Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Neil Gaiman, Dick Giordano, Kelley Jones, Malcolm Jones III, George Pratt, P. Craig Russell, Matt Wagner
‹Pora mgieł #1›

Pora mgieł 1
EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPora mgieł #1
Tytuł oryginalnySandman: Season of Mists
Scenariusz
Data wydanialuty 2004
RysunkiDick Giordano, Kelley Jones, Malcolm Jones III, Matt Wagner, George Pratt, P. Craig Russell
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Egmont
CyklSandman
ISBN-1083-237-9760-9
Format116s. 170×260mm
Cena24,50
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Wstęp do armagedonu?
[Neil Gaiman, Dick Giordano, Kelley Jones, Malcolm Jones III, George Pratt, P. Craig Russell, Matt Wagner „Pora mgieł #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwszy album z dwutomowego cyklu „Pora mgieł” nie jest wprawdzie najwybitniejszą częścią „Sandmana” ze wszystkich dotychczas udostępnionych polskiemu czytelnikowi, ale z całą pewnością poziomu nie zaniża.

Sebastian Chosiński

Wstęp do armagedonu?
[Neil Gaiman, Dick Giordano, Kelley Jones, Malcolm Jones III, George Pratt, P. Craig Russell, Matt Wagner „Pora mgieł #1” - recenzja]

Pierwszy album z dwutomowego cyklu „Pora mgieł” nie jest wprawdzie najwybitniejszą częścią „Sandmana” ze wszystkich dotychczas udostępnionych polskiemu czytelnikowi, ale z całą pewnością poziomu nie zaniża.

Neil Gaiman, Dick Giordano, Kelley Jones, Malcolm Jones III, George Pratt, P. Craig Russell, Matt Wagner
‹Pora mgieł #1›

Pora mgieł 1
EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPora mgieł #1
Tytuł oryginalnySandman: Season of Mists
Scenariusz
Data wydanialuty 2004
RysunkiDick Giordano, Kelley Jones, Malcolm Jones III, Matt Wagner, George Pratt, P. Craig Russell
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Egmont
CyklSandman
ISBN-1083-237-9760-9
Format116s. 170×260mm
Cena24,50
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Czym jeszcze może nas zaskoczyć Neil Gaiman?
To pytanie zapewne zadają sobie wszyscy ci, którzy z wypiekami na twarzy zaczytywali się w poprzednich tomach „Sandmana”. Biorąc do ręki nowy album, nieobce było im, jak sądzę, nie tylko uczucie radości, ale i niepokoju – czy na pewno kolejne przygody władcy Królestwa Snów, Morfeusza, dorównają poziomem poprzednim opowieściom?… Jeśli ktoś wciąż jeszcze żywi takie obawy, spieszę z zapewnieniem, iż są one całkowicie bezpodstawne. Pierwszy album z dwutomowego cyklu „Pora mgieł” nie jest wprawdzie najwybitniejszą częścią „Sandmana” ze wszystkich dotychczas udostępnionych polskiemu czytelnikowi, ale z całą pewnością poziomu nie zaniża.
Siła tego komiksu polega na jego niepowtarzalnym, rodem wziętym z opowieści Poego i Lovecrafta, poetyckim klimacie. Już pierwsze kadry albumu wprowadzają nas w niesamowitą, oniryczną wizję scenarzysty. Spacerujący ogrodową ścieżką Los, odziany w mnisi habit, wcale nie sprawia wrażenia jednego z najpotężniejszych Nieskończonych. Przeciwnie: sprawia wrażenie zmęczonego ciążącym na nim brzemieniem; na dodatek i on zdaje sobie doskonale sprawę ze znikomości, wbrew pozorom, swojej potęgi. Bowiem i jego los zapisany jest w grubej księdze, którą ze sobą mozolnie od wieków dźwiga. Nikt z Nieskończonych, wezwanych przezeń na „rodzinną” naradę, nie jest w stanie zapobiec bitwie, jaką przepowiedziały Losowi posłanniczki – Szare Panie. Bo nikt nie wie, co stanie się zarzewiem konfliktu.
Rodzinna narada Nieskończonych, w której biorą udział – prócz Losu – także Pożądanie, Rozpacz, Maligna, Śmierć i Sen, kończy się kłótnią i oskarżeniami rzucanymi przez pozostałych pod adresem Morfeusza. Przygnębiony Władca Snów ugina się w końcu pod presją „rodzeństwa” i postanawia naprawić błąd, który popełnił całe wieki temu, kiedy to wzgardzony przez ziemską kobietę Nadę (imię to może oznaczać nadzieję), skazał ją na wieczne potępienie i pobyt w piekle (wydarzenia te opowiedziane zostały w „Historiach z piasku” – wstępie do pierwszego tomu „Domu lalki”). Teraz postanawia swój błąd naprawić. Ale by tego dokonać, musi wystąpić przeciwko samemu Lucyferowi, z którym zadarł i którego upokorzył, wydzierając jego demonom swój hełm (vide opowieść pt. „Nadzieja w piekle” w tak właśnie zatytułowanym albumie). Jest jednak Morfeusz istotą honorową, nie atakuje znienacka, ale wysyła do Lucyfera posłańca, który awizuje Samaelowi jego wizytę; sam natomiast w tym czasie żegna się z bliskimi mu osobami, zakładając, że ten pojedynek może skończyć się dlań tragicznie. A jak się skończy? Tego zdradzić nie mogę. Nie popsuję Wam jednak radości czytania, gdy stwierdzę, że Władca Piekieł całkowicie zaskoczy Morfeusza. Lecz to i tak będzie zaledwie wstępem do historii, która opowiedziana zostanie jednak dopiero w ciągu dalszym „Pory mgieł”.
Jest więc to poniekąd album „przejściowy”, roi się tu bowiem od nawiązań do poprzednich historii (poza wzmiankowanymi przeze mnie wcześniej pojawia się m.in. jeszcze chociażby Hob Gadling z „Wybrańców losu”). Nie przeszkadzają one jednak w lekturze. Kto nie zna poprzednich tomów „Sandmana”, nie będzie miał żadnych problemów ze zrozumieniem intencji, jakimi kierował się Morfeusz, podejmując decyzję o kolejnej konfrontacji z Lucyferem. Tyle że skutkiem ubocznym owej „przejściowości” jest pewne spowolnienie akcji… Co zresztą wydaje się całkiem zrozumiałe i w pewnym sensie nawet usprawiedliwione, biorąc pod uwagę, że opisane w „Porze mgieł” wydarzenia zdają się być jedynie przysłowiową „cisza przed burzą” – przed armagedonem zaświatów, który być może rozegra się w tomie drugim. Chociaż scenariusz kolejnych epizodów „Sandmana” jest wciąż autorstwa jednego człowieka, tym razem rozrósł się zastęp rysowników będących „na usługach” Gaimana (w sumie nad obydwoma tomami „Pory mgieł” pracowało ich siedmiu; nad tymi, które znalazły się w pierwszym albumie przede wszystkim jednak dwóch: Mike Dringenberg i Kelley Jones – szkoda tylko, że wydawca nie raczył poinformować nas o tym). Na szczęście, nie ma to większego wpływu na stronę graficzną komiksu – było nie było, w dalszym ciągu pieczę nad całością sprawują panowie Dringenberg i Malcolm Jones III, którzy współpracują ze scenarzystą od początku serii. A to jest wystarczającą gwarancją, że wizje pisarza zostaną właściwie – czytaj: zgodnie z oczekiwaniami (jego i czytelników) – zobrazowane. Jeśli zaś chodzi o owe „wizje”, zaskakujące nieco może wydać się przedstawienie Piekła. Zaprzecza ono naszym potocznym wyobrażeniom tego miejsca; w niczym też nie przypomina przerażającego obrazu odmalowanego poetyckimi słowami przez Dantego. Opuszczone Piekło jawi nam się niemal jak oaza spokoju, w czym dodatkowo utwierdzają nas pastelowe barwy i róże. Znacznie bardziej przerażającym miejscem zdaje się być chociażby Kraina Snów, którą włada Morfeusz. I nawet jeśli gdzieniegdzie można dopatrzyć się pewnych różnic w stylu rysowników, nie wpływa to w żaden sposób na graficzną spójność komiksu. Wierni fani „Sandmana” na pewno niczym niemiłym zaskoczeni z tej strony nie zostaną.
koniec
26 kwietnia 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Notatki z podróży
Agata Włodarczyk

