Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 listopada 2022
w Esensji w Esensjopedii

Aleksiej Popogriebski
‹Jak spędziłem koniec lata›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJak spędziłem koniec lata
Tytuł oryginalnyКак я провёл этим летом
Dystrybutor Art House
Data premiery7 stycznia 2011
ReżyseriaAleksiej Popogriebski
ZdjęciaPaweł Kostomarow
Scenariusz
ObsadaGrigorij Dobrygin, Siergiej Puskiepalis, Igor Czerniewicz
MuzykaDmitrij Katchanow
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania124 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Co nam w kinie gra: Jak spędziłem koniec lata, Hadewijch, Soul Kitchen, David chce odlecieć
[Aleksiej Popogriebski „Jak spędziłem koniec lata”, Bruno Dumont „Hadewijch” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
W ramach naszego przeglądu „Co nam w kinie gra” przypominamy recenzje dzisiejszych premier – obszerną „Jak spędziłem koniec lata” i krótkie „Hadewijch”, „Soul Kitchen” i „David chce odlecieć”.

Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Urszula Lipińska, Michał Oleszczyk, Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Jak spędziłem koniec lata, Hadewijch, Soul Kitchen, David chce odlecieć
[Aleksiej Popogriebski „Jak spędziłem koniec lata”, Bruno Dumont „Hadewijch” - recenzja]

W ramach naszego przeglądu „Co nam w kinie gra” przypominamy recenzje dzisiejszych premier – obszerną „Jak spędziłem koniec lata” i krótkie „Hadewijch”, „Soul Kitchen” i „David chce odlecieć”.

