Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Péter Kerekes
‹107 matek [Cenzorka]›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł107 matek [Cenzorka]
Tytuł oryginalnyЦензорка
ReżyseriaPéter Kerekes
ZdjęciaMartin Kollár
Scenariusz
ObsadaIryna Kiriazewa, Marina Klimowa, Lubow Wasilina, Wiaczesław Wygowskyl, Iryna Tokarczuk, Raisa Roman, Tetiana Iwanowa, Tetiana Kliszcz, Olga Dudinowa, Tetiana Neterenko
MuzykaLucie Chuťková
Rok produkcji2021
Kraj produkcjiCzechy, Słowacja, Ukraina
Czas trwania93 min
Gatunekdramat, psychologiczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Za więziennym murem
[Péter Kerekes „107 matek [Cenzorka]” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nakręcony w koprodukcji czesko-słowacko-ukraińskiej dramat Pétera Kerekesa – na festiwalach wyświetlany jako „107 matek”, w rzeczywistości noszący tytuł „Cenzorka” – miał przed rokiem powalczyć o Oscara dla Ukrainy. Nie udało mu się to, ale to wcale nie oznacza, że film nie jest godzien uwagi. To historia kobiet (niekoniecznie od razu ponad stu), których drogi splatają się za więziennym murem.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Za więziennym murem
[Péter Kerekes „107 matek [Cenzorka]” - recenzja]

Nakręcony w koprodukcji czesko-słowacko-ukraińskiej dramat Pétera Kerekesa – na festiwalach wyświetlany jako „107 matek”, w rzeczywistości noszący tytuł „Cenzorka” – miał przed rokiem powalczyć o Oscara dla Ukrainy. Nie udało mu się to, ale to wcale nie oznacza, że film nie jest godzien uwagi. To historia kobiet (niekoniecznie od razu ponad stu), których drogi splatają się za więziennym murem.