10 VIII 2022

Nie każdy, kto mieszkał w obcym kraju, potrafi o nim pisać bez uprzedzeń, uciekać od porównań, celebrować inność i jednocześnie przedstawiać ją jako coś normalnego. Davidowi Camposowi w „Kassumai” się to udało.

więcej »

Finał najdłuższej przygody w historii polskiego komiksu
Maciej Jasiński

9 VIII 2022

Kajtek i Koko w swą kosmiczną podróż wyruszyli 29 kwietnia 1968 roku na łamach „Wieczoru Wybrzeża”, by zakończyć ją ponad cztery lata później, 31 lipca 1972 roku. Ukazało się w sumie niemal 1300 pasków. Rozpoczęte w 2018 roku nowe wydanie w postaci liczących po około 100 stron albumów, właśnie doczekało się finału. W trzy lata wydawnictwu Egmont udało się doprowadzić do końca tę najdłuższą historię, jaką stworzył Janusz Christa.

więcej »

Nawet śmierć może umrzeć
Marcin Knyszyński

8 VIII 2022

„Imperatyw Thanosa” jest kolejnym grubym tomiszczem zbierającym komiksy „kosmosu Marvela” pierwszej dekady obecnego wieku. Otrzymujemy następny wielki rozdział międzygalaktycznej „telenoweli” – warto przed lekturą rozeznać się mniej więcej co wydarzyło się wcześniej. A działo się dużo.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Bat-Man nie Batman
— Marcin Knyszyński

Trzech na trzech
— Marcin Knyszyński

Neil Gaiman byłby dumny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kobiety Dzikiego Zachodu
— Maciej Jasiński

Dziwowiska część druga
— Marcin Knyszyński

Batman zakochany jest jeszcze groźniejszy
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Wrzesień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Do czytania tylko w wersji „deluxe”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Esensja czyta dymki: Reaktywacja
— Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski

Coś na spanie
— Paweł Sasko

Tegoż autora

Człowiek z duszą i sercem
— Sebastian Chosiński

Przez dziury w dachu widać księżyc nad górami
— Sebastian Chosiński

Przepastne archiwa wypełnione skarbami
— Sebastian Chosiński

Ziemia obca, lecz swoja
— Sebastian Chosiński

Z twarzą zwróconą na wschód…
— Sebastian Chosiński

Dybuki krążą wokół nas
— Sebastian Chosiński

Żółw i diabeł
— Sebastian Chosiński

Cyceron kontra piękna Ormianka
— Sebastian Chosiński

Bohater na przekór
— Sebastian Chosiński

Spaghetti-superbohaterstwo
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.