Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Dysonans motoryzacyjny

Esensja.pl
Esensja.pl
Zdarza się, że za jednym zamachem twórcy oferują widzowi wizję całkiem trafioną, jak i kompletnie chybioną. Na przykład w kwestii rozwoju motoryzacji.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Dysonans motoryzacyjny

Zdarza się, że za jednym zamachem twórcy oferują widzowi wizję całkiem trafioną, jak i kompletnie chybioną. Na przykład w kwestii rozwoju motoryzacji.
Dzisiaj proponuję dwa kadry. Pierwszy jest z gatunku niewinnych i pokazuje koncepcję zastąpienia tablic rejestracyjnych literowo-numerowych – takimi z kodem kreskowym. Na chwilę obecną raczej wciąż jest to mrzonka, zwłaszcza wobec braku sensownych czytników, jak również szerszego stosowania materiałów, które by wykluczały możliwość zabrudzenia tablicy i spowodowania tym samym błędnego odczytu bądź wręcz uniemożliwienia go. Wcale jednak niewykluczone, że prędzej czy później auta będą wyposażane w kod kreskowy czy QR choćby na dachu. Choć – znowuż – nim do tego dojdzie, pewnie prędzej doczekamy się montowania w każdym aucie nadajnika z pełnymi danymi pojazdu i osoby właśnie go prowadzącej.
Drugi kadr natomiast pokazuje swego rodzaju brak wyobraźni. Bowiem w przyszłości, w której na porządku dziennym jest stosowanie nanotechnologii, zaawansowane technicznie samochody (w tym wypadku za takie auto robił koncepcyjny Riot firmy Thunder Ranch, mimo upływu 30 lat wciąż wyglądający futurystycznie), w których jest nawet namiastka sztucznej inteligencji, trzeba zabezpieczać… nakładanym na kierownicę stalowym prętem. Jak w głębokich latach 90. Gdy bohater podchodzi więc do obłego auta na blachach z kodem kreskowym i zaczyna mocować się z blokadą, widza przez moment może ogarnąć uczucie schizofrenii, bo to jak odłamać dwa ząbki czekolady z jednej tabliczki, i w jednym ząbku poczuć smak rodzynek, a w drugim śledzia.
Powyższe kadry pochodzą ze słusznie już dziś zapomnianego filmu „Bombshell”, dystrybuowanego u nas swego czasu pod dość idiotycznym, ale w sumie adekwatnym tytułem „Ładunek wewnętrzny”. Obraz powstał w roku 1997 i opierał się na całkiem znośnym koncepcie. Otóż w nieokreślonej przyszłości – raczej bliższej niż dalszej – porwany zostaje projektant nanobotów, pracujący nad możliwością zwalczania komórek rakowych. Przy czym porwanie ma miejsce tuż przed wymuszanymi przez szefostwo testami na ludziach, mającymi jednak nie tyle sprawdzić, czy nanoboty faktycznie zwalczają raka, ile dać odpowiedź, czy poprzez nanoboty da się kontrolować ludzki organizm. Po odzyskaniu świadomości naukowiec stwierdza, że ktoś mu podmienił nerkę na worek z tajemniczą zawartością i żeby przywrócić poprzedni stan, musi dostarczyć kilka paczek we wskazane przez porywacza miejsca. I, szczerze powiedziawszy, cała fabuła to właśnie to jeżdżenie z miejsca na miejsce, z dodatkiem porwania dziewczyny naukowca (bo wbrew zakazowi powiadomił o sytuacji policję) oraz cyklicznych medycznych badań, którym poddawany jest nasz bohater. Bo, jak się okazuje z czasem, w worku coś powstaje. Co takiego – można wywnioskować z angielskiego tytułu.
Film jest tani, generalnie nudny, z wątpliwymi realiami i przeciętnym wykorzystaniem głównego rdzenia pomysłu, do tego z nonsensownie bajkową końcówką, z której można w 59 SEKUND rozciąć komuś brzuch, wyjąć coś, zaszyć ranę, a następnie sprowadzić osłabionego pacjenta kilka pięter w dół i wyprowadzić z budynku. Wisienką na wątpliwej jakości torcie jest zaś Brion James w roli… dyrektora instytutu.
„Bombshell” mimo wszystko daje się oglądać, ale sądzę, że wystarczy ograniczyć styczność z nim do powyższego streszczenia i dwóch załączonych kadrów.
koniec
27 listopada 2023

Komentarze

29 XI 2023   16:41:13

"trzeba zabezpieczać… nakładanym na kierownicę stalowym prętem"— wbrew pozorom to bardzo dobra współcześnie metoda. Większość złodziei samochodów posługuje się obecnie elektroniką i skupia na przełamywaniu zabezpieczeń w zamkach centralnych, zamiast ganiać z pękiem wytrychów i nożycami hydraulicznymi. Taka blokada powoduje, że nawet jak będą chcieli wciągnąć auto na lawetę, mają mocno utrudnione sterowanie.