Aleksiej Popogriebski
‹Jak spędziłem koniec lata›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJak spędziłem koniec lata
Tytuł oryginalnyКак я провёл этим летом
Dystrybutor Art House
Data premiery7 stycznia 2011
ReżyseriaAleksiej Popogriebski
ZdjęciaPaweł Kostomarow
Scenariusz
ObsadaGrigorij Dobrygin, Siergiej Puskiepalis, Igor Czerniewicz
MuzykaDmitrij Katchanow
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania124 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Jak spędziłem koniec lata
„Jak spędziłem koniec lata” – utrzymana w tonacji dzieł Andrieja Tarkowskiego, kameralna opowieść Aleksieja Popogriebskiego stała się rewelacją tegorocznego Festiwalu Filmowego w Berlinie. Nie bez powodu jury pod przewodnictwem Wernera Herzoga przyznało nagrody odtwórcom głównych ról oraz operatorowi. Przesadzają jednak ci, którzy przekonują, że jest to thriller. To typowy dramat psychologiczny o przepaściach między ludźmi – pokoleniowej i mentalnej.
Patrząc na dokonania kina rosyjskiego ostatniego – w przybliżeniu – piętnastolecia, możemy jedynie pozazdrościć naszym dawnym wschodnim sąsiadom. Nie dość, że zdołali podnieść się z katastrofalnego upadku, jaki zaliczyli w pierwszej połowie lat 90. ubiegłego wieku, to na dodatek od tamtej pory regularnie produkują obrazy, które cieszą się uznaniem krytyków na renomowanych międzynarodowych festiwalach (chociażby Oscar dla „Spalonych słońcem” i nominacja do tejże nagrody dla „12” Nikity Michałkowa bądź też Złoty Lew w Wenecji dla debiutanckiego „Powrotu” Andrieja Zwiagincewa). Rosjanie nie mają też najmniejszych problemów z przyznawaniem nagród na przeglądach rodzimego kina, zawsze jest z czego wybierać (vide „Kukułka” Aleksandra Rogożkina, „Nasi” Dmitrija Mieschijewa, „Kierowca dla Wiery” Pawła Czuchraja, „Wyspa” Pawła Łungina, „Papierowy żołnierz” Aleksieja Germana młodszego, „Sala numer 6” Karena Szachnazarowa). Wyróżnienia, jakimi w lutym bieżącego roku obsypano na Festiwalu Filmowym w Berlinie dramat psychologiczny Aleksieja Popogriebskiego „Jak spędziłem koniec lata”, nie są więc żadnym wyjątkiem, ale regułą właśnie. I zarazem kolejnym wielkim sukcesem istniejącej od siedmiu lat kompanii „Koktebel”. To jej siódma pełnometrażowa produkcja i jednocześnie kolejny przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Wystarczy przyjrzeć się wcześniejszym realizacjom, wśród których również nie brakuje obrazów znanych z europejskich kinowych salonów, jak na przykład „Bajka o mroku” Nikołaja Chomierikiego, „Zwariowana pomoc” Borisa Chlebnikowa czy „Bączek” Wasilija Sigariewa. Widać, że kierujący wytwórnią producenci bardzo starannie dobierają nie tylko scenariusze, ale także reżyserów i odtwórców głównych ról. Na dodatek nie ulegają wszechobecnej modzie na kino komercyjne, co przynosi im wymierne – także w sferze materialnej – sukcesy.
Reżyser przyznał w wywiadach prasowych, że pomysł na film zrodził się, kiedy czytał wspomnienia badaczy koła podbiegunowego. Były to zresztą jedne z jego ulubionych książek w dzieciństwie. Podczas lektury zawsze zaś zaskakiwała go typowa dla polarników umiejętność przystosowania się do ekstremalnych warunków, w których musieli pracować – niskich temperatur, ubogiej przyrody, samotności. Nic więc dziwnego, że taką – zdecydowanie nieprzyjazną człowiekowi – scenerię uznał za znakomite tło dla swego następnego psychologicznego dramatu. Napisawszy scenariusz, Popogriebski zabrał się za kompletowanie ekipy. Jednym z najważniejszych, oczywiście poza artystycznym, kryteriów była zgoda na przebywanie przez trzy miesiące w miejscu, gdzie wykąpać będzie się można tylko raz w tygodniu, a za bazę noclegową służyć będzie zawilgocony nieogrzewany barak. Siergiej Puskiepalis, swego czasu przez dziewięć lat mieszkający na Czukotce, zgodził się od razu; podobnie zresztą jak i Grigorij Dobrygin, odtwórca drugiej z głównych ról, który przyszedł na świat na Kamczatce. Teraz trzeba było tylko znaleźć odpowiednie miejsce do zdjęć. Z pomocą przyszedł reżyserowi Fiodor