Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Jaromír Hnilička, Gustav Brom Orchestra
‹Missa Jazz (Jazz in the Church)›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMissa Jazz (Jazz in the Church)
Wykonawca / KompozytorJaromír Hnilička, Gustav Brom Orchestra
Data wydania1969
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania37:14
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Gustav Brom, Jaromír Hnilička, Alfa Šmíd, Zdenĕk Novák, Josef Audes, Mojmir Bártek, Josef Blaha
Utwory
Winyl1
1) Präludium02:42
2) Introitus05:46
3) Kyrie10:54
4) Graduale05:56
5) Gloria04:38
6) Credo03:00
7) Sanctus et Postludium04:18
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Jazzowa „missa solemnis”

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj longplay Orkiestry Gustava Broma, który ukazał się pod koniec lat 60. XX wieku na rynku zachodnioniemieckim.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Jazzowa „missa solemnis”

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj longplay Orkiestry Gustava Broma, który ukazał się pod koniec lat 60. XX wieku na rynku zachodnioniemieckim.

Jaromír Hnilička, Gustav Brom Orchestra
‹Missa Jazz (Jazz in the Church)›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMissa Jazz (Jazz in the Church)
Wykonawca / KompozytorJaromír Hnilička, Gustav Brom Orchestra
Data wydania1969
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania37:14
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Gustav Brom, Jaromír Hnilička, Alfa Šmíd, Zdenĕk Novák, Josef Audes, Mojmir Bártek, Josef Blaha
Utwory
Winyl1
1) Präludium02:42
2) Introitus05:46
3) Kyrie10:54
4) Graduale05:56
5) Gloria04:38
6) Credo03:00
7) Sanctus et Postludium04:18
Wyszukaj / Kup
Przed tygodniem zachwycałem się w tym miejscu wydaną w Czechosłowacji w 1967 roku płytą Orkiestry Gustava Broma „Kyrie Eleison” (choć w pierwszym wydaniu nosiła ona tytuł „Gustav Brom se svým Orchestrem II”). A nade wszystko dwiema „trzecionurtowymi” kompozycjami trębacza Jaromíra Hnilički: „Tazelboo Dazewhalla [Byrčana zběhún]” oraz numerem tytułowym. Rok po premierze ukazała się jej reedycja (już pod nowym, dużo bardziej komercyjnym szyldem), na którą natychmiast zwrócono uwagę na zachodzie Europy. Wkrótce też do lidera big bandu nadeszła propozycja z gatunku tych, których się nie odrzuca. Szefostwo (w osobie Hansa Georga Brunnera-Schwera) niedawno powstałej wytwórni MPS Records, która w przyszłości stanie się jedną z najbardziej zasłużonych dla propagowania jazz-rocka na Starym Kontynencie, przedłożyło Bromowi kontrakt na wydanie albumu w Republice Federalnej Niemiec.
Zastrzeżenie było tylko jedno: musi on mieścić się w stylistyce promowanej przez firmę, czyli – co najmniej – łączyć w sobie jazz i awangardę. Brom oczywiście na to przystał, wiedząc, że ma u swego boku kogoś takiego, jak Hnilička, który kompozytorsko od dawna już zmierzał w takim kierunku. Na dodatek fakt, że longplay miał być nagrywany i wydany w RFN pozwalał na podjęcie tematyki sakralnej, która w komunistycznej Czechosłowacji była na cenzurowanym. Aż dziw, że na poprzednim krążku – opublikowanym przecież przez państwowy Supraphon – zdecydowano się puścić utwór zatytułowany „Kyrie Eleison”, ale może przyczyną tego był odczuwalny już wtedy wiatr zmian, który niebawem przywieje Praską Wiosnę. W efekcie w 1969 roku, a więc już po wkroczeniu wojsk Układu Warszawskiego do Pragi, światło dzienne ujrzał concept-album „Missa Jazz (Jazz in the Church)”.
Jaromír Hnilička był nie tylko kompozytorem całości, ale także aranżerem. Gustavowi Bromowi pozostało więc jedynie („jedynie” – dobre, prawda?) pokierowanie całością. Główną rolę, jak to często w orkiestrach jazzowych bywa, odgrywała sekcja dęta, w której – obok Hnilički – znaleźli się jeszcze: drugi trębacz Alfa Šmíd, saksofoniści Zdeněk Novák (tenorowy) i Josef Audes (barytonowy) oraz – najnowszy nabytek big bandu – puzonista Mojmir Bártek. Poza tym na płycie usłyszeć można jeszcze pianistę Josefa Blahę oraz… innych nazwisk w opisie krążka nie podano. Można się jedynie domyślać, że sekcję rytmiczną tradycyjnie tworzyli kontrabasista Milan Řežábek i perkusista Václav Skála, ale stuprocentowej pewności – bez zajrzenia do archiwów MPS Records – raczej mieć nie można. Gdyby się bowiem okazało, że któryś z nich nie uzyskał zgody na wyjazd na Zachód, musiałby zostać kimś zastąpiony…
Od razu należy też wyjaśnić jedną rzecz. Hnilička podszedł do swojej kompozytorskiej powinności w sposób innowatorski. Jego dzieło jest w pełni instrumentalne, a kolejność części nie odpowiada klasycznym mszom. Na pewno jednak można je uznać za „missa solemnis”, czyli mszę uroczystą, rozbudowaną. Zazwyczaj tego typu utwory kojarzą się z muzyką bardzo subtelną, kontemplacyjną, żałobną (vide „Requiem”), tymczasem czechosłowacki big band zaproponował coś całkiem odmiennego. Wystarczy posłuchać otwierającego tę „mszę jazzową” „Präludium”, by wiedzieć, o co chodzi. To nadzwyczaj radosne wprowadzenie, z wybijającymi się na plan pierwszy potężnie brzmiącymi dęciakami, które grają dwa przenikające się wzajemnie wątki. Jeżeli więc ktoś liczył na pełne zadumy otwarcie, musiał przecierać uszy i oczy ze zdumienia. Pamiętajmy jednak o zupełnie odmiennej od naszej mentalności Czechów (i w nieco mniejszym stopniu Słowaków) oraz ich znacząco innym stosunku do religii.
Dopiero „Introitus” wprowadza nastrój charakterystyczny dla mszy: podniosła, chmurna partia trąbki zostaje szybko podjęta przez pozostałe instrumenty dęte, które z czasem brzmią coraz bardziej elegijnie. Po solówce trębacza pojawia się natomiast partia saksofonu, któremu w tle towarzyszy stonowana improwizacja fortepianowa. Podstawowy motyw melodyjny części pierwszej („preludium” pełni tu w zasadzie rolę „przedskoczka”) Hnilička rozwija również w „Kyrie”, któremu znacznie bliżej jest do mocno nasyconej elementami folkloru muzyki dawnej. Za te pierwsze odpowiada pojawiający się parokrotnie i spinający całość klamrą klarnet. Aczkolwiek nie brakuje tu również jazzu, głównie za sprawą rozbudowanej partii solowej Josefa Audesa, jak i przyprawiającej o ciarki swoją potęgą sekcji rytmicznej. „Kyrie” to nie tylko najdłuższy fragment „Missa Jazz”, lecz zarazem najbardziej przejmujący.
Stronę B longplaya otwiera „Graduale”: powolny i niepokojący, sennie hipnotyczny z mocnymi wstawkami dęciaków, które płynnie przechodzą w solówkę puzonisty Mojmira Bárteka. W kolejnych minutach dołączają do niego pozostałe instrumenty dęte, zazębiając się coraz bardziej i ostatecznie zlewając w całość, co prowadzi do wieńczącego tę kompozycję dużo radośniejszego niż na otwarcie wątku. „Gloria” to z kolei zagrana z wielkim rozmachem prawdziwa eksplozja radości, z której wykluwa się powtarzany przez saksofon, a następnie trąbkę przejmujący jazzowy lejtmotyw. Nastrojowe „Credo”, płynące dwoma strumieniami dęciaków, pozwala wyciszyć emocje, co przydaje się przed energetycznym finałem w postaci stricte jazzowego „Sanctus et Postludium”. Rozbrzmiewają tu i trąbki w dwugłosie, i improwizujące saksofon oraz (zaskakująco frenetyczny) fortepian, wreszcie – przygniatająca do ziemi swą potęgą cała sekcja dęta. „Missa Jazz (Jazz in the Church)” to mocarna płyta, która mimo pięćdziesięciu pięciu lat od premiery, wciąż brzmi świeżo i odkrywczo.
koniec
30 marca 2024
Skład:
Gustav Brom – lider
Jaromír Hnilička – trąbka, muzyka, aranżacja
Alfa Šmíd – trąbka
Zdeněk Novák – saksofon tenorowy
Josef Audes – saksofon barytonowy
Mojmir Bártek – puzon
Josef Blaha – fortepian
i inni

