Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Gondhawa
‹Käampâla›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKäampâla
Wykonawca / KompozytorGondhawa
Data wydania1 października 2021
Wydawca Stolen Body Records
NośnikWinyl
Czas trwania37:58
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Idriss Besselievre, Paul Adamczuk, Clement Pineau, Margot Guilbert
Utwory
Winyl1
1) Raba Dishka06:55
2) Konesay06:56
3) Käampâla06:10
4) Assid Bubu06:04
5) Fortun Qüki07:09
6) Djoliko04:44
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Chińska lutnia, afrykańska harfa
[Gondhawa „Käampâla” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ani nazwa zespołu (Gondhawa), ani tytuł jego debiutanckiej płyty („Käampâla”), ani nawet zawarta na niej muzyka (mocno orientalizująca) – nie wskazują na francuskie pochodzenie formacji. A jednak! Grupa ma swoją siedzibę, jak na do tej pory, w leżącym w Kraju Loary Angers. Choć kto wie, może kiedy zdobędzie popularność, muzycy postanowią przeprowadzić się do Paryża…

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Chińska lutnia, afrykańska harfa
[Gondhawa „Käampâla” - recenzja]

Ani nazwa zespołu (Gondhawa), ani tytuł jego debiutanckiej płyty („Käampâla”), ani nawet zawarta na niej muzyka (mocno orientalizująca) – nie wskazują na francuskie pochodzenie formacji. A jednak! Grupa ma swoją siedzibę, jak na do tej pory, w leżącym w Kraju Loary Angers. Choć kto wie, może kiedy zdobędzie popularność, muzycy postanowią przeprowadzić się do Paryża…

Gondhawa
‹Käampâla›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKäampâla
Wykonawca / KompozytorGondhawa
Data wydania1 października 2021
Wydawca Stolen Body Records
NośnikWinyl
Czas trwania37:58
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Idriss Besselievre, Paul Adamczuk, Clement Pineau, Margot Guilbert
Utwory
Winyl1
1) Raba Dishka06:55
2) Konesay06:56
3) Käampâla06:10
4) Assid Bubu06:04
5) Fortun Qüki07:09
6) Djoliko04:44
Wyszukaj / Kup
Nie licząc cyfrowych singli, „Käampâla” to pełnowymiarowy debiut istniejącego od trzech lat francuskiego tria, które swoją siedzibę ma w miejscowości Angers w Kraju Loary (w zachodnio-północnej części kraju). Liderem formacji jest najbardziej doświadczony z całej trójki jej perkusista (i nie tylko) Clement Pineau. Zanim powołał do życia Gondhawę, grał chociażby w popowo-rockowej grupie She Dreams in Vedas, z którą w 2015 roku zarejestrował album „Nothing But Sweet Dreams and Happy Endings”. Widocznie jednak nie taka muzyka grała w jego sercu, ponieważ wkrótce pożegnał się z dotychczasowymi kompanami i stanął na czele zespołu, który stylistycznie różni się od poprzedniego znacząco. Gondhawa łączy bowiem w swojej muzyce wpływy psychodelii i rocka progresywnego, ale ochoczo zahacza również o wpływy Orientu i afrobeat.
Te ostatnie słyszalne są przede wszystkim za sprawą egzotycznych instrumentów, po jakie sięgają muzycy. Pineau na przykład korzystał w czasie sesji nagraniowej z… kamele n’goni. Cóż to takiego? Dziesięciostrunowa harfa popularna w krajach zachodniej Afryki, zwłaszcza Mali i Burkina Faso. Z kolei wokalista i gitarzysta Idriss Besselievre sięgnął po sanxian, czyli… trzystrunową chińską lutnię. Skład tria uzupełnia jeszcze mający zapewne korzenie słowiańskie (polskie? ukraińskie?) basista, gitarzysta i klawiszowiec Paul Adamczuk. W dwóch kompozycjach – „Konesay” oraz „Djoliko” – dodatkowo usłyszeć można jeszcze wykonującą wokalizy Margot Guilbert. „Käampâla” ukazała się 1 października tego roku, a wydała ją – na razie w wersji winylowej i cyfrowej – niezależna brytyjska wytwórnia Stolen Body Records (rodem z Bristolu).
Na album składa się sześć utworów, których łączny czas trwania nie przekracza trzydziestu ośmiu minut. To kolejna rzecz, jaka upodabnia formację do zespołów z lat 70. ubiegłego wieku. Bo przecież stylistycznie Gondhawa także przynależy do tamtej epoki. I nic w tym oczywiście nie ma złego. Otwierający krążek niemal siedmiominutowy „Raba Dishka” z miejsca wprowadza w temat: orientalne instrumenty i afrykański zaśpiew Idrissa dominują w pierwszej części utworu, dopiero w drugiej muzycy przerzucają się na klasyczne rockowe gitary i perkusję. Z miejsca też podnosi się napięcie i poziom dynamiki, a Besselievre i Adamczuk – wzorem grup postrockowych – budują potężną ścianę dźwięku. W „Konesay” po raz pierwszy Idrissowi towarzyszy Margot, choć od razu należy zaznaczyć, że pełni wobec głównego wokalisty Gondhawy rolę czysto służebną, a jej głos traktowany jest jak kolejny instrument.
To kompozycja pełna kontrastów: normalny śpiew ustępuje miejsca melorecytacji, a rockowy czad (i przesterowane gitary) – subtelności i eteryczności. Wszystko po to, aby słuchacz nie poczuł się znużony. I rzeczywiście jest tu o to bardzo trudno. Zwłaszcza że w trzecim w kolejności – tytułowym „Käampâla” – trio wybiera się w jeszcze innym kierunku. To najbardziej jazzrockowy numer na płycie, w którym z jednej strony pobrzmiewają echa brytyjskiej sceny Canterbury (i Gongu), z drugiej natomiast – funkowego heavy metalu w stylu Amerykanów z Living Colour. Dotarłszy do tego miejsca, nie pozostaje nic innego, jak odwrócić winyl na stronę B i dać się ponieść „Assid Bubu”. Pod tym sympatycznym tytułem kryje się numer, który może przyprawić o zawał: po leniwej, mocno orientalizującej introdukcji następuje bowiem potężne rockowe uderzenie, z metalową sekcją rytmiczną w tle i psychodeliczną gitarą na pierwszym planie.
Po takiej dawce energii należy się słuchaczom chwila oddechu i zapewniają ją pierwsze minuty „Fortun Qüki”, w których Besselievre sięga po sanxian. Jeżeli Francuzowi o afrykańskich korzeniach zależało na tym, aby wypromować ten mało znany w Europie instrument – chyba mu się to udało. Jego niepowtarzalne brzmienie decyduje bowiem o niezwykłości całej kompozycji. Na dodatek, jak się okazuje, może on współistnieć z typowo rockowymi instrumentami – wszystko jest kwestią odpowiedniej wyobraźni i talentu aranżacyjnego. Płytę zamyka „Djoliko” – utwór najkrótszy, ale za to najbardziej klimatyczny. Czego spodziewać się po nim? Przygotujcie się na orientalny dark-folk (z wybijającym się kamele n’goni) oraz nałożonymi na siebie nastrojowymi wokalizami Idrissa i Margot Guilbert. Podsumowując: chociaż „Käampâla” nie jest arcydziełem, to jednak produkcją na tyle oryginalną, że z tego jednego powodu już godną uwagi. Mam tylko nadzieję, że muzycy nie zrezygnują po jednym albumie i będą w kolejnych latach pracować nad jeszcze pełniejszym „zbrataniem” rockowej tradycji i z egzotycznym folkiem.
koniec
26 października 2021
Skład:
Idriss Besselievre – śpiew, gitara elektryczna, sanxian
Paul Adamczuk – gitara basowa, gitara elektryczna, instrumenty klawiszowe
Clement Pineau – perkusja, instrumenty perkusyjne, chórek, kamele n’goni