Péter Kerekes
‹107 matek [Cenzorka]›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł107 matek [Cenzorka]
Tytuł oryginalnyЦензорка
ReżyseriaPéter Kerekes
ZdjęciaMartin Kollár
Scenariusz
ObsadaIryna Kiriazewa, Marina Klimowa, Lubow Wasilina, Wiaczesław Wygowskyl, Iryna Tokarczuk, Raisa Roman, Tetiana Iwanowa, Tetiana Kliszcz, Olga Dudinowa, Tetiana Neterenko
MuzykaLucie Chuťková
Rok produkcji2021
Kraj produkcjiCzechy, Słowacja, Ukraina
Czas trwania93 min
Gatunekdramat, psychologiczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
To jeden z tych filmów, które określa się mianem festiwalowych, co oznacza, że od samego początku „krojone” są pod miarę prezentacji na międzynarodowych przeglądach. Mają wzbudzać zainteresowanie, kontrowersje, wywoływać emocje, wreszcie – zdobywać nagrody. Nic w tym oczywiście złego. Takie kino zazwyczaj charakteryzuje się specyficzną formą narracji i nierzadko minimalizmem, jak to często bywa chociażby u ukraińskiego reżysera Siergieja Łoźnicy. Jego nazwisko przywołuję tu nie bez powodu, albowiem fabularny debiut Słowaka Pétera Kerekesa (rocznik 1973) zdaje się wyrastać z poetyki – inspirowanej prozą Fiodora Dostojewskiego – „Łagodnej”. Urodzony w Koszycach Kerekes przez wiele lat był dokumentalistą; spod jego ręki wyszły takie nieoczywiste obrazy, jak „66 sezonów” (2003), „Kucharze historii” (2009) czy „Aksamitni terroryści” (2013). Pracę nad dramatem „Cenzorka” (to oryginalny tytuł), który w dystrybucji światowej przechrzczono na „107 matek”, rozpoczął w 2014 roku; zdjęcia kręcono jednak dopiero pięć lat później (w przeważającej części w okresie letnim), a ostatecznie film zmontowano wiosną następnego roku.
Od tego momentu z powodu pandemii koronawirusa „107 matek” (pozostanę przy tym szyldzie, bo pod nim jednak dzieło to jest bardziej znane) musiało czekać na premierę jeszcze kilkanaście miesięcy – do 1 września 2021 roku, kiedy to zaprezentowano je na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji. Później zostało pokazane między innymi na przeglądach w Cleveland, indyjskiej Kerali, Zagrzebiu, San Sebastián, Chicago i Cottbus; aż w końcu doczekało się nominacji na oficjalnego kandydata Ukrainy do Oscara za 2022 rok. Właśnie – ukraińskiego. Bo choć reżyser i pomagający mu współscenarzysta Ivan Ostrochovský, jak również operator Martin Kollár i autorka ścieżki dźwiękowej Lucie Chuťková są Słowakami, to jednak obraz kręcono w Ukrainie, bohaterkami są Ukrainki, a jednym z koproducentów była firma ukraińska. Dość powiedzieć, że zdjęcia powstały w znajdującej się na obrzeżach Odessy… Czarnomorskiej Kolonii Więziennej numer 74. Tytułowe „107 matek” to osadzone w niej – głównie za zabójstwa – kobiety.
To, że Péter Kerekes jest przede wszystkim dokumentalistą, doskonale w jego debiucie fabularnym widać i – bez dwóch zdań – jest to akurat mocny punkt filmu. Scenariusz obmyślano tak, aby w miarę możliwości nie ingerował on w rzeczywiste życie osadzonych (dlatego w epizodach pojawiają się prawdziwe więźniarki), a jedynie je podglądał, pokazywał z realizmem, a nawet – biorąc pod uwagę scenę porodu otwierającą obraz – naturalizmem. Mimo to sam film trudno uznać za naturalistyczny, nie ma w nim nadmiaru przemocy ani zdarzeń ekstremalnych, które przecież muszą zdarzać się w takich miejscach. Kerekes założył sobie, że nakręci portret dwóch kobiet stojących po różnych stronach barykady, ale to nie oznacza, że wrogo nastawionych wobec siebie. Łesia Bojko (w tej roli Marina Klimowa) to młoda kobieta, która trafiła za kratki, ponieważ zabiła męża. Zrobiła to w afekcie, z zazdrości, dlatego skazano ją jedynie na siedem lat odsiadki.
Gdy zostaje jej przedstawiony wyrok, Łesia jest w zaawansowanej ciąży i niebawem rodzi (od tego właśnie zaczyna się film), po czym trafia do kolonii, w której siedzą jedynie kobiety będące matkami. Przy placówce znajduje się żłobek i przedszkole, w których dzieci mogą przebywać do ukończenia trzeciego roku życia. Potem muszą… zniknąć. Jeżeli nie zajmie się nimi ktoś z rodziny, trafiają do bidula. Łesia też stanie przed tym problemem, ale dopiero za kilka lat. Drugą bohaterką filmu – biorąc pod uwagę oryginalny jego tytuł, można nawet uznać, że tą ważniejszą – jest Ira (gra ją Iryna Kiriazewa), która w więzieniu pełni funkcję cenzorki. Przez jej biurko przechodzi cała poczta kierowana do osadzonych bądź wysyłana przez nie; ona czyta listy i cenzuruje je, przy okazji niektóre fragmenty wykreśla. Tym samym ma wgląd w życie osobiste więźniarek i całkiem możliwe, że obok pracującej w kolonii psycholożki wie o nich najwięcej.
Praca absorbuje ją tak bardzo, że nie ma w zasadzie czasu na własne życie. Dachem na głową jest dla niej służbowe mieszkanie znajdujące się na terenie więzienia – z okna może obserwować jego dziedziniec. Nie założyła rodziny, nie ma dzieci, nie spotyka się nawet z mężczyznami, jest utrapieniem dla matki (Raisa Roman), która chciałaby doczekać się wreszcie wnuka bądź wnuczki. Chodząca na co dzień w mundurze Ira przypomina raczej pozbawioną uczuć wyższych strażniczkę więzienną; gdyby jednak o siebie zadbała, mogłaby spodobać się niejednemu mężczyźnie. Zwłaszcza że jest kobietą wrażliwą. Nie bez powodu to właśnie ona zwraca uwagę na sytuację, w jakiej znalazła się Łesia. Chronologicznie film Kerekesa dzieli się na dwie części. W pierwszej obserwujemy pierwsze tygodnie pobytu Bojko w kolonii, druga rozgrywa się trzy lata później, kiedy kobieta staje przed dylematem, jaką przyszłość wybrać dla swego synka, kiedy okazuje się, że na przedterminowe zwolnienie nie ma co liczyć.
Łesia ma wprawdzie matkę i siostrę, ma też teściową. W teorii nie brakuje więc osób, które mogłyby w ciągu kolejnych lat zaopiekować się malutkim Kolą (Wiaczesław Wygowskyl). Matka chłopca zapewnia wszystkich, że gdy tylko opuści mury więzienia, od razu zabierze chłopca do siebie. Zależy jej na tym, aby za wszelką cenę ochronić go przed pobytem w domu dziecka. Ale nie wszystko idzie po jej myśli. Kerekes i Ostrochovský portretują w swoim filmie kobiety, których sytuacja wydaje się diametralnie odmienna. Ale czy na pewno? Spędzająca większość czasu na terenie kolonii, Ira, choć formalnie jest wolna, żyje tak naprawdę za murami. Czytając listy więźniarek, zagłębia się w ich świat, który staje się tym samym jej światem. Różnica między nimi jest taka, że jeśli zechce, może pojechać do miasta, wybrać się z matką nad morze bądź na spotkanie absolwentów. Tyle że czuje się wtedy, jakby była na przepustce. Prędzej czy później wraca przecież do swojej „celi”.
Łesię i Irę dzieli sporo, ale ich los, przeznaczenie – są zbliżone. Jedyną nadzieją na przyszłość staje się dla obu kobiet Kola. Jaka jednak ta przyszłość będzie – scenarzyści każą się widzom jedynie domyślać. „107 matek” to film bardzo oszczędny, czasami chwytający za serce, czasami wywołujący uśmiech (vide scena rozpoczęcia roku szkolnego dla kobiet, które postanowiły za murami więziennymi uzupełnić swoją edukację). Kolonia więzienna jawi się trochę jak skansen epoki sowieckiej, ale takich skansenów, jak Ukraina długa i szeroka, jest tam wciąż wiele. A system penitencjarny jest zapewne jednym z tych elementów krajobrazu, które po 1991 roku zmieniają się najwolniej. W walce o statuetkę Amerykańskiej Akademii Filmowej czesko-słowacko-ukraiński obraz przepadł, ale to nie powód, by przechodzić nad nim do porządku. Choć przedstawiona w nim perspektywa, z której patrzymy na świat zewnętrzny, jest specyficzna, to wiele mówi o rzeczywistości, jaka panuje po tej stronie murów, po której – przynajmniej w teorii – ludzie są wolni.
koniec
13 sierpnia 2023