Romanienko, geograf z Uniwersytetu Moskiewskiego, a jednocześnie zapalony historyk amator, interesujący się przede wszystkim dziejami rosyjskiego Dalekiego Wschodu. To on wskazał Popogriebskiemu kilkanaście możliwych lokalizacji, wśród których znajdowała się również ta ostateczna – stacja Walkarkaj na Półwyspie Czukockim. W stu procentach męska ekipa udała się nad Cieśninę Beringa i Morze Czukockie latem 2008 roku. Nakręcono osiemdziesiąt godzin materiału (wśród którego znalazły się także, jak zapewniają realizatorzy, wspaniałe krajobrazy koła podbiegunowego); do filmy trafiło, niestety, jedynie około stu dwudziestu minut. Nie brakowało też przygód. Do najciekawszych zaliczyć można niespodziewane odwiedziny niedźwiedzicy polarnej, która przyprowadziła ze sobą dwójkę małych. Światowa premiera filmu odbyła się na festiwalu w Berlinie 17 lutego 2010 roku, w Rosji pokazano go po raz pierwszy w Rostowie nad Donem równo miesiąc i dziesięć dni później, do szerokiej dystrybucji trafił on jednak – i nie był to wcale żart primaaprilisowy – 1 kwietnia. Budżet obrazu wyniósł 2,5 miliona dolarów; dzisiaj można już przewidywać, że koszty – zwłaszcza po wielkim sukcesie w Niemczech – zwrócą się bez większych problemów.
Akcja rozgrywa się na jednej z wysp Morza Arktycznego. Scenarzysta wymyślił dlań fikcyjną nazwę – Aarczym, a kartografowie stworzyli nawet specjalną mapę. Znajduje się tam stacja meteorologiczna, którą kieruje czterdziestokilkuletni Siergiej Gułybin. Większość czasu mężczyzna spędza w samotności, kontaktując się ze światem zewnętrznym drogą radiową. Gdzieś w europejskiej części Rosji zostawił żonę i syna; nie ma nawet możliwości, aby z nimi porozmawiać bezpośrednio – telefonu stacjonarnego ani Internetu nikt mu przecież nie podłączył, a komórka nie ma tutaj zasięgu. Prosi więc od czasu do czasu pracowników bazy, którym przekazuje zbierane przez siebie dane, aby wysłali do rodziny SMS-a z obowiązkowym uśmiechem na końcu wiadomości. Pewnego dnia na wyspie pojawia się drugi człowiek – to Paweł (Pasza) Daniłow, młody stażysta, którego wysłano na Aarczym na trzy miesiące, by uczył się fachu pod okiem doświadczonego Gułybina. Siergiej nie sprawia jednak wrażenia, by cieszył się z tej wizyty – przyzwyczajony do samotności, musi teraz nauczyć się żyć ze swoim towarzyszem. Ten z kolei często podnosi mu ciśnienie. Daniłow zupełnie inaczej bowiem podchodzi do swoich obowiązków niż jego przełożony. Wyprawa na daleką północ jest dla niego przede wszystkim wielką i niezwykłą przygodą, której zapewne nie przeżyłby w żadnym innym miejscu globu. Zdarza mu się świadomie zaspać albo nie usłyszeć budzika. Jakie bowiem może mieć znaczenie, czy odczyta dane z urządzeń o wyznaczonej godzinie, czy też trochę później? Otacza go bezkresna morska toń. W takich „okolicznościach przyrody” człowiek nie może być niewolnikiem zegarka, bo przecież czas jest tutaj pojęciem względnym. Gułybinowi trudno zrozumieć takie podejście do obowiązków służbowych; napomina więc swego kompana, niekiedy po kilka razy przypominając mu o ciążących na nim zadaniach. Pełen życia i trochę niepokorny Pasza jest całkowitym przeciwieństwem statecznego Siergieja. Młodego rozpiera energia, chce korzystać z nieskrępowanej wolności, jaką ofiarowuje mu miejsce, w którym się znalazł; starszy natomiast patrzy na niego jak na niesforne dziecko, które wymyka się spod kontroli. Nie rozumie też jego zamiłowania do pełnych przemocy gier komputerowych, którymi Daniłow umila sobie czas wolny.