29 XI 2023   21:56:02

W Meksyku takie blokady są cały czas w użyciu.

29 XI 2023   22:39:15

Generalnie jest to nie tyle kwestia samego zabezpieczenia, ile zaufania do służb (trzebienie populacji złodziei), funkcjonowania sensownego systemu ubezpieczeń (u nas jeszcze w latach 00. trzeba było walczyć o odszkodowanie, dzisiaj idzie to już gładziej) i dostępności aut oraz ich ceny. Owszem, część osób nadal używa tego typu urządzeń, ale ani nie jest to już powszechne (poza krajami z wysoką przestępczością), ani szczególnie skuteczne, jak się ktoś bardzo uprze.

01 XII 2023   09:11:58

@Jale
Nie bardzo widzę związek z zaufaniem do służb, ani nawet szybkością wypłaty i wysokością odszkodowania. Chodzi raczej o prawdopodobieństwo kradzieży. Co mi po tym, że policja szybko i sprawnie łapie złodzieja, jeśli prawdopodobieństwo kradzieży jest duże? Stres i kłopot są moje. Zwłaszcza jeśli ukradną mi zadbany samochód, który mam od kilku lat i nagle muszę znaleźć za pieniądze z ubezpieczenia podobny. Bez szans.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„Kobra” i inne zbrodnie: „Zdradziła III Rzeszę!”
Sebastian Chosiński

20 II 2024

Teatralna „Stawka większa niż życie” szybko nabierała rozpędu, a scenarzyści i realizatorzy zdobywali coraz większe doświadczenie. W maju 1965 roku odbyła się premierowa emisja odcinka piątego – „Kryptonim Edyta” – w którym po raz pierwszy na ekranie zaistniał Hermann Brunner.

więcej »

Z filmu wyjęte: Zemsty szpon
Jarosław Loretz

19 II 2024

O tym, że film jest czystą zgrywą, świadczy choćby ten jeden kadr - z ptasią nogą samodzielnie planującą rozprawić się z masztem telefonii komórkowej.

więcej »

„Kobra” i inne zbrodnie: Nie ma „zająca” i nie ma „wilka”
Sebastian Chosiński

13 II 2024

Na dokończenie fabuły rozpoczętej w marcu 1965 roku odcinkiem zatytułowanym „W pułapce” widzowie musieli cierpliwie czekać przez cztery tygodnie – do emisji spektaklu „E-19 działa”. To wtedy okazało się ostatecznie, kto jest gestapowskim donosicielem, za sprawą którego Niemcy aresztowali dentystę „Filipa”, i kto tym samym bezpośrednio zagraża „Jankowi”.

więcej »

Polecamy

Zemsty szpon

Z filmu wyjęte:

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Z wątrobą na dłoni
— Jarosław Loretz

Panika na planie
— Jarosław Loretz

Jak nie gryzoń, to może jaszczurka?
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem... inaczej
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem...
— Jarosław Loretz

Miły uśmiech na nowy rok
— Jarosław Loretz

Odcinek świąteczny
— Jarosław Loretz

Podniebne newsy
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Z wątrobą na dłoni
— Jarosław Loretz

Panika na planie
— Jarosław Loretz

Jak nie gryzoń, to może jaszczurka?
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem... inaczej
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem...
— Jarosław Loretz

Miły uśmiech na nowy rok
— Jarosław Loretz

Odcinek świąteczny
— Jarosław Loretz

Podniebne newsy
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Orient Express: A gdyby tak na Księżycu kangur…
— Jarosław Loretz

Kości, mnóstwo kości
— Jarosław Loretz

Gąszcz marketingu
— Jarosław Loretz

Majówka seniorów
— Jarosław Loretz

Gadzie wariacje
— Jarosław Loretz

Weź pigułkę. Weź pigułkę
— Jarosław Loretz

Warszawski hormon niepłodności
— Jarosław Loretz

Niedożywiony szkielet
— Jarosław Loretz

Puchatek: Żenada i wstyd
— Jarosław Loretz

Klasyka na pół gwizdka
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.