Komentarze

14 VIII 2023   00:17:49

Sporo nawiązań do "Nadzoru" Saniewskiego: więzienie dla kobiet, dwie bohaterki - więźniarka z dzieckiem i "strażniczka" bez własnego życia... "Nadzór" zdobywał kiedyś nagrody, więc Kerekes pewnie zna.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Odcięta głowa Jima Clarka
Sebastian Chosiński

17 IV 2024

Niby powinny cieszyć nas wielkie sukcesy odnoszone przez polskich artystów poza granicami kraju. A powieść Brunona Jasieńskiego „Człowiek zmienia skórę” bez wątpienia taki sukces odniosła. Tyle że to sukces bardzo gorzki: po pierwsze – książka była typowym przejawem literatury socrealistycznej, po drugie – nie uchroniła autora przed rozstrzelaniem przez NKWD. Cztery dekady po jego śmierci na jej podstawie powstał w sowieckim Tadżykistanie telewizyjny serial.

więcej »

Co nam w kinie gra: Perfect Days
Kamil Witek

16 IV 2024

„Proza życia według klozetowego dziada” może nie brzmi za zbyt chwytliwy filmowy tagline, ale Wimowi Wendersowi chyba coraz mniej zależy, aby jego filmy cechowały się przede wszystkim potencjałem na komercyjny sukces. Zresztą przepełnione nostalgią „Perfect Days” koresponduje całkiem nieźle z powoli podsumowującym swoją twórczość Niemcem, który jak wielu starych mistrzów, powoli zaczyna odchodzić do filmowego lamusa. Nie znaczy to jednak, że zasłużony reżyser żegna się z kinem. Tym bardziej że (...)

więcej »

Fallout: Odc. 1. Odkrywanie realiów zniszczonego świata
Marcin Mroziuk

15 IV 2024

Po obejrzeniu pierwszego odcinka z jednej strony możemy poczuć się zafascynowani wizją postapokaliptycznego świata, w którym funkcjonują bardzo zróżnicowane, mocno od siebie odizolowane społeczności, z drugiej strony trudno nie ulec lekkiej dezorientacji, gdyż na razie brakuje jeszcze połączenia pomiędzy poszczególnymi wątkami.

więcej »

Polecamy

Bo biblioteka była zamknięta

Z filmu wyjęte:

Bo biblioteka była zamknięta
— Jarosław Loretz

Wilkołaki wciąż modne
— Jarosław Loretz

Precyzja z dawnych wieków
— Jarosław Loretz

Migrujące polskie płynne złoto
— Jarosław Loretz

Eksport w kierunku nieoczywistym
— Jarosław Loretz

Eksport niejedno ma imię
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy – kontynuacja
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy
— Jarosław Loretz

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.