Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Adam Forkelid
‹Turning Point›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTurning Point
Wykonawca / KompozytorAdam Forkelid
Data wydania3 maja 2024
Wydawca Prophone Records
NośnikCD
Czas trwania41:01
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Daniel Fredriksson, Niklas Fernqvist, Carl Mörner Ringström, Adam Forkelid
Utwory
CD1
1) Turning Point06:31
2) Strive05:27
3) The Space Between04:04
4) No Man’s Land06:00
5) Moving On07:11
6) The Old House03:45
7) No Worries04:26
8) Fragments03:38
Wyszukaj / Kup

W starym domu nie straszy
[Adam Forkelid „Turning Point” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Choć szwedzki pianista Adam Forkelid aktywny jest na scenie jazzowej od dwóch dekad, „Turning Point” to dopiero czwarte wydawnictwo, na którego okładce ukazuje się jego nazwisko. Mimo że płyt nagrał przecież znacznie więcej. Wszystkie utwory, jakie znalazły się na najnowszym krążku, są jego autorstwa, ale w ich nagraniu wspomogli go trzej inni doświadczeni artyści.

Sebastian Chosiński

W starym domu nie straszy
[Adam Forkelid „Turning Point” - recenzja]

Choć szwedzki pianista Adam Forkelid aktywny jest na scenie jazzowej od dwóch dekad, „Turning Point” to dopiero czwarte wydawnictwo, na którego okładce ukazuje się jego nazwisko. Mimo że płyt nagrał przecież znacznie więcej. Wszystkie utwory, jakie znalazły się na najnowszym krążku, są jego autorstwa, ale w ich nagraniu wspomogli go trzej inni doświadczeni artyści.

Adam Forkelid
‹Turning Point›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTurning Point
Wykonawca / KompozytorAdam Forkelid
Data wydania3 maja 2024
Wydawca Prophone Records
NośnikCD
Czas trwania41:01
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Daniel Fredriksson, Niklas Fernqvist, Carl Mörner Ringström, Adam Forkelid
Utwory
CD1
1) Turning Point06:31
2) Strive05:27
3) The Space Between04:04
4) No Man’s Land06:00
5) Moving On07:11
6) The Old House03:45
7) No Worries04:26
8) Fragments03:38
Wyszukaj / Kup
Początkowo zanosiło się na to, że będzie perkusistą. Los jednak zdecydował inaczej. Być może miał na to wpływ ojciec, który z wykształcenia był pianistą. W efekcie kilkuletni Adam Forkelid (rocznik 1979) zaczął bardziej przykładać się do tego właśnie instrumentu. Jest absolwentem powstałej w drugiej połowie XVIII wieku Królewskiej Akademii Muzycznej w Sztokholmie. Pierwszy solowy album – nagrany w kwartecie, a zatytułowany „Cirkel” – wydał, mając dwadzieścia sześć lat. Później jednak, zamiast pójść za ciosem, wpadł w wir grania zespołowego, a nie na własne konto. Zasilał kolejno szeregi takich formacji, jak Anagram (albumy „Anagram”, 2005; „Archipelago”, 2007; „Reveries”, 2009), Lekverk („21st Century Jump”, 2008; „Everyday”, 2010), Örjan Hultén Orion („Radio in My Head”, 2010; „Mr Nobody”, 2013; „Fältrapport”, 2016), PACE („Searchlight”, 2013) oraz Soundscape Orchestra („Nexus”, 2018).
Już to pobieżne wyliczenie wskazuje na to, że choć czasami działał na cudze konto, Forkelid pozostawał bardzo aktywnym muzykiem. Przed sześcioma laty postanowił przypomnieć o sobie za sprawą solowego krążka „Reminiscence”, by następnie zabrać się za kompletowanie formacji, która realizowałaby jego własne koncepcje artystyczne. Tak narodził się kwartet używający niekiedy – od tytułu wydanego w 2021 roku longplaya – nazwy 1st Movement. Oprócz lidera tworzą go: gitarzysta Carl Mörner Ringström (ceniony głównie jako muzyk sesyjny), kontrabasista Niklas Fernqvist (znany między ze współpracy z Karin Hammar Fab4) oraz perkusista Daniel Fredriksson (mający na koncie kooperację z takimi tuzami, jak Jonas Kullhammar, Torbjörn Zetterberg czy Mathias Landæus).
Artystyczny sukces albumu „1st Movement” sprawił, że Forkelid postanowił kontynuować przygodę muzyczną pod tym szyldem. 7 lutego ubiegłego roku ci sami czterej muzycy zamknęli się w znajdującym się na malowniczo położonej sztokholmskiej wysepce Skeppsholmen studiu Riksmixmingsverket i zarejestrowali materiał na kolejne wydawnictwo: „Turning Point” (ponownie ujrzało ono światło dzienne za sprawą wytwórni Prophone Records). Wszystkie utwory zostały skomponowane przez Adama, ale to wcale nie znaczy, że fortepian jest w nich instrumentem dominującym. Sporo do powiedzenia ma bowiem także Ringström, a przecież Fernqvist i Fredriksson również nie siedzieli przez całą sesję z założonymi rękami. Muzyka kwartetu oparta jest na jazzowych tradycjach lat 70. i 80. XX wieku, ale za sprawą gitary skręca niekiedy w stronę stonowanego fusion spod znaku Johna Abercrombiego czy Terjego Rypdala.
Na otwarcie płyty Adam Forkelid wybrał utwór tytułowy. Energetyczny, oparty na jazzrockowej partii gitary i dynamicznej improwizacji fortepianowej, której mocy dodaje jeszcze intensywna sekcja rytmiczna. To właśnie jedna z tych kompozycji, w których lider wycofuje się na drugi plan, oddając pole do popisu innym. W tym przypadku przede wszystkim Ringström, który zwłaszcza w drugiej części wypełnia praktycznie całą przestrzeń. W „Strive”, choć numer ten jest o minutę krótszy od poprzednika, dzieje się więcej: począwszy od dialogu pianisty z gitarzystą, poprzez nostalgiczną opowieść Carla i subtelne solo Adama, aż po kolejne energetyczne „spięcie” obu solistów, po którym na placu pozostają już tylko Forkelid z lojalnie wspierającym go Niklasem Fernqvistem.
W „The Space Between” ponownie mieszają się ze sobą fragmenty stonowane i dynamiczne; fortepian i gitara pojawiają się z kolei naprzemiennie, ewentualnie drugi z instrumentów rozbrzmiewa w tle, wzbogacając przekaz. W każdym razie Ringström ma kolejną okazję, by pokazać swój kunszt (i jasno wyrazić, skąd tak wielkie zapotrzebowanie na jego usługi wśród skandynawskich wykonawców, o bardzo zresztą różnej proweniencji). Nieco inaczej prezentuje się natomiast „No Man’s Land”: więcej tu – zwłaszcza za sprawą kontrabasowej introdukcji – zadziorności; z czasem jednak muzycy pokornieją i dopiero improwizacja fortepianowa prowadzi do podkręcenia tempa i mocy, kończąc się przesileniem, po którym emocje musi łagodzić stonowana gitara. W najdłuższym na płycie „Moving On” robi się najbardziej niepokojąco. To głównie zasługa Forkelida, który – czy to solo, czy też jako towarzysz narracji snutej przez Carla – wprowadza do obiegu chmurne tony. Jakby zdając sobie sprawę z tego, pianista stara się też – we wstępie i finale – rozładować nastrój nawiązaniami do jazzu klasycznego.
„The Old House” to – dla odmiany – jeden z najkrótszych utworów na płycie, ale jednocześnie ten, który prawdopodobnie zapamiętacie najdłużej. Nie bez powodu. Kompozytor obdarzył go bowiem charakterystycznym żałobnym lejtmotywem (pięknie podkreślonym linią kontrabasu). Gitara, choć dwukrotnie wybija się na plan pierwszy, w rzeczywistości pełni funkcję wspomagającą, intensyfikując uwagę odbiorcy w momencie, gdy poziom smutku robi się zbyt dojmujący. Zapewne zdając sobie sprawę z tego, jakie emocje może wywołać w słuchaczach „The Old House”, w następnym numerze kwartet proponuje: „No Worries”. I rzeczywiście: z miejsca robi się energetyczniej (wszystkich stara się napędzać kontrabasista), także za sprawą improwizacji fortepianowej i gitarowej. Na finał Forkelid wybrał niespełna czterominutowy „Fragments”, który może i przechodzi trochę bez historii, ale też taka jest jego funkcja: bezkolizyjnie pożegnać się ze słuchaczami, bezpiecznie doprowadzić ich do końca opowieści, licząc na to, że z tym większą przyjemnością powrócą ponownie.
koniec
2 maja 2024
Skład:
Adam Forkelid – fortepian, muzyka
Carl Mörner Ringström – gitara elektryczna
Niklas Fernqvist – kontrabas
Daniel Fredriksson – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Trzech solistów w łódce, nie licząc sekcji rytmicznej
Sebastian Chosiński