Pewnego dnia Siergiej zostawia Pawła samego w bazie, sam natomiast odpływa motorówką na południe wyspy. Wtedy też Daniłow otrzymuje przez radio wiadomość, że żona i syn Gułybina mieli wypadek i w stanie ciężkim znaleźli się w szpitalu. Treść telegramu zapisuje na kartce, ale gdy naczelnik stacji powraca z inspekcji, nie ma odwagi przekazać mu tej hiobowej wieści. Wręcz przeciwnie: od tej pory zdaje się robić wszystko, aby nie dotarła ona do Siergieja. Czym się przy tym kieruje, niełatwo jest orzec. Może chce go uchronić przed nieuchronnymi w takiej sytuacji załamaniem i depresją? A może górę biorą w nim zwykłe uprzedzenia? Najbliższa prawdy wydaje się jednak hipoteza, że młodemu człowiekowi po prostu brakuje empatii. Wychowany przez kulturę masową, wiedzę na temat świata czerpiący z Internetu, nie potrafi poradzić sobie z tym, co jest nieodłączną częścią ludzkiego losu – bólem, cierpieniem i śmiercią. Wypiera to ze swojej świadomości, lecz nie jest w stanie w ten sposób odwrócić biegu wydarzeń. Kiedy, znowu pod nieobecność Gułybina, odbiera kolejną, jeszcze tragiczniejszą informację, decyduje się nie czekać na powrót starszego kompana, ale wyrusza pieszo na południe. Tym razem na drodze staje mu nie tylko własne sumienie, ale i natura – gęsta mgła i wiatr. Ze śmiertelnej opresji ratuje go Siergiej, któremu dopiero teraz „odwdzięcza” się tragiczną wiadomością o losie najbliższych. Reakcja naczelnika jest tyleż dramatyczna, co zaskakująca – bierze do ręki karabin i zaczyna polowanie na Daniłowa. Stwierdzenie jednak, że w tym momencie klasyczny dramat psychologiczny zamienia się w thriller jest dużym nadużyciem. Intencje reżysera były inne; on sam zresztą ze zdziwieniem przyjmował podobne sugestie, wyrażane za granicą jeszcze przed rosyjską premierą obrazu. Opowieść Popogriebskiego jest raczej filozoficznym moralitetem na temat stanu moralności współczesnego człowieka i rozpadu więzi międzyludzkich. Siergiej i Paweł, mieszkający i pracujący wspólnie na całkowitym odludziu i tym samym na siebie tylko skazani, tak naprawdę żyją obok siebie, w dwóch różnych światach. Dzieli ich nie tylko jedno pokolenie, ale nade wszystko, ukształtowana w odmiennych czasach, konstrukcja moralno-psychiczna. Gułybin reprezentuje świat powoli odchodzący w przeszłość, Daniłow jest jego przyszłością. Pomiędzy nimi nie ma żadnego mostu, który pozwoliłby wyjść sobie naprzeciw.
Dramat obu mężczyzn rozgrywa się na tle niezmierzonej pustki. Jak okiem sięgnąć – morze i równina za skałami otaczającymi bazę. Mimo wielkiej przestrzeni, z biegiem czasu narasta w filmie uczucie klaustrofobii. Wyspa Aarczym coraz bardziej zaczyna przypominać stację kosmiczną na orbicie Solarisa z obrazu Andrieja Tarkowskiego. Z tą różnicą, że tam mieliśmy do czynienia z aktywnym oceanem (Bogiem?), zdolnym sterować ludzką psychiką, u Popogriebskiego natomiast to, co dzieje się na zewnątrz stacji, jest odzwierciedleniem stanu duchowego bohaterów. Stąd też prawdziwe „fajerwerki” przyrody w finale. W przeciwieństwie jednak do wielkiego, nieżyjącego już mistrza rosyjskiego kina, jego młodszy kolega po fachu stara się nie angażować w przedstawiane na ekranie wydarzenia sił nadprzyrodzonych. Film nie jest więc przypowieścią religijną, jaką prawdopodobnie zrobiłby z tego samego scenariusza Tarkowski. Linie podziału między bohaterami przebiegają na innych płaszczyznach. Ton opowieści jest bardzo powolny. Reżyser pozwala wybrzmieć dramatycznym tonom; doskonale obywa się przy tym bez słów. Chcąc uzewnętrznić uczucia targające bohaterami, sięga po inne środki wyrazu – muzykę czy zmieniający się i coraz bardziej wiejący grozą krajobraz. Tytuł dzieła też ma swoje symboliczne znaczenie. „Jak spędziłem lato” to tradycyjny temat zadań domowych, jakie każdego roku w pierwszych dniach września piszą uczniowie niegdyś w całym Związku Radzieckim, a dzisiaj w Rosji i krajach, które powstały na gruzach dawnego ZSRR. Tak też, jak uczniaka, postrzega Daniłowa Siergiej; w pewnym momencie wyrzuca mu nawet, że wkradł się do jego hermetycznego świata jako turysta, który marzy tylko o tym, by po powrocie do domu napisać książkę o swojej wielkiej letniej, choć polarnej, przygodzie. Później sam zrobi wiele, aby przygoda, jaką będzie daną przeżyć Pawłowi, okazała się również niezapomnianą…
Sebastian Chosiński
Recenzja w rozszerzonej wersji pierwotnie została opublikowana w ramach cyklu „East Side Story”.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ród smoka: Odc. 7. Stara miłość nie rdzewieje
Marcin Mroziuk

