Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 maja 2024
w Esensji w Esensjopedii

Can
‹Ogam Ogat›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOgam Ogat
Wykonawca / KompozytorCan
Data wydania2009
Wydawca Knife Records
NośnikWinyl
Czas trwania35:38
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Damo Suzuki, Michael Karoli, Irmin Schmidt, Holger Czukay, Jaki Liebezeit
Utwory
Winyl1
1) Auf der Einbahnstrasse, Part One16:46
2) Auf der Einbahnstrasse, Part Two18:52
Wyszukaj / Kup

Nie taki krautrock straszny: Aneks, nie popłuczyny

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak każdy funkcjonujący przez wiele lat i mający trwałe miejsce w historii rocka zespół, także zachodnioniemiecki Can doczekał się wielu wydawnictw nieoficjalnych. Jednym z ciekawszych jest opublikowany przed piętnastoma laty „Ogam Ogat” – bootleg zawierający muzykę powstałą w tym samym czasie co materiał, jaki znalazł się na dwupłytowym krążku „Tago Mago”.

Sebastian Chosiński

Nie taki krautrock straszny: Aneks, nie popłuczyny

Jak każdy funkcjonujący przez wiele lat i mający trwałe miejsce w historii rocka zespół, także zachodnioniemiecki Can doczekał się wielu wydawnictw nieoficjalnych. Jednym z ciekawszych jest opublikowany przed piętnastoma laty „Ogam Ogat” – bootleg zawierający muzykę powstałą w tym samym czasie co materiał, jaki znalazł się na dwupłytowym krążku „Tago Mago”.

