalnika z Pająkiem – na początku i na końcu. Mark Bagley u szczytu swoich możliwości, legendarny Sal Buscema mocno odmienny od reszty oraz niewyróżniający się zbytnio, ale dający radę, Alex Saviuk, Tom Lyle i Ron Lim.
Po „Rzezi…” znajdziemy jeszcze one-shot pod tytułem „Spider-Man, Punisher, Sabretooth. Firmowe geny” zupełnie niezwiązany z awanturą z Carnage’em. Obrzydliwe eksperymenty na zwierzętach, korporacja Roxxon, gonitwy, strzelaniny, niestabilne sojusze i nieuniknione zdrady. Komiks średniawy, dodany tu z powodów kronikarskich, raczej do zapomnienia.
Najnowszy „The Amazing Spider-Man. Epic Collection” trochę się już zestarzał, podobnie jak większość fabuł sprzed trzydziestu lat. Tu widać to jednak wyraźniej, bo „Rzeź maksymalna” jest esencją tego, czym były komiksy ze Spider-Manem między epoką Todda McFarlane’a a Johna M. Straczynskiego (uwaga – już niedługo drugi zbiorczy tom!). Komiksy te trafią przede wszystkim do odbiorców świadomych tego, czym była dla komiksu amerykańskiego ostatnia dekada dwudziestego wieku i czują do niej sentyment. Ja czuję i czekam na kolejne Pajęcze epickie kolekcje od Egmontu. W 2024 roku dostaniemy zaległy zbiór „The Hero Killers” oraz następujący po „Rzezi…” album „Lifetheft” – na razie ostatni, zakończony odcinkami z drugiej połowy 1994 roku.
No ale już na początku przyszłego roku za oceanem wychodzi kolejny po „Lifetheft” epicki album. Tytułu jeszcze nie ma, ale wiemy, że rozpocznie jeszcze głośniejsze wydarzenie z tamtych lat, czyli „Sagę klonów”. Egmont wyda to w swoim czasie – jest pewne. No, to już będą lata dziewięćdziesiąte dla prawdziwych wyjadaczy. Czekam!
koniec
23 października 2023

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Diabeł tkwi na każdej stronie
Dagmara Trembicka-Brzozowska

28 II 2024

W ogromnym, ciągle rozbudowywanym portfolio komiksów dziecięcych od Egmontu zwykle znajdziemy pięknie rysowane, zabawne, często mądre tytuły. „Diabełki” do nich nie należą.

więcej »

To jedzenie robi jedzenie!
Dagmara Trembicka-Brzozowska

27 II 2024

„Delisie” to trochę fenomen - personifikacje jedzenia narodzone na DeviantArcie autorki rysunków, Magdaleny Kani znanej jako Meago, zdobyły sporą popularność wśród internautów i trafiły w końcu na papier.

więcej »

Dobrze, że to już koniec
Maciej Jasiński

26 II 2024

Cykl „Batman Metal” wydawał mi się projektem o niezbyt dużym potencjale na kontynuację, jednak byłem w błędzie, bo Scott Snyder postanowił to mocno rozbudować. Po drodze do finału mieliśmy w tym świecie jeszcze pięć tomów „Ligi Sprawiedliwości”, album „Wojna totalna: Rok łotrów” oraz dwa tomy „Batman, który się śmieje” i „Batman, który się śmieje: Zarażeni”. Cykl „Death Metal” definitywnie kończy ten tworzony od lat projekt. Czy warto było czekać, aby poznać finał?

więcej »

Polecamy

Superheroizm psychodeliczny

Niekoniecznie jasno pisane:

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część pierwsza
— Marcin Knyszyński

Superbohater zza biurka
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Król w Czerni się zbliża
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jak smakują grzechy?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cisza przed burzą
— Marcin Knyszyński

Razem do końca (prawie)!
— Marcin Knyszyński

Żegnaj Peter
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Za dużo bohaterów
— Marcin Knyszyński

Kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

Nadchodzą mroczne czasy
— Marcin Knyszyński

Świat Ultimate jest już zmęczony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Koniec pewnej ery
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

Na pograniczu
— Marcin Knyszyński

Buddy comics
— Marcin Knyszyński

Otchłanie papieskiej alkowy
— Marcin Knyszyński

Krakoa, wyspa jak krew czerwona
— Marcin Knyszyński

Zagryzieni w kadrze
— Marcin Knyszyński

Początek koszmaru
— Marcin Knyszyński

Przerost formy nad treścią
— Marcin Knyszyński

Indiana Wayne i starożytna zaraza
— Marcin Knyszyński

Album reprezentatywny
— Marcin Knyszyński

Ku lepszemu
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.