25 XI 2022

Nie jest zaskakujące, że na pogrzebie tragicznie zmarłej Laeny Velaryon pojawiają się najważniejsze osobistości Westeros. W efekcie możemy obserwować zarówno odnowienie dawnych związków czy uraz, jak i tworzenie się nowych sojuszy. Tym razem kluczową rolę w dramatycznych wydarzeniach odegrają zaś przedstawiciele najmłodszego pokolenia.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Mistyczne doznanie z Leninem w tle
Sebastian Chosiński

23 XI 2022

Kamil Jarmatow to tadżycki reżyser, który stał się „ojcem chrzestnym” nie tylko kina tadżykistańskiego, ale także uzbeckiego. W czasie wojny został przeniesiony bowiem z wytwórni w Stalinabadzie (dzisiejszym Duszanbe) do Taszkentu. Wyspecjalizował się w dwóch gatunkach filmowych: dramatach biograficznych oraz easternach historyczno-rewolucyjnych. Jednym z najpopularniejszych jego dzieł była „Burza nad Azją”.

więcej »

Władca pierścieni: Pierścienie władzy: Odc. 6. Zmienne koleje wojny
Marcin Mroziuk

21 XI 2022

Trzeba przyznać, że w tym odcinku wrażenie robią przede wszystkim sprawnie nakręcone sceny bitewne. Wreszcie bowiem dochodzi do walki między armią Adara a ludźmi, którzy pozostali przy Arondirze i Bronwyn. Co istotne, jesteśmy świadkami tego, jak szala zwycięstwa przechyla się raz na jedną, raz na drugą stronę. Wszystko to zostaje jednak przyćmione za sprawą efektownego i budzącego grozę zakończenia epizodu.

więcej »

Polecamy

Mielolot z wytrzeszczem

Z filmu wyjęte:

Mielolot z wytrzeszczem
— Jarosław Loretz

Trzymaj waść, ino krzepko
— Jarosław Loretz

Wio, mój koniku!
— Jarosław Loretz

O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo trzecie
— Jarosław Loretz

O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo drugie
— Jarosław Loretz

O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo pierwsze
— Jarosław Loretz

Grypsera
— Jarosław Loretz

Wklej coś tam coś tam
— Jarosław Loretz

Ale dlaczego się nie świeci?
— Jarosław Loretz

Jak to żal ci wrót do garażu?
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (19)
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Ślepowidzenie
— Sebastian Chosiński

Umrika
— Sebastian Chosiński

„Tajemnice Bridgend” i „Czarodziejska góra”
— Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski

Jesteśmy waszymi przyjaciółmi
— Sebastian Chosiński

Slow West
— Sebastian Chosiński

Imigranci
— Marta Bałaga, Sebastian Chosiński

Steve Jobs
— Kamil Witek

Pakt z diabłem
— Marta Bałaga

Intruz
— Sebastian Chosiński

W piwnicy
— Marta Bałaga

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Listopad (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Psychiatryk. Trzy dni z tysięcy
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (4)
— Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski

13. T-Mobile Nowe Horyzonty: Relacja czwarta
— Konrad Wągrowski

Wielka (nie)Obecność
— Jakub Skurtys

East Side Story: Zabawa formą i treścią
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Lato jak z koszmarnego snu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.