18 VI 2024

Po trzech płytach nagranych w ojczystej Hiszpanii i z rodakami w składzie flecista Fernando Brox postanowił wybrać się do Bazylei, aby skompletować zupełnie nowy zespół. A że to szwajcarskie miasto jest jednym z głównych w Europie ośrodków przyciągających jazzmanów z całego świata, powstała międzynarodowa grupa, której album – „From Within” – mieni się najróżniejszymi barwami.

więcej »

My mieliśmy Miliana, Szwedzi mają Ståhla
Sebastian Chosiński

13 VI 2024

Szwedzki wibrafonista Mattias Ståhl znany jest przede wszystkim jako doskonały akompaniator tuzów skandynawskiego jazzu. Mało kto wie, że stoi on również na czele własnej formacji – Ståhls Trio. Jest w tym trochę i jego winy, ponieważ choć grupa istnieje od piętnastu lat, wydaje właśnie dopiero czwartą płytę. Ale za to możecie być pewni, że „Brain Drain” to jazz najwyższej jakości.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Free ponad wszystko!
Sebastian Chosiński

11 VI 2024

Matylda Gerber dzieli swoje życie artystyczne na dwa. Część czasu poświęca Ślinie, część kwartetowi Sneaky Jesus. I trzeba przyznać, że w obu przypadkach zasługuje na największe pochwały. Druga z wymienionych formacji przed paroma miesiącami doczekała się nowego albumu – „For Chaching Taphed” – który powinien przypaść do gustu tym wszystkim, którzy chcą się zanurzyć w odmętach free jazzu i free rocka, a nawet… free metalu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Trzech solistów w łódce, nie licząc sekcji rytmicznej
— Sebastian Chosiński

My mieliśmy Miliana, Szwedzi mają Ståhla
— Sebastian Chosiński

Wszystkie drogi prowadzą do Bazylei
— Sebastian Chosiński

Przez ciernie na… Manhattan
— Sebastian Chosiński

Z Izraela – via Maroko i Senegal – do Nowego Jorku
— Sebastian Chosiński

Zabić… cóż może być prostszego?!
— Sebastian Chosiński

Nad piękną i modrą Odrą
— Sebastian Chosiński

Braterski hołd
— Sebastian Chosiński

Jazzowe oblicze noise’u i post-rocka
— Sebastian Chosiński

Kto nie ryzykuje, ten… w spokoju nie żyje
— Sebastian Chosiński

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.