Can
‹Ogam Ogat›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOgam Ogat
Wykonawca / KompozytorCan
Data wydania2009
Wydawca Knife Records
NośnikWinyl
Czas trwania35:38
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Damo Suzuki, Michael Karoli, Irmin Schmidt, Holger Czukay, Jaki Liebezeit
Utwory
Winyl1
1) Auf der Einbahnstrasse, Part One16:46
2) Auf der Einbahnstrasse, Part Two18:52
Wyszukaj / Kup
Omawiając przed tygodniem „Tago Mago” (1971), drugi oficjalny album krautrockowców z Can (po „Monster Movie” i uznawanym za składankę „Soundtracks”), podkreślałem, że jego nagrywanie trwało niezmiernie długo – przez trzy miesiące: od listopada 1970 do lutego 1971 roku. I że odbywające się w różnych miejscach Schloß Nörvenich (bywało, że również na zamkowym holu) improwizowane sesje trwały nawet po szesnaście godzin dziennie. Nie trzeba więc być wybitnym matematykiem, aby dojść do wniosku, że najprawdopodobniej muzycy stworzyli grubo ponad sto godzin materiału. Nawet jeżeli połowa, ba! dwie trzecie, nie nadawało się do wykorzystania, to wciąż pozostawało naprawdę sporo muzyki. A przecież dwupłytowe „Tago Mago” to zaledwie siedemdziesiąt trzy minuty.
Co stało się z resztą nagrań?
W małym stopniu odpowiedź na to pytanie została udzielona w 2009 roku, kiedy to za sprawą duńskiej (mającej siedzibę w Odense), specjalizującej się w bootlegach wytwórni Knife Records ukazał się longplay (tylko na winylu) „Ogam Ogat”. Trafiła nań jedna rozbudowana, dlatego podzielona na dwie części, kompozycja „Auf der Einbahnstrasse”, pochodząca właśnie z sesji do „Tago Mago”, a zarejestrowana – całkiem możliwe, że w ciągu jednego dnia – w styczniu bądź lutym 1971 roku. W kolejnych latach publikowano ten materiał – cały czas nieoficjalnie – również pod innymi tytułami, jak chociażby „Tago Mago Live” (2012) czy „Auf der Einbahnstrasse (Live in Köln)” (2019). Jak można sądzić, muzycy Can nie mieli z tym nic wspólnego. Ktoś jednak musiał otworzyć tajemną szafkę z archiwaliami i wypuścić ukrytą przez niemal cztery dekady taśmę w świat.
Czy było warto?
Biorąc pod uwagę wszelkie poprawki na średnią jakość techniczną i fakt, że muzycy nie mieli wpływu na ostateczny kształt tych nagrań – mimo wszystko tak! Jest to bowiem istotny kawałek historii Can, który pozwala zajrzeć za kulisy i popatrzeć, jak rodziła legenda tego zachodnioniemieckiego zespołu. Zresztą czyż inną rolę pełniły takie wydawnictwa, jak „Prehistoric Future” i zaakceptowany przez grupę album „»Delay« 1968”? Podstawowa różnica między nimi a „Ogam Ogat” jest taka, że tam udzielał się wokalnie Amerykanin Malcolm Mooney, a tutaj – Japończyk Damo Suzuki. Określenie „udzielać wokalnie” użyte jest jak najbardziej świadomie, bo stwierdzenie, że któryś z nich śpiewał byłoby przesadą.
Zwłaszcza w przypadku Suzukiego, który w obu częściach „Auf der Einbahnstrasse” improwizuje tak samo, jak wszyscy pozostali instrumentaliści, czyli Michael Karoli (gitara elektryczna), Irmin Schmidt (organy plus efekty elektroniczne), Holger Czukay (gitara basowa) oraz Jaki Liebezeit (perkusja). Muzyka zawarta na płycie nie różni się niczym specjalnym od wspomnianych już powyżej krążków Can z archiwaliami; blisko jej także do tego, co muzycy zaprezentowali w „Halleluhwah” i „Aumgn”, czyli dwóch najdłuższych utworach z „Tago Mago”. „Auf der Einbahnstrasse” wyrasta z tego samego improwizowanego pnia. Tyle że jest jeszcze bardziej niepoukładane. W kilku miejscach słychać też cięcia, na które, gdyby to był oficjalny longplay, ani Czukay, ani Schmidt na pewno by sobie nie pozwolili, odpowiednio je tuszując.
„Ogat Ogat” to album dla najbardziej wytrwałych wielbicieli Can. Nie usłyszymy na nim wpadających w ucho melodii ani powłóczysto-progresywnych partii gitarowych (choć w pewnym momencie w części drugiej rozbrzmiewa przeróbka fragmentu „Bolera” Maurice’a Ravela). Sporo za to jest zgiełku i rytmicznych kombinacji. Trafiają się momenty mocno awangardowe, to znów odrobina psychodelicznej world music, która z kolei płynnie przechodzi w szalony free jazz (nawet Irmin Schmidt nie oszczędza swoich organów). Damo Suzuki próbuje się w tym wszystkim jakoś odnaleźć, co nie przychodzi mu łatwo. Ale czy mogło być inaczej, skoro jeszcze parę miesięcy zarabiał na życie, grając na ulicach Monachium? A teraz jest członkiem poważnego zespołu, który na dodatek musi coś udowodnić – przynajmniej tyle, że nie jest gorszy od swojego poprzednika przy mikrofonie.
koniec
8 kwietnia 2024
Skład:
Damo Suzuki – śpiew
Michael Karoli – gitara elektryczna
Irmin Schmidt – organy Farfisa, elektronika
Holger Czukay – gitara basowa
Jaki Liebezeit – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie taki krautrock straszny: Odlicz jeszcze raz: Eins, zwei, drei, vier, fünf…
Sebastian Chosiński

27 V 2024

Przed tygodniem zachwycałem się w tym miejscu koncertowym albumem Can „Live in Brighton 1975”. Dzisiaj chronologicznie przyszła kolej na zarejestrowany mniej więcej pół roku później „Live in Stuttgart 1975”. Niestety, tym razem zachwytów nie będzie. Zwłaszcza nad drugim dyskiem w tym dwupłytowym zestawie.

więcej »

Non omnis moriar: „Praska Wiosna”, praska jesień
Sebastian Chosiński

25 V 2024

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album z „trzecionurtowymi” kompozycjami Pavela Blatnego w wykonaniu Orkiestra Jazzowa Radia Czechosłowackiego.

więcej »

Nie taki krautrock straszny: Eins, zwei, drei, vier, fünf, sechs, sieben…
Sebastian Chosiński

20 V 2024

Gdybym w połowie lat 70. ubiegłego wieku mieszkał w Republice Federalnej Niemiec i był fanem krautrocka, nie omieszkałbym wybrać się na koncert Can. Może nawet pojechałbym (i częściowo popłynął promem) do Brighton, choć pewnie nie byłoby to tanie. Po występnie musiałbym jednak uznać, że opłacało się. „Live in Brighton 1975” to najlepszy koncertowy zapis, jaki pozostawił po sobie zespół z Kolonii.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.