gościnnie:
Margot Guilbert – wokaliza (2,6)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Trzech solistów w łódce, nie licząc sekcji rytmicznej
Sebastian Chosiński

18 VI 2024

Po trzech płytach nagranych w ojczystej Hiszpanii i z rodakami w składzie flecista Fernando Brox postanowił wybrać się do Bazylei, aby skompletować zupełnie nowy zespół. A że to szwajcarskie miasto jest jednym z głównych w Europie ośrodków przyciągających jazzmanów z całego świata, powstała międzynarodowa grupa, której album – „From Within” – mieni się najróżniejszymi barwami.

więcej »

My mieliśmy Miliana, Szwedzi mają Ståhla
Sebastian Chosiński

13 VI 2024

Szwedzki wibrafonista Mattias Ståhl znany jest przede wszystkim jako doskonały akompaniator tuzów skandynawskiego jazzu. Mało kto wie, że stoi on również na czele własnej formacji – Ståhls Trio. Jest w tym trochę i jego winy, ponieważ choć grupa istnieje od piętnastu lat, wydaje właśnie dopiero czwartą płytę. Ale za to możecie być pewni, że „Brain Drain” to jazz najwyższej jakości.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Free ponad wszystko!
Sebastian Chosiński

11 VI 2024

Matylda Gerber dzieli swoje życie artystyczne na dwa. Część czasu poświęca Ślinie, część kwartetowi Sneaky Jesus. I trzeba przyznać, że w obu przypadkach zasługuje na największe pochwały. Druga z wymienionych formacji przed paroma miesiącami doczekała się nowego albumu – „For Chaching Taphed” – który powinien przypaść do gustu tym wszystkim, którzy chcą się zanurzyć w odmętach free jazzu i free rocka, a nawet… free metalu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.