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie taki krautrock straszny: Nie zadzieraj z Czukayem!
Sebastian Chosiński

15 IV 2024

W latach 1968-1971 życie muzyków Can ogniskowało się wokół pracy. Mieszkając w Schloß Nörvenich, praktycznie nie wychodzili ze studia. To w którymś momencie musiało odbić się na kondycji jeśli nie wszystkich, to przynajmniej niektórych z nich. Pewien kryzys przyszedł wraz z sesją do „Ege Bamyasi” i nie wiadomo, jak by to wszystko się skończyło, gdyby sprawy w swoje ręce nie wziął nadzwyczaj zasadniczy Holger Czukay.

więcej »

Non omnis moriar: Znad Rubikonu do Aszchabadu
Sebastian Chosiński

13 IV 2024

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny longplay Orkiestry Gustava Broma, na którym połączyła ona post-bop z „trzecim nurtem”.

więcej »

Nie taki krautrock straszny: Aneks, nie popłuczyny
Sebastian Chosiński

8 IV 2024

Jak każdy funkcjonujący przez wiele lat i mający trwałe miejsce w historii rocka zespół, także zachodnioniemiecki Can doczekał się wielu wydawnictw nieoficjalnych. Jednym z ciekawszych jest opublikowany przed piętnastoma laty „Ogam Ogat” – bootleg zawierający muzykę powstałą w tym samym czasie co materiał, jaki znalazł się na dwupłytowym krążku „Tago Mago”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Znad Rubikonu do Aszchabadu
— Sebastian Chosiński

Gustav, Praga, Brno i Jerzy
— Sebastian Chosiński

Prośba o zmiłowanie
— Sebastian Chosiński

Strzeż się jazzowej policji!
— Sebastian Chosiński

Fusion w wersji nordic
— Sebastian Chosiński

Van Gogh, słoneczniki i dyskotekowy funk
— Sebastian Chosiński

Surrealizm podlany rockiem, bluesem i jazzem
— Sebastian Chosiński

W cieniu tragedii
— Sebastian Chosiński

Piosenkowe początki
— Sebastian Chosiński

Od nonetu do tria
— Sebastian Chosiński

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.